27 lutego 2014

Baby blue i grapefruit, czyli dwa nowe cienie Inglot

Oj rzadko coś piszę w tym miesiącu ;) Obiecuję, że się poprawię.

Nie wiem czy wiecie, ale Inglot wycofuje z oferty okrągłe wkłady do palet Freedom System.
To znaczy są one jeszcze w produkcji, ale nie potrwa ona zbyt długo. Takie informacje otrzymałam od pani na stoisku Inglota. 
Z racji tego, że mam trzy paletki na 10 okrągłych wkładów postanowiłam je dopełnić, a kiedy już to zrobię kupię paletę na kwadraty. W niedzielę kupiłam dwa kółeczka i brakuje mi jeszcze dwóch do pełnej trzydziestki cieni. Nie kupiłam wszystkich, bo nie mogłam się zdecydować, a nie chcę mieć takich zwyczajnych kolorów tylko jakieś perełki :D

Tym razem sięgnęłam po grapefruitowy odcień, zupełnie matowy i z racji tego, że niebieski będzie modny wiosną i latem w łapki wpadł kolorek baby blue z drobinkami.
Grapefruitowy- 366M
Baby blue- 478DS



I jeszcze pokażę Wam jak wyglądają na oku ;) Błysku dodaje pyłek z Essence.



24 lutego 2014

Fiolet i zieleń, czyli mocniejszy akcent na dolną powiekę

Rozpoczyna się kolejny tydzień. Ten również nie będzie dla mnie łaskawy. Masa kartkówek i sprawdzianów nie daje normalnie spać po nocach :D

Chcę Wam tylko szybciutko pokazać nowy makijaż, który nada się świetnie na te coraz cieplejsze dni ;)
Pierwsze skrzypce w tym makijażu gra dolna powieka. Myślę, że fiolet i zieleń to udane połączenie.

Jaka u Was pogoda? Wiosna idzie? ;)





22 lutego 2014

Delikatny makijaż, czyli beże, brązy i różowa szminka

Jak ja się cieszę, że dziś jest sobota ;) W końcu mam czas i mogę coś napisać. Nie lubię nie mieć czasu na blogowanie...

Prognozę pogody śledzę już od około dwóch tygodni i muszę przyznać, że powrotu zimy na horyzoncie nie widać ;) Od momentu gdy pogoda się poprawiła, słońce zagląda do okien, a po śniegu nie ma śladu porzuciłam ciemne kolory i bardzo wyraziste makijaże. Nadchodząca wiosna rządzi się swoimi prawami ;) 


Teraz stawiam na delikatnie podkreślone oczy, podkręcone i wytuszowane rzęsy. Tylko usta maluję szminkami w soczystych odcieniach - w tym makijażu akurat różową. Na twarzy odrobina podkładu, puder, malinowy róż, brązer i rozświetlacz. A i oczywiście podkreślone brwi - to podstawa ;)





Rozdanie zakończyło się wczoraj, jutro ogłoszę wyniki ;) 
Dziękuję wszystkim za udział :D

20 lutego 2014

Essence a'la Benefit, czyli make up box

Widziałyście je już gdzieś w Naturach? Ja odkąd zobaczyłam je w internecie normalnie padłam. Są cudne. Okazuje się, że w sprzedaży mają być już pod koniec lutego, a firma Essence wypuszcza te pudełeczka jako nowość na wiosnę ;)
Ich pudełeczka niesamowicie kojarzą mi się ze słodkimi opakowaniami marki Benefit, która wiadomo - do najtańszych nie należy ;) Essence za to jest dla wszystkich ogólnie dostępna i nie powoduje, że portfel zupełnie się opróżnia. Dobra pokażę Wam zdjęcia, bo nie chcę już zbyt przeciągać - pewnie jesteście ciekawe jak te ich make up boxy wyglądają ;) A no tak:




Jeśli tylko zobaczę je w swojej Naturze od razu kupię to do brwi i to z czterema różami :)
Dajcie znać co o nich sądzicie.

A tak na marginesie to jutro kończy się rozdanie urodzinowe. Jeśli chcesz wziąć udział to kliknij w banerek u góry po lewej stronie :)

12 lutego 2014

Znaleźć podkład idealny - bezcenne!!!

Macie swój ukochany podkład? Chodzi mi o taki, którego działanie zadowala Was w 100%, jego kolor idealnie dopasowuje się do Waszej cery, a przy tym jego cena nie rujnuje portfela. 

Znalezienie dobrego podkładu to często metoda prób i błędów. Miliony buteleczek przetestowanych w różnych warunkach po to aby czuć się po prostu pięknie ;)
Przyznam szczerze, że dobór odpowiedniego odcienia to bardzo trudne zadanie. Sama miałam z tym problem. Początkowo sięgałam po podkład mamy albo starszej siostry. Kolor nie miał dla mnie znaczenia. Dopiero potem zaczęłam przykuwać większą uwagę do tego co mam na twarzy. I pomimo świadomości, że kolor podkładu powinien idealnie stapiać się ze skórą  - nie udawało mi się kupić odpowiedniego kosmetyku. Jedyne podkłady z których byłam bardzo zadowolona to te w musie z Avonu, kryły bardzo delikatnie, nie odcinały się od reszty ciała.

Zawsze jednak brakowało mi mocniej kryjącego podkładu, na zimę, na chłodniejsze dni. Zależało mi na naturalnym wyglądzie twarzy, bez efektu maski i plam. 
I oto poszukiwania mogę uznać za zakończone ;)

O tym podkładzie pisałam już tu. Chodzi o Rimmel Stay Matte. Kolor, który jako pierwszy to 200 Soft Beige. Tak, tak w tym momencie też walę głową w ścianę, bo wiem, że zawartość tubki to czyste kakao ;)
Zdecydowanie za ciemny (przynajmniej narazie - kiedy nie jestem opalona), odcinający się od skóry na szyi.

 Poza źle dobranym kolorem podkład bardzo mi odpowiadał pod względem, krycia, trwałości, wykończenia. Postanowiłam zakręcić się koło innych odcieni z tej serii. Niedawno kupiłam najjaśniejszy podkład z całej gamy. To był strzał w 10!!!
Light Ivory 091 to po prostu idealny podkład dla mnie i mój ulubieniec wszech czasów. Kolor jaśniutki, z różowymi tonami, bardzo naturalnie wyglądający na mojej buzi. IDEALNY!!! Już nie muszę dalej szukać ;) Jedyne co mnie kusi to wypróbowanie jeszcze Color Stay z Revlonu, ale o tym kiedy indziej ;)

Gdy mam go na buzi czuję się świetnie! Cieszę się, że udało mi się w końcu znaleźć swój podkład, który w dodatku nie jest kosmicznie drogi ani zbyt trudno dostępny ;)





Pamiętacie o rozdaniu? Czekają na Was kosmetyki, których sama uwielbiam używać ;)

9 lutego 2014

Pierwsze urodziny bloga + niespodzianka dla Was

Nie wierzę, że tak szybko ten czas zleciał. Na samym początku blogowania nie śniłam o jakichkolwiek rocznicach związanych z moim blogiem. Zdawało mi się, że to po prostu chwilowe zajęcie, które z czasem mi się po prostu znudzi... A dziś już wiem, że to zupełnie co innego ;) Od razu mówię, że ten wpis będzie należał do tych dłuższych, bo to dla mnie czas na pewnego rodzaju podsumowania.

Ten cały rok to ogrom dobrej zabawy, samorozwoju, dążenia do perfekcji. Dużo nauki, ćwiczeń by w końcu coś zaczęło się zmieniać na lepsze ;)

Przez ostatnie dwanaście miesięcy na blogu dużo się zmieniło: zdjęcia, wygląd i to co Wam pokazuję. Głównie chodzi mi o makijaż - mocno się poprawiłam ;)

marzec 2013
maj 2013
Przez ten czas wypracowałam pewną technikę malowania i moje makijaże zaczęły prezentować się coraz lepiej:

październik 2013
A ostatnio pokazuję je również w całej okazałości:
styczeń 2014
Blogowanie jest niesamowite również dzięki Wam: komentarze, obserwacja, pochwały i konstruktywna krytyka, która wnosi w moje potyczki z kosmetykami naprawdę bardzo dużo.

Do dziś odwiedziliście mojego bloga ponad 22500 razy, na stałe jest Was ze mną 115 osób, a ja zdążyłam napisać dla Was 203 posty. Dziękuję, że ze mną jesteście!!!
Więc w formie podziękowania mam dla Was kosmetyczną niespodziankę. Jedna z osób dostanie rzecz, której sama bardzo lubię używać - nie zdradzę dokładnie co to będzie ;)

Warunki są proste:
1. Musisz być obserwatorem mojego bloga i fp na fejsie
2. Informację o moich urodzinach wstaw jako banerek na swoim blogu
3. Napisz mi co myślisz o moim zakątku w sieci ;)

Urodzinowe rozdanie trwa od 09.02.2014r.- 21.02.2014r. 
Wyniki ogłoszę do 24.02.2014r. do godziny 14:00.
Wylosuję jedną ze zgłaszających się osób.

5 lutego 2014

Essence Longlasting Lipstick 10 Cotton Candy

Po prostu cudna fuksja!
Moja następna matowa pomadka z Essence. Mam już numerek 07 i pisałam o nim tutaj. Dziś pokażę Wam numer 10, a innym razem 09. A więc kolor, o którym dziś mowa jest naprawdę odważy. To piękna i soczysta fuksja, którą uwielbiam na swoich ustach. 

Pomadka niesamowicie kremowa i mimo, że ma matowe wykończenie to usta nie są nadmiernie przesuszone. Co ważne jest naprawdę longlasting, a jeśli już zejdzie z ust to pozostawia na nich czysty pigment - można powiedzieć, że wżera się w usta :) 

Eleganckie opakowanko - czarne i zupełnie matowe z paseczkiem po środku (ma kolor zbliżony do odcienia pomadki). Sztyft z eleganckim tłoczeniem literki "e" czyli Essence. 

I na koniec tylko dodam, że te szminki kosztują 9,99zł w Drogeriach Natura i są naprawdę rewelacyjne :)



3 lutego 2014

Zwykły niezwykły topper z My Secret

Na pierwszy rzut oka zupełnie niepozorny, zwykły bezbarwny lakier z zatopionymi drobinkami - jakby folii, sreberek mieniących się cudownie w świetle na różne odcienie. Niby zwykły, a jednak będąc w drogerii wpadł do mojego koszyka :) Do dziś nie mogę uwierzyć, że jest tak śliczny, bo ze zwykłego burego lakieru robi na pazurkach istne cudeńko. Już Wam mówię o jakim lakierze mówię. Chodzi o firmę My Secret, a konkretnie buteleczkę o numerze 104.

Dziś w zestawieniu z nude'owym lakierem Sensique o numerze 145. Dokładnie z jego dwoma cienkimi warstwami.

Czyż nie jest piękny?









Muszę Wam powiedzieć, że u mnie ferie się już skończyły... Ostatnie dwa tygodnie minęły błyskawicznie na aktywnym blogowaniu, malowaniu, spotkaniach ze znajomymi i sprzątaniu ;) O nauce zupełnie nie było mowy. No, ale nadszedł czas powrotu na ziemię ;)

2 lutego 2014

Pomarańcz to nowa czerwień na ustach, czyli brzoskwiniowa księżniczka od Catrice

Pierwszy post w nowym miesiącu. Wiecie, że do wiosny pozostało już tylko 46 dni? Niewiarygodne! 

Kilkukrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, że pomarańczowa szminka z powodzeniem zastąpi klasyczną czerwień na ustach. Właśnie dlatego w dzisiejszym poście pokażę Wam brzoskwiniową pomadkę Catrice, czyli Princess Peach 050. Eleganckie opakowanie, gruby sztyft i wytłoczone logo firmy na pomadce dodają jej luksusu. 
Konsystencja jest kremowa, pomadka raczej nie wysusza ust, ale może podkreślać suche skórki, dlatego aby ją nosić należy zadbać o kondycję naszych ust. Podoba mi się w niej również to, że możemy stopniować intensywność koloru. Jedno pociągnięcie da nam brzoskwiniową poświatę, kolejne ruchu wzmocnią efekt aż do elektryzującego oranżu.

To jest mój must have nadchodzącej wiosny!!!

Pomadka jest dostępna w Drogeriach Natura w szafie Catrice w cenie 16,99zł.