30 września 2015

Ulubieńcy sierpnia i września - tasiemiec :D

Koniec miesiąca pozwala mi na napisanie jednego z moich ulubionych postu. Dzisiaj pora na podsumowanie dwóch ostatnich miesięcy. W sierpniu ulubieńców nie było, bo nie miałam dostępu do komputera, ale nic straconego - nadrobimy w tym miesiącu ;) Post pewnie będzie dość długi (stąd tasiemiec w tytule), ale mam nadzieję, że się Wam spodoba ;)

Zaczynając od pielęgnacji muszę Wam koniecznie powiedzieć o moim odkryciu pielęgnacyjnym, a mianowicie o olejku Magic Rose od firmy Evree. Jeśli chodzi o olejki to jestem ich wielką miłośniczką i stosuję je w swojej pielęgnacji. Olejek Evree kupiłam jakoś na początku sierpnia. Oczekiwałam od niego porządnego nawilżenia skóry i pięknego zapachu. Oprócz tych aspektów bardzo pozytywnie mnie zaskoczył tym, że szybko się wchłania. Od momentu zakupu używam go każdego wieczora i moja skóra niesamowicie go lubi.


Ulubieńcem jest również oliwkowy krem pod oczy z Ziaji. Chciałam kupić coś co będzie nawilżać tą delikatną okolicę. Jest to mój pierwszy krem tego typu i po prostu jest w porządku. Moje makijaże są często ciężkie, nakładam na oczy sporo kosmetyków, więc pomyślałam, że warto byłoby zadbać o powieki i skórę wokół oczu w sposób szczególny.

Wspomnę szybciutko jeszcze po raz kolejny o plasterkach na nos firmy Cettua, które już kiedyś Wam polecałam. U mnie sprawdzają się rewelacyjnie, efekty są widoczne gołym okiem po oderwaniu plasterka. Naprawdę są godne Waszej uwagi!

W połowie sierpnia powróciłam do maski mlecznej Crema al Latte Serical. Wiadomo słońce i kosmiczna temperatura tego lata dała włosom w kość ;) Aby je nawilżyć i zapobiec puszeniu się kupiłam ponownie maskę mleczną, która w tym celu sprawdza mi się rewelacyjnie. Pięknie pachnie, odżywia włosy, a po umyciu są one milutkie, gładkie i błyszczące.


Teraz już przejdę do produktów z mojej toaletki i zacznę od podkładu. W końcu skusiłam się na kultowy podkład Bourjois Healthy Mix. I jedyną rzeczą której żałuję jest fakt, że kupiłam go tak późno. Podkład jest rewelacyjny (tutaj macie jego recenzję!), pięknie pachnie, rozświetla skórę i nie widać go na skórze. Używam go teraz na co dzień i nawet po średnio przespanej nocy moja buzia wygląda świeżo i promiennie. 

Jeśli chodzi o korektor pod oczy to używałam na zmianę NYX HD oraz Bell Hypoallergenic. Obydwa lubię w tym samym stopniu. Są jasne, nie ciemnieją na skórze i w moim przypadku sprawdzają się rewelacyjnie.

Puder po który ostatnio sięgam najczęściej to Fixing Powder od My Secret. Dobrze utrwala podkład, matuje i nie bieli twarzy pomimo swojego odcienia. Polecałam go Wam również w tym poście.

Sierpień i wrzesień były dla mnie miesiącami zapoznawczymi z marką Freedom Makeup. Polubiłam ich produkty. Jeśli chodzi o ulubieńców to na pewno na taki tytuł na pewno zasługuje zestaw do konturowania w odcieniu Fair. Zarówno brązer jak i puder sprawdzają się świetnie. Obydwa produkty mają ładne, nienachalne odcienie, które ładnie wtapiają się w skórę.



Oprócz tego ulubieńcem jest również kilka produktów do ust z tej firmy, ale o nich za chwilę ;)

Wracając do makijażu twarzy...

Różami których używam ostatnio nagminnie, zarówno na sobie jak i na klientkach są te pochodzące z palety Makeup Revolution Sugar & Spice. Mają śliczne odcienie, które można ze sobą swobodnie mieszać i tworzyć własne kombinacje. Są matowe (oprócz dwóch, których używam jako rozświetlaczy) i bardzo mocno napigmentowane, na skórze tworzą piękny efekt.


Jeśli chodzi o cienie do powiek to akurat tutaj prym wiodła nieśmiertelna paletka Sleek Oh So Special. Moja jest ze mną już długo i aktualnie staram się ją wykończyć. Ta paletka to podstawowy zestaw cieni na każdą okazję. Oprócz tego bardzo często sięgałam również po kremowy cień Maybelline w odcieniu Infinite White - śliczny, perłowy kolor, idealny jako rozświetlenie kącików.

W sierpniu pokochałam tusz L'oreal Volume Million Lashes So Couture. Stałam się jego ogromną fanką i narazie nią pozostaję. Tusz ma bardzo fajną szczoteczkę, która pięknie maluje rzęsy i zupełnie ich nie skleja.

Kolejnym ulubieńcem jest również pomada do brwi z Inglota. Ja mam swoją w numerku 11. Używam jej praktycznie codziennie i naprawdę dobrze mi się sprawdza. Nakładając ją w odpowiedniej ilości możemy stworzyć idealne i naturalne brwi.


Na koniec pozostały mi już tylko produkty do ust. Dwa z nich pochodzą z firmy Freedom Makeup. Jeden z nich to matowy błyszczyk w chłodnym różowym odcieniu, drugi to pomadka w odcieniu Whispers. Moim ulubieńcem jest również pomadka Golden Rose Velvet Matte w odcieniu 20. Piękny, głęboki odcień czerwieni, który tworzy nam cały look :)


I to byliby już wszyscy ulubieńcy w ostatnim czasie. Mam nadzieję, że wpis się Wam podobał i, że wypatrzyłyście coś dla siebie :D

25 września 2015

Good & cheap #9

Jeśli nie lubicie przepłacać za kosmetyki to dzisiejszy post powinien się Wam spodobać. Zaprezentuję dzisiaj pięć produktów poniżej 20zł, których sama z powodzeniem używam, a gdy się skończą - chętnie do nich wracam. Zapraszam na dziewiątą część serii Good & cheap ;) 

1. Pomadki Golden Rose - nie tylko seria Velvet Matte jest fantastyczna. Szminki z serii podstawowej w kwadratowych opakowaniach są również bardzo dobre chociaż nie mają matowego wykończenia. Odcieni jest cała masa i jestem pewna, że znajdziecie coś dla siebie. Na wysepkach Golden Rose kosztują 9,50zł.

2. Korektor Bell Hypoallergenic numer 01 - korektor, który po prostu uwielbiam. Kupiłam go z myślą, że będzie chociaż odrobinkę podobny do tego z serii BB. Okazało się, że korektor jest identyczny! A nawet lepszy, ponieważ jest zdecydowanie bardziej wydajny i ma wygodniejszy aplikator. Odcień 01 jest jaśniutki i idealnie nadaje się pod oczy. Kupicie go w Rossmannie za około 13zł.

3. Kredka do brwi Catrice - używam jej od samego początku podkreślania swoich brwi i zawsze do niej wracam. W tej półce cenowej jest to najlepszy produkt do podkreślania brwi. Nie zbyt twarda, nie woskowa, ładnie wypełnia ubytki i definiuje brwi. Kredki mają odpowiednie odcienie i naprawdę bardzo mocno je Wam polecam. Kupicie je za 11zł w Naturze lub Hebe.

4. Róże Laval - bardzo ciężko dostępne, ale znajdziecie je w kilku internetowych drogeriach. Występują w kilku odcieniach, są całkiem mocno napigmentowane i bardzo ładnie wyglądają na skórze po nałożeniu. Ich wykończenie nie jest mocno matowe, nie są płaskie i tępe. Cena jak na róż bardzo niska, bo kosztują one około 6zł.

5. Mgiełka do twarzy Avon - typowa mgiełka lekko utrwalająca makijaż. Niweluje efekt pudrowości, scala ze sobą wszystkie warstwy nałożonego makeupu. Bardzo przyjemny atomizer, który dozuje delikatną mgiełkę, a nie pluje nam prosto na twarz. Kupicie go u konsultantek Avon za około 15zł (cena zależy od katalogu).


A czy Wy lubicie i czy używacie tańszych kosmetyków? Co jest hitem w Waszej kosmetyczce? Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi typami i dajcie znać czy miałyście okazję używać któregoś z produktów przedstawionych w poście. Na dzisiaj to już wszystko ;)

20 września 2015

Nowości My Secret - kredki I LOVE MY STYLE & paletka PARADISE ISLAND

Jak co sezon marka My Secret wprowadza do swojej oferty ciekawe nowości. Właśnie za to lubię to firmę. Zawsze można znaleźć coś ciekawego w przystępnej cenie. Tym razem są to kremowe kredki I LOVE MY STYLE w dwóch rodzajach: rozświetlacz lub cień. Mam już tą białą kredkę BIG EYE i bardzo ją lubię, więc pomyślałam, że inne kolory też będą w porządku.


Kupiłam trzy kredki: rozświetlacz w odcieniu Natural 02, cień Silver Ash 03 i Night Sky 06. Odcienie są przepiękne, ciemne, typowo wieczorowe ;) Bedą świetną bazą pod inne kolory. Jeśli chodzi o rozświetlacz to spodobał mi się jego neutralny odcień i wydaje mi się, że będzie on pasował niemal każdemu typowi urody. Każda z kredek kosztowała 8,99zł.






Oprócz kredek kupiłam również paletkę HOT COLORS z letniej edycji PARADISE ISLAND. Bardzo spodobały mi się nietypowe odcienie, których nie mam w swoich zbiorach ;) Każdy z cieni jest potężnie napigmentowany i ma perłowe wykończenie. Na pewno zrobię makijaż z użyciem tej paletki. Według mnie jest niezwykle inspirująca ;) A i kosztowała jedyne 5,99zł.





Widziałyście już te nowe kredki w swoich Naturach? Bardzo polecam się im przyjrzeć jeśli lubicie makijaż ;) Moim zdaniem te kredki to świetny odpowiednik droższych kredek firmy NYX. A i czekajcie na makijaż z użyciem tej paletki. Będzie pewnie na dniach :D

15 września 2015

Jesienne wydanie listy życzeń

Uwielbiam układać takie listy. Wtedy dokładnie wiem na czym się skupić i na co przeznaczyć swoje fundusze. Jesienią mam zamiar m.in. bliżej przyjrzeć się firmie Too Faced, zrobić zakupy w sklepie Hani i powiększyć kolekcję pigmentów firmy Inglot. Jeśli jesteście ciekawe co marzy mi się nabyć jesienią to zapraszam dalej.


1. Pomadki Golden Rose Velvet Matte - w weekend napadłam po prostu na wysepkę Golden Rose i kupiłam aż cztery produkty do ust, wzbogaciłam też kolekcję VM o dwa nowe odcienie, ale wciąż mam chrapkę na kolejne. Uwielbiam te pomadki ;)

2. Paleta cieni Too Faced Cat Eyes - zakochałam się w tej kolorystyce. Jest dość nietypowa i bardzo ciekawa. Na pewno będę się wokół niej kręcić i mam nadzieję, że ją kupię. Od października Too Faced ma być w Sephorze stacjonarnie, więc będę miała okazję przyjrzeć się jej z bliska.

3. Cień w kremie Maybellie Color Tattoo w odcieniu Pink Gold - nie mam pojęcia gdzie szukać tego koloru, bo w Polsce nie jest niestety dostępny. Przeglądałam w sieci swatche i bardzo spodobał mi się ten odcień. Nie wiem, może uda mi się go wyhaczyć na Allegro.

4. Metaliczne eyelinery Golden Rose - słyszałam o nich dużo dobrego, a że ja lubię kolorowe kreski i płynne linery to myślę, że i te powinny mi się spodobać. Na pewno skuszę się na złoty ;)

5. Pigmenty Inglot - koniecznie muszę mieć odcień 97 z kolekcji Mamma Mia. Zamówię go online, bo nie są one u mnie dostępne stacjonarnie. Z pewnością zaopatrzę się również w inne kolory, bo po prostu oszalałam na punkcie tych pigmentów. Są fenomenalne!!!

6. Glamsponge - planuję zrobić sobie zapas tych gąbeczek, ponieważ bardzo je lubię. Aplikacja kosmetyków tą gąbką jest łatwa, szybka i przyjemna. Pewnie przy okazji do koszyka wskoczą jakieś pędzelki ;)

7. Pędzel Zoeva 317 - co tu dużo pisać. Po prostu potrzebuję i poszukuję (:P) dobrego pędzelka do kresek. Zobaczymy jak Zoeva się spisze ;)

8. Pędzel Zoeva 114 - już widzę jak nakładam nim puder pod oczy albo róż na policzki. Ma bardzo funkcjonalny kształt i wydaje się być bardzo przydatny. Kupię go na pewno, bo takiego kształtu mi brakuje ;)

I to już wszystko. Pozycji nie jest zbyt wiele, bo tylko 8, ale mam nadzieję, że uda mi się zrealizować tą listę. Dajcie mi koniecznie znać co Wy planujecie kupić w najbliższym czasie lub po prostu co polecacie.

13 września 2015

Makijaż na powitanie jesieni - CUT CREASE + BŁĘKIT + JAGODOWE USTA

Dzisiejszym postem witamy jesień i żegnamy tegoroczne lato. Przygotowałam dzisiaj dla Was intensywny makijaż w stylu Cut Crease. Odcienie fioletu i bordo nad załamaniem powieki, czarne kreski, głęboka, błękitna dolna powieka (to jeszcze element odchodzącego lata) i jagodowe błyszczące usta. Każdy element tego makijażu jest bardzo nasycony, ale równie dobrze możecie postawić na delikatne usta lub zainspirować się kolorem właśnie tej szminki. 

Naprawdę cieszę się, że już jesień :D
Moim zdaniem to najbardziej inspirująca pora roku i najlepszy czas na artystyczne szaleństwo ;) 









Kosmetyki, które wykorzystałam:

TWARZ:
*tłusta farbka do twarzy Kryolan numer 5
*korektor Bell Hypoallergenic numer 01
*puder Kryolan
*brązer Inglot 505

OCZY:
*biała kredka My Secret BIG EYE
*paleta Zoeva Cocoa Blend
*paletka Sleek Arabian Nights
*żelowy eyeliner Maybelline
*pigment Inglot nymer 113
*mascara L'oreal Volume Million Lashes So Couture
*kredka do brwi Catrice 020
*żel do brwi L'oreal
*rzęsy Sleek

USTA:
*pomadka Golden Rose numer 58

9 września 2015

Bomba owocowa, czyli podkład Bourjois Healthy Mix

Dzisiaj zapraszam Was na recenzję podkładu Bourjois Healthy Mix, który ostatnio kupiłam. Zacznę od tego, że ja ogólnie lubię kosmetyki do twarzy tej firmy i zarówno krem CC jak i podkład 123 Perfect super się u mnie sprawdzają. Nie wiem dlaczego do tej pory nie używałam słynnej wersji Healthy Mix, no ale w końcu już ją mam i mogę się z Wami podzielić swoimi odczuciami.

Najpierw zacznę od tego co pisze na temat podkładu Healthy Mix producent:


Podkład Healthy Mix idzie jeszcze dalej : rozświetlona i ujednolicona cera do 16 godzin, dzięki formule wzbogaconej w ekstraktu z owoców: 
* Morela > blask 
* Melon > nawilżanie
* Jabłko > przedłuża młodość

Wzbogacony w krystaliczne pigmenty, ujednolica cerę, rozświetlając ją od wewnątrz. Cera jest pięknie rozświetlona i nawilżona przez 8 godzin.

Delikatna i świeża tekstura niesłychanie łatwo wtapia się w skórę, nie pozostawia śladów na skórze. Efekt zdrowa i naturalnie piękna cera!

Pierwsza sprawa, która rzuca mi się w... nos od samego początku to piękny owocowy zapach. Jest tak przyjemny i świeży, że mogłabym się tym podkładem smarować od stóp do głów.

Konsystencja jest dość płynna, na pewno lekka, a sam podkład ma mikroskopijne drobinki, które dla mnie są widoczne dopiero w sztucznym świetle. Po nałożeniu na skórę przy świetle dziennym są one niezauważalne, ale sprawiają, że buzia wygląda świeżo i promiennie. Nie czuję podkładu na twarzy jest bardzo komfortowy w noszeniu.

Wybrałam dla siebie odcień 51 Light Vanilla, który jest dla mnie odpowiednim kolorem na tą porę roku. Nie ciemnieje mi po aplikacji i dobrze współpracuje z innymi kosmetykami (korektor, puder, brązer, róż). Jeśli chodzi o jego trwałość na mojej suchej skórze to jestem zadowolona. Pod koniec dnia zbiera mi się jedynie na nosie w miejscu gdzie przylegają noski moich okularów, ale to chyba całkiem zrozumiałe i normalne.

Jestem bardzo zadowolona z tego podkładu. Cieszę się, że firma Bourjois ponownie mnie nie zawiodła. Napiszcie mi koniecznie jak sprawuje się ten podkład u Was (jeśli go używacie).

Pewnie pojawi się sporo pytań, dlaczego nie pokazałam jak podkład wygląda na buzi. Nie martwcie się szykuję na dniach makijaż dla Was i na pewno go użyję i wtedy zobaczycie jak się sprawuje :)

5 września 2015

Kosmetyki Freedom Makeup - swatche + pierwsze wrażenia

Przyszła pora na pokazanie Wam z bliska kosmetyków Freedom Makeup. W ostatnim poście pokazałam zakupy, a dziś przygotowałam swatche i pierwsze wrażenia. Zacznę od tego, że Freedom Makeup to kolejny odłam marki Makeup Revolution. Ceny produktów są bardzo przystępne, myślę, że spokojnie nawet na studencką kieszeń :) 



PRO GLOW POWDER ROAR
Pierwszym dość ciekawym i uroczym produktem jest brązer z tłoczeniami w kształcie panterki. Do wyboru mamy trzy wersje kolorystyczne, ja wybrałam Roar. Puder ma ciekawą konsystencję, jest gładki i ładnie się nakłada. Jednak dość ciemny i ma dość dużą domieszkę tego najciemniejszego koloru. Trzeba z nim uważać. Wykończenie jest typowo satynowe, bardzo ładnie i naturalnie wygląda.



MONO EYESHADOW 204 & 205
Wybrałam sobie dwa cienie w beżowych odcieniach. Jeden ma delikatną domieszkę różu - jest chłodny, drugi cieplutki, bardziej żółty. Cienie nie są zupełnie matowe. Według mnie jest to bardziej satynka niż mat. Konsystencja ich jest podobna do cieni Sleeka. Są miałkie, lekko jakby wilgotne. Całkiem sensownie napigmentowane, jednak dość daleko im do cieni Zoeva, Inglot lub The Balm. Polecam osobom początkującym :)


PRO CONTOUR KIT FAIR
Zgrabna, poręczna kasetka z dość dużym lusterkiem. Wybrałam zestaw w odcieniu najjaśniejszym i dobrze zrobiłam ;) Ma bardzo ładny, jasny odcień chłodnego brązera i jaśniutki beżowo-żółty puder, który będzie dobry pod oczy i jako matowe rozjaśnienie buzi. Brązer powinien być dobry dla jasnych cer, ładnie się rozciera i nie tworzy nieestetycznych plam na policzkach.



PRO LIPSTICK PRO BARE 113 WHISPERS & 114 NAKED BEAUTY + PRO MELTS LIPGLOSS
Skusiłam się również na dwie pomadki i jeden matowy błyszczyk. Pomadki mają bardzo ładne dzienne odcienie i kremowe wykończenie. Nakładają się gładko, nie są tępe i ładnie wyglądają na ustach. Co do błyszczyka to powiem krótko - jest genialny! Trzyma się ust jak szalony, jest cudownie kryjący i matowy. Nie ściera się, nie zjada, nie blaknie, nie osadza się na zębach. Podbił moje serce totalnie :) I już wczoraj domówiłam kolejne odcienie tego produktu :D



A teraz swatche wszystkich produktów na dłoni. Zaczynając od różowego odcienia macie pomadkę 113 Whispers, 114 Naked Beauty, matowy błyszczyk, zestaw do konturowania, panterkowy brązer, a na dole poziomo dwa pojedyncze cienie do powiek.


Hmmm... Cóż mam powiedzieć? Jestem zaskoczona jakością tych kosmetyków. Na dzień dzisiejszy do gustu przypadły mi najmocniej pomadki, błyszczyk oraz zestaw do konturowania. Polecam te produkty każdej fance makijażu i jestem przekonana, że będziecie z nich zadowolone tak samo jak ja :)

4 września 2015

Moje zakupy z drogerii Ekobieca

Jak dawno niczego nie kupowałam ;) A już na pewno nie w takiej ilości... ;) Miałam chęć na wypróbowanie kilku nowych lub po prostu nowych dla mnie kosmetyków i postanowiłam złożyć zamówienie. W dzisiejszym poście pokażę Wam co kupiłam, a jeśli chcecie w późniejszym czasie recenzję jakiegoś kosmetyku to dajcie znać w komentarzach. Od razu wspomnę, że sama planuję post z kosmetykami Freedom Makeup, bo jest to nowa marka i z pewnością taki post się Wam przyda.


W większej części zamówienie to właśnie kosmetyki Freedom Makeup. Zamówiłam pomadki, cienie, błyszczyk, brązer, zestaw do konturowania. Wszystkie dokładne swatche pokażę Wam w osobnym poście.


Oprócz nich zamówiłam również kultowy podkład Bourjois Healthy Mix w odcieniu 51. Jestem bardzo ciekawa czy u mnie się sprawdzi.

Do koszyka powędrował również żel do brwi L'oreal, bo mój obecny z Catrice jest już chyba na wykończeniu. Na pewno dam Wam znać jak się sprawdza, a może nawet zrobię post porównawczy.

I w końcu też zamówiłam mascarę L'oreal Volume Million Lashes So Couture. Będę ją testować przez najbliższe tygodnie.


To już całe zamówienie, które złożyłam w drogerii Ekobieca. Wybrałam właśnie tą drogerię, ponieważ ma ona siedzibę w moim mieście i mogłam przesyłkę odebrać osobiście, nie płacąc za wysyłkę. Dodatkowo w momencie składania zamówienia obowiązywała zniżka -20% na kosmetyki Freedom Makeup ;)


Dajcie znać co Wam wpadło w oko ;)