24 czerwca 2017

Lakiery winylowe Eveline Vinyl Gel - 6 kolorów | Prezentacja i recenzja

Obecna moda na manicure hybrydowy zamiotła zwykłe lakiery pod dywan. Sama doskonale rozumiem, że trwałość hybrydowych paznokci jest nie do pobicia, ale chcę Wam dzisiaj przedstawić ich świetną alternatywę - winylowe lakiery do paznokci marki Eveline.

Tak, firma wypuściła rewelacyjną gamę kolorystyczną lakierów bez potrzeby użycia lampy.

Dlaczego zdecydowałam się o nich napisać? Sama mam uczulenie na hybrydy i przyznam, że jest to dla mnie uciążliwe. Brakuje mi tego blasku i trwałości. Jestem mocno zaskoczona lakierami Eveline, ponieważ wysychają bardzo szybko, a ich wykończenie przypomina właśnie hybrydę. Pięknie błyszczą i mają rewelacyjne krycie. 


Jak widzicie stworzyłam dla Was wzornik z kolorami tych lakierów. Na każdym paznokciu nałożone są dwie cienkie warstwy lakieru. 


Buteleczki są smukłe, czarne. Mają ten sam kształt  co odżywki tej samej marki. Każda ma pojemność 12 ml.


Z dobrze przygotowaną płytką lakiery wytrzymują na paznokciach 7 dni. Przed ich nałożeniem odtłuszczam dokładnie paznokcie i na takie dopiero nakładam lakier. Dwie cieniutkie warstwy.


Mam 6 lakierów z tej serii, ale wiem, że jest ich w ofercie więcej. I kolory są naprawdę bardzo ładne. Są dostępne w szafach Eveline w Rossmannie w cenie około 16 zł.



Czy używacie jeszcze zwykłych lakierów? Jak wygląda obecnie Wasz manicure? ;)

22 czerwca 2017

Paleta THE SAHARAN BY JUVIA'S | Pierwsze wrażenia + swatche kolorów

Też macie tak, że na widok niektórych kosmetyków serce zaczyna Wam bić mocniej? Ja miałam tak właśnie z paletą The Saharan marki Juvia's Place. Nic nie było w stanie powstrzymać mnie przed jej zakupem. Chcę się dzisiaj podzielić swoją pierwszą opinią na jej temat i pokazać Wam swatche cieni.


Swój egzemplarz zamówiłam ze sklepu House of Beauty i zapłaciłam za nią 169zł. Doszła do mnie bardzo szybko w nienaruszonym stanie. Paletka jest niewielka i kartonowa przez co nie waży wiele. Jeśli jest to dla Was istotne to nie ma ona lusterka.

Bardzo podoba mi się designerskie opakowanie i jego kolor. 


Prawdziwa petarda czeka na nas po otwarciu paletki. Wtedy naszym oczom ukazuje się 12 cieni w ciepłej tonacji i dwóch rodzajach wykończeń: błyszczącym i matowym. Kolory są przepięknie ze sobą skomponowane i moim zdaniem jest to paletka zupełnie samowystarczalna. 

Konsystencja cieni jest jedwabista i kremowa. Każdy z nich ma zabójczy pigment, który momentalnie czepia się skóry lekko ją barwiąc. Jestem bardzo ciekawa jak będzie się tymi cieniami pracowało i na dniach to sprawdzę. Możecie też spodziewać się makijażu wykonanego tą paletą.

Tymczasem zostawiam Was ze swatchami i wydaje mi się, że mogę Wam narobić ochoty na zakup tej palety ;)






15 czerwca 2017

Recenzja Eveline Lumi Pro Expert lekki podkład rozświetlający - zamiennik HEALTHY MIX?

Jak to dobrze, że w drogeriach pojawia się coraz więcej nowych podkładów. W cenie 30 złotych można kupić naprawdę przyzwoity produkt z tej kategorii. Dzięki obecności na konferencji Meet Beauty mam możliwość testowania sporej ilości nowych produktów i od razu mówię, że nie o wszystkich przeczytacie na moim blogu. Będę pisała jedynie o tych produktach, które są tego warte ;) I do tej grupy zalicza się podkład, o którym będzie dzisiejszy post.

Kolorówka marki Eveline to dla mnie nowość i tym bardziej mnie cieszy, że mogę sobie te produkty testować. Przyznam, że podkład Lumi Pro Expert bardzo mnie zaciekawił. W swoim pudełku znalazłam go w odcieniu 02, który okazał się odpowiedni do mojej lekko już opalonej skóry.

Opis producenta, a szczególnie informacja o wyciągach z owoców niemal natychmiast skojarzył mi się z ulubionym podkładem Healthy Mix marki Bourjois: Lumi Pro Expert to innowacyjny, lekki podkład rozświetlający, który dodaje skórze blasku, odświeża ją i zapewnia promienny wygląd do 12 godzin bez efektu maski. Zawiera witaminę E, D-Pantenol oraz wyciąg z moreli, jabłka i melona, które mają działanie regenerujące, odmładzające i nawilżające. 


Konsystencja podkładu jest dość płynna i kremowa. Ja nie widzę w tym produkcie żadnych drobinek. Nakłada się podobnie jak stara wersja HM i daje praktycznie ten sam poziom krycia i wykończenia. W przypadku nałożenia dwóch warstw jego krycie wzrasta, co bardzo mi się podoba, ponieważ lubię tak plastyczne podkłady. 

Dodatkowym plusem jest również to, że produkt nie oksyduje po aplikacji. Ja zawsze lekko utrwalam go sypkim pudrem i wtedy całość wygląda baaaardzo naturalnie - niemal jak idealna druga skóra. Wykończenie jest świetliste i świeże, skóra wygląda zdrowo i lekko.


Aktualnie jest to mój podkład numer 1 na co dzień. Nakładam go praktycznie każdego dnia i super mi się sprawdza. Jest dość trwały, a nawet jeśli zaczyna schodzić to robi to w tak samo ładny sposób jak stary HM (porównuję go do tego właśnie podkładu, bo większość z Was świetnie go zna lub kojarzy). Jak dla mnie podkład Eveline Lumi Pro Expert to jego tańszy i równie dobry odpowiednik. 


Osobiście uważam, że świetnie sprawdzi, że przy cerach suchych i normalnych. Mieszana będzie potrzebowała mocniejszego utrwalenia, a tłusta może go sobie w zupełności odpuścić.

Także jeżeli lubiłyście wycofaną wersję Healthy Mix to ten podkład na pewno Was zadowoli. Z tego co widziałam są już dostępne w Rossmanach ;)

8 czerwca 2017

Mascara Eveline Cosmetics BIG VOLUME Dark Balm

Dobry tusz do rzęs to podstawa każdego udanego makijażu. To właśnie on nadaje spojrzeniu głębi i podkreśla nasze oko. Bardzo rzadko testuję mascary, ponieważ mam w tej kategorii swojego ulubieńca jednak udział w konferencji Meet Beauty dał mi możliwość wypróbowania nowych nieznanych przeze mnie wcześniej kosmetyków. Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować tusz do rzęs marki Eveline w zielonym opakowaniu o nazwie BIG VOLUME Dark Balm. 

Z tego co widzę ten produkt jest nowością w ofercie marki i tym bardziej jest mi miło, że mogę go testować. W Rossmannie kosztuje on około 20 zł. 
Opakowanie tuszu jest moim zdaniem bardzo ładne - butelkowozielone, przeszkadza mi natomiast jego grubość - jest naprawdę duże i przez to trochę nieporęczne.



Przed otwarciem opakowania myślałam, że szczoteczka będzie gruba, ale klasyczna - niesilikonowa. I nawet nie wiecie jak bardzo się zdziwiłam po wyciągnięciu jej z opakowania. Moim oczom ukazała się silikonowa szczoteczka w kształcie grubej, niskiej choineczki. Z tego typu kształtem mam do czynienia po raz pierwszy!



Wiecie jaka ona jest wygodna? Idealnie dociera do każdej rzęski i pozwala wszystkie dokładnie wytuszować. Moje rzęsy są teraz długie po odżywce i mocno się podkręcają - czasami mam problem żeby je okiełznać. Z tą mascarą nie mam żadnego problemu. 

Niewielkim minusem może być fakt, że na szczoteczkę nabiera się sporo tuszu, ale w końcu to BIG VOLUME, więc chyba nie powinnam się czepiać. Tusz może trochę sklejać rzęsy, ale trzeba go umiejętnie nałożyć i problem znika.

Mascara nie odbija się w trakcie noszenia i nie wykrusza się w ciągu dnia. Przy demakijażu schodzi bez większego oporu, więc nie ma potrzeby mocnego tarcia oczu i rzęs. Wystarcza zwykły płyn micelarny i płatek kosmetyczny, a po produkcie nie ma śladu. 

Na rzęsach prezentuje się bardzo ładnie.


Narazie spisuje się u mnie świetnie. Zobaczymy co będzie działo się dalej. Miałyście już okazję próbować tego tuszu? Dajcie znać co o nim sądzicie ;) 

7 czerwca 2017

Kolorowy makijaż z nowościami w akcji: podkład i mascara Eveline, duo do konturowania Cashmere, rozświetlacz Pierre Rene

Tym razem na powiekach kolorowy zawrót głowy ;) Dzieje się dużo, ale to działanie jak najbardziej zamierzone. W tym makijażu wykorzystałam sporo nowości otrzymanych na konferencji Meet Beauty. Ich testy trwają i w tym miesiącu na pewno możecie spodziewać się kilku ciekawych recenzji ;) Tak czy inaczej dzisiaj na tapecie letni makijaż. Produkty, które zostały w nim użyte macie wypisane na dole pod zdjęciami.




Kosmetyki, których użyłam do tego makijażu:

TWARZ:
*podkład Eveline Lumi Pro Expert numer 02 Soft Beige
*korektor Catrice Liquid Camouflage 010
*duo do konturowania Cashmere
*puder sypki Laura Mercier
*brązer Kobo Nubian Desert
*rozświetlacz Pierre Rene

OCZY:
*baza pod cienie Avon
*cienie Inglot 
*cienie Kobo
*opalizujące pigmenty Kobo
*pigment Kobo Magic Sparks
*baza pod brokat NYX Glitter Primer
*pigment Inglot numer 117
*cielista kredka My Secret
*złoty eyeliner Golden Rose
*płyn Duraline
*tusz do rzęs Eveline BIG VOLUME
*rzęsy Ardell Wispies + klej Lash Grip
*kredka do brwi Catrice numer 020
*żel do brwi Golden Rose

USTA:
*konturówka Golden Rose Dream Lips numer 521
*pomadka Golden Rose Velvet Matte numer 02
*biała kredka do oczu My Secret BIG EYES

4 czerwca 2017

Picie żelatyny, bomby witaminowe, detoks skóry i uzdatnianie wody do mycia | Julita Bator "młodziej, piękniej, zdrowiej"

Tym razem będzie dość nietypowo, bo chcę wspomnieć Wam o ciekawej książce, którą udało mi się ostatnio przeczytać. To, że lubię książki na temat zdrowego odżywiania i jego wpływu na nasze ciało nie jest żadną tajemnicą. Sporo czytam na temat chemii zawartej w żywności, zgłębiam tajemnice pielęgnacji ciała i zdrowego trybu życia. Ostatnio w ręce wpadła mi nowa książka jednej z moich ulubionych autorek poradników - Julity Bator (mam w swojej biblioteczce obie części "Zamień chemię na jedzenie" i uwielbiam do nich wracać). Książka nosi prosty tytuł "młodziej, piękniej, zdrowiej". Oczywiste było to, że koniecznie muszę ją przeczytać! I powiem więcej - poradnik jest rewelacyjny! A jeśli chcecie dowiedzieć się trochę więcej na jego temat to zapraszam do przeczytania tego wpisu :)

Bardzo podoba mi się to, że autorka do pielęgnacji i zdrowia podchodzi z kilku stron. 

Z miłą chęcią przeczytałam rozdział na temat kolagenu. Ten hitowy składnik kosmetyków, jak się okazuje można dostarczać sobie nie tylko w kosmetykach i zabiegach medycyny estetycznej, ale też w pożywieniu. Tak, kolagen się je ;) To nietylko remedium na zmarszczki, ale też uszkodzoną chrząstkę stawową. Więc gdzie znajdziemy kolagen? W podrobach, bulionach, zupach na kościach, rosole, ale też parówkach (jedzmy te ekologiczne). Warto też zwrócić uwagę na żelatynę, która jest pochodną kolagenu. Autorka poleca ją rozpuszczać w wodzie i pić. Ja od siebie polecam jedzenie owocowych galaretek ;) Samej żelatyny bym raczej nie przełknęła ;)


Kolejnym ciekawym fragmentem książki jest ten o zielonych koktajlach. Ich picie jest obecnie bardzo modne i ma się wrażenie, że z każdej strony zalewają nas zielone smoothie pełne jarmużu, mlek roślinnych i innych super food. W książce znajdziemy sporo ciekawostek na ich temat i powodów dlaczego warto je pić ;)

Autorka poświęca kilka stron książki na temat uzdatniania wody do mycia, detoksu skóry, odżywiania, kąpieli. Jest nawet coś o maskach w płachcie ;)


Dla mnie to naprawdę ciekawa książkowa pozycja. Pisana w sposób prosty i przyjemny. Wszystko co przeczytałam trafiło do mnie w 100%. Po skończeniu aż ma się ochotę wszystkie porady wprowadzić w swoje życie, aby móc obserwować wszystkie pozytywne zmiany świadomego życia ;) 

Książka jest całkiem obszerna, ale chłonie się ją z wielką przyjemnością. Polecam ją wszystkim kobietom, które lubią o siebie dbać i chcą to robić jak najlepiej ;) :)

30 maja 2017

Ulubieńcy kosmetyczni maja | Konferencja Meet Beauty, Lirene, Catrice, The Balm, Makeup Revolution, Nabla

Maj minął niesamowicie szybko i przyjemnie! Dzisiaj chcę go podsumować pod kątem kosmetycznym, ale na początku muszę wspomnieć o pewnym wydarzeniu, które zawojowało tym miesiącem! Myślę tutaj oczywiście o konferencji Meet Beauty w której brałam udział po raz pierwszy (i mam nadzieję, że nie ostatni). Wszystko odbywało się w Nadarzynie w hali Ptak Warsaw Expo. To był weekend niesamowitych wrażeń i inspiracji. Zebranie 300 urodowych blogerek w jednym miejscu, ciekawe wykłady, masa wiedzy praktycznej i teoretycznej, warsztaty... To było po prostu cudowne! Strefa BEAUTY ma w sieci niesamowitą moc :) 







Przechodząc do ulubieńców myślę, że powinnam zacząć od żelu z siemienia lnianego do włosów, który robię sobie sama w domu. Moje włosy są kręcone, a ten żel pięknie podkreśla i utrwala ich skręt bez nadmiernego obciążania. Ogólnie mam zamiar przedstawić Wam moją nową pielęgnację włosów w osobnym wpisie i mam nadzieję, że w czerwcu mi się to uda.

Kolejnym produktem, który bez zastanowienia mogę zaliczyć do majowych ulubieńców to serum do twarzy marki Lirene. Fakt jest to kosmetyk, który znalazłam w paczce z konferencji i nie używam go od początku miesiąca. Skradł jednak moje serce i z czystym sumieniem to serum polecam. Pięknie pachnie, ma lejącą konsystencję i sprawnie się wchłania. Dość mocno nawilża skórę i jest ona po jego użyciu gładka i przyjemna w dotyku. Naprawdę bardzo mi to serum podpasowało, co zresztą widzicie po zużyciu.

Z kolorówki też mam kilka rzeczy do pokazania. Po pierwsze podkład Catrice Made to Stay 24H w odcieniu 005. To dobrze kryjący podkład, który na mojej buzi im dłużej jest tym lepiej wygląda. Po samej aplikacji jest w porządku, ale w ciągu dnia jakby zlewał się ze skórą i wygląda bardzo ładnie, świeżo, promiennie. Nie ściera mi się, nie robi dziwnych plam. W ciągu dnia nie muszę się martwić o jego wygląd. Oczywiście plus za jasny odcień, który dla mnie powoli robi się za jasny - uroki majowych wycieczek rowerowych ;)

Ulubiony korektor w maju to Collection Lasting Perfection numer 02. Jest rewelacyjny. Cechuje go wysoka siła krycia i długotrwałość. Korektor lekko zastyga i nie przesuwa się w ciągu dnia. Lubię nakładać go pod oczy i dobrze mi się w tej roli sprawdza.


Na miano majowego ulubieńca zasługuje również paleta do konturowania The Balm. Służyła mi bardzo dobrze przez cały miesiąc i genialnie sprawdziła się też na wyjeździe. Tak naprawdę to kompaktowy zestaw 8 pudrów, które pozwalają na stworzenie konturowania marzeń. Rozświetlacze są bardzo eleganckie i subtelne, a brązery idealnie się nakładają i rozcierają. Z jasnych pudrów korzystam w celu utrwalenia korektora pod oczami i rozjaśnienia środka twarzy. Róż także jest przeze mnie wykorzystywany - ma bardzo ładny, neutralny odcień.


Mój makijaż oczu w maju to jedynie lekkie wymodelowanie oka brązerem i nałożenie złotej folii z Makeup Revolution. Ten produkt to petarda i wiem, że na pewno kupię jego kolejne opakowanie, bo w moim jest już znaczny ubytek. Te drobineczki dodają uroku każdemu makijażowi. Nie są bazarowe i cudownie migoczą w słońcu. Ten minimalny dodatek błysku cudownie rozświetla cały makijaż i sprawia, że ludzie pytają co tak pięknie migocze ;))


Ulubieńcem jest również mascara L'oreal VML So Couture, o której staram się Wam co jakiś czas przypominać. Według mnie to najlepszy tusz do rzęs. Jest ultratrwały, nie odbija się, nie kruszy. I ma najwygodniejszą silikonową szczoteczkę na świecie.


Usta w maju zdominowało testowanie matowych pomadek marki Nabla. To naprawdę świetne produkty. Kolory, które nosiłam w sumie na zmianę to Sweet Gravity i Roses. Są mocno lejące, wysychają na mocny mat i trzymają na ustach wieki ;) Według mnie jedne z lepszych matowych szminek, które mam. Jeśli szukacie komfortowych matowych pomadek to te są jak najbardziej na plus. Mają też śliczne odcienie ;)


I to wszyscy majowi ulubieńcy. Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi hitami ;) Może macie do polecenia jakiś ciekawy puder sypki albo migoczące cienie? Dajcie znać :) ;)

27 maja 2017

Konturowanie twarzy | Przegląd produktów do konturowania

Każda z nas dąży w makijażu do idealnego, owalnego kształtu twarzy i podkreślenia kości policzkowych. Konturowanie może optycznie wyszczuplać twarz i nadać jej wymarzony kształt. Musisz znać swoje atuty, a potem świadomie grać światłem i cieniem tak aby uwidocznić je poprzez właściwe modelowanie. Na rynku mamy aktualnie naprawdę bardzo dużo brązerów i rozświetlaczy, które nam w tym pomagają i dzisiaj chcę przeprowadzić Was przez niemały gąszcz produktów.

Posiadam sporą ilość tych produktów, można powiedzieć, że je świadomie kolekcjonuję ;)

Na zdjęciach przedstawiłam część mojej kolekcji i myślę, że każda z Was znajdzie wśród tych produktów coś dla siebie.

Oczywiście najbardziej kompaktowe są różnego rodzaju palety. Znajdziecie w nich kilka produktów, które pozwolą na stworzenie optymalnego efektu. Od kilku miesięcy widzę również, że firmy bardzo stawiają na kosmetyki w formie kredek. Kredki do konturowania ma marka Kobo, Golden Rose, Gosh, My Secret czy Smashbox.


Co do rozświetlaczy to chyba nie muszę pisać, że w drogeriach mamy ich bardzo duży wybór. Moje ulubione to rozświetlacze My Secret, ale do tego grona dołączył też ogromny dysk marki Pierre Rene. Jest złocisto-beżowy i przepięknie pasuje do odcienia mojej skóry.

Opcją idealną na lato są kremowe rozświetlacze. Inglot ma takie, marka Cashmere również - mają one formę niewielkiej tubeczki z poduszeczką z której wydobywa się produkt. Cudowny odcień ma też rozświetlacz w kredce marki Gosh numer 01. Złocisty, ciepły i bardzo ładnie odbijający światło.


Na blogu znajdziesz całkiem sporo postów o rozświetlaczach i brązerach, więc jeśli ten temat Cię ciekawi to zapraszam do poniższych wpisów:

25 maja 2017

Makijaż nowościami | Festival look: Pierre Rene, Lirene, Inglot, Gosh, Eylure, The Balm, Nabla

Jak już pewnie wiecie w ostatni weekend miałam okazję brać udział w III edycji konferencji Meet Beauty. Wszystko miało miejsce w podwarszawskim Nadarzynie w hali Ptak Warsaw Expo. Podczas dwóch bardzo aktywnych dni brałam udział w wielu wykładach i warsztatach. Co więcej sporo warsztatów kończyło się wręczeniem upominków - różnych kosmetyków. Sponsorzy bardzo o nas zadbali i do domu wracałam z ogromną ilością siateczek i toreb. Na oko - przywiozłam ze sobą kilka kilogramów kosmetyków, które zaczynam intensywnie testować. 

Stąd też dzisiejszy makijaż. Postanowiłam zrobić coś bardziej kreatywnego i wykorzystać nowości, które przywiozłam z Nadarzyna. Kosmetyki, których użyłam wypisałam Wam na dole pod zdjęciami. Chcę jednak wspomnieć w tym miejscu o cuuuuudownym rozświetlaczu marki Pierre Rene. To ogromny 20 gramowy dysk o złocistym odcieniu beżu. Jest tak piękny i elegancki, że aż ciężko opisać to słowami. Jeżeli chcecie kupić jakiś ciekawy rozświetlacz to jestem przekonana, że ten się Wam spodoba ;)





Kosmetyki, które zostały użyte w tym makijażu:

TWARZ: 
*podkład Lirene Perfect Tone numer 120
*korektor Collection Lasting Perfection numer 2
*puder Kobo Brightener Matte Powder odcień Banana
*brązer Sephora Sun Disk
*brązer My Secret
*rozświetlacz Pierre Rene Highlighting Powder
*róż The Balm Frat Boy
OCZY: 
*pomada do brwi Nabla odcień Venus
*żel do brwi Golden Rose
*cień Nabla w odcieniu Absinthe (moja nowa miłość <3)
*cień Nabla Peach Velvet
*baza NYX Glitter Primer
*pigment Inglot numer 120
*czarny cień z paletki Sleek OSS
*tusz do rzęs L'oreal VML So Couture (tak, zapomniałam o wytuszowaniu dolnych rzęs)
*zielona kredka Essence numer 12 I HAVE A GREEN
*srebrny brokatowy eyeliner Golden Rose
*klej do rzęs Lash Grip 
*rzęsy Eylure numer 143
USTA:
*konturówka do ust Pierre Rene Lip Matic 02
*pomadka Pierre Rene Hydra Elegance H09

20 maja 2017

Kosmetyki do zadań specjalnych | Moja wyjazdowa kosmetyczka

Tak się składa, że jestem właśnie na konferencji Meet Beauty w Nadarzynie i właśnie dlatego pomyślałam, że to dobra okazja aby pokazać Wam jakie kosmetyki kolorowe ze sobą tutaj zabrałam. Dla mnie są one niezawodne i świetnie służą mi w ciągu dnia ;) Zdaję sobie sprawę, że jest ich tu całkiem sporo, ale lubię mieć wybór i w końcu to wyjazd typowo urodowy, więc i kosmetyki muszą być!


Na początek podkłady. I tutaj, uwaga, przedstawiam Wam moje najukochańsze combo, które sprawdza się rewelacyjnie na większe wyjścia i wygląda nieskazitelnie przez długie, długie godziny. Mówię o podkładzie Catrice HD Liquid Coverage o numerze 010 oraz Inglot HD Perfect Cover Up w odcieniu 71. Ta mieszanka jest po prostu idealna dla mnie i ostatnio często jej używam.

Kolejnym produktem jest korektor Catrice oraz kółeczko kremowych podkładów Kobo, czyli produkty do konturowania i modelowania twarzy. Oba produkty bardzo lubię i zadowala mnie efekt jaki dają na mojej skórze. 

Zabrałam również puder sypki Laura Mercier, aby wykończyć makijaż i utrwalić kremowe produkty. Ten puder jest najlepszym tego typu kosmetykiem i obiecuję mu wierność na wiele, wiele lat :) 

W kosmetyczce znalazła się również mgiełka Avon, która dodatkowo utrwala i odświeża makijaż. 


Oprócz tego mam ze sobą również paletę do konturowania The Balm - w sumie to zabrałam ją głównie dla dużego lusterka, ale pomyślałam, że różnego rodzaju pudry również mi się przydadzą. Nie mogło się obejść również bez brązera i rozświetlacza My Secret. Te produkty są dla mnie nieodłącznym elementem każdego makijażu i nie mogło ich zabraknąć w mojej wyjazdowej kosmetyczce.


I teraz produkty do oczu. Nie zabierałam ze sobą żadnej określonej palety cieni, a skompletowałam jej wnętrze sama. Wybrałam dość neutralne odcienie, którymi mogę wykonać stonowany makijaż. Są tutaj cienie zarówno matowe jak i błyszczące. Jak cienie to musi być też baza i w tej roli MNY Color Tattoo oraz Glitter Primer z Nyxa. Mam też błyskotki w postaci folii z MUR i złotego eyelinera Golden Rose. Aby rysować kreski wzięłam żelowy eyeliner Stila, a na linię wodną cielistą kredkę My Secret - ona jest u mnie najbardziej trwała. 

Produktami do brwi jest pomada marki Nabla w odcieniu Venus oraz żel do brwi Golden Rose. Te dwa kosmetyki to dla mnie mur beton jeśli chodzi o wyrysowanie idealnych brwi. 



Oczywiście nie mogło również zabraknąć mascary i tutaj bez żadnego zaskoczenia L'oreal Volume Million Lashes So Couture, czyli mój prawdziwy KWC w tej kategorii.


I teraz pora na usta. Kolorem przewodnim jest brudny róż ;) Wzięłam ze sobą trzy pomadki: Nabla w odcieniu Roses, Golden Rose numer 03 oraz Bourjois numer 14. Do tego konturówka o numerze 521, czyli odcień, który pasuje do każdej z tych pomadek ;) Zależy mi na trwałości pomadki, więc wybrałam te płynne, zastygające i matowe. Dla mnie to najlepsza opcja z możliwych.


I to już wszystko co znajduje się obecnie w mojej kosmetyczce ;) Koniecznie dajcie mi znać jakie są Wasze wyjazdowe hity i kosmetyki, które nigdy nie zawodzą w potrzebie. Czekam na komentarze od Was, a tymczasem pewnie wiruję wśród innych blogerek, kosmetyków i cudownej atmosfery :)