23 grudnia 2014

Wesołych Świąt - życzenia dla czytelników

Kochani nadszedł ten magiczny czas!! Święta już za rogiem ;) U mnie przygotowania trwają już od kilku dni, a pracy wcale nie ubywa. Między pieczeniem ciast razem z mamą a lepieniem uszek śpieszę na bloga aby złożyć Wam życzenia:

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia
życzę Wam nadziei, własnego skrawka nieba,
zadumy nad płomieniem świecy,
filiżanki dobrej, pachnącej kawy,
piękna poezji, muzyki,
pogodnych świąt zimowych,
odpoczynku, zwolnienia oddechu,
nabrania dystansu do tego, co wokół,
chwil roziskrzonych kolędą,
śmiechem i wspomnieniami.
Wesołych świąt!

Mam nadzieję, że miło spędzicie ten szczególny czas. Do zobaczenia w Nowym Roku ;)


21 grudnia 2014

Ulubieńcy roku - kolorówka

Kochani przyszedł czas na kosmetyczne podsumowanie roku. Tak, to już ten czas kiedy muszę poświęcić dłuższą chwilę, aby zebrać wszystkich ulubieńców. Uwielbiam posty i filmy na ten temat, bo zawsze mogę odkryć coś ciekawego dla siebie. Dzisiaj przedstawię ulubieńców w kategorii kolorówka, ponieważ obawiam się, że w połączeniu z pielęgnacją ten wpis byłby długości kilometra (chociaż z pewnością i tak nie będzie należał do tych najkrótszych) :P

Ulubieńców przedstawię w poszczególnych kategoriach zaczynając od podstawowych kosmetyków, kolejno przejdę przez produkty do oczu i ust. 

Jeśli chodzi o bazę pod podkład to tutaj mam dwóch ulubieńców. Pierwszym produktem jest silikonowa baza z Wibo. Niedroga, łatwo dostępna, bardzo dobrze wygładza skórę i przygotowuje ją na przyjęcie podkładu. Jest lekka, bardzo wydajna i sprawia, że buzia staje się napięta i sprężysta. Druga baza to produkt firmy Rimmel Stay Matte Primer. Baza o białym kolorze, która po rozprowadzeniu na skórze bardzo szybko się wchłania. Niesamowicie wygładza skórę i nie trzeba wiele aby nałożyć ją na całą twarz.


Teraz pora na podkłady. Tutaj chyba nikogo nie zdziwi Bourjois 123 Perfect w odcieniu 51. Jego dłuższa recenzja jest już na blogu w tym wpisie. Używałam go przez większą część tego roku. Jest naprawdę rewelacyjny! Drugim podkładem wartym uwagi jest oczywiście Bell BB Skin Adapt, co prawda używam go od dwóch miesięcy, ale naprawdę go polubiłam i podciągam go pod ulubieńca roku ;)


Jeśli chodzi o korektor to mam tutaj dwie pozycje. Pierwszą z nich jest NYX HD w odcieniu CW01. Lekki, kremowy, jaśniutki, idealny do nakładania pod oczy, pięknie odbija światło i dobrze się fotografuje. Drugi produkt to kamuflaż Catrice w odcieniu 010 Ivory. Jeśli chodzi o zakrywanie większych przebarwień - sprawdza się idealnie, zakrywa wszystko ;)


Kolejną kategorią jest puder i tutaj, pomimo wielu pudrów, które posiadam mam jednego ulubieńca. Będzie nim transparentny puder sypki firmy Kryolan. Niezastąpiony, bardzo dobrze utrwala makijaż i nie bieli twarzy. Plus za duże opakowanie. Sprawdza się idealnie przy pracy z klientkami.


Zostając dalej przy samej twarzy muszę wspomnieć o matowym brązerze MIYO, który kupiłam w pierwszej połowie roku i używam go praktycznie codziennie. Odpowiada mi jego odcień i wykończenie. W opakowaniu widać już spore denko, więc myślę, że to o czymś świadczy ;)


Teraz moja tegoroczna miłość, czyli rozświetlacze. Pokochałam je! W styczniu kupiłam Mary Lou, potem przyszła pora na serduszko MUR i kremowy rozświetlacz Essence. Każdy z nich bardzo lubię i stosuję zamiennie. Mogę śmiało powiedzieć, że rok 2014 stał się dla mnie okresem, w którym odkryłam magię ich stosowania ;)


Podstawowe produkty mamy już z głowy, więc mogę przejść do makijażu oczu. Cienie, bazy, pyłki, paletki, produkty do brwi... Ale powolutku ;)

Na początek baza, którą odkryłam w tym roku. Chodzi dokładnie o tą z firmy Hean. Przyjemna, masełkowata, bardzo dobrze rozprowadza się na powiece i oczywiście niesamowicie podbija i przedłuża trwałość cieni.


Pod bazy mogę podciągnąć też cienie Color Tattoo Maybelline. Aktualnie mam trzy kolory, po które bardzo często sięgam. Tak jak wspomniałam wcześniej stanowią one bazę w moich kolorowych makijażach, chociaż zdarza mi się używać ich solo na całą powiekę. I faktycznie są nie do zdarcia!


Kolejnym tegorocznym cackiem będą pigmenty. Odkryłam je podobnie jak rozświetlacze. Mam ich całkiem sporo i naprawdę wierzę, że odmieniają cały makijaż. Dodają pazura, lekkiego błysku, ożywiają całość i sprawiają, że nawet najbardziej prosty makijaż zmienia się w coś bardziej eleganckiego Moją kolekcję tworzą aktualnie firmy Kobo, My Secret i Essence. Tych ostatnich mam najwięcej!


Do ulubionych paletek muszę z pewnością zaliczyć Iconic 3 z Makeup Revolution. Moja dzienna paletka, sięgałam po nią praktycznie każdego. Zestaw 12 cieni o różnych wykończeniach, które pozwalają na stworzenie super makijażu. Inne cienie które służyły mi przez cały rok? Oczywiście Kobo i Inglot w moich paletach Freedom System. Niezastąpione w pracy, genialnie się rozcierają. Aktualnie jestem w trakcie komponowania swojej czwartej palety. Tym razem jest to duża paleta na 20 kwadratowych wkładów, w której umieszczam błyszczące i perłowe cienie w dość neutralnych, stonowanych kolorach.



Jeśli chodzi o eyeliner to tutaj bezkonkurencyjnie wygrywa Maybelline Lasting Drama. Żelowy, w intensywnym czarnym kolorze, który nie blaknie w ciągu dnia i jest niesamowicie trwały. Najlepszy żelowy eyeliner z którym miałam przyjemność pracować. Oczywiście plus za cenę (około 30zł) i dobrą dostępność. Mówiąc o eyelinerze nie mogę nie wspomnieć o płynie Duraline z Inglota. Taki mały pomocnik każdej wizażystki i maniaczki makijażu. Dla tych którzy nie wiedzą do czego on służy wspomnę tylko, że można nim rozpracować każdy cień aby uzyskać eyeliner, można naprawić wyschnięty tusz do rzęs, poprawić konsystencję kremowych produktów. Maleńka buteleczka z tym płynem jest bardzo wydajna, ja swoją mam od ponad roku i jeszcze została mi 1/4 jej początkowej pojemności.


Rola podkreślania brwi dostała się w tym roku cieniom z zestawu Catrice. Dwa chłodne odcienie, które wyglądają bardzo naturalnie. U mnie ten zestaw jest bezkonkurencyjny ;)


Teraz przejdźmy do ust. I tutaj muszę przyznać, że naprawdę mam wiele produktów, które bardzo lubię. No, ale cóż ulubieńcy to ulubieńcy. Pokażę Wam tylko produkty najczęściej goszczące na moich ustach w tym roku.

Wiosną i latem królowały u mnie dwa produkty. Jeden z nich to farbka Sleek w odcieniu Peachy Keen, drugi to pomadka Kobo w kolorze Orange. Obydwa produkty po prostu uwielbiam. Piękne, soczyste kolory, bardzo dobra trwałość. Idealne produkty na ciepłą porę roku.
Do grona ulubieńców z pewnością mogę zaliczyć pomadkę Golden Rose Velvet Matte w odcieniu 07. Chłodny, brudny róż, bardzo naturalny i świetnie prezentujący się na ustach.

Ulubieńcem jest też z pewnością paleta pomadek Kryolan. Bardzo poręczna, świetna do kuferka gdy zależy nam na wielu pomadkach i niewielkiej ilości zajętego miejsca. Mamy w niej zarówno jasne pastelowe odcienie jak i mocne, zdecydowane kolory czerwone i bordowe. Super sprawa!

Ulubionym błyszczykiem był ten z serii Delice Celii w odcieniu 16. Śliczne skrzy się na ustach, nie daje zbyt dużego koloru, ale pielęgnuje usta i sprawia, że wyglądają one po prostu pięknie.


I tak przeszłam przez wszystkich ulubieńców roku 2014 ;) Mam nadzieję, że w kolejnym poznam kolejne świetne kosmetyki, które będę mogła Wam polecać, bo przecież chodzi również o to ;)

Czekam na Wasze komentarze, koniecznie dajcie znać jeśli macie któryś produkt spośród moich ulubieńców i podzielcie się swoimi kosmetycznymi hitami tego roku ;)
Mam nadzieję, że wpis się Wam spodobał i, że pomimo swojej długości nie był nudny ;)

14 grudnia 2014

Sleek Paint Pout w odcieniu Port

Należę do tych osób, które wprost uwielbiają farbki do ust Sleeka. Jak dla mnie jest to tańszy odpowiednik Lip Tarsów  OCC. Kocham je za kolory, trwałość, komfort noszenia na ustach. Latem najczęściej sięgałam po farbkę Peachy Keen, ale teraz gdy nadeszły zimne miesiące postanowiłam kupić ciemniejszy, bardziej intensywny odcień. Zdecydowałam się na farbkę w odcieniu Port.
Mogłyście ją widzieć w poście z mikołajkowymi nowościami. Jej kolor mogę określić jako borówkowo-malinowy.

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać jak się prezentuje na ustach, ponieważ moim zdaniem jest to odcień godny uwagi. Dodam jeszcze tylko, że ja nakładam te farbki na usta syntetycznym pędzelkiem do cieni, cieniutką warstwą i ten sposób aplikacji jest dla mnie najbardziej wygodny.





13 grudnia 2014

Makijaż brokatowy + kilka słów o żelu Kryolan

Kochane dzisiaj makijaż z użyciem brokatu. Troszkę świąteczny, zimowy, mocny i błyszczący ;)

Przy okazji chciałabym Wam wspomnieć o ciekawym i bardzo przydatnym produkcie jakim jest żel do brokatu firmy Kryolan. Maleńka tubka o pojemności 10 ml kryje w sobie wyjątkowy produkt. Dzięki niemu mogę z powodzeniem używać brokatu i nie muszę się obawiać, że będzie on migrował po buzi. Tam gdzie go nałożę - tam zostanie. Użycie żelu jest bardzo proste: niewielką ilość nakładamy w miejscu gdzie chcemy nałożyć brokat (oczywiście, normalnie, na cienie - nic się nie zważy i nie zroluje), czekamy chwilkę, aż żel lekko przeschnie i stanie się lepki. Potem można już pakować brokat. 


Ten żel jest genialny i niezastąpiony. Rewelacyjnie sprawdzi się właśnie w okresie makijaży świątecznych, sylwestrowych i studniówkowych. Może część z Was go posiada, ale jeśli go nie macie, a lubicie brokat to polecam go kupić. Ja swój zamówiłam u Ladymakeup i zapłaciłam za niego 13zł.

Jeśli chodzi o sam makijaż, który wykonałam to chcę tylko powiedzieć, że użyłam w nim sporej ilości nowych kosmetyków. Całą listę macie na dole pod zdjęciami








Wykorzystane kosmetyki:

TWARZ:
*baza Rimmel Stay Matte
*krem BB Bell Skin Adapt
*puder sypki Laval
*korektor NYX HD CW01
*rozświetlacz Makeup Revolution Goddess of Love
*brązer Catrice

OCZY:
*cień Maybelline Color Tattoo Icy Mint
*paletka cieni Makeup Revolution Acid Brights
*paletka cieni Makeup Revolution Beyond Eden
*brokat Essence 04 Broadway Starlet
*żel do brokatu Kryolan
*mascara Inglot Perfect Length & Define Mascara
*sztuczne rzęsy no name
*klej do rzęs Ardell Lashgrip
*cielista kredka My Secret numer 19 NUDE
*zestaw do brwi Catrice

USTA:
*pomadka Avon Lasting Pink
*farbka Sleek w kolorze Port

12 grudnia 2014

Essie Winter Collection - Double Breasted Jacket

Dzisiaj pora na kolejny z lakierów Essie, tym razem pokażę Wam jedną z czerwieni. Wybrałam tą jaśniejszą, truskawkową. Nazywa się Double Breasted Jacket. Lakier bardzo przypadł mi do gustu, jest niezwykle elegancki i bardzo kojarzy mi się ze świętami ;) Ładnie błyszczy, nie mam potrzeby nakładania top coatu. Kryje bardzo dobrze już po jednej warstwie. Na zdjęciach nałożone są dwie cienkie. Moim zdaniem ten odcień to po prostu klasyk wśród czerwieni.




Jak Wasze świąteczne przygotowania? Kupiłyście już prezenty na święta? 
Ja już od poniedziałku czuję atmosferę świąt, nie mogę się doczekać Wigilii ;)
Za tydzień rozpoczynam prawie trzytygodniową przerwę od szkoły ;)

8 grudnia 2014

Bell BB Cream Skin Adapt 010 Nude

Jeśli zaglądacie na mojego bloga to na pewno wiecie, że moim ulubionym podkładem od dłuższego czasu jest podkład Bourjois 123 Perfect w odcieniu Light Vanilla (51). Nadal go używam i bardzo lubię, ale ostatnio postanowiłam wypróbować coś nowego. Zależało mi na czymś lekkim, w jasnym odcieniu. Myślałam również o zakupie azjatyckiego kremu BB, ale później z tego pomysłu zrezygnowałam. 

Poszperałam trochę w Internecie i bardzo zaciekawił mnie podkład z firmy Bell BB Cream Skin Adapt. Ma dużo pozytywnych recenzji na Wizażu i wysoką ocenę. Postanowiłam się mu dokładniej przyjrzeć przy najbliższej okazji. Później też przypomniałam sobie, że mam korektor z tej samej serii, który naprawdę bardzo lubię ;)

Będąc w drogerii zajrzałam do szafy Bell i odnalazłam podkład, który chciałam kupić. Wybrałam odcień najjaśniejszy, czyli 010 Nude. Zapłaciłam za niego 27,99zł.

Co producent pisze na opakowaniu tego produktu?

FLUID DOPASOWUJĄCY SIĘ DO SKÓRY
Idealnie wtapia się w skórę i wyrównuje jej koloryt.
Nawilża i wygładza naskórek. 
Rozświetla i redukuje oznaki zmęczenia.
Minimalizuje niedoskonałości skóry. Zawiera filtr SPF 15.



Wiecie co? Obietnice producenta naprawdę są spełnione ;) Ale powolutku, wszystko Wam wyjaśnię.
Jak wiecie moja cera nie sprawia mi problemów, nie mam żadnych wyprysków, przebarwień, trądziku ani niczego z tych rzeczy. Jedyne czego nie lubię to moje zaczerwienione policzki, ale to już bardziej mój wymysł niż problem...

Dlaczego wspominam o stanie swojej skóry? Ponieważ ten podkład na pewno nie sprawdzi się u osób, które mają dużo do zamaskowania. Jego krycie jest delikatne, bardzo ładnie wyrównuje koloryt, przykrywa maleńkie żyłki, ale z pewnością nie ukryje większych przebarwień czy też wyprysków. 

Jego kolor jest rzeczywiście dość jasny, ładnie wpasowuje się w kolor mojej skóry, nie odcina się od reszty ciała. Konsystencja jest delikatna, lekka. Mogę ją porównać do nawilżającego kremu do twarzy. Produkt jest bardzo przyjemny w aplikacji. Najlepiej rozprowadzić go pędzlem, a potem delikatnie wklepać dłonią, tak aby zniwelować ewentualne smugi.

Na zdjęciach poniżej widzicie jak wygląda na twarzy. Nałożony cienką warstwą pędzlem, lekko przypudrowałam go pudrem transparentnym.



Używam go już od ponad trzech tygodni i jestem zadowolona z jakości tego podkładu. 
Nie tworzy maski, wygląda bardzo naturalnie, w ciągu dnia nie wymaga większych poprawek. 

Samo opakowanie też jest w porządku - smukła tubka o pojemności 30 ml z długim aplikatorem na końcu. Same kontrolujemy ilość podkładu, którą wyciskamy z opakowania.

Od momentu zakupu to mój codzienny, lekki podkład. 
Bourjois będę rezerwować na większe wyjścia kiedy wymagana będzie mega trwałość i większe krycie.


Macie swoich ulubieńców w tej kategorii? Jakich podkładów używacie i co polecacie?
Napiszcie mi koniecznie - chętnie coś przetestuję :)

7 grudnia 2014

Essie Winter Collection - Jiggle Hi Jiglle Low & Tuck It In My Tux

Dzisiaj pokażę Wam dwa z czterech lakierów Essie, które wchodzą w skład zimowej kolekcji. Dodam, że są to moje pierwsze lakiery z tej firmy i powiem, że dopiero teraz rozumiem ich fenomen ;) Są po prostu jedyne w swoim rodzaju - piękne i wyjątkowe.

Tuck It In My Tux - kremowy lakier bez żadnych drobinek o mlecznobiałym kolorze. Kryje zupełnie przy drugiej warstwie. Moim zdaniem jest to klasyczny odcień lakieru do paznokci. Subtelny, delikatny i bardzo kobiecy. Nie smuży i dość szybko wysycha.

Jiggle Hi Jiglle Low - metaliczny lakier o cudnym wykończeniu. Jego kolor to coś pomiędzy złotem a srebrem. Bardzo nietypowy, dla mnie magiczny i niezwykle świąteczny. Kryje zupełnie po jednej warstwie i schnie błyskawicznie.





Bardzo podoba mi się cała zimowa kolekcja tych lakierów. Pozostałe dwa pokażę kiedy indziej. Te jednak od razu skradły moje serce i stwierdziłam, że po prostu muszę się podzielić z Wami zdjęciami ;)
Dajcie znać jak się podobają te dwa odcienie. Jestem też ciekawa czy lubicie lakiery Essie. Jeżeli lubicie to koniecznie napiszcie mi, które kolory są absolutnie godne uwagi :)

6 grudnia 2014

Nowości mikołajkowe

Ho, ho, ho!!! Byłyście grzeczne w tym roku? Ja chyba byłam bardzo grzeczna :P Sądzę tak po otrzymanych prezentach ;) Moja wishlista została po części spełniona, a dostałam też kilka rzeczy spoza niej. Dziś zapraszam Was na prezentację i pierwsze odczucia związane z kosmetykami. Ich dłuższe recenzje lub posty z ich użyciem będą się pojawiały sukcesywnie w kolejnych dniach. Mam nadzieję, że na wszystkie znajdę czas. Dobra nie przedłużam, zaczynamy! ;)

Zacznę od największego niekosmetycznego zaskoczenia. Mam własne wizytówki :D
W prezencie dostałam pliczek stu własnych wizytówek ;) Są śliczne.


Tak więc pierwsze rzeczy to pędzelki: Zoeva 235, który jest naprawdę śliczny i nie mogę się doczekać aby go użyć oraz trzy pędzelki do cieni Maestro, które są malutkie i będą super np. do rozcierania kresek.


Kolejną rzeczą jest żel do brokatu Kryolan, który sama sobie sprawiłam ;) Kupiłam go u Ladymakeup. Także w końcu mam coś co powinno trzymać brokat w niezmienionym stanie. Z pewnością będzie jakiś brokatowy makijaż i recenzja tego żelu. Jestem ogromnie ciekawa jak się sprawdzi.


Dalej kilka rzeczy do paznokci: zimowa kostka z lakierami Essie, kilka folii transferowych i złota tasiemka do robienia wzorków.



Następne rzeczy to paletka wypiekanych cieni z Makeup Revolution o nazwie Beyond Eden i pomadka w odcieniu Mistify. Tu Mikołaj trafił totalnie! Cienie mają taki mocny pigment, że normalnie jestem w szoku :D Ich wykończenie jest po prostu przepiękne. Jak narazie to wydaje mi się, że te cienie zupełnie się nie osypują. Są zdecydowanie lepszej jakości niż cienie w paletkach Iconic ;) Kolory trochę kojarzą mi się z paletką Sleeka Garden of Eden (nazwa trochę powiązana). Już dzisiaj mogę Wam obiecać makijaż zrobiony tą paletką :)
A jeśli chodzi o pomadkę to jest to naprawdę bardzo ładny koralowy odcień, do codziennego noszenia. Ładnie prezentuje się na ustach i nie sprawia, że zęby wydają się żółte.



Mam też dwie pary sztucznych rzęsek, które na pewno mi się przydadzą. Wyglądają na dość naturalne, ciekawe jak będą prezentowały się na oku.


Następna rzecz to cień w kremie Maybelline Gold Rush o bardzo intensywnym złotym odcieniu. Piękny, piękny, piękny!!! Będzie jak znalazł na okres sylwestrowo-studniówkowy :) I ostatni produkt to farbka do ust Sleek w kolorze Port. Chciałam ją mieć i mam. Niedługo pokażę Wam jak prezentuje się na ustach ;)


Oprócz tego mam też dwie metalowe osłonki z Ikei, które wykorzystam na swoje pędzelki i kredki.

I to byłoby wszystko na dziś. Po dzisiejszym poście możecie czekać na nowe wpisy. Postaram się publikować je systematycznie, tak aby z bliska pokazać Wam te kosmetyki ;)
Koniecznie napiszcie o swoich prezentach. Jestem strasznie ciekawa co dostałyście ;)

30 listopada 2014

Ulubieńcy listopada

Witajcie kochane ;) Zapraszam Was na kosmetycznych ulubieńców miesiąca ;) Mimo, iż nie lubię listopada to muszę przyznać, że w tym roku minął mi dość szybko. Na pogodę też nie można było narzekać - ochłodziło się dopiero w drugiej połowie miesiąca! W listopadzie odkryłam kilka nowych produktów i zdążyłam się z nimi bardzo polubić ;) Jeżeli jesteście ciekawe co w tym miesiącu zasługuje na miano ulubieńca to koniecznie zostańcie ze mną :)


Zacznę od pielęgnacji. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie mleczna maska do włosów, którą kupiłam ostatnio w Hebe. Używam jej sumiennie dwa razy w tygodniu od dnia zakupu i naprawdę zauważyłam, że moje włosy są miękkie, odżywione i wyglądają zdrowo. Moje obserwacje może potwierdzić masa komplementów dotyczących stanu moich włosów ;) Poza tym maska obłędnie pachnie, więc stosowanie jej to czysta przyjemność.

Kolejną rzeczą z pielęgnacji będzie krem firmy Seni z mocznikiem. Kiedyś już o nim wspominałam. Bardzo lubię go za bogatą formułę. Jest naprawdę bardzo gęsty, długo się wchłania, ale działa - to najważniejsze. Stosuję go zarówno do stóp, jak i bardziej przesuszonych miejsc takich jak łokcie czy kolana. Wszystkie problematyczne miejsca są nawilżone, odżywione i natychmiast znika nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Jeśli macie problemy z suchą skórą to ten krem Was poratuje :)

Ostatnia rzecz z pielęgnacji to rumiankowa pomadka Alterra, o której na pewno nie raz już słyszałyście. Tak, ja również stosuję ją na rzęsy ;) Jest naprawdę świetna. Może nie wydłuża powalająco rzęs, ale wzmacnia je i delikatnie przyciemnia. Pomadkę zawsze aplikuję na noc i powiem Wam, że rzęsy są po niej bardzo elastyczne i ładnie się malują.


A teraz pora na kolorówkę. I tu wydaje mi się, że Was zaskoczę, bo zdradziłam swój podkład Bourjois z kremem BB Bell. Jestem z niego bardzo zadowolona, ponieważ zapewnia bardzo naturalne wykończenie makijażu. Myślałam, że jego krycie będzie znikome, ale pomyliłam się ;) Kryje zacnie :) Szykuję jego dłuższą recenzję, więc z niej dowiecie się o tym kremie więcej. Z pewnością jednak w listopadzie ten krem zasłużył na miano ulubieńca.


Kolejna rzecz to puder sypki fimy Laval. Nie sugerujcie się opakowaniem, ponieważ przesypałam go do innego pojemniczka. Mam go od dłuższego czasu i właśnie w listopadzie bardzo często po niego sięgałam. Puder jest miałki i ma żółciutki kolor (coś a'la Ben Nye w kolorze Banana). Najlepszy do gruntowania korektora pod oczami. Może pełnić funkcję pudru korygującego.


Dalej mam róż Catrice w kolorze 010 Raspberry Ice Cream. Z reguły nie używam róży, ale w listopadzie sięgałam po nie często i bardzo mi się podobało to jak wyglądam ;) Najczęściej na policzkach miałam właśnie róż z Catice w takim dość chłodnym różowym odcieniu.

Następny w kolejce jest korektor NYX HD w odcieniu CW01. Jaśniutki, kremowy i bardzo mocno kryjący. Poza tym zastyga na twarzy, więc naprawdę jest bardzo trwały. Polecam go szczególnie na jakieś większe wyjścia, ponieważ na pewno Was nie zawiedzie ;)

Jeśli chodzi o cienie do powiek to tutaj muszę wspomnieć o cieniach Maybelline Color Tattoo, po które sięgałam praktycznie codziennie. Mam dwa dość subtelne kolory, więc z powodzeniem sprawdziły się w dziennym makijażu. Nie muszę chyba nikomu przedstawiać ich zalet: kremowe, bardzo trwałe i wodoodporne. W najbliższym czasie chcę się zaopatrzyć jeszcze w kilka innych kolorów, które u nas w Polsce są stacjonarnie nie dostępne.


Innymi cieniami, które często były przeze mnie używane są wkłady z Inglota. Kupiłam niedawno kolejną paletę - tym razem kwadratową i powolutku kompletuję sobie cienie. Do tej pory kupiłam cztery i używam ich na zmianę :) Każdy bardzo mi się podoba i uważam, że są dość wyjątkowe.



Zostając przy oczach muszę jeszcze powiedzieć o moim nowym tuszu do rzęs z Inglota. Był na mojej wishliście i po wielu podejściach w końcu go kupiłam. Chodzi tu o tusz Perfect Lenght & Define Mascara. Mam go od trzech tygodni i muszę przyznać, że rzeczywiście jest to bardzo fajny produkt. To co go wyróżnia od innych mascar to aplikator. Ten ma formę grzebyczka. Rzęsy maluje się nim w bardzo prosty sposób, tusz pięknie je pokrywa od nasady po same końce, dodatkowo mocno wydłuża. Zrobię Wam jego recenzję i pokażę jak wygląda na rzęsach. Tak czy siak to mój listopadowy ulubieniec :)


Ostatnią rzeczą jest pomadka Golden Rose Velvet Matte numerek 07. Chłodny, brudny róż. Idealna dzienna pomadka. Bardzo ją lubię za trwałość, kolor i wykończenie. Zdecydowanie to ona w tym miesiącu gościła na moich ustach najczęściej.



I to byli wszyscy moi ulubieńcy ;) Mam nadzieję, że post się Wam spodobał i może coś ciekawego
wypatrzyłyście dla siebie. Dajcie koniecznie znać o swoich odkryciach kosmetycznych ;)

A i pamiętajcie o Dniu Darmowej Wysyłki!!! To już w ten wtorek ;) Ja już nie mogę się doczekać zakupów - listę przyczepiłam nad toaletką, żeby o czymś nie zapomnieć :D