25 października 2015

Ulubieńcy października

Nieuchronnie zbliża się listopad, którego ja osobiście bardzo nie lubię. Deszczowe, krótkie dni, zimne noce i poranki... Ogólnie smutny czas w roku. Trzeba jednak pocieszać się faktem, że już niedługo święta! Do Wigilii pozostało już niecałe dwa miesiące!

No, ale przecież dzisiaj nie o tym ;) Dzisiaj pora na ulubieńców października. Nie pokażę Wam niczego z pielęgnacji, bo bez sensu powtarzać wciąż te same produkty :)  


Pierwsze dwa produkty, które spokojnie mogę zaliczyć do grona październikowych ulubieńców to podkład Bourojis Healthy Mix oraz płynny kamuflaż Catrice. Ten duet świetnie spisuje się na twarzy. Podkład jest lekki, ładnie kryje i rozświetla, a kamuflaż super nadaje się pod oczy.


Róż po który sięgałam w tym miesiącu najczęściej to Molten z paletki Sleek Flame 365. Bardzo ładny odcień brązowo-łososiowy z delikatnymi drobinkami. Brązer i puder, który lądował na mojej twarzy w październiku to produkty z zestawu Freedom Makeup Pro Contour Fair.


Jeżeli chodzi o makijaż oczu to najczęściej wybierałam paletę matowych cieni, czyli The Balm Meet Matt(e) Nude. Te cienie spokojnie wystarczały aby wykonać kompletny make up. Bardzo je lubię, ponieważ mają śliczne dzienne odcienie i mocną pigmentację.



Oprócz cieni z palety używałam również dwóch kremowych cieni z Maybelline: jeden biały, drugi pomarańczowy. Same w sobie są śliczne, białego używałam jako rozświetlenie wewnętrznych kącików, a pomarańczowy lądował jako baza pod cienie prasowane.


Ulubieńcem jest też żelowy eyeliner z Maybelline. Ze wszystkich eyelinerów żelowych, które miałam to właśnie on jest najlepszy. Gładki, mocno czarny i wodoodporny. W październiku często rysowałam kreski, więc eyeliner był nieodłącznym elementem mojego makijażu.

Świetnym produktem okazał się również pisak do brwi z firmy Catrice. Jest naprawdę świetny. Brwi wypełnia się nim bardzo sprawnie, łatwo i szybko. Daje bardzo naturalny efekt, a jego końcówka się nie zatyka.


Dwóch ostatnich ulubieńców to produkty do ust. Pierwszy z nich to matowy błyszczyk z Freedom Makeup, którego używałam praktycznie codziennie. Jeżeli chciałam postawić na mocniejsze usta to wybierałam Pout Paint z firmy Sleek w soczystym odcieniu Port.


I to już wszystkie produkty, które miałam do pokazania. Czekam na rekomendacje dotyczące Waszych ulubieńców.

Do kolejnego przeczytania! ;)

23 października 2015

Good & cheap #10

Nie wierzę, że przyszedł czas na dziesiąty post z tej serii! Wiem, że ją lubicie i będę starała się podtrzymać te miesięczne zestawienia. Dzisiaj kilka rzeczy, które Wam pokażę mam od niedawna, ale uważam, że są rewelacyjne i chcę je Wam polecić.

1. Pisak do brwi Catrice - ogólnie jest on nowością tej firmy, ale zdążyłam go już porządnie przetestować i naprawdę zachęcam do zakupu. Daje bardzo naturalny efekt, dobrze się wyczesuje, ma chodny odcień, który dobrze do brwi pasuje. Kupicie go na pewno w sklepie Mintishop za 15zł.

2. Kamuflaż w płynie Catrice - jestem z niego bardzo zadowolona, pisałam już recenzję tego produktu. Korektor ładnie kryje, nadaje się pod oczy. Całkiem wydajny, nie potrzeba go zbyt dużo - super się rozciera. Kosztuje około 15zł, jest dostępny na Mintishop.pl

3. Pomadki matowe w kredce Golden Rose - formułą są identyczne do klasycznej pomadki Velvet Matte z tej serii. Według mnie forma kredki jest bardzo wygodna. Pomadki mają ciekawe odcienie, długo się utrzymują na ustach. Za cenę 13,90zł mamy naprawdę rewelacyjną szminkę.

4. Oliwkowa woda tonizująca Ziaja - nie jest to co prawda kosmetyk kolorowy, ale bardzo przydaje mi się on zarówno w pracy jak i w domu. Leciutka mgiełka, którą tonizuję twarz klientki przed wykonaniem makijażu. Ładnie odświeża, delikatnie pachnie. W czasie sierpniowych upałów nosiłam ją w torebce i pryskałam sobie twarz. Było to niesamowicie relaksujące i przyjemnie chłodne. Ta woda sprawdzi się również do przemycia skóry rano bądź wieczorem. Produkt kupicie np. w Rossmannie za jakieś 7-8zł. 

5. Płyn micelarny Garnier - coś co będę polecać z całego serca. Według mnie najlepszy produkt tego typu jaki do tej pory używałam. Niesamowicie wydajny, dobrze zmywa makijaż, niestraszny mu żelowy eyeliner i wodoodporny tusz. Za ogromną butlę 400ml płacimy około 17zł. Kupicie go w praktycznie każdej drogerii i supermarkecie.



Na październik to byłoby już wszystko. Jeśli macie jakieś swoje kosmetyczne perełki do 20zł to koniecznie napiszcie mi o nich w komentarzu :)

14 października 2015

Makijaż paletką My Secret PARADISE ISLAND

Obiecałam Wam makijaż wykonany tą paletką. Dzisiaj pora na jego publikację ;) Paletka iście letnia, niezwykle inspirująca i w bardzo nietypowych odcieniach. Wszystkie cztery kolory są mocno napigmentowane i przypominają mi w konsystencji cienie firmy Sleek. 

Starałam się stworzyć makijaż głównie tymi czterema kolorami. Musiałam jednak wymodelować oko matowym brązem. W tym celu posłużył mi cień z Inglota. 


Wykorzystałam wszystkie cienie z paletki, dołożyłam odrobinkę pigmentu z Inglota w numerze 97 na środek powieki i czarną kreskę wzdłuż linii rzęs. Makijaż jest kolorowy, ale moim zdaniem dość dobrze skomponowany. 





Dajcie znać co sądzicie, a ja polecam wszystkim tą i inne wersje kolorystyczne paletek My Secret.

11 października 2015

Porównanie kamuflaży Catrice w odcieniu 010: Camouflage Cream & Liquid Camouflage + recenzja

Kremowy kamuflaż w słoiczku z firmy Catrice zrobił prawdziwą furorę! Wiele dziewczyn ma go w swoich kosmetyczkach i bardzo lubi. Ratuje z opresji w te gorsze dni ;) Ja również jestem jego ogromną fanką i wśród mocno kryjących korektorów ma swoje miejsce w czołówce. Oczywiście spośród odcieni wybrałam ten najjaśniejszy czyli 010 Ivory.

Jego dokładną recenzję znajdziecie tutaj, a dziś chcę się skupić na porównaniu i opisie nowej - płynnej wersji kamuflaża Catrice, który niedawno pojawił się w sprzedaży.

Swój zakupiłam w sklepie Mintishop za cenę 15,90zł. Spośród dwóch odcieni wybrałam ten jaśniejszy czyli 010 Porcelain. Byłam zaskoczona kiedy po zrobieniu swatchy na ręku z ładnie żółto-beżowego korektora utlenił się do koloru przypominającego plamy po samoopalaczu... Nawet Wam o tym pisałam w poście z zakupami (klik!).



Trochę się go bałam, bo jeśli ściemnieje na twarzy to będę łaciata w ciągu dnia. Stwierdziłam, że dam mu jednak szansę i zaczęłam go testować w dni kiedy nie wychodziłam z domu ;) Nakładałam go pod oczy tak jak zwykle inne korektory i wklepywałam gąbeczką. Krycie ma dość mocne, pięknie neutralizuje zasinienia pod oczami. Po aplikacji utrwalałam sypkim pudrem. Wiecie co? Na twarzy nie ciemnieje nic, a nic. Nie wiem - może mam po prostu jakieś dziwne ręce? :P

Druga sprawa to piękny zapach. Ciężko mi go określić - lekko kwiatowy i bardzo świeży. Jego formuła jest na pewno lżejsza od swojego starszego brata i z pewnością ten bardziej nadaje się na okolice oczu. Przykrywa drobne przebarwienia i krostki, nadaje się też jako produkt rozjaśniający środkową część twarzy.


Niby obydwa mają odcień 010, ale ten kremowy jest zdecydowanie ciemniejszy i dużo bardziej beżowy. Korektor w płynie ma ładnie jasny odcień i jestem pewna, że spodoba się typowym bladziochom :)


Jeśli miałabym podsumować te dwa kamuflaże Catrice to na pewno muszę zacząć od tego, że obydwa są genialne. Wybór tego "lepszego" zależy po prostu od Waszych oczekiwań i stawianych oczekiwań. Pod oczy, w celu rozświetlenia środkowej części twarzy i ukrycia drobnych przebarwień z pewnością lepiej sprawdzi się ten płynny - nie obciąży skóry, a ukryje wszystko to co powinien. Natomiast jeśli borykacie się z dużymi zmianami, które wymagają hardcorowego krycia to tutaj życie uratuje Wam ten kremowy - pod oczy raczej nie polecam go stosować na co dzień, a raczej okazjonalnie. Przez swoją dość ciężką konsystencję może wysuszać delikatne okolice oczu. Wiem, bo kiedyś używałam go to tego celu :)

9 października 2015

Pomadka Golden Rose Velvet Matte numer 29 + mój październikowy dzienny makijaż

Byłyście bardzo ciekawe tej nowej pomadki z Golden Rose. Pokazywałam Wam ją w ostatnim wpisie i chciałyście zobaczyć jak ten odcień prezentuje się na ustach. 

Tak więc ten wpis jest w sumie na Waszą prośbę, ale oprócz pomadki w odcieniu 29 możecie zobaczyć jak ostatnio się maluję - oczywiście chodzi o oczy i resztę twarzy. Usta na co dzień maluję trochę delikatniej, chociaż i ciemne kolory też się na nich pojawiają.

Odcień pomadki jest naprawdę nietypowy. Dla mnie jest piękny, jesienny i bardzo głęboki. To mieszanka fioletu, brązu i czerwieni - naprawdę trudno to opisać. 

Ta pomadka to prawdziwa gratka dla miłośniczek makijażu :)


Jeśli chodzi o to jak maluję oczy to w tym miesiącu postanowiłam je podkreślać przy pomocy czarnej kreski i pigmentów z Inglota. Cieniowanie jest bardzo delikatne - po prostu staram się wymodelować oko. Środkowa część powieki jest mocno błyszcząca, reszta matowa. Tak dla równowagi.



2 października 2015

Kilka jesiennych nowości Catrice, szminki Golden Rose, pędzel Zoeva i słodki wosk YC

Ostatnio poczyniłam małe zakupy, ale udało mi się tym sposobem zrealizować dwa punkty ze swojej ostatniej listy życzeń. Reszta rzeczy to jesienne nowości Catrice i słodki wosk YC. Dzisiaj tylko pokażę co nowego mam, a większych recenzji możecie się spodziewać w najbliższym czasie.


Na Mintishop zamówiłam wreszcie wymarzony pędzel Zoeva 114. Jest milutki i ma bardzo sprężyste włosie. Kupiłam go z zamysłem używania do pudru pod oczami lub do nakładania rozświetlacza na wypukłe części twarzy.


Oprócz tego w koszyku wylądowały trzy rzeczy z Catrice. Zamówiłam kamuflaż w wersji płynnej w odcieniu 010 Porcelain, rozświetlacz w pędzelku i pisak do brwi. Dzisiaj mogę powiedzieć jedynie tyle, że kamuflaż po nałożeniu na rękę okropnie ściemniał. Z pięknego jasnego odcienia zrobił się niczym samoopalacz... Coś chyba im nie poszło jeśli chodzi o jego wygląd na skórze ;) Do reszty narazie się nie wypowiem. Będę testować i na pewno dam Wam znać ;)


Na jesień postanowiłam kupić jakiś słodszy wosk, który będzie mi umilał chłodne wieczory. Wybrałam Pain Au Raisin z YC. Rzeczywiście jest baaardzo słodki i intensywny. Cała przesyłka z Minti pachniała właśnie tym woskiem ;)


A ostatnio będąc w pobliżu wysepki Golden Rose postanowiłam dokupić kolejne pomadki Velvet Matte. Tym razem padło na dwa odcienie. Wybrałam ostry róż 04 i brązowo-bordowy odcień 29 (to jest ta nowa jesienna seria).


I to wszystko. Teraz zabieram się za testowanie i tworzenie nowych makijaży. Niedługo postaram się dodać dwa nowe makijaże. Jeden paletką Hot Colors z My Secret, a drugi będzie typowo jesienny ;)