31 stycznia 2015

Ulubieńcy stycznia

Pierwszy miesiąc nowego roku już praktycznie za nami. Tradycyjnie, jak co miesiąc chcę Was zaprosić na przegląd ulubionych kosmetyków. Tym razem oprócz kolorówki pojawi się również kilka produktów pielęgnacyjnych i perfumy, które pokochałam w styczniu.

Zaczniemy od pielęgnacji. Tutaj muszę wspomnieć o kilku produktach, które w styczniu totalnie mnie zauroczyły. Pierwszą taką rzeczą jest szampon do włosów Elseve. Używam go już od 1,5 miesiąca i naprawdę bardzo go lubię. Dobrze się pieni, dokładnie myje włosy i bardzo ładnie pachnie. Po wysuszeniu włosów są bardzo miękkie w dotyku i nie puszą się.

Kolejnym ulubieńcem jest mleczna maska do włosów. Wspominałam już o niej w ulubieńcach i przyznam, że nadal bardzo często jest używam. Z opakowania zniknęło już 2/3 produktu i wiem, że jak je wykończę to kupię kolejne.

Następny produkt pielęgnacyjny to balsam brązujący z Lirene. Bardzo dobrze nawilża skórę, a po jego wchłonięciu jest ona bardzo miła w dotyku. Ma przyjemny kawowy zapach, nie śmierdzi jak typowe samoopalacze i nadaje bardzo ładny odcień naszej skórze.


Teraz przejdźmy do rzeczy z mojej toaletki. To dla większości z Was ciekawsza część tego wpisu :)

Z pewnością do grona ulubieńców mogę zaliczyć podkład L'Oreal True Match w odcieniu N1. Używałam go przez większą część stycznia i jestem z niego bardzo zadowolona. Ładnie kryje, wygląda lekko i świeżo, nie jest ciężki na buzi. Tutaj macie jego recenzję.

Ulubionym pudrem wykańczającym jest nadal transparentny puder marki Kryolan. Nie odkryłam do tej pory niczego lepszego, chociaż przyznam, że czaję się na puder od Maq Pro.


Styczniowym ulubieńcem jest również puder do konturowania firmy Inglot w odcieniu 505. Kupiłam, używałam i po prostu pokochałam ten puder. Idealny do modelowania twarzy, chłodny i zupełnie matowy.

W styczniu znacznie częściej sięgałam też po róże do policzków i najczęściej używałam swoich róży z kasetki Inglot oraz różu Catrice w odcieniu Rasberry Ice Cream.



Ulubionymi cieniami do powiek zostały w styczniu te z paletki Zoeva Naturally Yours. Cudownie napigmentowane, trwałe, nie sypią się i bardzo przyjemnie się z nimi pracuje. Oprócz tych cieni bardzo często sięgałam po opalizujące pigmenty Kobo. Ja po prostu lubię takie świecidełka w kącikach ;) Maleńki akcencik, a naprawdę dużo zmienia w makijażu.


Ulubioną mascarą w styczniu z pewnością była Perfect Lenght & Define Mascara z firmy Inglot. Bardzo intensywnie czarna, nie kruszy się i pięknie rozdziela rzęsy. Obiecuję, że w lutym zrobię Wam o niej dłuższą notkę razem ze zdjęciami efektu jaki daje ;)


Jeśli chodzi o usta to styczeń zdecydowanie był tym miesiącem, w którym na moich ustach często gościły dziewczęce róże, odcienie koralowe oraz pomadki nude. I w tej kategorii ulubieńcem z pewnością jest pomadka Makeup Revolution w odcieniu Mystify, pomadka Maybelline 130 Pink Posibillites i paletka pomadek Sleek Ballet.


A teraz pora na zapach miesiąca. Jeszcze nigdy nie pokazywałam Wam perfum na blogu, ponieważ mam sporo flakoników i często zmieniam zapachy. Ale właśnie w styczniu zupełnie oddałam się Euphorii Calvina Kleina. Bardzo kobiecy, mocny zapach, pobudzający zmysły. Moim zdaniem latem mógłby być zbyt ciężki, ale teraz jest wprost idealny. Uwielbiam!


Jeśli chodzi o ulubieńców to to byłoby wszystko. Dajcie znać co w styczniu sprawdziło się u Was i czy miałyście coś z produktów, które pokazałam.

30 stycznia 2015

Glamsponge - HIT czy KIT? Demo: podkład L'Oreal True Match + korektor Kobo Modeling Illuminator

Odnoszę wrażenie, że gąbeczki w kształcie jajka do aplikacji podkładu stały się ostatnio bardzo popularne. Mamy kultowy już Beauty Blender, gąbeczkę Real Techniques, nasz rodzimy Inglot również wypuścił swoje jajeczko, inne firmy podobnie. Fenomen gąbki BB jest niepodważalny. Wizażystki po prostu ją kochają. Na temat pozostałych gąbeczek pojawiają się różne - często dość skrajne opinie. Ta, która dla jednych jest ideałem, dla innych okaże się bublem nadającym się jedynie do wyrzucenia. 

Dzisiaj chcę Wam powiedzieć co sądzę na temat dość nowej pozycji na rynku kosmetycznym jaką jest Glamsponge stworzony przez znaną ogólnie w światku urodowym Hanię (digitalgirl).

Jak pewnie wiecie (albo i nie) Glamsponge to gąbka do aplikacji podkładu stworzona właśnie na podobieństwo Beauty Blendera. Ma kształt jajeczka, jest czarna, a materiałem z którego ją wykonano jest silikon żelowy. Gąbeczka kosztuje 19zł, możecie ją kupić tutaj. Przychodzi do nas w małym woreczku z dolepioną instrukcją dotyczącą użytkowania i mycia tejże gąbeczki. 

zdjęcie ze strony www.glam-shop.pl
Oryginalnie jest ona naprawdę niewielkich rozmiarów, dość mocno zbita, sprężysta i mięciutka. Po dokładnym namoczeniu rośnie, można wtedy też dokładnie zobaczyć jej porowatą strukturę. Wilgotna gąbka jest jak chłodna chmurka, bardzo przyjemna w kontakcie z buzią. 

Aplikowany podkład wygląda bardzo naturalnie, stapia się ze skórą i jest praktycznie niewidoczny. Do podkładu używam spodniej strony jajeczka. Korektor wklepuję dziubkiem co jest bardzo wygodne. Osobiście jestem pod wrażeniem efektu jaki daje podkład na twarzy po nałożeniu go gąbką. 

Jeśli chodzi o mycie gąbki to ja używam do tego celu mydła hipoalergicznego. Zawsze robię to pod strumieniem ciepłej (ale nie gorącej) wody. Do dziś myłam ją już dwanaście razy i naprawdę nie widzę żadnych zmian w jej wyglądzie ani strukturze. Może dziwi Was to, że nie myję jej mydłem po każdym użyciu, ale tak zaleca producent. Co robię po każdej aplikacji? Zgodnie z instrukcją namaczam jajeczko w ciepłej wodzie i odciskam je w ręcznik.

Teraz pora na zdjęcie. Nałożony podkład to L'Oreal True Match w odcieniu N1 oraz korektor Kobo Modeling Illuminator (bez pudru).


Czego używacie do aplikacji podkładu? Macie jakieś gąbeczki?

24 stycznia 2015

L'Oreal True Match N1, czyli idealny zimowy podkład dla wszystkich bladziochów

Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o moim obecnym ulubieńcu wśród podkładów, którego używam od jakiegoś czasu. Pewnie spora część z Was już go zna i być może stosowała, ale jeśli chodzi o mnie to jest to nowy kosmetyk w moim zbiorze. Ostatnio szukałam bardzo jasnego podkładu. Zależało mi na tym aby był jaśniejszy od Bourjois 123 Perfect w odcieniu 51, ponieważ obecnie jestem dość blada - tak jak przystało na zimowe miesiące ;) I wśród ogromnej ilości podkładów skusiłam się na L'Oreal True Match w odcieniu N1.


Producent opisuje ten podkład jako kosmetyk idealnie stapiający się ze skórą, dopasowany do odcienia skóry Polek. Fakt. Wygląda naprawdę bardzo ładnie, naturalnie i nie widać go na twarzy.
Ja bardzo nie lubię podkładów, które są ciężkie i wyglądają bardzo sztucznie. Ulubionymi podkładami w moim zbiorze jest Bourjois 123 Perfect, Bell BB Skin Adapt, Avon Calming Effect, a teraz do tego grona dołącza L'Oreal True Match. 

Odcień N1 jest rzeczywiście bardzo jasny, ładny, beżowy, dość neutralny. Sprawdzi się przy każdym typie urody.


Podkład ma bardzo lejącą konsystencję, jest lekki, daje dość spore krycie, które można swobodnie stopniować dodając kolejne warstwy. Mi najwygodniej nakłada się go gąbeczką, ponieważ pędzel może zostawić delikatne smugi. Jestem bardzo zadowolona z trwałości podkładu. Nałożony rano i przypudrowany nie ściera się w ciągu dnia. Dobrze utrzymuje brązer, róż i rozświetlacz. Jako posiadaczka raczej suchej cery nie narzekam również na przesuszenie skóry. Czuję się naprawdę komfortowo z tym produktem na twarzy. Z czystym sumieniem mogę go Wam polecić ;) Na pewno nie raz będziecie miały okazję zobaczyć go na mojej buzi w różnych makijażach :)

Jakie są Wasze ulubione podkłady?

15 stycznia 2015

Chciejlista na rok 2015 - pędzle

W noworocznym wpisie wspomniałam Wam o tym, że mam w planach zakup większej ilości pędzli. Zapraszam dzisiaj na wpis z moją tegoroczną wishlistą jeśli chodzi o pędzle. Umieszczam na niej te, które chcę w tym roku kupić. Na pewno wydatki trzeba rozłożyć w czasie, nie jestem w stanie kupić wszystkich na raz. Ta pędzlowa lista życzeń w ciągu roku będzie z pewnością niejednokrotnie zmieniana. Rozejrzyjcie się po punktach, a może dopiszecie coś do swojej listy ;)

Chcę dokupić kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt (:D) modeli o ciekawych moim zdaniem kształtach. Spośród wielu dostępnych na moją listę z powodzeniem trafiają:

1. Pędzel Zoeva 110 Face Shape
2. Pędzel Zoeva 142 Concealer Buffer
3. Pędzel Zoeva 222 All Over Shader
4. Pędzel Zoeva 227 Soft Definer
5. Pędzel Zoeva 231 Petit Crease
6. Pędzel Zoeva 233 Cream Shader
7. Pędzel Zoeva 234 Smoky Shader 
8. Pędzel Zoeva 316 Classic Liner
9. Pędzel Zoeva 322 Brow Line
10. GlamBrush T14
11. Glambrush O9
12. Zoeva 220 Luxe Grand Shader
13. Zoeva 105 Luxe Highlight



Dokupię z pewnością jeszcze kolejny pędzelek Hakuro H79 i H70. Mam je już od dawna i przydadzą mi się ich kolejne egzemplarze do pracy. Spośród pędzli Zoeva kuszą mnie również zestawy w uroczych kosmetyczkach, ale czy będę miała okazję je zakupić dopiero się okaże.

Dajcie mi znać koniecznie czy macie któryś z tych pędzli i jakie inne mi polecacie ;)


11 stycznia 2015

Good & cheap #1

O tym, że chcę rozpocząć nową serię wpisów pisałam Wam w pierwszym tegorocznym poście. Dzisiaj przyszła na pierwszy post "Good & cheap", więc ten cykl postów oficjalnie uważam za otwarty. Zapraszam Was na porcję pięciu kosmetyków, które nie kosztują więcej niż 20 zł i moim zdaniem są godne uwagi ;)

1. Pigmenty Kobo - piękne, drobniutkie pyłki, ja mam akurat te w wersji perłowej, opalizującej. Bardzo lubię ich używać, dodają świeżości każdemu makijażowi. Są bardzo subtelne i nienachalne, ładnie komponują się z resztą makijażu. Możecie je kupić w Drogeriach Natura za 9,99zł.


2. Baza silikonowa Wibo - jeden z moich ulubieńców makijażowych. Aksamitna, lekko żelowa konsystencja. Baza bardzo ładnie wygładza buzię, przygotowuje ją na przyjęcie podkładu. Przedłuża również trwałość całego makijażu. Bazę kupicie w Rossmannie za około 15zł.


3. Zestaw do brwi Catrice - jeden z najbardziej popularnych zestawów do podkreślania brwi. Poręczna, czarna kasetka z dwoma cieniami w chłodnych, brudnych odcieniach brązu, które bardzo naturalnie wyglądają na włoskach. W zestawie jest również mini pęsetka i pędzelek ze spiralką. Jeśli jeszcze go nie macie, a szukacie czegoś do podkreślania swoich brwi to naprawdę polecam udać się do szafy Catrice. Zestaw kosztuje 17zł.


4. Błyszczyk Bell BB- bardzo dobry produkt. Dostępny w wielu wersjach kolorystycznych. Słodko pachnie, jest bardzo kremowy, nie lepki, genialnie wygląda na ustach. Lśni jak szalony! Jeden z moich ulubionych błyszczyków. Kupicie go w szafach Bell za około 10 zł.


5. Cienie Sensique Velvet Matte - pojawiły się w sprzedaży mniej więcej w połowie ubiegłego roku. Mają piękne kolory, są bardzo mocno napigmentowane i dzięki temu przyjemnie się z nimi pracuje. Oprócz szalonych, odważnych kolorów, firma zaoferowała nam też kilka neutralnych odcieni beżu i jasnej szarości. Za jeden cień płacimy 6,99zł, kupicie je w każdej drogerii Natura.


Jestem ciekawa Waszych typów jeśli chodzi o te tańsze kosmetyki. Podzielcie się, proszę, ze mną swoimi wyborami. Oczywiście koniecznie dajcie znać czy pomysł na taką serię wpisów przypadł Wam do gustu i co o niej sądzicie.

A na kolejny wpis z tej serii zapraszam za miesiąc :)

9 stycznia 2015

Kompendium wiedzy: MAKIJAŻ STUDNIÓWKOWY, czyli wszystko co musisz wiedzieć o kosmetykach i ich aplikacji + kilka prostych trików

Styczeń trwa już od ponad tygodnia, czas ciągle biegnie do przodu, a wraz z nim zbliżamy się powolutku do sezonu studniówkowego! Tak, tak bale tegorocznych maturzystów już niedługo ;)

Ostatnio miałam kilka wiadomości od dziewczyn, które właśnie w tym roku będą bawiły się na takim balu, ale mają problemy z doborem kosmetyków, nie wiedzą czego użyć i co zrobić aby makijaż był w miarę trwały. Każdej z osobna oczywiście odpisałam na nurtujące ją pytania, ale stwierdziłam, że warto zrobić post na temat makijażu studniówkowego i zebrać w nim wszystkie najważniejsze kwestie, które go dotyczą. Takie kompendium sprawdzi się również przed każdym innym większym wyjściem, kiedy będzie zależało nam na nienagannym wyglądzie. Przeprowadzę Was przez pielęgnację, kosmetyki, pędzle, a także podpowiem co powinno znaleźć się w Waszej podręcznej kosmetyczce. Zdradzę Wam też kilka prostych trików, o których warto pamiętać ;) A więc zaczynajmy!!!


KWESTIA NUMER 1: PIELĘGNACJA CERY

Pielęgnacja twarzy jest tutaj kluczowa. Żaden makijaż nie będzie trwały, świeży jeśli wcześniej odpowiednio nie przygotujecie na to skóry. Systematyczna pielęgnacja jest tutaj bardzo ważna! Nie poprawicie stanu swojej buzi dzień czy dwa przed studniówką. W dniu, który poprzedza wielki bal należy wykonać delikatny peeling, który dokładnie oczyści skórę z wszelkich zanieczyszczeń. Po takim zabiegu polecam nałożyć krem nawilżający, aby skóra nie była ściągnięta i wysuszona. Rano wystarczy umyć twarz ulubionym żelem i delikatnie osuszyć ją ręcznikiem. Czy po rannym myciu nakładać krem? Można go nałożyć, ale tutaj są dwa rozwiązania - o nich w punkcie numer 2

KWESTIA NUMER 2: BAZY POD MAKIJAŻ


Przed przystąpieniem do wykonania makijażu skórę należy odpowiednio przygotować i zastosować bazę. Bazą nazywamy wszystko to co zrobimy przed nałożeniem podkładu: możemy użyć swojego ulubionego kremu lub nałożyć typową bazę pod podkład, która przedłuży trwałość makijażu i wygładzi nam skórę. A więc jedno z dwóch: albo krem, albo baza.

KWESTIA NUMER 3: MAKIJAŻ TWARZY + CO ZROBIĆ ABY BYŁ TRWAŁY?

Po aplikacji bazy lub kremu należy poczekać około 30 minut, aby kosmetyki ładnie się wchłonęły. Po tym czasie możemy przejść do dalszej części makijażu. Z reguły zaczynamy od nałożenia podkładu. Podkład, który nakładacie powinien być trwały, dobrze kryjący, ale przy tym lekki, jego kolor powinien być dobrany do Waszej skóry idealnie. Polecam robić to pędzlem lub gąbeczką, ale jeśli nie posiadacie takiego sprzętu zróbcie to palcami. Starajcie się wklepywać podkład w skórę - osiągnięcie wtedy większe krycie. Uważajcie aby na skórze nie powstały smugi! Jeśli nie jesteście pewne co do koloru podkładu zawsze warto przeciągnąć go troszkę na szyję, bo wtedy nie będzie się on odcinał. Po nałożeniu podkładu pora na korektor, który zakryje wszelkie niedoskonałości i korektor pod oczy (w gruncie rzeczy to bardzo ważny krok do pięknego makijażu), który ujednolici kolor cieniutkiej skóry. Korektor też warto wklepywać, a nie rozcierać. Tak przygotowana "baza" makijażu musi zostać utrwalona pudrem. Najlepiej sypkim i transparentnym. To pozwoli Wam zmatowić buzię i sprawi, że makijaż będzie trwalszy.

KWESTIA NUMER 4: A CO Z TRĄDZIKIEM?


Jeśli Twoim problemem jest trądzik i wypryski, a cała buzia jest czerwona to polecam tutaj kosmetyki w zielonych kolorach. Konkretnie chodzi mi o bazę lub korektor ;) Bazę nałóżcie na buzię przed nałożeniem podkładu. Zniweluje ona zaczerwienione miejsca na skórze. Jeśli jakieś miejsca są wyjątkowo problematyczne możecie dodatkowo nałożyć na nie korektor. I pamiętajcie aby raczej nie używać zbyt błyszczących produktów - pójść raczej w stronę matowych, ponieważ wszelkiego rodzaju perła i drobinki tylko podkreślą defekty na Waszej buzi (będą one widoczne nawet po ukryciu ich pod warstwą korektora).

KWESTIA NUMER 5: JAK PODKREŚLIĆ OCZY?

Wydaję mi się, że oczy są kluczowym elementem studniówkowego makijażu. Oczywiście można postawić na usta, ale z nimi może być więcej kłopotu - trzeba je poprawiać, uważać żeby ich nie rozmazać. Oczy na taki bal mogą być pomalowane mocniej. Fajnie będą wyglądały połyskujące cienie lub drobniutki brokat. Na pewno sprawdzi się klasyczna czarna kreska, ale pamiętajcie aby narysować ją prawidłowo. O tym jak to zrobić pisałam tutaj. Fajnym akcentem będą opalizujące pigmenty (np. Kobo, Sugarpill). Ciekawym dodatkiem będzie doczepienie sztucznych rzęs, możecie wybrać delikatny model rzęs (polecam firmę Ardell- mają wiele modeli bardzo ładnie i naturalnie wyglądających rzęs). Jeśli wydaje się Wam, że rzęsy na pasku będą zbyt wyraziste to możecie dokleić kilka kępek.

KWESTIA NUMER : PODRĘCZNA KOSMETYCZKA - CO WARTO ZE SOBĄ ZABRAĆ?

Polecam zabrać ze sobą niewielką kosmetyczkę, aby móc dokonać ewentualnych poprawek w ciągu imprezy. Pierwszą rzeczą, którą na pewno powinnyście mieć przy sobie są bibułki matujące. Zbiorą one nadmiar sebum z buzi i pozwolą na ponowne przypudrowanie. Nigdy nie nakładajcie pudru na spoconą, mokrą twarz - takie niefachowe podejście może spowodować efekt ciasta... Oczywiście kolejnym kosmetykiem jest puder, ale UWAGA puder sypki. Dlaczego nie prasowany? Ponieważ może on wyglądać zbyt ciężko i istnieje duże prawdopodobieństwo, że nałożymy go po prostu za dużo. Do pudru sypkiego polecam zabrać ze sobą niewielki pędzelek, którym szybciutko omieciemy twarz odrobinką tego produktu. Będzie on wyglądał bardzo naturalnie na twarzy i na pewno nie nałożycie go grubą, ciężką warstwą. Warto mieć przy sobie również produkt do ust, który wybrałyście na tą okazję, bo nigdy nie wiadomo jak szybko się zje ;) No i oczywiście zwykłe chusteczki, jakieś malutkie lustereczko.

KWESTIA NUMER: CZEGO UNIKAĆ PRZY ROBIENIU MAKIJAŻU?


Kosmetyk, którego użycie odradzam jest róż do policzków. Niby nic wielkiego, ale jednak odradzam. Dlaczego? Ponieważ róż jest naprawdę zbędny, a w trakcie imprezy może wyglądać komicznie. Zakładam, że idziesz na studniówkę po to żeby się pobawić, potańczyć. Wiadomo, że naturalnie będziesz się rumienić, bo będzie Ci gorąco. Bez sensu jest w takim razie aplikacja różu na policzki, ponieważ spotęguje on naturalny rumieniec. Tak, tak róż naprawdę możecie sobie odpuścić ;)
Druga sprawa to obrysowanie oka dookoła czarną kredką. Tego nie róbcie nawet na co dzień. To bardzo pomniejsza oczy, niestety. A pewnie większość z Was myśli, że czarne to fajnie, będzie mocno, będzie fajnie. Nie, nie, nie... To tak nie działa. Jeśli chcecie użyć czarnej kredki to koniecznie rozetrzyjcie ją cieniem. Efekt będzie wtedy bardziej naturalny i miękki.

KWESTIA NUMER : UNIKAJ EFEKTU KULI DYSKOTEKOWEJ

Pamiętaj, że na takim balu powinnaś błyszczeć, ale wszystko ma swoje granice. Jeśli Twoje oczy będą pomalowane mocno błyszczącymi cieniami, a miejscami umieścisz brokat to postaw na matowe usta. Jeśli usta będą lśniły to oczy zrób raczej matowe. Nie łącz perłowego brązera z rozświetlaczem. Niech brązer będzie matowy! Między każdym elementem makijażu musi zachodzić pewna równowaga. 

Na dziś ode mnie to wszystko ;) Jeśli macie jeszcze jakieś pytania to proszę zadawajcie je w komentarzach. Miałyście już swoją studniówkę? Jak wyglądał Wasz makijaż i co poradziłybyście dziewczynom na takie wyjście?

4 stycznia 2015

Swatche palety Zoeva Naturally Yours + makijaż

W końcu i ja mam paletę Naturally Yours z firmy Zoeva. Od dłuższego czasu była jedną z pozycji na mojej liście życzeń. To właśnie ona znalazła się pośród gwiazdkowych prezentów. Wszystko co o niej mówią to prawda. Jest piękna, bardzo mocno napigmentowana, idealna paleta ślubna ;)

Pokażę Wam jak prezentują się poszczególne odcienie w paletce. Nakładałam je bez żadnej bazy. Pigmentacja wprost powala! W palecie jest pięć cieni matowych i pięć perłowo-satynowych. Każdy jest naprawdę wyjątkowo piękny. Dodatkowy plus za piękne nazwy każdego kółeczka ;) W konsystencji cienie przypominają mi te z paletek Sleek. Nie są suche, a lekko jakby wilgotne, kremowe. To co zdecydowanie różni je od cieni Sleek to fakt, że zupełnie nie osypują się podczas aplikacji.









Teraz szybki makijaż, który stworzyłam przy pomocy tej palety. Naprawdę, praca tą paletą to czysta przyjemność. Cienie są bardzo dobrze zmielone, pięknie się blendują i nie znikają przy rozcieraniu. Tą paletą Zoeva kupiła mnie w 100% i już mam ochotę na kolejne. W oko wpadły mi jeszcze inne wersje tych palet. Dla mnie stosunek ceny do jakości jest genialny i powiem więcej, paleta wygląda na o wiele bardziej drogą niż jest w rzeczywistości ;)



Macie już tą paletę czy dopiero planujecie ją kupić? Co sądzicie o jej jakości i cenie?

2 stycznia 2015

Skutki uboczne używania brudnych pędzli i akcesoriów do makijażu

Wydaje mi się, że wieczorny demakijaż i oczyszczenie skóry jest dla większości kobiet podstawą, ale czyszczenie pędzli, gąbek i innych aplikatorów do makijażu już niekoniecznie. Dlaczego dbanie o ich czystość jest to tak istotne i do czego może prowadzić używanie brudnych akcesoriów kosmetycznych przeczytacie w tym wpisie.

Przede wszystkim, sięgając po brudną gąbkę do podkładu czy pędzel do pudru, w jednej chwili niweczymy cały nasz trud pielęgnacji i dbania o cerę. Ale to oczywiście nie wszystko!

Resztki po używanych codziennie kosmetykach łącząc się z kurzem i potem stanowią prawdziwy raj dla bakterii. W kontakcie ze skórą skutkują nie tylko zatkanymi porami, ale również alergiami, ale też stanami zapalnymi. Czy masz problemy z ciągle powracającym lub nasilającym się trądzikiem? Jego przyczyną mogą być właśnie brudne pędzle do makijażu!


Więcej szkód, które są spowodowane używaniem zanieczyszczonych akcesoriów do makijażu  starałam się przedstawić w poniższym zestawieniu:

1. Siedlisko bakterii
Brudne akcesoria sprawiają, że zarazki mnożą się nie tylko na naszej twarzy, ale i w używanych przez nas kosmetykach. Niestety, pędzle kosmetyczne, które gromadzą brud i bakterie, przenoszą je także do produktów kosmetycznych. Zarazki namnażają się w wilgotnym środowisku, dlatego szczególnie upodobały sobie płynne podkłady, korektory, kremowe cienie i róże do policzków oraz żelowe eyelinery.


2. …i wirusów
Brudne aplikatory do makijażu przenoszą nie tylko bakterie, ale również wirusy, które mogą przyczyniać się do infekcji np. oczu. Bardzo ryzykowne jest również korzystanie z zanieczyszczonego pędzelka do ust, który może przenosić wirusa opryszczki.

3. Podrażniona i zaczerwieniona skóra
Rzadkie czyszczone pędzli sprawia, że ich włoski stają się bardziej kruche i szorstkie, a w efekcie bardzo nieprzyjemne z kontakcie ze skórą. Włosie, zarówno syntetyczne jak i naturalne, jest podatne na wyłapywanie alergenów. Utrata elastyczności i miękkości włosia skutkuje ścieraniem naskórka, a to może być przyczyną nieprzyjemnych podrażnień.

4. Problemy z trądzikiem
Kurz, sebum i bakterie, które gromadzą się na pędzlach kosmetycznych, niweczą nawet najbardziej staranną pielęgnację naszej cery. Co z tego, że twarz zostanie dokładnie oczyszczona, skoro po nałożeniu makijażu na nowo staje się placem zabaw dla zarazków i zanieczyszczeń?
Pozostałości kosmetyków, pot oraz kurz, które z czasem gromadzą się na akcesoriach kosmetycznych to świetna pożywka do bakterii i niestety najprostsza droga do nasilenia trądziku.

5. Utrudniona aplikacja kosmetyków
Utrzymywanie pędzli w kiepskim stanie skraca ich żywotność oraz obniża funkcjonalność. Malowanie brudnymi pędzlami powoduje mieszanie używanych wcześniej pigmentów. Trudno się dziwić, że po nałożeniu kosmetyku na skórę nijak ma się on do pożądanego odcienia czy nasycenia kolorów, który pod wpływem zanieczyszczonego pędzla po prostu zmienił swoją barwę.

Warto więc wyrobić sobie nawyk czyszczenia pędzli i gąbeczek w ciepłej wodzie z dodatkiem delikatnego szamponu lub mydła. Moje pędzle są czyszczone nie rzadziej jak raz w tygodniu, pędzel do podkładu i korektora myję po każdym użyciu. Bardzo lubię gdy moje pędzelki są czyste ;) Dbam o nie najlepiej jak tylko potrafię, dzięki temu są miękkie i sprężyste.

A jak u Was wygląda kwestia czystości pędzli i aplikatorów? Czego używacie do ich pielęgnacji?

1 stycznia 2015

Nowy Rok - nowe postanowienia i plany :)

Uwaga! Wchodzimy w Nowy Rok ;) Mam nadzieję, że dobrze spędzacie czas i świetnie się bawicie. Pora jednak powolutku wracać do rzeczywistości i dobrze rozpocząć kolejne dwanaście miesięcy.
Styczeń zawsze jest dobrą okazją do planowania nowych zadań, postanowień i różnego rodzaju akcji. Warto postawić sobie jakiś cel i ambitnie do niego dążyć. Pod koniec roku przyjdzie czas na rozliczenie się ze swoich postanowień i ich podsumowanie.

Dla mnie rok 2015 na pewno będzie wyjątkowy, ponieważ w czerwcu skończę 18 lat i tym samym dołączę do grona osób pełnoletnich ;)

Chciałabym nadal rozwijać swoją pasję i doskonalić swój warsztat. Z chęcią wybrałabym się na kolejny kurs wizażu i poważne się nad nim zastanawiam ;) Będę zgłębiać różne makijażowe techniki i zagadnienia z nimi związane. No i oczywiście będę ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć ;)

Kolejny punkt na którego realizacji bardzo mi zależy jest remont mojego pokoju i zakup białej komody, w której będę mogła trzymać część swoich kosmetyków. Chciałabym aby mój pokój zamienił się w coś w rodzaju makeuprooomu, który stanie się moją prawdziwą oazą ;)

Wraz z początkiem roku planuję również wprowadzić na bloga serię wpisów "Good & cheap", w których podzielę się z Wami dobrymi kosmetykami, które nie kosztują więcej niż 20zł. Narazie myślę, że taki wpis będzie ukazywał się raz w miesiącu . W każdym pokażę Wam pięć, wartych uwagi kosmetyków. Wpis będzie rodzajem krótkiej recenzji, moich odczuć związanych z używaniem danych produktów, na pewno też umieszczę w nim ceny i miejsce gdzie możecie dostać poszczególne rzeczy.

Postaram się również tak jak dotychczas regularnie dodawać nowe posty, chcę robić więcej tutoriali krok po kroku, abyście na spokojnie mogły odtworzyć większość makijaży w swoim domowym zaciszu.

Standardowo będę pisała recenzje i dzieliła się z Wami odkrytymi wśród kosmetyków perełkami. Mam nadzieję, że w tym roku będę miała okazję testować i wypróbować wiele kosmetyków, o których marzę i które chcę kupić.

Właśnie! Jeśli chodzi o kwestię zakupów i poszerzania swojej kolekcji kosmetyków to w 2015 roku stawiam nacisk głównie na pędzle. Kosmetyki oczywiście też będę kupować, ale priorytetem są w tym roku pędzle (obszerna wishlista pojawi się pewnie niedługo na blogu).

Mam ogromną nadzieję, że z chęcią będziecie do mnie zaglądać, a grono stałych czytelników stale będzie się powiększać. Niech ten rok będzie wspaniałym czasem pełnym wielu odkryć - nie tylko kosmetycznych - i realizacji najskrytszych marzeń!

Jestem pewna, że Wy również macie jakieś noworoczne postanowienia ;) Podzielcie się nimi ze mną! Będzie mi bardzo miło :)