30 marca 2015

Ulubieńcy marca

Kolejny miesiąc za nami. Kalendarzowa wiosna już się rozpoczęła, dzionek coraz dłuższy, a człowiek od razu ma więcej energii do działania. Zapraszam Was dzisiaj na kosmetycznych ulubieńców miesiąca. Postaram się nie powtarzać rzeczy z poprzednich miesięcy, ale to nie znaczy, że już ich nie używam ;) Jeśli jesteście ciekawe moich marcowych odkryć to koniecznie przejrzyjcie ten wpis do końca.


W marcu na miano ulubieńca z pewnością zasłużyła paleta róży Makeup Revolution Sugar & Spice. Kupiłam ją na samym początku miesiąca i pokochałam tak samo jak inne dziewczyny. Śliczne kolory, mocny pigment i naturalne wykończenie na twarzy. Używam jej nie tylko na sobie, ale również w pracy - teraz powolutku rozkręca się sezon ślubny i przyznam, że ta paletka jest po prostu mistrzowska!


Kolejnym hitem tego miesiąca został puder sypki Maq Pro, którego używam już od dwóch miesięcy i naprawdę bardzo go lubię. Podoba mi się efekt jaki daje, ładnie utrwala podkład i korektor. Jest bardzo miałki, nie tworzy nieestetycznych plam i ładnie dopasowuje się do skóry.


Dni są coraz bardziej słoneczne, więc w moim makijażu nie może zabraknąć rozświetlacza ;) W marcu sięgałam praktycznie non stop po Mary Lou firmy The Balm. Kto go ma ten wie jak piękny jest efekt, który daje na skórze. Tafla - cudownie odbijająca światło tafla!


Jeśli chodzi o makijaż twarzy to szybciutko wspomnę jeszcze o bazie pod podkład Stay Matte Primer z Rimmela. Jest naprawdę bardzo dobrym produktem. Nie jest to typowa baza silikonowa, ma raczej konsystencję lekkiego kremu, bardzo szybko się wchłania i pozwala na lepsze utrzymywanie się podkładu. Polecam ją również cerom tłustym ;)


Następny produkt, który w mijającym miesiącu towarzyszył mi każdego dnia jest kredka do brwi Catrice 020 Date With Ash-ton. Dla mnie naprawdę genialna. Bardzo dobry chłodny odcień brązu, którym możemy stworzyć naturalny efekt na włoskach. W zestawie z kredką używałam utrwalającego żelu również z tej firmy.


Makijaż oczu - wśród wszystkich palet, które posiadam na prowadzenie wysunęła się z pewnością paletka Sleek Del Mar Volume 1 (teraz czekam na wersję 2 - kupię na pewno!). Sięgałam po nią bardzo często i w marcu to ona służyła mi do wykonania makijażu. Elementem błysku był zazwyczaj pyłek My Secret Star Dust w łososiowo-brzoskwiniowym odcieniu.


Ostatnim produktem, który dzisiaj Wam pokażę jest błyszczyk do ust firmy Bell. Jest to seria BB, a numerek, który noszę ze sobą w torebce to 06. Pokazywałam Wam ostatnio te błyszczyki w osobnej recenzji i w marcu spośród trzech, które posiadam najczęściej sięgałam właśnie po numer 06.


I tak prezentuje się moje zestawienie ulubionych kosmetyków z marca. Dajcie znać co sprawdziło się u Was i co ciekawego odkryłyście w tym miesiącu ;)

19 marca 2015

Błyszczyki Bell BB - świetne produkty do ust + swatche

Wiecie jak ogromną fanką produktów do ust jestem ;) Moja kolekcja jest naprawdę potężna i bardzo lubię kupować kolejne mazidła. Chyba tak jak każda dziewczyna zimą sięgam po mocne kolory szminek, rzadziej używam błyszczyków, natomiast wiosną to się zmienia i prym wiodą lekkie, nawilżające szminki i skrzące się błyszczyki w delikatniejszych odcieniach. 

Błyszczyki Bell z serii BB to jedne z moich najbardziej ulubionych produktów tego typu. Mam trzy różne odcienie, które chciałabym Wam dzisiaj zaprezentować.

Zacznę od takich podstawowych informacji żeby wszystko było jasne. Błyszczyki kosztują około 12zł, są dostępne w wielu odcieniach w szafach Bell. Producent określa te błyszczyki jako optycznie powiększające usta. Proszę, nie myślcie, że to ten rodzaj błyszczyku, który szczypie i drażni usta. Nic bardziej mylnego ;) Ja nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego efektu powiększenia, ponieważ nie wierzę w takie chwyty, ale fakt faktem, że błyszczyki cudownie się mienią dzięki zawartości minimalnej wielkości drobinek, które na ustach są zupełnie niewyczuwalne. Poza tym nie lepią się, bardzo ładnie i delikatnie pachną, są nawilżające i z powodzeniem możecie ich używać nawet wtedy gdy Wasze usta nie są w najlepszej kondycji. Ten produkt nie podkreśli żadnych suchych skórek. Powiem nawet więcej - pozwoli zadbać o tą okolicę ;)


Teraz przejdźmy do poszczególnych odcieni jakie posiadam. Postaram się dobrze opisać i oddać odcienie tych błyszczyków na zdjęciach.

Odcień 01 to brązowo-rdzawy błyszczyk ze złocistą poświatą i złotymi drobinkami. Na ustach kolor nie jest mocno widoczny, jedyne co daje to piękny połysk i odbijające światło drobinki. Wydaje mi się, że złote drobinki bardzo ładnie będą podkreślać letnią opaleniznę kiedy uda mi się złapać troszkę słońca.


Odcień 03 to mleczny róż ze srebrną poświatą, bardzo jasny kolor, który sprawia, że usta wyglądają niesamowicie świeżo i pięknie. Ten tak samo jak poprzedni po aplikacji zostawia śliczny połysk. Ten ze wszystkich trzech jest najbardziej subtelny i neutralny.


Odcień 06 patrząc na opakowanie wydaje się być naprawdę bardzo ciemny. Kolor mogłabym określić jako coś pomiędzy różem a fioletem. Początkowo troszkę bałam się tego odcienia, ale okazało się, że to po prostu kolor moich ust. Pięknie wygląda po nałożeniu, nie jest nachalny i pięknie się mieni.


Naprawdę uważam, że te błyszczyki są bardzo dobrymi produktami i z czystym sumieniem je Wam polecam. Cena jest bardzo przystępna, a dodatkowo wspieramy polską markę kosmetyczną. Ja jestem zdecydowanie na TAK!!! ;) Dajcie znać jakich błyszczyków lubicie używać i czy w ogóle po nie sięgacie :)


9 marca 2015

Good & cheap #3

Marzec spokojnie sobie mija, do wiosny coraz bliżej, więc pora na porcję pięciu dobrych kosmetyków, które nie kosztują więcej niż 20zł. Po blogowych statystykach widzę, że lubicie tą serię. Na dole macie też odnośniki do poprzednich wpisów.


1. Pigmenty My Secret Star Dust - uwielbiam ich używać. Pięknie się mienią w słońcu i znacznie wzbogacają nawer najprostszy makijaż. Występują w wielu wariantach kolorystycznych, więc jestem pewna że każda z Was znajdzie swój ukochany pyłek ;) Kupcie je za 6,99zł w drogerii Natura.



2. Mascara Lovely Curling Pump Up - mój ulubieniec od naprawdę długiego czasu. W mojej toaletce zawsze ma swoje miejsce. Bardzo podoba mi się kształt szczoteczki i efekt jaki mascara daje na rzęsach. Jeśli jeszcze jej nie miałyście to zachęcam do zakupu. Kosztuje 8,99zł w Rossmannie.


3. Korektor Kobo Modeling Illuminator - nie jest to typowy korektor kryjący, który ukryje duże sińce pod oczami. Jest to korektor, który ładnie rozświetli skórę i nada jej zdrowego blasku. Ma lekką formułę i nie przesusza skóry. Kosztuje 16,99zł i jest dostępny w drogeriach Natura.


4. Pomadki Golden Rose Velvet Matte - chyba nie muszę mówić jak dobre są te szminki. Mają piękne matowe wykończenie i są dostępne w wielu kolorach. Gama jest naprawdę szeroka: od subtelnych beży i róży do ostrych czerwoni i odcieni bordo.



5. Konturówka do oczu Essence Longlasting - bardzo trwałe kredki do oczu, dostępne w wielu kolorach. Są miękkie, ładnie się rozprowadzają. Dodatkowy plus za to, że są wykręcane i nie trzeba ich temperować. Kupicie je w szafach Essence za 6,99zł.



I to byłoby na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy wpis ;) Jak zwykle dajcie mi znać czy używałyście już któregoś z tych kosmetyków. Czekam również na Wasze rekomendacje :)

Wpis styczniowy - klik!
Wpis lutowy - klik!

6 marca 2015

Makijaż z okazji Dnia Kobiet

Z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet postanowiłam przygotować dla Was makijażową propozycję w fioletach. Wyraźnie podkreślone oczy i naturalne usta, czyli wszystko tak jak powinno być. Osobiście bardzo dobrze czuję się w tak mocnych makijażach i uwielbiam się właśnie w ten sposób malować. Mam nadzieję, że makijaż przypadnie Wam do gustu i być może wykorzystacie go już w tą niedzielę. 

Bazę makijażu stanowił fioletowy cień w kremie Color Tattoo Maybelline, który udało mi się ostatnio zakupić. Oprócz niego użyłam cieni z Inglota i pimentów firmy Essence. Zresztą całą listę kosmetyków znajdziecie na dole pod zdjęciami, więc jeśli jesteście ciekawe czego użyłam do wykonania tego makijażu to zapraszam Was właśnie tam ;)






KOSMETYKI, KTÓRE WYKORZYSTAŁAM DO STWORZENIA TEGO MAKIJAŻU:

TWARZ:
- silikonowa baza Wibo
- podkład L'Oreal True Match N1
- korektor NYX HD CW01 Porcelain
- puder sypki Maq Pro
- paleta róży Makeup Revolution Sugar & Spice
-brązer MIYO

OCZY:
- cień w kremie Maybelline Color Tattoo 30 Pomegranate Punk
- cienie Inglot: 494DS, 325M, 66AMC
- pigment Essence 16 Blueberry Muffin
- pigment Kobo Violet Blush
- cienie Zoeva Naturally Yours: Pure + Soft & Sexy
- eyeliner żelowy Maybelline Lasting Drama
- tusz do rzęs L'Oreal Volume Million  Lashes
- rzęsy Sleek 231 Sphynx
- klej do rzęs Ardell Lash Grip Dark
- cielista kredka My Secret Satin Touch Kohl 19 Nude
- kredka do brwi Catrice 020 Date With Ash-ton
- żel do brwi Catrice

USTA:
- pomadki Sleek Ballet

4 marca 2015

Pomadki Essence I ♥ NUDE - 01 WEARING ONLY A SMILE & 02 PORCELAIN DOLL

Nie mogłam się doczekać kiedy w końcu nowa kolekcja Essence pojawi się w drogeriach. Byłam mile zaskoczona kiedy zobaczyłam ją w ich firmowej szafie. Mój wzrok momentalnie powędrował w stronę pomadek. Od razu dwie trafiły do koszyka. Koszt jak w przypadku standardowych pomadek nie jest wysoki - każda pomadka kosztuje 9,99zł.

Nie powiem Wam dzisiaj zbyt wiele o ich trwałości i innych właściwościach. Pokażę jedynie to jak prezentują się kolory, które wybrałam i to jak wyglądają na ustach.



Odcienie, które skutecznie przykuły moją uwagę to bladziutki róż (01 WEARING ONLY A SMILE) i ciepły jasny beż (02 PORCELAIN DOLL). Obydwie mają ładny kolor, ale moim zdaniem na ustach lepiej wygląda ta beżowa. Róż jest jak dla mnie stanowczo zbyt blady.





Widziałyście już tą kolekcję w swoich drogeriach? Skusiłyście się na coś? Ja kupiłam pomadki w tak jasnych odcieniach, ponieważ doszłam do wniosku, że kolor nude w kolekcji moich szminek nie ma zbyt dużego udziału ;) Poza tym te szminki były na mojej wiosennej wishliście.

2 marca 2015

Ulubieńcy lutego

Luty zleciał błyskawicznie ;) Nie ma się w sumie czemu dziwić - w końcu trwa tylko 28 dni. Dla mnie był to całkiem przyjemny i dodatkowo cieszę się, bo udało mi się go zakończyć udaną wizytą u fryzjera! Dzisiaj swoich włosów Wam jeszcze nie pokażę, ale na dniach szykuję makijaż, więc będziecie miały wtedy okazję zobaczyć co i jak. A teraz przejdźmy do głównego tematu, czyli do kosmetycznych ulubieńców ;)


Jeśli chodzi o pielęgnację to jeszcze raz bardzo gorąco chcę Wam polecić produkty Ziaja Liście Manuka. Ja używam z tej linii żelu peelingującego, pasty oczyszczającej i toniku. Jestem zachwycona stanem mojej skóry i działaniem tych produktów. Żelu i pasty używam regularnie od lipca zeszłego roku, natomiast tonik kupiłam na początku miesiąca i również bardzo go polubiłam.


Z kolorówki rzeczy jak zwykle będzie więcej, ale nie będę powtarzała produktów, które pokazywałam w zeszłym miesiącu i wcześniej. Bez sensu pisać w kółko o tym samym ;)

Pierwszym ulubieńcem jest puder sypki Maq Pro. Jego dłuższa recenzja jest już na blogu, więc odsyłam Was do niej (klik!). Szybciutko powiem tylko, że jest to naprawdę świetny puder wykańczający makijaż, nie tworzy plam, wygląda super naturalnie i co ważne - w opakowaniu jest go naprawdę bardzo dużo. 


Jeśli mówię o pudrze to wspomnę również o korektorze Kobo Modelling Iluminator. Nie jest to korektor mocno kryjący, ale pięknie rozświetla okolice wokół oczu i inne partie twarzy. Jest bardzo lekki i nie przesusza skóry.

Kolejnym ulubieńcem jest barwiony żel do brwi firmy Catrice. Ładnie definiuje i dyscyplinuje włoski. Można go używać razem z innymi kosmetykami typu kredka lub cień, ale super spisuje się też nałożony solo - nadaje brwiom delikatnego charakteru.

Z Catrice królował u mnie również błyszczyk w smukłej tubeczce, który jest po prostu obłędny. Pięknie pachnie, bosko nawilża, a jego aplikacja to czysta przyjemność ;)


Teraz przejdźmy do paletek z cieniami. Z pewnością na miano ulubieńca zasłużyła sobie paletka Sleek Snapshots. Jest iście wiosenna, a ja właśnie od połowy miesiąca starałam się przemycać w swoich makijażach pastelowe akcenty ;) Takie odcienie zieleni, mięty i fioletu momentalnie sprawiają, że makijaż zyskuje wiosennej świeżości.



Na policzki najczęściej nakładałam róże z Catrice w dwóch odcieniach, które posiadam. Lubię je za pigmentację i wykończenie, które bardzo naturalnie wygląda po aplikacji.


Ulubionym brązerem w lutym na pewno był ten z Lovely, ponieważ to po niego sięgałam najczęściej. Jest to typowy puder, który nadaje skórze pięknej brązowo-złotej opalenizny. Mam go już od dawna, ale właśnie w lutym odkryło się jego denko.


Po te kosmetyki w lutym sięgałam najczęściej i super się sprawdziły ;) Dajcie znać co nowego Wam udało się odkryć i czego używacie. Bardzo chętnie przepatrzę Wasze propozycje ;) A teraz pędzę z psiakiem do fryzjera. Do następnego!