30 kwietnia 2015

Ulubieńcy kwietnia

Czy to tylko mi ten czas tak szybko leci? Nie chce mi się wierzyć, że kwiecień dobiega końca. Jak zwykle o tej porze miesiąca pora na kosmetycznych ulubieńców. Żeby nie było, że pokazuję Wam tylko kolorówkę to tym razem mam też kilka fajnych produktów pielęgnacyjnych i zaraz wszystkim się z Wami podzielę.

Pierwszym produktem, który zdecydowanie wybił się w kwietniu jest krem do rąk Farmona Sweet Secret. Ma piękny kokosowo-bananowy zapach, noszę go zawsze w torbie. Fajnie odżywia dłonie, chociaż wydaje mi się, że na zimę byłby zbyt mało treściwy. Co nie zmienia faktu, że teraz sprawdza się naprawdę świetnie :)

Kolejnym ulubieńcem jest żel pod prysznic ISANA Med z 5% zawatrością UREA. Ma bardzo przyjemny zapach, a skóra po umyciu jest bardzo aksamitna i miękka w dotyku. Nie muszę nawet stosować codziennie balsamu, ponieważ on sam bardzo dobrze ją nawilża. Jego cena - naprawdę śmiesznie niska, a produkt jest naprawdę genialny.

Następny pielęgnacyjny ulubieniec to tonik Ziaja Liście Manuka. Używam go na sobie jak i na klientkach przed wykonaniem makijażu. Bardzo ładnie oczyszcza i odświeża buzię. Jest bardzo wydajny, ponieważ używam go systematycznie od lutego, a z opakowania zniknęła dopiero połowa toniku.

Produktów do włosów nie pokazuję tu zbyt często, ale ostatnio bardzo upodobałam sobie puder OSIS+ firmy Schwarzkopf. Jest to puder, który nadaje włosom objętość. Stosuje się go u nasady włosów, dzieląc je na pasma, a następnie rozciera. Rzeczywiście bardzo unosi włosy i lekko utrwala. Kupiłam go w salonie fryzjerskim za cenę 40zł.


Z pielęgnacji to byłoby wszystko. Teraz przejdźmy do kolorówki. Ulubionym pudrem kwietnia jest Affinimat z Maybelline. Aktualnie mi się kończy, ale w kwietniu niemal codziennie lądował na mojej buzi. Dobrze utrwala podkład, a mat jaki daje nie jest zbyt mocny i płaski - takiego na co dzień bardzo nie lubię.

Brązer, który królował u mnie w tym miesiącu był ten z MIYO. Jest moim prawdziwym ulubieńcem. Ma bardzo ładny odcień, daje piękny efekt na skórze, a w dodatku pięknie pachnie i nie jest drogi. Niedługo muszę zakupić nowe opakowanie, ponieważ w obecnym widać już całkiem spore denko.


Jeśli chodzi o cienie do powiek to na uwagę z pewnością zasługuje matowy cień z Inglota o numerze 353. Nakładałam go na całą powiekę, aby wyrównać jej koloryt. Oprócz tego cienia sięgałam jeszcze po cień Cafe Latte z Kobo, którym zaznaczałam załamanie.


Rozświetlenie kącików zawdzięczałam w kwietniu pigmentowi Frosty White - również z Kobo ;) Pigment jest bardzo drobniutko zmielony i ślicznie wygląda nałożony właśnie w kącikach oczu.


Kwietniowym ulubieńcem jest również klej do rzęs Lash Grip firmy Ardell. Najlepszy jaki miałam. Szybko wysycha, jest mocny, ale nie na tyle aby powyrywać naturalne rzęsy, ma wygodne opakowanie w formie tubki i jest bardzo łatwy w obsłudze. Sezon ślubny już trwa i ten klej jest moim bardzo dobrym pomocnikiem przy doklejaniu rzęs klientkom.


Jeśli już wspominam o sezonie ślubnym to dorzucę do tych ulubieńców jeszcze paletkę pomadek Ballet firmy Sleek. Takie odcienie na ustach są bardzo pożądane przez panny młode. Nie każda kobieta decyduje się na szalony kolor ust w dniu swojego ślubu, tak więc ta paletka jest idealna właśnie dla tych mnie odważnych ;)


Ja natomiast praktycznie przez cały miesiąc używałam pomadki Maybelline 210 Oh La Lilac. Śliczny liliowy odcień, bardzo wiosenny i delikatny. Uwielbiam lekką formułę tej pomadki, która bardzo ładnie nawilża moje usta.


I to byliby wszyscy moi kwietniowi ulubieńcy. Jak zwykle czekam na komentarze od Was ;) Koniecznie podzielcie się swoimi hitami miesiąca i dajcie znać czy miałyście okazję używać  rzeczy, które dziś Wam pokazałam :)

29 kwietnia 2015

Lovely Highlighter Silver & Gold vs. The Balm Mary Lou

Czy rzeczywiście prawidłowe jest porównywanie rozświetlacza z Lovely do kultowego produktu marki The Balm? Jak prezentują się odcienie rozświetlaczy z Lovely pod kątem dopasowania do Mary Lou? Czy w ogóle jest między nimi jakiekolwiek podobieństwo? 

Na te wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć w dalszej części dzisiejszego posta. I na początku od razu zaznaczam, że jedno jest pewne! Między tymi trzema produktami istnieje pewna istotna zależność ;)


Na początku zacznę od przedstawienia rozświetlaczy z Lovely. Są one dostępne w dwóch odcieniach: GOLD dla osób o ciepłym typie urody i oraz SILVER dla osób z chłodnym typem urody. Każdy z nich kosztuje 8,99zł, są dostępne w Rossmannach.

Sam rozświetlacz jest niewielkich rozmiarów, opakowanie jest białe, plastikowe, zakręca się, a na wierzchu mamy coś w rodzaju szybki na której widnieje logo firmy oraz nazwa odcienia ;) Bardzo podoba mi się tłoczenie na rozświetlaczach, według mnie dodaje im to nuty ekskluzywności.


Na odwrocie opakowania producent wyraźnie zaznaczył, że wersja GOLD przeznaczona jest dla ciepłego typu cery, a SILVER dla chłodnego. Rzeczywiście różnią się one między sobą odcieniem.

Nazwy bardzo dobrze je obrazują - GOLD jest rzeczywiście bardziej złoty, a SILVER ma niewielką domieszkę srebra. Obydwa jednak dają przepiękną taflę na skórze, która nie ściera się w ciągu dnia.


A teraz przejdźmy do porównania ich z kultowym rozświetlaczem The Balm. Pierwsze podobieństwo dostrzegam w konsystencji tych produktów. Wszystkie trzy są pięknie sprasowane, aksamitne w dotyku i świetnie trzymają się pędzla. Kolejną wspólną cechą jest wykończenie, które dają po roztarciu. Każdy z nich pięknie odbija światło, żaden nie ma w sobie tandetnych drobinek i brokatu.


O jakiej zależności mówiłam na początku? O kolorze! Mary Lou jest połączeniem złotego i srebrnego rozświetlacza z Lovely. Ona jest odcieniem pomiędzy nimi dwoma. To właśnie dlatego Mary Lou sprawdza się zarówno przy cieplejszych jak i chłodniejszych cerach ;) Jej odcień w odpowiedni sposób wyważony tak, aby pasował do większości typów kobiecej urody.

Nie mniej jednak uważam, że jej tańsze odpowiedniki są naprawdę genialne i warto je po prostu mieć. Rozświetlacz jest prawdziwym kobiecym przyjacielem i naszą tajną bronią w walce ze zmęczeniem ;)

Jeśli miałabym doradzić na zakup, którego rozświetlacza się skusić to na początku na pewno dobrze wybrać tańszą (wcale nie gorszą) opcję z Lovely. Mary Lou to wydatek około 65 złotych, więc warto się zastanowić czy potrzebujemy aż tak drogiego cacka skoro w pobliskiej drogerii mamy niemal identyczny produkt w cenie prawie 8 razy niższej ;)

26 kwietnia 2015

Promocyjne nowości Natura + Rossmann (I tydzień)

Promocje jeszcze trwają i długo się nie skończą, ale ja już raczej odpuszczę zakupy w kolejnych dniach. Zależało mi jedynie na uzupełnieniu braków, ale też przetestowaniu kilku nowych kosmetyków, których nie używałam nigdy wcześniej. Zapraszam Was na prezentację moich nowości. Recenzje części z nich na pewno pojawią się na blogu w najbliższym czasie.

Podkład Astor Perfect Stay 24H - całkiem dobrą opinią cieszy się ten podkład. Wybrałam najjaśniejszy odcień. Narazie mogę powiedzieć o nim tylko tyle, że ładnie pachnie i dość dobrze kryje ;)


Krem CC Bourjois - jestem fanką lżejszych podkładów na wiosnę i lato. Ten krem był na mojej liście chciejstw. Czekałam tylko na jakąś ciekawą promocję. Mój ma numerek 31 Ivory.


Korektor Eveline Art Scenic - wpadł mi w łapki tak po prostu. Lubię testować różne kosmetyki, a ten korektor nie był drogi, więc myślę, że warto sprawdzić jak będzie sobie radził z rozświetleniem okolicy wokół oczu.


Korektor Rimmel Lasting Finish - korektor/kamuflaż, ostatnio bardzo o nim głośno. Jest porównywany do kamuflaża z Catrice z tymże akurat odcień, który kupiłam jest jeszcze jaśniejszy od 010 z Catrice także tutaj duży plus. Zobaczymy jak będzie krył i utrzymywał się na twarzy ;)


Rozświetlacze Lovely Gold & Silver - udało mi się dorwać te rozświetlacze w obu odcieniach. Mówią, że niby podobne do Mary Lou z The Balm. Ja już zauważyłam między nimi pewną zależność i na pewno się nią z Wami podzielę w najbliższym poście. To może być bardzo ciekawe ;)


Korektor Kobo Modelling Illuminator - zaopatrzyłam się w kolejne opakowanie tego korektora. Bardzo go lubię, jest lekki, ładnie rozświetla buzię.


Pigmenty My Secret Star Dust - chciałam dokupić jeszcze brązowy i zielony, którego mi brakowało. Bardzo lubię używać tych pyłków, są drobniutkie, ładnie się mienią i dopełniają makijaż.


I to byłoby na tyle jeśli chodzi o moje zdobycze promocyjne. Kupiłam wszystkie kosmetyki, które chciałam kupić i jestem z tego bardzo zadowolona ;)
Dajcie koniecznie znać co Wam udało się kupić i czy kosmetyki były niemacane :D

24 kwietnia 2015

Zoeva Rose Golden Complete Eye Set Vol. 2 - prezentacja pędzelków

Pędzle firmy Zoeva są naprawdę niezwykłe. Każdy model ma w sobie coś wyjątkowego. Kiedy do sprzedaży weszła edycja Rose Golden od razu wiedziałam, że muszę zaopatrzyć się w jakiś zestaw tych cacuszek.Wczoraj doszła do mnie przesyłka z Mintishop i postanowiłam dziś zaprezentować pędzelki na blogu. Skusiłam się na zestaw Complete Eye w którego skład wchodzi 12 pędzli do makijażu oka. Do zestawu dołączona jest mała, elegancka kosmetyczka w kolorze różowego złota. Koszt całości to 259zł. Dość sporo jak na jeden raz, ale o wiele bardziej opłaca kupić się właśnie zestaw niż pojedyńcze pędzelki.







W skład zestawu wchodzi:

142 Concealer Buffer - mniejsze, dość mocno zbite jajeczko. Ten pędzelek jest genialny do rozprowadzania korektora. Mówię "jest", ponieważ mam już ten pędzelek w wersji z klasycznym czarnym trzonkiem.


221 Luxe Soft Crease - puchaty pędzelek do rozcierania, wydaje mi się, że będzie można nim uzyskać efekt mgiełki koloru na powiece. Jest bardzo mięciutki i sprężysty.


227 Luxe Soft Definer - idealny pędzelek zarówno do blendowania. Kształtem przypomina mi Hakuro H79, więc myślę, że będzie tak samo cudowny.


228 Luxe Crease - kolejny rozcierak, tym razem bardziej spiczasty i wydaje się być też bardziej precyzyjny niż inne pędzelki tego typu.


230 Luxe Pencil - pędzel marzenie! Idealny rozmiar i kształt. Będę go używać do rozświetlania wewnętrznych kącików oraz do podkreślania dolnej powieki.


231 Luxe Petit Crease - również jest to pędzelek ołówkowy, ale jest większy i ma dłuższe włosie. Milutki jak kocie futerko i bardzo sprężysty.



232 Luxe Classic Shader - standardowy pędzelek języczkowy do nakładania cieni na całą powiekę. Mięciutki i bardzo przyjemny w dotyku.


235 Contour Shader - skośnie ścięty pędzelek do rozcierania. Fajnie pracuje się nim powyżej załamania powieki. Ten pędzel miałam już wcześniej i ogólnie był to pierwszy pędzelek Zoeva, który kupiłam.


238 Luxe Precise Shader - maleńki języczek do nakładania cieni. Będzie bardzo precyzyjny!


310 Spot Liner - mgiełka, cieniutki pędzelek. Myślę, że sprawdzi się przy wypełnianiu brwi i rysowaniu kresek na powiekach.


322 Brow Line - pędzel, którego będę używać do wypełniania brwi i rozcierania kresek. Ma krótkie, sprężyste włosie, więc powinien dobrze sprawdzać się przy makijażu.


325 Luxe Brow Light - duży płaski pędzel. Dobrze sprawdzi się do podkreślania linii brwi i rozjaśnienia tej okolicy. Będę go również używała do nakładania cieni na całą powiekę.


Kupując ten zestaw zaspokoiłam potrzebę zakupu kolejnych pędzli. Narazie mi wystarczy ;) Pędzle są pięknie wykonane - firma zadbała o najdrobniejsze szczegóły. Ładne trzonki w jasnoróżowym kolorze ze złotymi tłoczeniami, błyszczące skuwki i wysokiej jakości włosie.

Macie jakieś pędzle Zoeva? Ciekawi mnie co Wy o nich sądzicie ;)

16 kwietnia 2015

Zakupowe szaleństwo czyli mega promocje w Rossmannie i Drogerii Natura

Nie wiem czy już dotarła do Was fantastyczna wiadomość na temat potężnych promocji jakie od przyszłego tygodnia szykują dla nas drogerie. 
Już w ten poniedziałek (20.04) rusza promocja w Drogeriach Natura, czyli -40% na kolorówkę praktycznie wszystkich marek. Ja szczególnie przyjrzę się szafie Bell, My Secret, Essence, Kobo, Catrice, bo kosmetyki będą za naprawdę śmieszne pieniążki, a mam ochotę przetestować jakieś nowe produkty ;)

Jeśli chodzi o Rossmann to tutaj mamy jeszcze większą obniżkę cen, bo aż -49% również na kolorówkę. Promocja będzie podzielona na kilka części tak jak w zeszłym roku. Przez tydzień podkłady, korektory, pudry, później produkty do oczu itd. Promocja rusza w następny piątek (24.04). W Rossmannie polecam zerknąć na szafę Bourjois, Max Factor, Wibo, Revlon i Maybelline.

Moja lista zakupowa jest dość długa, ale nic na to nie poradzę ;) Dajcie znać co Wy planujecie kupić na tych obniżkach. Może coś jeszcze sobie dopiszę :)


9 kwietnia 2015

Good & cheap #4

Bardzo się cieszę, że seria tych wpisów tak mocno przypadła Wam do gustu ;) Statystyki mówią same za siebie. Dobrze, że znajdujecie w nich coś ciekawego dla siebie. Mamy kwiecień więc pora na kolejny - czwarty już - wpis z tej serii :)

Gotowe na porcję pięciu dobrych kosmetyków w cenie nie wyższej jak 20 złotych? W takim razie serdecznie zapraszam.

1. Paseczkowe palety cieni Makeup Revolution - całkiem dobrej jakości cienie. Pigmentacja jest naprawdę w porządku, cienie dobrze się rozcierają. Polecam je wszystkim osobom, które chcą mieć w swojej kosmetyczce większą ilość cieni do powiek w jednej palecie. Dostępne przez internet w cenie 20zł.


2. Kamuflaż Catrice - jeden z najtańszych kamuflaży dostępnych na rynku. Kryje naprawdę bardzo dobrze, jest bardzo kremowy i występuje w trzech ładnych odcieniach. Kupicie go za 12,99zł w szafach firmy Catrice.


3. Żel do brwi Catrice - bardzo ciekawy żel o brązowym kolorze. Ładnie definiuje włoski i podkreśla brwi w naturalny sposób. Jest bardzo łatwy w użyciu, ponieważ aplikator ma formę małej spiralki do mascary. Dostępny w firmowych szafach za 14,99zł.


4. Eyelinery My Secret - bardzo dobre eyelinery w płynie. Jeśli lubicie malować kolorowe kreski na powiekach to bardzo je Wam polecam. Dostępne są w wielu ciekawych kolorach. Kosztują około 8zł i dostaniecie je w drogeriach Natura.


5. Cienie Maybelline Color Tattoo - pewnie się dziwicie, że umieszczam je w zestawieniu, ponieważ w stacjonarnych drogeriach kosztują grubo ponad 20zł, ale ja zawsze zamawiam je przez Internet płacąc około 10zł za sztukę. Cienie są niesamowicie trwałe! Można je stosować samodzielnie lub jako bazę pod inne kolorowe cienie. Kupicie je (oczywiście w niższej cenie) w wielu internetowych drogeriach np. cocolita lub kosmetykizameryki.


Tak właśnie prezentuje się piątka tanich i dobrych kosmetyków w tym miesiącu :)

Zapraszam Was również do poprzednich wpisów - wszystkie znajdziecie w zakładce "Good & cheap".

7 kwietnia 2015

Makijaż paletą Makeup Revolution Mermaid vs. Unicorn

Makeup Revolution to teraz jedna z najbardziej popularnych marek kosmetyków do makijażu. Ja z tą z firmą zapoznałam się już w lipcu ubiegłego roku kupując garść produktów. I tak jak wszędzie - część z nich jest naprawdę w porządku, a część totalnie beznadziejna - nadaje się jedynie do kosza.

Przez kolejne miesiące marka zasypywała nas masą nowości. Róże w sztyfcie, róże w kremie, mnóstwo rozświetlaczy, paletek cieni, palet z różami, jakieś łączone palety, następna masa różniastych produktów do ust. Człowiek ginie w gąszczu nowości. Osobiście nie podoba mi się filozofia firmy. Robią dużo, ale wydaje mi się, że nie wszystko jest wysokiej jakości. Niektóre produkty są tandetne, brzydko wykonane. Zasypują rynek mnóstwem produktów, które nie do końca spełniają moje oczekiwania. O wiele chętniej kupuję limitowane wyjątkowe palety Sleeka lub Zoeva, ponieważ są jedyne w swoim rodzaju. 

Tak czy siak skusiłam się ostatnio na jedną z nowszych palet firmy Makeup Revolution, której kolorystyka bardzo mi się spodobała i naprawdę przykuła moją uwagę. Paseczkowe paletki z cieniami to te, które lubię z tej firmy najbardziej (aktualnie mam już 3). Ta o której mówię dzisiaj to Mermaid vs. Unicorn.

Zestawienie pięknych fioletów, błękitu i mięty niesamowicie mi się podoba. Cienie w większości są perłowe, niektóre mają również drobinki. Są mocno napigmentowane i łatwo się rozcierają. 

Ta paletka jest naprawdę w porządku ;) Za cenę około 20 złotych otrzymujemy zestaw 12 ciekawych kolorów.





5 kwietnia 2015

Pędzel wielozadaniowy, czyli Glambrush T14

Jako miłośniczka makijażu i osoba malująca nie tylko siebie, ale również inne osoby pędzli mam naprawdę wiele. Wszystkie z nich uwielbiam, ponieważ kompletuję je z wielką starannością i nigdy nie kupuję gotowych zestawów. Wybieram tylko te modele, których kształt odpowiada mi w 100% i jestem pewna, że będę z nich korzystać.

Jednym z nowszych pędzli, który kupiłam jest model T14 Glambrush. Duży pędzel, którego włosie jest przycięte na kształt jajeczka. Ma gruby dość krótki trzonek, który dobrze leży w dłoni. Włosia jest bardzo dużo i jest ono niezwykle miękkie.
Pędzel sprawdza się zarówno przy aplikacji podkładu na całą twarz, da się nim również nałożyć korektora pod oczy i w okolice skrzydełek nosa. Ja używam go również do konturowania mokrymi produktami i we wszystkich tych czynnościach sprawdza się genialnie.


Pędzel jest wykonany z włosia syntetycznego, bardzo łatwo się go myje, ale dość długo wysycha. Skuwka porządnie przylega do trzonka, nic nie lata, nic się nie luzuje.


Ten pędzel stał się moim ulubieńcem w codziennym makijażu. Używam go każdego dnia z wielką przyjemnością. Kiedy maluję klientki zawsze pytają co to za mięciutki pędzel, którego używam ;)



Jakie pędzle lubicie najbardziej? Macie jakiś ulubiony, konkretny model, którego używacie? Podzielcie się ze mną koniecznie swoimi perełkami w komentarzach - chętnie zobaczę czego używacie. Ja ze swojej strony polecam Wam właśnie ten ;)