26 grudnia 2015

Makijażowi ulubieńcy roku 2015

Witajcie! Święta praktycznie za nami, więc myślę, że najwyższy czas na podsumowanie roku pod względem ulubieńców makijażowych. Jeśli jesteście ze mną od dłuższego czasu i śledzicie mnie na bieżąco to z pewnością część produktów, które Wam dzisiaj pokażę już znacie lub z powodzeniem używacie same ;) Aby zachować porządek i sprawnie przeprowadzić Was przez moich ulubieńców będę pokazywała produkty w kolejności nakładania ich na buzię przy wykonywaniu makijażu. Od razu ostrzegam, że kosmetyków będzie całe mnóstwo, ale rok 2015 był dla mnie czasem ciekawych odkryć.

Tak więc pierwsza kategoria to będą podkłady, pudry i korektory. Jeśli chodzi o podkład to mam tutaj dwóch ulubieńców. Jeden z nich to Astor Perfect Stay, a drugi to Bourjois Healthy Mix. Lubię obydwa bardzo, bardzo - chociaż myślę, że Bourjois jest dla mnie bardziej odpowiedni. W zależności od pory roku stosowałam je sobie na zmianę. Astor jest cięższy od HM, ale nie widać go na buzi. Krycie ma średnie - ja większego nie potrzebuję ;) A Bourjois jest po prostu cudowny. Rozświetla buzię, wyrównuje kolor i przepięknie pachnie. Kończę już obydwie buteleczki i z pewnością kupię ponownie Bourjois Healthy Mix. Ostatnio mam chrapkę na rozświetlający podkład dr Irena Eris Provoke i myślę, że to on zastąpi miejsce Astora.

Kolejny produkt to tłusta farbka do twarzy Kryolan w odcieniu numer 5. Mój tegoroczny hit sezonu ślubnego, wszystkich większych imprez gdzie makijaż musiał być nieskazitelny i trwały. Stosowałam ją na całą buzię bez żadnych baz, bez mieszania z podkładami. Ta farbka kryje wszystko, wygląda ślicznie na żywo i dobrze się fotografuje.


Jeśli chodzi o pudry to tutaj mam również kilku ulubieńców. Moim ulubionym pudrem na dzień jest z pewnością transparentny puder My Secret. Dobrze matuje, utrwala podkład i jest niewidoczny na buzi. Pod oczy stosowałam puderek sypki z zestawu Manhatann. Jest ładnie żółty, drobniutki i bardzo dobrze utrwala korektor pod oczami. Puder, który również lądował na mojej buzi dość często to Inglot HD w odcieniu 503. W ciągu roku zdążyłam zużyć 3 takie wkłady, aktualnie mam 4.

Brązery po które sięgałam w 2015 roku to ten z zestawu Wibo, matowy Miyo oraz puder do konturowania Inglot numer 505. Dla mnie każdy z tych produktów jest bezbłędny ;)


Ulubiony korektor? Z pewnością Bell Hypoallergenic, Liquid Camouflage Catrice. Obydwa bardzo lubię, ponieważ są jaśniutkie i ładnie rozświetlają okolice wokół oczu.


Teraz pora na róże do policzków. Najczęściej sięgałam po paletę Sugar & Spice MUR oraz po rozświetlający róż Catrice w odcieniu Coral Me Maybe. Tegorocznemu sezonowi ślubnemu patronował róż Catrice. Klientki były zachwycone jego odcieniem i bardzo chciały aby to właśnie on wylądował na ich policzkach :) Co do paletki - jest niezwykle poręczna, a odcienie można sobie dowolnie mieszać. Róże bardzo ładnie się nakładają i mają naturalne wykończenie.


Wiecie, że uwielbiam rozświetlacze ;) W mijającym roku najczęściej sięgałam po Mary Lou Manizer, po rozświetlacz Lovely w odcieniu Silver oraz po wypiekany My Secret. Każdy z nich jest wyjątkowy. W zależności od efektu jaki chciałam uzyskać sięgałam po odpowiedni rozświetlacz. Wam z całego serca mogę polecić każdy z nich ;)


Teraz przejdę do makijażu oczu i brwi.

I tak. Ulubionymi produktami do podkreślania brwi była z pewnością konturówka w żelu Inglot w odcieniu 11. Sięgałam po nią kiedy zależało mi na bardzo trwałym, mocniejszym podkreśleniu brwi. Na co dzień używałam jednak kredki i żelu firmy Catrice. Uwielbiam obydwa produkty. Mają chłodne odcienie, którymi jestem w stanie osiągnąć bardzo naturalny efekt. W dodatku lubię je za wydajność, cenę i dostępność. Jak dla mnie te trzy produkty są na baaardzo duży plus.

Zdecydowanie ulubioną mascarą była L'Oreal Volume Million Lashes So Couture. Zakochałam się w szczoteczce i efekcie jaki ten tusz daje. Jestem w stanie pomalować nim nawet najkrótszą rzęskę bez brudzenia się. Tusz jest bardzo czarny, trwały i nie kruszy się w ciągu dnia :)


Jeśli chodzi o sam makijaż oczu to w roku 2015 nie da się ukryć, że poznałam prawdziwą moc pigmentów i uzbierałam ich naprawdę sporo. Marki pigmentów, które mam i polecam to My Secret, Kobo, Essence, MUR oraz Inglot. Pigmenty są cudowne, dodają wytworności nawet najbardziej banalnemu makijażowi. W moim makijażu to obowiązkowy element. Niezastąpione w sezonie studniówkowym oraz ślubnym.


Makijaż oczu to przede wszystkim cienie. W mijającym roku u mnie wybiły się zdecydowanie palety Zoeva oraz The Balm. Są naprawdę rewelacyjne. Każda z nich ma stałe miejsce w moim kufrze, ale sama również z przyjemnością po nie sięgam przy codziennym makijażu. Bardzo dobra pigmentacja, ciekawe odcienie i brak osypywania się - to z pewnością są plusy tych cieni.


W końcu pora na produkty do ust i tutaj ulubieńców jest zdecydowanie najwięcej ;) 
Po pierwsze w tym roku zakochałam się w konturówkach firmy Essence. Dla mnie są po prostu bezbłędne - tanie, miękkie, o ciekawych kolorach. Często nosiłam je na ustach solo osiągając bardzo ładny efekt. Do grona ulubieńców należą również pomadki Golden Rose Velvet Matte oraz pomadki Kobo. To właśnie po te marki sięgam najczęściej. Jeśli chodzi o coś co nakładałam "na szybko" to tutaj warto wspomnieć o balsamie w kredce firmy Bourjois. Bardzo fajny produkt, lekko koloryzuje usta. Ulubionymi błyszczykami były BB firmy Bell. Obydwa są już niestety na wykończeniu, więc będę musiała szukać czegoś na zastępstwo ;) Ostatnim ulubieńcem jest matowy błyszczyk Freedom w odcieniu zgaszonego różu. Uwielbiam go! Jest bardzo trwały, nie zjada się, zastyga i siedzi na ustach przez długi, długi czas ;)


I to byłyby wszystkie hity jeśli chodzi o ten rok. Jestem bardzo ciekawa Waszych kosmetycznych odkryć. Koniecznie napiszcie mi o swoich perełkach. A może część ulubieńców pokrywa się z moimi? Dajcie mi znać :)

23 grudnia 2015

Zdobienie Semilac: 015 Plum + syreni pyłek (sporo zdjęć)

Cześć wszystkim ;) Witam Was w ostatnim przedświątecznym poście. Niestety nie udało mi się przygotować żadnej świątecznej propozycji makijażu, ale mam dla Was zdobienie. Jak pewnie wiecie od niedawna jestem posiadaczką zestawu hybrydowego Semilac i powolutku kompletuje sobie lakiery. Drugim, który udało mi się kupić jest odcień 015 Plum. Przepiękny, głęboki odcień śliwki/bakłażana. Idealnie kryje już druga warstwa lakieru. Przy pierwszej kolor jest subtelniejszy, ale widać nierówności w rozłożeniu lakieru na paznokciach. Przy kolejnej warstwie wszystko znika i osiągamy piękny manicure.


Przy tak ciemnym lakierze pokusiłam się o aplikację pyłku, który moim zdaniem dał przepiękny efekt. Paznokcie będą się błyszczeć w blasku świec. Idealny manicure na święta i sylwestra ;)


Na dwóch poniższych zdjęciach widzicie paznokcie z jedną warstwą lakieru 015 Plum.








Mam nadzieję, że zdobienie się Wam podoba. Właśnie tak będą wyglądały moje pazurki podczas świąt ;) Dajcie znać co dzieje się na Waszych paznokciach :)


A korzystając z okazji chciałabym Wam złożyć życzenia z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia. Życzę Wam abyście ten czas spędziły w rodzinnym gronie, w zdrowiu i radości. Niech okres Świąt będzie okazją do rozmów i cieszenia się sobą nawzajem.
WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

20 grudnia 2015

TOPOWA 6 palet cieni na co dzień - Zoeva, Inglot, The Balm, Sleek, Makeup Revolution

Jeśli nie malujecie swoich powiek cieniami to być może ten wpis zachęci Was właśnie do tej czynności. A jeśli je malujecie to z pewnością coś ciekawego wpadnie Wam w oko. Dzisiaj chcę zaprezentować jedne z najlepszych (moim zdaniem) cieni do powiek, które z powodzeniem sprawdzą się w makijażu dziennym. Wśród produktów pojawią się różne półki cenowe, kosmetyki dostępne stacjonarnie jak i online.



ZOEVA NATURALLY YOURS
Wśród moich neutralnych palet jest to paleta numer 1. Odkąd ją mam jeździ ze mną non stop w kufrze i jest naprawdę mocno eksploatowana ;) Jestem w stanie zbudować na jej podstawie każdy makijaż. Na co dzień idealny zestaw kolorów. Dwa matowe jasne odcienie, kilka perłowych, które mają śliczne kolory, matowy brąz do zaznaczenia załamania i niesamowicie napigmentowany czarny kolor, który jest genialny ;) Ten zestaw to totalna podstawa jeśli chodzi o dzienny makijaż. Dokładną recenzję palety + swatche możecie zobaczyć tutaj.


SLEEK AU NATUREL 
Chyba jedna z najbardziej popularnych neutralnych paletek cieni. Cena jest bardzo atrakcyjna, ponieważ za zestaw 12 cieni płacimy około 40zł. Cienie Sleek albo się kocha albo nienawidzi. Ja jestem raczej pośrodku tych dwóch grup, ponieważ w zależności od palety cienie mają różną jakość. Akurat tą paletkę polecam osobom początkującym, ponieważ pigmentacja na kolana nie powaliła. Nie jest źle, cienie ładnie się nakładają, ale mogłyby mieć jednak więcej pigmentu, bo zanikają przy rozcieraniu. Jeśli dopiero zaczynasz w makijażu to gwarantuję, że nie zrobisz sobie nią krzywdy ;) Plusem jest duże dobrej jakości lusterko przy którym spokojnie da się wykonać kompletny makijaż.


SLEEK OH SO SPECIAL
Moja pierwsza paletka cieni z większą ilością kolorów. Eksploatowana maxymalnie, niektóre cienie są naprawdę na wykończeniu. Zestaw bardzo ładnych odcieni w różowej tonacji. Trzy odcienie matowych brązów, którymi możemy również podkreślić brwi. Pigmentacja naprawdę rewelacyjna, każdy cień jest bardzo ładny. Jeśli szukacie czegoś na dzień, ale chciałybyście od czasu do czasu wykonać makijaż na większe wyjście to naprawdę zachęcam Was do zakupu tej paletki. Będzie dobrze służyła przez długi, długi czas.


THE BALM MEET MATT(E) NUDE
Przepiękna paleta dziewięciu matowych cieni. Jeśli nie lubicie błysku na powiekach i chcecie przeznaczyć większą sumkę pieniędzy na zakup palety to naprawdę Wam ją polecam. U mnie paleta sprawdza się rewelacyjnie, cienie są mocno napigmentowane, rozcierają się jak marzenie i nie bledną w ciągu dnia. W moim przypadku często używam jej również w pracy chcąc zbudować cieniowanie. Jestem z niej naprawdę bardzo zadowolona. Swatche palety pokazywałam w tym wpisie.


MAKEUP REVOLUTION ICONIC 3
Jeżeli lubicie różane tonacje, różowe odcienie to tutaj mogę Wam polecić właśnie tą paletkę. Jest bardzo naturalna, cienie z łatwością się blendują i nakładają. Ich kolory są bardzo subtelne, ale znajdziecie też kilka mocniejszych odcieni. Macie wybór matowych i perłowych wykończeń. Sama bardzo często sięgam po tą paletkę i naprawdę jestem w stanie wykonać nią kompletny makijaż. W tym poście możecie zobaczyć dokładne swatche i przeczytać recenzję.


INGLOT FREEDOM SYSTEM EYESHADOWS + KOBO
Na koniec paleta, którą skomponowałam sobie sama korzystając z oferty marki Inglot oraz Kobo. Jeśli nie odpowiadają Wam do końca zestawy gotowych palet to zachęcam do stworzenia własnej. Moja paletka to akurat dziesiątka na okrągłe wkłady. Każdy cień dobrałam sobie sama i są to takie odcienie po które sięgam bardzo często. Beże, brązy, kilka perłowych kolorów kiedy mam ochotę na odrobinkę błysku. Zarówno cienie Kobo jak i Inglot są bardzo dobrej jakości. Plus jest taki, że kupujecie kasetkę na dowolną liczbę cieni i możecie je wymieniać kiedy się skończą ;)


Według mnie każda z tych palet jest godna uwagi. Same zadecydujecie, która z nich będzie dla Was odpowiednia. Czekam również na polecenia Waszych ulubionych cieni i palet na dzień :))

17 grudnia 2015

Moc tonizowania skóry

Dzisiaj post o tematyce typowo pielęgnacyjnej, więc myślę, że będzie to całkiem miła odskocznia od kolorówki i makijaży ;) Na początku chciałabym Wam zadać podstawowe pytania: Czy jesteście zadowolone z pielęgnacji swojej twarzy? Czy tonik odgrywa w niej ważną rolę?

Większość kobiet uważa tonik za coś zupełnie zbędnego. Produkt, który nie działa i w sumie nic nie robi ze skórą. Bardzo często zdarza się tak, że jest on całkowicie pomijany. Nawet zwyczajny napar ziołowy czy drogeryjny tonik o przyjemnym składzie jest ważnym punktem dobrze przemyślanej pielęgnacji. Jest tak samo istotny jak krem nawilżający czy żel do mycia. 

Ale właściwie dlaczego? Zaraz wszystko wyjaśnię, bo właśnie tonikom chcę poświęcić w całości dzisiejszy post.

Naturalnie odczyn naszej skóry (pH) jest lekko kwaśny. W zależności od okolicy wynosi on między 4-7 pH. Jednak ogólnie mówi się, że wynosi około 5,5. Myjąc codziennie twarz agresywnymi środkami podnosimy pH naszej skóry i niszczymy jej ochronny płaszcz hydrolipidowy. Mycie zdrowej, młodej skóry takimi środkami pozbawia ją tego płaszcza na jakieś dwie godziny. Odnowienie płaszcza trwa o wiele dłużej w przypadku skóry uszkodzonej oraz w przypadku skór dojrzałych, bo regeneracja jest wolniejsza.

Stosowanie toników jest ważne, ponieważ daje możliwość przywrócenia skórze jej naturalnego pH i przyspiesza odnowę ochronnej warstewki. Odświeża ją, koi, działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Toniki działają osłonowo i profilaktycznie, łagodzą skutki uboczne stosowania agresywnych środków myjących. Utrzymują odpowiedni poziom nawilżenia, więc skóra wolniej się starzeje. 

Tonikiem może być hydrolat, napary i wywary z ziół, woda termalna, kupne toniki. Opcji jest naprawdę sporo i myślę, że każda z Was znajdzie odpowiedni produkt dla siebie. Ja osobiście bardzo lubię toniki z Ziaji. Są niedrogie, bardzo łatwo dostępne i naprawdę służą mojej buzi. Aktualnie mam wodę tonizującą Liście Zielonej Oliwki, ale bardzo lubię również tonik Liście Manuka.


Kolejna rzecz - wiele osób wymaga cudów od tego typu produktu i gdy nie widzi większych efektów przestaje go używać. Główną funkcją toniku jest tonizowanie skóry, jej odświeżenie, usunięcie pozostałych zanieczyszczeń i przywrócenie naturalnego pH. Nie myślmy sobie, że tonik  w cudowny sposób wybieli nam przebarwienia czy usunie zmarszczki. Owszem, toniki kwasowe z substancjami aktywnymi mogą tak działać, ale nie przesadzajmy z naszymi wymaganiami. Potrzeba na to czasu i regularnego stosowania, a efekty i tak nie będą satysfakcjonujące.

Prawidłowo dobrany tonik nie powinien wysuszać, podrażniać i uczulać. Powinniśmy czuć ukojenie, delikatne nawilżenie, odświeżenie. Niektóre toniki mogą także wpływać na szybsze gojenie skóry, jej regenerację, zwężenie porów, zmniejszenie łojotoku czy delikatne rozjaśnienie skóry. Ponadto zwiększają one działanie innych kosmetyków.


Tak, więc kończąc dzisiejszy wpis chciałabym dowiedzieć się od Was o tonikach, których używacie. Czy jesteście z nich zadowolone i ogólnie co polecacie.

9 grudnia 2015

Good & cheap #12

Pora na chwilkę odejść od tematów paznokciowych i przejść do ostatniego w tym roku wpisu z tej serii. Tak, to już dwunasty post z ciekawymi (moim zdaniem) kosmetykami, za które w drogerii nie zapłacicie więcej niż 20zł ;) Zapraszam!


1. Odżywka do włosów GLISS KUR - bardzo ciekawy kosmetyk o cudownym zapachu. Dwufazowa odżywka, którą spryskuję swoje włosy po umyciu i delikatnym podsuszeniu. Po aplikacji włosy są miękkie i błyszczące. Koszt buteleczki to około 17zł

2. Odżywczy krem do rąk Evree - osobiście lubię markę Evree i często wybieram ich produkty. Krem do rąk spisuje się u mnie świetnie! Jest mocno nawilżający, szybko się wchłania i nie zostawia lepkiej warstwy na skórze. Ma też bardzo przyjemny zapach. Kupicie go w Rossmannie, Naturze  i każdym większym markecie za cenę około 10zł.

3. Paletki cieni My Secret - naprawdę bardzo mocno je polecam. Ich jakość jest wysoka, cienie są dobrze napigmentowane, a niektóre mają nietypowe odcienie i wykończenia. Kosztują niewiele ponad 10zł, a są fantastyczne. Wśród zestawów kolorystycznych na pewno znajdziecie coś odpowiedniego dla siebie. Kupicie je w drogerii Natura.

4. Żel do brwi Wibo - jeśli szukacie czegoś na co dzień co lekko zdefiniuje i podkreśli kształt Waszych brwi to jest to produkt dla Was. Żel ma brązowy kolor, lekko utrwala włoski. Ma wygodną cieniutką szczoteczkę, którą nie wybrudzicie sobie skóry. W Rossmannie kosztuje jakieś 9zł.

5. Paletka do konturowania Wibo - ostatni hit w szafie tej marki. Fantastyczna paletka, którą stworzycie kompletne konturowanie twarzy. Przepiękny odcień różu, brązera i rozświetlacza zamknięty w zgrabnej czarnej kasetce z lusterkiem. Zestaw zapakowany w kartonik kosztuje 17zł.

I to już wszystko jeśli chodzi o "Good & cheap" w tym miesiącu i w tym roku. Kolejny wpis pojawi się pewnie mniej więcej w połowie stycznia. W komentarzach koniecznie napiszcie mi o swoich niedrogich faworytach wśród kosmetyków i dajcie znać czy miałyście któryś z produktów pokazanych wyżej ;)

7 grudnia 2015

Semilac 026 My Love + spora dawka zdjęć

Ten lakier to początek mojej miłości do lakierów hybrydowych. Jego nazwa cudownie tutaj pasuje. Chcę Wam pokazać jak na paznokciach prezentuje się lakier My Love o numerze 026. Jest to głęboki odcień czerwieni z mini drobinkami w czerwonym i różowym kolorze. Niezwykle elegancki kolor, pięknie wygląda na paznokciach. 


Starałam się zrobić zdjęcia w różnym oświetleniu aby uchwycić błysk lakieru i drobinki.







Chcę tylko zaznaczyć, że na zdjęciach widzicie moje paznokcie, które malowałam hybrydą po raz pierwszy. Oczywiście widzę lekkie niedociągnięcia, ale jak na pierwszy raz jest całkiem dobrze.

6 grudnia 2015

Chyba jestem bardzo grzeczna, czyli Semilac Starter Kit

Naprawdę nie spodziewałam się takiego prezentu od Mikołaja. W tym roku totalnie oszalał!! W sumie to liczyłam na samą lampę do paznokci hybrydowych (resztę rzeczy chciałam dokupić sama), ale nie na cały piękny zestaw startowy Semilac!!! Tak, Mikołaj baaaaardzo mnie w tym roku zaskoczył ;) Domowy manicure hybrydowy marzył mi się już od kilku ładnych miesięcy.


Od teraz na blogu na pewno będą pojawiały się różne zdobienia paznokci, prezentacje kolorów. W tym celu zakładam zakładkę "MANICURE HYBRYDOWY". Dajcie mi jednak odrobinę czasu abym zdążyła porządnie wdrożyć się w temat. Jak dotąd mam za sobą swoje pierwsze malowanie ;)

W tym poście chciałabym Wam dokładnie pokazać jak prezentuje się cały zestaw, co zawiera i ogólnie jak to wszystko wygląda z bliska.

Tak więc co znajdziemy w pudełku Semilac Starter Kit?

-lampę LED 6 W (słodziutka, pastelowo różowa, maleńka i leciutka)
-Semilac BASE 7 ml (baza pod lakier)
-Semilac TOP 7 ml (top nabłyszczający)
-Semilac kolor nr 026 My Love 7 ml (lakier w odcieniu głębokiej czerwieni z drobinkami)
-odtłuszczacz Nail Cleaner Pure 50 ml (płyn do odtłuszczania płytki paznokcia)
-płyn do usuwania lakieru Semilac Remover 50 ml (preparat umożliwiający ściągnięcie lakieru)
-folie do usuwania lakieru hybrydowego 50 szt. (coś co ułatwi zdjęcie hybryd z paznokci)
-waciki bezpyłowe 250 szt. (bezbłędne, nie pozostawiają włosków i włókienek na płytce)
-Semilac Striper (pomocnik przy zdrapywaniu lakieru)
-blok polerski (do zmatowienia paznokci przed pomalowaniem)
-2 pilniki do paznokci (tu chyba nie trzeba nic wyjaśniać)


Jestem bardzo szczęśliwa, że Mikołaj wziął pod uwagę moją ostatnią listę życzeń ;) Chyba jak każdy lubię dostawać prezenty, które jestem w stanie wykorzystać, które mi się przydadzą i są praktyczne. Chyba nie ma nic gorszego niż znalezienie w prezentowej paczce pary świątecznych skarpetek lub kolejnej figurki, która będzie zbierała kurz :)

A czy Wy byłyście grzeczne w tym roku? Co przyniósł Wam dzisiejszej nocy Mikołaj? A może same sobie zrobiłyście prezent? Dajcie mi koniecznie znać!!! 

30 listopada 2015

Ulubieńcy listopada

Nie wiem jak Wy, ale ja nie wierzę, że do świąt pozostał niecały miesiąc ;) Bardzo się cieszę - listopad za nami! Kiedyś już mówiłam o tym, że nie lubię tego miesiąca... W sumie sama nie wiem dlaczego, ale po prostu już tak jest. 

Postanowiłam dzisiaj przedstawić Wam swoich listopadowych ulubieńców, więc jeśli macie ochotę poczytać i zobaczyć czego używałam mijającym miesiącu to zapraszam :)

Zacznę od pielęgnacji, bo tutaj mam do polecenia tylko dwa produkty. Wydaje mi się, że o pierwszym wspominałam już na blogu, ale nie jestem pewna czy pojawił się w ulubieńcach. Chodzi mi tutaj o wodę tonizującą z Ziaji Liście Zielonej Oliwki. W lecie stosowałam ją w celu odświeżenia skóry i przygotowania jej pod makijaż. Od jakiegoś czasu zaczęłam jej używać również jako mgiełka zmiękczająca makijaż. Po skończonym malowaniu spryskuję nią buzię. Mgiełka niweluje pudrowość na skórze, makijaż staje się spójny, wygląda bardziej naturalnie. Ziaja nie jest drogą firmą - ta woda kosztuje jakieś 7 zł, więc polecam zerknąć na nią podczas zakupów ;)

Drugim pielęgnacyjnym ulubieńcem jest odżywka do rzęs Long 4 Lashes, której używam już od około dwóch miesięcy. Efekty jakie uzyskałam możecie zobaczyć w tym poście. Teraz stosuję ją co drugi dzień. Rzęsy są długie, elastyczne i pomalowane mascarą wyglądają nieziemsko.


Teraz kolej na kolorówkę. Tutaj bezapelacyjnie musi pojawić się podkład Bourjois Healthy Mix w odcieniu 51. Kocham go, ubóstwiam, wielbię! Jest po prostu cudowny. Sięgam po niego codziennie rano. Jest lekki, ładnie rozpromienia twarz i ujednolica jej koloryt. Dodatkowo pięknie pachnie i nie ciemnieje na twarzy. 

Ulubionym korektorem w listopadzie jest płynny kamuflaż marki Catrice. To właśnie on lądował na skórze pod oczami. Jest jasny, dobrze kryje i ładnie łączy się z innymi produktami. Nie roluje się, nie ściera. Jedynym minusem jest fakt, że dość szybko się zużywa ;)


Ulubieńcem jest też puder My Secret. Świetnie matuje i utrwala. Nie bieli twarzy pomimo swojego koloru - jest niewidoczny. Obecnie mam już drugie opakowanie i z pewnością kupię kolejne, ponieważ bardzo mi ten kosmetyk odpowiada.

W listopadzie najczęściej sięgałam po rozświetlacz z firmy My Secret. Kupiłam go w promocji i jestem z niego bardzo zadowolona ;) Ma śliczny odcień ciepłego beżu, daje na skórze efekt tafli. Wydaje mi się, że będzie wydajny, bo jest to produkt wypiekany.


Teraz pora na makijaż oczu i tutaj też mam kilka ciekawych produktów. Pierwszym z nich jest tusz do rzęs L'oreal Volume Million Lashes So Couture. Podoba mi się kształt szczoteczki, którą mogę wytuszować każdą nawet najkrótszą rzęskę. Tusz dobrze rozdziela rzęsy, jest bardzo czarny i trwały. Nie kruszy się ani nie odbija na skórze w ciągu dnia.

Drugim produktem godnym uwagi jest cień w kremie Maybelline Color Tattoo w odcieniu Creme De Nudes. Kupiłam go ponieważ zależało mi na czymś co ładnie wyrówna kolor powieki. Cień jest bardzo ładnie beżowy, super się trzyma nałożony solo, ale stanowi również świetną bazę pod inne cienie.


Ulubieńcem jest również eyeliner w pisaku z firmy Wibo. Odkąd pamiętam używałam z reguły żelowych linerów. Najpierw Essence, później Maybelline, aktualnie mam żelowy eyeliner ze Stili. Jednak przekonałam się też do linera w pisaku. Mój pochodzi z serii Rock With Me. Jest gruby, ale bardzo przyjemnie mi się nim maluje. Kreski wychodzą idealnie czarne i nie rozmazują się w ciągu dnia. 

Ostatnim produktem do oczu jest pigment z Inglota o numerku 22. Jest to dość nietypowy odcień - brązowo-bordowy ze złotą poświatą. Jak na pigment z Inglota przystało mieni się po aplikacji jak szalony. Bardzo mi się podoba na powiece jesienią i myślę, że w zimie również będę po niego sięgała.


I zostały mi do przedstawienia już tylko produkty do ust. Pierwszym z nich jest pomadka Kobo w odcieniu English Rose. Przepiękna kremowa szminka na co dzień. Ma odcień zgaszonego różu, który bardzo dobrze zgrywa się z całością makijażu. Kolejną szminką jest szminka Golden Rose Velvet Matte w odcieniu 04. Sięgałam po nią kiedy zależało mi na mocnym podkreśleniu ust. 
Jeśli zależało mi na większym blasku i nawilżeniu ust wybierałam błyszczyk Bell BB w odcieniu 06. Jest to ślicznie migoczący błyszczyk w soczystym jagodowym odcieniu.


Kilka swatchy na sam koniec ;) 


I to już wszyscy ulubieńcy tego miesiąca. W następnym wpisie z tej serii przedstawię Wam już ulubieńców całego roku ;) Tak, tak... Święta i sylwester coraz bliżej :) :) 

27 listopada 2015

Świąteczna lista życzeń

Do Świąt Bożego Narodzenia pozostał już niecały miesiąc, więc myślę, że najwyższa pora nakierować Mikołaja na moje zachcianki ;) Uwielbiam tworzyć takie listy i wizualizować jakieś cele.

W mojej głowie siedzą i droższe i tańsze produkty, tak więc myślę, że z tego zestawienia da się coś wybrać. Sama sobie pewnie też zrobię prezent i na pewno wybiorę coś spośród tych rzeczy ;)

Jeśli jesteście ciekawe co mi się marzy to zapraszam do dalszej części tego wpisu.


1. Lampa do paznokci hybrydowych - chodzi mi po głowie od dłuższego czasu. Moje paznokcie są bardzo twarde, ale chciałabym aby mój manicure wytrzymywał dłużej niż kilka dni. Niesamowicie podobają mi się lakiery Semilac i chciałabym właśnie z nimi rozpocząć swoją przygodę ;)

2. Pędzle Zoeva - najbardziej zależy mi na modelach przeznaczonych do twarzy. Marzy mi się jakiś skośny pędzel oraz dodatkowy pędzel do aplikacji pudru.

3. Rzęsy Black Leather by Katosu - bardzo mi się podobają, widziałam je już w akcji u wielu dziewczyn. Chciałabym je wykorzystać podczas swojej studniówki. Są niezwykłe, nietypowe i myślę, że skoro stworzyła je Katosu to naprawdę musi coś w nich być :)

4. Metaliczne cienie Makeup Revolution - te foliowe cienie mam ochotę kupić za każdym razem kiedy robię zakupy, ale zawsze coś mnie hamuje i w konsekwencji je po prostu pomijam.

5. Paleta rozświetlaczy Sleek - mam fioła na punkcie rozświetlaczy i te również bardzo mi się podobają. Podoba mi się to, że w jednej palecie jest kilka odcieni. Poza tym paleta wygląda uroczo i na pewno chcę ją mieć.

6. Błyszczyk do ust Sleek - jest mega lśniący, ciekawe jak z pigmentacją. Chciałabym go mieć, bo wydaje mi się idealnym produktem na większe wyjścia. 

7. Woski Yankee Candle - zależy mi konkretnie na tych dwóch, które widzicie na grafice. Lubię się otaczać ładnymi zapachami. Mam swój malutki kominek, który umila mi długie, ponure wieczory.

I to byłoby już wszystko ;) 
Napiszcie mi koniecznie co Wy chciałybyście znaleźć pod choinką. Chętnie poczytam o Waszych zachciankach ;)

25 listopada 2015

Stila Sun Bronzing Powder Shade 02

Jakiś czas temu w moje łapki trafił puder brązujący Stila. Jest to jeden z dwóch produktów tej marki, które kupiłam. Chciałabym Wam go dzisiaj bliżej zaprezentować i polecić, bo uważam, że jest to bardzo fajny produkt do ocieplania buzi.

Swojego codziennego makijażu nie wyobrażam sobie bez użycia brązera. Najpierw chłodniejszym odcieniem konturuję twarz, a żeby nabrała jeszcze ładniejszego kolorytu muskam ją cieplejszym pudrem. Ostatnio do tego celu świetnie służy mi właśnie produkt firmy Stila.

Odcień 02 jest dość ciepły, ale na skórze wygląda naturalnie i nie pomarańczowo. Nie ma też drobinek, jest kompletnie matowy, dzięki czemu możemy dodatkowo pokusić się o rozświetlacz ;)



Nie mam też problemów z aplikacją tego produktu na skórę. Nakładam go zawsze tym samym pędzlem T12 Glambrush i jestem bardzo zadowolona z efektu. Bardzo ładnie się rozciera, nie tworzy smug i nieestetycznych plam. Jeśli chodzi o utrzymanie to jest naprawdę w porządku - cały dzień w niezmienionym stanie.


I tak naprawdę jedynym aspektem do którego mogę się przyczepić jest to, że ten puder strasznie się pyli przez co będzie słabo wydajny. Szkoda, bo wcale mało nie kosztował, a nie będzie mi zbyt długo towarzyszył...


Tak więc jeśli szukacie dobrego brązera, który doda koloru Waszej buźce to polecam rozejrzeć się właśnie za Stila Sun Bronzing Powder w odcieniu 02 ;)

Możecie go zamówić na tej stronie :)