15 lipca 2014

Rimmel Stay Blushed! Touch of berry 002

Kremowe róże kusiły mnie od dłuższego czasu. Ciągle mam chrapkę na paletę The Balm How 'Bout Them Apples', ale pomyślałam, że skoro nie wiem czy podpasuje mi ich konsystencja to szkoda wydawać ponad stówę na rzecz, której być może nie będę używała.
Postanowiłam spróbować nowych róży z Rimmela. Widziałyście go już w poprzednim poście. Z tej serii mam już podkład i bazę pod makijaż, więc pomyślałam, że róż może być całkiem fajny, bo całą kolekcję bardzo polubiłam. Wybrałam numerek 002, czyli bardzo przyjemny różowy odcień. Za tubkę o pojemności 14ml zapłaciłam 16,99zł.
Czytałam, że kremowe róże dają na policzkach lżejszy efekt, bardziej naturalny i świetlisty, a poza tym są bardziej trwałe od zwykłych prasowanych.
Róż testowałam przez kilka ostatnich bardzo upalnych dni. Nakładałam go rano, a on wieczorem wciąż był na policzkach! Rewelacja! Myślałam, że się wytrze, spłynie, a tu taka niespodzianka.
Sam kolor różu jest bardzo naturalny, subtelny, po roztarciu pozostawia mgiełkę koloru i to bardzo mi się podoba. Twarz wygląda świeżo i promieniście.
 Aplikacja jest bardzo łatwa i przyjemna, konsystencja różu pozwala na dobre roztarcie. Dodatkowym plusem jest śliczny zapach kosmetyku, który nie jest zbyt wyczuwalny później na skórze.

Dodam, że ja różne kremowe produkty lubię nakładać też na usta. Jeśli odcień danego produktu pozwala na noszenie go na ustach to niby dlaczego go tak nie stosować? ;) Jak się pewnie domyślacie róż z Rimmela również w końcu na nich wylądował. Tu akurat muszę przyznać, że trochę się zawiodłam... Róż nie daje totalnie żadnego koloru i waży się na ustach, nie da się go sensownie nałożyć. Zresztą jego zapach przeszkadza na ustach. Pod żadnym pozorem radzę się nie oblizywać ;)

Tak więc jako kremowy róż jest naprawdę bardzo dobry. Co do ust... hmmm... tutaj nie będę się wypowiadać, ponieważ nie takie jest jego zastosowanie. W swojej roli sprawdza się bardzo dobrze ;)
Teraz na poważnie mogę zacząć rozważać zakup palety The Balm :)









 

7 komentarzy:

  1. śliczny ma kolor :) teraz promocje będą w Hebe to trzeba się rozglądnąc :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie przepadam za kremowymi różami :) Nie ma to jak prasowańce :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mocny! Nie wiem czy umiałabym sobie z nim poradzić.
    Nakładasz go palcami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak palcami, bo jakoś mi wygodniej ;)

      Usuń
  4. ja unikam wszelkich różów :) jakoś boje się ich używac bo wiem, że mogę sobie nimi krzywdę zrobic :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Róż w kremie? Chyba nie dla mnie. W sumie wgl. nie uzywam ich. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawi mnie taka forma różu, wygrałam go w rozdaniu, ale jakoś ani widu, ani słychu przesyłki. Chyba będę musiała kupić i przetestować. U mnie bez różu ani rusz

    OdpowiedzUsuń

Szczerze dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. Jeśli mój blog Ci się podoba - dołącz do grona moich obserwatorów i bądź ze mną na bieżąco :) I proszę nie zostawiaj linków do swojego bloga, bo to nie miejsce na reklamę. Odwiedzam blogi swoich komentujących i chętnie zostanę obserwatorem jeśli znajdę na nim interesujące treści ;)