26 czerwca 2015

Makijaż paletą The Balm Balmsai - vol.1

Jeśli chodzi o paletę Balmsai firmy The Balm to przyszła pora na pierwszy makijaż z jej wykorzystaniem ;) Starałam się wykonać makijaż wieczorowy, dość stonowany jednak z małym akcentem koloru i srebrnym brokatem w wewnętrznej części powieki. Już teraz spokojnie mogę powiedzieć, że cienie z tej palety są cudowne! Podczas malowania nie spadła na policzki ani jedna drobinka ;) Są bardzo miałkie, świetnie się rozcierają i wzajemnie łączą ze sobą. Dzisiaj zapraszam Was na pierwszy, ale nie ostatni makijaż zrobiony praktycznie w całości tą paletką. Na początku lipca pojawi się druga propozycja użycia palety Balmsai ;)

A do listy wszystkich użytych produktów odsyłam Was na dół ;)







Użyte produkty:

TWARZ:
*podkład Affinitone Maybelline
*puder sypki My Secret
*brązer Catrice Oh La La (LE)
*rozświetlacz Lovely Silver
*korektor NYX HD Porcelain

OCZY:
*kredka do brwi Catrice 020
*baza pod cienie Hean
*cienie z paletki Balmsai
*żel do brokatu Kryolan
*brokat INGLOT
*mascara L'Oreal Volume Million Lashes
*klej do rzęs Ardell Lash Grip
*rzęsy Ardell Demi Wispies

USTA:
*błyszczyk Bell BB numer 3


25 czerwca 2015

Paleta The Balm Balmsai: swatche + pierwsze wrażenia

Od niedawna jestem niesamowicie szczęśliwą posiadaczką palety cieni The Balm Balmsai. Wiem, że w sprzedaży jest już ona od dłuższego czasu, ale ja do tej pory jeszcze jej nie miałam. Dzisiaj postanowiłam pokazać Wam swatche wszystkich cieni, powiem co o niej myślę i ogólnie postaram się ją dobrze zaprezentować.

Firma The Balm słynie ze swoich uroczych, kartonowych opakowań utrzymywanych w tematyce pin up. Również paleta Balmsai nawiązuje do tego stylu. Urocza kobietka  z blond włosami, ubrana w strój kąpielowy.



W palecie mamy 18 maleńkich cieni, które zostały sprytnie podzielone na kilka grupek. Mówię maleńkich, ponieważ jeden cień to zaledwie 0,8 grama! Oprócz cieni w dolnej części palety pod osobnym wieczkiem mamy dwa szablony do makijażu oka. O nich napiszę później, a teraz zajmę się cieniami ;)

Idąc od góry postaram się opisać każdy z nich:

IN THE BUFF:
WIPE OUT - cielisty cień, z mikroskopinymi drobinkami, nadaje się pod łuk brwiowy lub na całą powiekę
HIGH TIDE - złamana biel, mocno błyszcząca i połyskująca, piękna po prostu
HANG 10 - satynowy, jasny beżowo-złoty odcień, jednolity i bez drobinek
DREAM BOAT - satynowy, jasny odcień brudnego różu
SANDBAR - jasny, złoto-różowy duochrom, w palecie wygląda całkiem niepozornie, a dopiero po roztarciu ukazuje swoją moc
TUBULAR - satynowy, średni odcień złotego brązu



MAVERICKS:
EPIC - satynowy, średni ciepły brąz
SURF'S UP - ciemny grafit z niebieskimi tonami, połyskujący, satynowy, z malutkimi drobinkami,
BIG KAHUNA - zielono-niebieski, połyskujący cień z drobinkami
KAWABUNGA - przybrudzony, zielono-złoty, satynowy cień,
SURFARI - satynowy fiolet z niebieskimi drobinkami
PIPELINE - połyskujący, migoczący, niezwykle głęboki granat z malutkimi drobinkami



CURVE & ANGLE:
SCORE - matowy, jasny, chłodny brąz, dobry jako cień transferowy 
DIG IT - średni szaro-brązowy matowy
WOODIE - matowa, ciemna czekolada


CATCH A WAVE:
STOKED - głęboka śliwka z fioletowo-różowymi drobinkami
RIPPER - bardzo ciemny brąz z leciutkim połyskiem
RIGHTEOUS - czerń z delikatnym połyskiem, po roztarciu matowa


Jeśli mam być szczera to w palecie nie widzę odcienia, którego nie będę używać. Wszystkie są według mnie na tyle stonowane, że spokojnie można ich używać na co dzień i dodawać akcenty koloru ;)

Podoba mi się również wybór wykończeń cieni. Mamy satynowe, matowe, z drobinkami, bardziej połyskujące i błyszczące, jeden cień to duochrom.

To moja pierwsza paleta The Balm i muszę przyznać, że jestem oczarowana jej jakością!

Jeśli chodzi o te szablony to powiem tak: są bo są,  ale ja raczej nie widzę konieczności korzystania z ich dobra ;) Kreski rysować umiem, na osypywanie się cieni też mam swoje sposoby. Także jak dla mnie zbędny gadżet.  W miejscu szablonów chętniej zobaczyłabym kremowe produkty typu roż/ pomadka.

Już niedługo ukaże się makijaż z jej użyciem ;)

Dajcie znać jak się Wam podoba i czy już ją macie. Ja idę się szykować do wyjścia, bo w planach mam dzisiaj kawę z przyjaciółką :D Miłego dnia nam wszystkim :)


22 czerwca 2015

Reanimacja gumek do włosów Invisibobble | DEMO

Wśród moich czytelniczek z pewnością są zarówno fanki jak i przeciwniczki rewolucyjnych gumek do włosów. Podejrzewam nawet, że te dwa obozy są tak samo liczebne ;) Ja zdecydowanie kocham gumki Invisibobble i odkąd je mam (czyli od grudnia 2014r.) nie używam żadnych innych.
Świetnie utrzymują moje grube, średniej długości włosy. Nie ma znaczenia czy zwiążę je w luźną kitkę, w koński ogon czy też zrobię koczka na czubku głowy. Jak dla mnie są one po prostu genialne. Nie wyrywają mi włosów i nie odgniatają się na nich po dłuższym noszeniu.

Jedną wadą - a właściwie nie wadą a defektem estetycznym jest utrata kształtu, której przyczyną jest rozciąganie gumki. Ze zgrabnych okrągłych sprężynek robią się powyciągane kable, które niestety już tak oka nie cieszą ;) Poza wyglądem nic się nie zmienia - nadal są tak samo dobre.

Na przywrócenie zgrabnego kształtu jest jednak sposób! Rozciągnięte gumki wystarczy wrzucić do naczynia z gotującą się wodą ;) Aby dobrze Wam to zobrazować nakręciłam krótki filmik, w którym pokazuję co dzieje się z gumkami w kontakcie z wrzącą wodą. Nie spodziewajcie się mega jakości, bo mistrzem od kręcenia i obróbki nie jestem :P


Jak widać da się przywrócić kształt gumeczkom ;) Jest to jednak chwilowa poprawa, ponieważ po ponownym związaniu włosów gumka znowu traci formę.



Moje dwie gumki, których używam na zmianę zdążyły już stracić ładny kolor - po prostu wyblakły od słońca. W najbliższym czasie planuję zakupić jeszcze jeden zestaw, ale w innym kolorze.

20 czerwca 2015

Zbiór moich cieni z Inglota i Kobo

O cieniach z Inglota słyszał chyba każdy. Równie dobrymi cieniami są te z firmy Kobo. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać swoją kolekcję, którą udało mi się uzbierać do tej pory. Są to jedne z moich ulubionych cieni razem ze Sleekiem i Zoevą. 


Palety na okrągłe wkłady poukładałam sobie w miarę kolorystycznie. Mam paletę z cieniami neutralnymi, żółtymi i pomarańczowymi, zielonymi i niebieskimi oraz fioletowymi i różowymi.

Duża paleta na 20 kwadratów to mieszanka różnych kolorów, włożyłam do niej chwilowo również cienie z Catrice. Nie jest ona jeszcze kompletna, ale sukcesywnie się wypełnia.

Na zdjęciach prezentuje wszystkie cienie razem z numerkami. 






Tak wygląda mój zbiór cieni z Inglota i Kobo. Są to pewniaki na których zawsze można polegać. Towarzyszą mi w pracy i są tam naprawdę mocno eksploatowane, kolorów i różnych wykończeń mam sporo, więc mogę stworzyć nimi każdy makijaż. 

Dajcie znać czy korzystacie i czy posiadacie te cienie. Może macie swoich ulubieńców?

19 czerwca 2015

Kilka nowości kosmetycznych

Zapraszam Was na moje zakupy kosmetyczne, które planowałam zrobić podczas promocji -40% w drogerii Natura na kolorówkę. Listę zakupów miałam konkretnie zaplanowaną, wiedziałam po co idę i co kupię. Tak więc jeżeli jesteście ciekawe co nowego kolorowego u mnie to przeczytajcie do końca. 


Zaczniemy od firmy Catrice, bo akurat ta marka jest jest jedną z moich ulubionych. Na swojej liście od dłuższego czasu był róż i pomadka w dość neutralnym odcieniu różu - w każdym razie coś na co dzień. Jeśli chodzi o róż to zdecydowałam się na rozświetlający w odcieniu 020 Coral Me Maybe. Ma piękny brzoskwinkowy odcień! Pomadkę wybrałam w odcieniu 390 On The Pink Side Of Life. Ma ciekawy kolor, który bardzo ciekawie prezentuje się na ustach. Od dnia zakupu noszę ją ze sobą w torebce ;)



Kolejną rzeczą, którą kupiłam jest podkład Maybelline Affinitone. Jest tak bardzo popularny, a ja jeszcze nigdy go nie miałam. Chcę go przetestować i sprawdzić jak będzie się sprawował. Podkładów nigdy za wiele! :)

Oprócz podkładu kupiłam również sypki puder My Secret (miałam go już nieraz, bardzo lubię) i białą kredkę z tej samej firmy. Szykuję dla Was makijaż gdzie będzie ona stanowiła bazę, więc była mi potrzebna. Jest miękka i kremowa, dobrze się rozprowadza na skórze.

Ostatnim produktem jest błyszczyk z firmy Vipera. Dawno nie miałam niczego z Vipery, a formuła tych błyszczyków totalnie mnie zachwyciła. Wybrałam dla siebie numer 207 - dość neutralny odcień różu. Błyszczyk jest kremowy, kryje usta bardzo mocno, nie ma drobinek, ale daje piękną taflę koloru.




I to byłoby wszystko jeśli chodzi o moje ostatnie zakupy kosmetycznie. Może rzeczy nie było zbyt wiele, ale mimo to chciałam się z Wami podzielić moimi nowościami ;)

18 czerwca 2015

Pigmenty Kobo - recenzja + swatche

Myślę, że warto poświęcić troszkę więcej czasu tym niepozornym pyłkom z Kobo. Polecałam je już w serii "Good & cheap", ale nigdy nie mówiłam o nich niczego więcej i też nie pokazywałam ich swatchy. Mój skromny zbiorek liczy 6 uroczych słoiczków, oczywiście w różnych odcieniach. W większości są to pyłki opalizujące, jeden jest matowy i jeden ma mocny błyszczący kolor.



Pigmenty są naprawdę drobniutkie i miałkie, dobrze trzymają się pędzelka i dają niesamowity efekt na powiekach. Bardzo lubię wykończyć makijaż takim opalizującym akcentem w wewnętrznym kąciku. Kolory są bardzo intensywne i ślicznie opalizują pod wpływem światła. Niezastąpione przy makijażach ślubnych i wieczorowych :)

Podoba mi się również to, że możemy je nakładać je zarówno na sucho jak i na mokro uzyskując różne efekty. Zdecydowanie polecam rozejrzeć się za nimi w Naturze ;)

Dużym plusem jest ich cena, ponieważ za jeden słoiczek trzeba zapłacić 9,99zł.


Ilość pigmentów w słoiczkach jest imponująca i wystarczy na wieki użytkowania. Same słoiczki są ładne, zgrabne i zakręcane czarnym koreczkami z logo firmy Kobo.



Poniżej na zdjęciu macie swatche poszczególnych odcieni:


Używacie pigmentów w swoich makijażach? Jaki macie do nich stosunek i które firmy według Was produkują fajne pigmenty? Może macie również te z Kobo? Dajcie koniecznie znać :)

13 czerwca 2015

Good & cheap #6

Upalna pogoda nie sprzyja pisaniu nowych postów na bloga. Najchętniej zamknęłabym się w lodówce i tam spędziła najbliższe chwile. Tymczasem siedzę przy toaletce z laptopem, popijam wodę z lodem, sokiem z cytryny i limonki no i powolutku skrobię tego posta.

Dziś postawiłam na luźną notatkę, która nie wymaga ode mnie zbyt wiele ;)
Jak co miesiąc pora na porcję pięciu dobrych i tanich kosmetyków, których sama z przyjemnością używam. Wszystkie kosmetyki, które dziś Wam przedstawię są dostępne stacjonarnie w drogeriach, więc nie ma konieczności zamawiania ich online. Kupicie je w Rossmannie lub Naturze. Zaczynamy!

1. Rozświetlacze Lovely - pojawiły się w sprzedaży dosyć niedawno, ja kupiłam je podczas obniżki w Rossmannie. Uwielbiam każdy z nich i kocham miłością bezgraniczną. Zero drobinek, piękna tafla na skórze. Trwałość również jest w porządku, ale przyznam się, że ja ogólnie nie mam problemów z utrzymywaniem się produktów na skórze ;) W regularnej cenie kosztują 8,99 zł.


2. Pigmenty Essence - kolejny hit jeśli chodzi o tą markę. Nie wiem czy te pigmenty są jeszcze dostępne w regularnej sprzedaży, ale w wielu Naturach są na wyprzedażach za zawrotną kwotę 3-4zł. Mój zbiorek liczy 12 słoiczków w wielu, wielu kolorach. Każdy jest piękny i bardzo intensywny. Uwielbiam i polecam (jeśli macie do nich jeszcze dostęp).


3. Kredki do ust My Secret - pojawiły się w ostatnich ulubieńcach i nadal bardzo je lubię. Teraz najchętniej sięgam po jaśniejszy koralowy odcień. Plus za formę grubej, wygodnej kredki, wybór odcieni i niską cenę - 9,99 zł.


4. Róż w kremie Rimmel - o tym produkcie już kiedyś pisałam w oddzielnym poście. Obecnie mam drugie opakowanie tego różu, a to świadczy o tym jak bardzo się lubimy. Bardzo podoba mi się zamysł produkcji kremowych róży, ponieważ dają one bardzo naturalne wykończenie i są odpowiednie dla skór suchych. Ten ma bardzo ładny dziewczęcy odcień, który ożywia każdą twarz. Jego cena to około 15-16 zł.


5. Cienie Catrice Liquid Metal - jeśli chodzi o cienie Catrice to te zdecydowanie są na pierwszym miejscu w mojej czołówce. Jak na cień drogeryjny to cena jest dość wysoka - 16,99 zł. Jednak jakość i pigmentacja wszystko rekompensuje ;) Jeśli zależy Wam na niebanalnym wykończeniu, świetnej trwałości makijażu to te cienie zdecydowanie powinny się pojawić w Waszych kosmetyczkach.


I tak prezentowałaby się czerwcowa lista tańszych kosmetyków, które mogę Wam polecić. Dajcie znać czy miałyście okazję korzystać z jakiegoś produktu ;)

5 czerwca 2015

Makijaż paletą Cocoa Blend Zoeva + nowe włosy

Ostatni post pokazał piękno najnowszej palety firmy Zoeva. Dzisiaj pora na makijaż z jej wykorzystaniem. U mnie propozycja mocniejsza, błyszcząca z mocnym akcentem na długie, gęste rzęsy. Ja w takich odważnych makijażach czuję się bardzo dobrze i chociaż na co dzień maluję się o wiele bardziej neutralnie i delikatnie to kiedy mam czas i ochotę lubię zaszaleć. Taka kobieca potrzeba ;) 

Poza tym może zauważycie małą zmianę na mojej głowie. W środę byłam u fryzjera, któremu udało się okiełznać moją szopę :D Ubyło dużo z objętości, niewiele z długości ;) Włosy są mocniej wycieniowane i o niebo lepiej się układają Poza tym przeszły botoks. Są teraz nawilżone, cięższe i bardziej gładkie. 

Was zostawiam ze zdjęciami i spisem użytych kosmetyków, a sama pędzę na zakupy. Muszę się dzisiaj rozejrzeć za dobrą bazą pod podkład i przezroczystymi kosmetyczkami do kuferka ;) Jutro kolejny baaardzo pracowity dzień ;)







Użyte kosmetyki:

TWARZ:
- podkład Astor Perfect Stay 24hours 100 Ivory
- puder Affinimat 010 
- korektor NYX HD CW01 Porcelain
- brązer Miyo
- rozświetlacz Mary Lou

OCZY:
- cień w kremie Maybelline Color Tattoo
- paletka Zoeva Cocoa Blend
- pigment Kobo Violet Blush
- tusz do rzęs Maybelline Lash Sensational
- klej do rzęs Ardell
- rzęsy Illamasqua numer 23
- kredka do brwi Catrice 020
- żel do brwi Catrice

USTA:
- błyszczyk do ust Catrice 030 Cake Pop

4 czerwca 2015

Zoeva Cocoa Blend | Pierwsze wrażenia + swatche

Firma Zoeva chyba nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać. Pierwszego czerwca swoją premierę miała kolejna paleta cieni - Cocoa Blend. Jeszcze zanim weszła do sprzedaży wiedziałam, że na pewno ją kupię. Bardzo spodobał mi się dobór kolorów w palecie. Niezwykle wyselekcjonowane i niespotykane odcienie. Tą paletą (i nietylko) Zoeva chwyciła mnie za serce!


Dzisiaj opowiem Wam o swoich pierwszych wrażeniach i pokażę Wam również swatche poszczególnych cieni. Niebawem pewnie ukaże się jakiś makijaż z jej użyciem - paleta jest niezwykle inspirująca! ;)

Kto ciekawy jak Cocoa Blend wygląda z bliska? Zapraszam ;)

Design opakowania wprost zachwyca! Szaro-brązowy kolor opakowania z pięknymi złotymi tłoczeniami, logo firmy oraz nazwą palety na środku. Paleta wygląda luksusowo i jest po prostu piękna. Jakość tekturki z jakiej została wykonana jest jak zwykle bardzo wysoka. 

Eleganckie opakowanie po otwarciu ukazuje swoje prawdziwe piękno! W zestaw dziesięciu cieni wchodzą cztery maty, pięć typowych cieni o perłowym wykończeniu i jeden cień perłowy z dodatkiem mikroskopijnych złotych drobinek. Każdy z nich jest piękny a mnie wyjątkowo zaskoczyły szczególnie dwa z nich: Warm Notes oraz Infusion.


Pigmentacja po raz kolejny jest bardzo mocna. Cienie są drobno zmielone i dobrze sprasowane.

Zostawiam Wam swatche poszczególnych odcieni żebyście mogły zobaczyć je z bliska.





I niestety musicie mi wybaczyć bo zdjęcia dwóch cieni gdzieś mi wcięło ;)

Skusiłyście się na tą paletę? Macie inne wersje kolorystyczne? Dajcie znać czy lubicie firmę Zoeva?