30 maja 2017

Ulubieńcy kosmetyczni maja | Konferencja Meet Beauty, Lirene, Catrice, The Balm, Makeup Revolution, Nabla

Maj minął niesamowicie szybko i przyjemnie! Dzisiaj chcę go podsumować pod kątem kosmetycznym, ale na początku muszę wspomnieć o pewnym wydarzeniu, które zawojowało tym miesiącem! Myślę tutaj oczywiście o konferencji Meet Beauty w której brałam udział po raz pierwszy (i mam nadzieję, że nie ostatni). Wszystko odbywało się w Nadarzynie w hali Ptak Warsaw Expo. To był weekend niesamowitych wrażeń i inspiracji. Zebranie 300 urodowych blogerek w jednym miejscu, ciekawe wykłady, masa wiedzy praktycznej i teoretycznej, warsztaty... To było po prostu cudowne! Strefa BEAUTY ma w sieci niesamowitą moc :) 







Przechodząc do ulubieńców myślę, że powinnam zacząć od żelu z siemienia lnianego do włosów, który robię sobie sama w domu. Moje włosy są kręcone, a ten żel pięknie podkreśla i utrwala ich skręt bez nadmiernego obciążania. Ogólnie mam zamiar przedstawić Wam moją nową pielęgnację włosów w osobnym wpisie i mam nadzieję, że w czerwcu mi się to uda.

Kolejnym produktem, który bez zastanowienia mogę zaliczyć do majowych ulubieńców to serum do twarzy marki Lirene. Fakt jest to kosmetyk, który znalazłam w paczce z konferencji i nie używam go od początku miesiąca. Skradł jednak moje serce i z czystym sumieniem to serum polecam. Pięknie pachnie, ma lejącą konsystencję i sprawnie się wchłania. Dość mocno nawilża skórę i jest ona po jego użyciu gładka i przyjemna w dotyku. Naprawdę bardzo mi to serum podpasowało, co zresztą widzicie po zużyciu.

Z kolorówki też mam kilka rzeczy do pokazania. Po pierwsze podkład Catrice Made to Stay 24H w odcieniu 005. To dobrze kryjący podkład, który na mojej buzi im dłużej jest tym lepiej wygląda. Po samej aplikacji jest w porządku, ale w ciągu dnia jakby zlewał się ze skórą i wygląda bardzo ładnie, świeżo, promiennie. Nie ściera mi się, nie robi dziwnych plam. W ciągu dnia nie muszę się martwić o jego wygląd. Oczywiście plus za jasny odcień, który dla mnie powoli robi się za jasny - uroki majowych wycieczek rowerowych ;)

Ulubiony korektor w maju to Collection Lasting Perfection numer 02. Jest rewelacyjny. Cechuje go wysoka siła krycia i długotrwałość. Korektor lekko zastyga i nie przesuwa się w ciągu dnia. Lubię nakładać go pod oczy i dobrze mi się w tej roli sprawdza.


Na miano majowego ulubieńca zasługuje również paleta do konturowania The Balm. Służyła mi bardzo dobrze przez cały miesiąc i genialnie sprawdziła się też na wyjeździe. Tak naprawdę to kompaktowy zestaw 8 pudrów, które pozwalają na stworzenie konturowania marzeń. Rozświetlacze są bardzo eleganckie i subtelne, a brązery idealnie się nakładają i rozcierają. Z jasnych pudrów korzystam w celu utrwalenia korektora pod oczami i rozjaśnienia środka twarzy. Róż także jest przeze mnie wykorzystywany - ma bardzo ładny, neutralny odcień.


Mój makijaż oczu w maju to jedynie lekkie wymodelowanie oka brązerem i nałożenie złotej folii z Makeup Revolution. Ten produkt to petarda i wiem, że na pewno kupię jego kolejne opakowanie, bo w moim jest już znaczny ubytek. Te drobineczki dodają uroku każdemu makijażowi. Nie są bazarowe i cudownie migoczą w słońcu. Ten minimalny dodatek błysku cudownie rozświetla cały makijaż i sprawia, że ludzie pytają co tak pięknie migocze ;))


Ulubieńcem jest również mascara L'oreal VML So Couture, o której staram się Wam co jakiś czas przypominać. Według mnie to najlepszy tusz do rzęs. Jest ultratrwały, nie odbija się, nie kruszy. I ma najwygodniejszą silikonową szczoteczkę na świecie.


Usta w maju zdominowało testowanie matowych pomadek marki Nabla. To naprawdę świetne produkty. Kolory, które nosiłam w sumie na zmianę to Sweet Gravity i Roses. Są mocno lejące, wysychają na mocny mat i trzymają na ustach wieki ;) Według mnie jedne z lepszych matowych szminek, które mam. Jeśli szukacie komfortowych matowych pomadek to te są jak najbardziej na plus. Mają też śliczne odcienie ;)


I to wszyscy majowi ulubieńcy. Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi hitami ;) Może macie do polecenia jakiś ciekawy puder sypki albo migoczące cienie? Dajcie znać :) ;)

27 maja 2017

Konturowanie twarzy | Przegląd produktów do konturowania

Każda z nas dąży w makijażu do idealnego, owalnego kształtu twarzy i podkreślenia kości policzkowych. Konturowanie może optycznie wyszczuplać twarz i nadać jej wymarzony kształt. Musisz znać swoje atuty, a potem świadomie grać światłem i cieniem tak aby uwidocznić je poprzez właściwe modelowanie. Na rynku mamy aktualnie naprawdę bardzo dużo brązerów i rozświetlaczy, które nam w tym pomagają i dzisiaj chcę przeprowadzić Was przez niemały gąszcz produktów.

Posiadam sporą ilość tych produktów, można powiedzieć, że je świadomie kolekcjonuję ;)

Na zdjęciach przedstawiłam część mojej kolekcji i myślę, że każda z Was znajdzie wśród tych produktów coś dla siebie.

Oczywiście najbardziej kompaktowe są różnego rodzaju palety. Znajdziecie w nich kilka produktów, które pozwolą na stworzenie optymalnego efektu. Od kilku miesięcy widzę również, że firmy bardzo stawiają na kosmetyki w formie kredek. Kredki do konturowania ma marka Kobo, Golden Rose, Gosh, My Secret czy Smashbox.


Co do rozświetlaczy to chyba nie muszę pisać, że w drogeriach mamy ich bardzo duży wybór. Moje ulubione to rozświetlacze My Secret, ale do tego grona dołączył też ogromny dysk marki Pierre Rene. Jest złocisto-beżowy i przepięknie pasuje do odcienia mojej skóry.

Opcją idealną na lato są kremowe rozświetlacze. Inglot ma takie, marka Cashmere również - mają one formę niewielkiej tubeczki z poduszeczką z której wydobywa się produkt. Cudowny odcień ma też rozświetlacz w kredce marki Gosh numer 01. Złocisty, ciepły i bardzo ładnie odbijający światło.


Na blogu znajdziesz całkiem sporo postów o rozświetlaczach i brązerach, więc jeśli ten temat Cię ciekawi to zapraszam do poniższych wpisów:

25 maja 2017

Makijaż nowościami | Festival look: Pierre Rene, Lirene, Inglot, Gosh, Eylure, The Balm, Nabla

Jak już pewnie wiecie w ostatni weekend miałam okazję brać udział w III edycji konferencji Meet Beauty. Wszystko miało miejsce w podwarszawskim Nadarzynie w hali Ptak Warsaw Expo. Podczas dwóch bardzo aktywnych dni brałam udział w wielu wykładach i warsztatach. Co więcej sporo warsztatów kończyło się wręczeniem upominków - różnych kosmetyków. Sponsorzy bardzo o nas zadbali i do domu wracałam z ogromną ilością siateczek i toreb. Na oko - przywiozłam ze sobą kilka kilogramów kosmetyków, które zaczynam intensywnie testować. 

Stąd też dzisiejszy makijaż. Postanowiłam zrobić coś bardziej kreatywnego i wykorzystać nowości, które przywiozłam z Nadarzyna. Kosmetyki, których użyłam wypisałam Wam na dole pod zdjęciami. Chcę jednak wspomnieć w tym miejscu o cuuuuudownym rozświetlaczu marki Pierre Rene. To ogromny 20 gramowy dysk o złocistym odcieniu beżu. Jest tak piękny i elegancki, że aż ciężko opisać to słowami. Jeżeli chcecie kupić jakiś ciekawy rozświetlacz to jestem przekonana, że ten się Wam spodoba ;)





Kosmetyki, które zostały użyte w tym makijażu:

TWARZ: 
*podkład Lirene Perfect Tone numer 120
*korektor Collection Lasting Perfection numer 2
*puder Kobo Brightener Matte Powder odcień Banana
*brązer Sephora Sun Disk
*brązer My Secret
*rozświetlacz Pierre Rene Highlighting Powder
*róż The Balm Frat Boy
OCZY: 
*pomada do brwi Nabla odcień Venus
*żel do brwi Golden Rose
*cień Nabla w odcieniu Absinthe (moja nowa miłość <3)
*cień Nabla Peach Velvet
*baza NYX Glitter Primer
*pigment Inglot numer 120
*czarny cień z paletki Sleek OSS
*tusz do rzęs L'oreal VML So Couture (tak, zapomniałam o wytuszowaniu dolnych rzęs)
*zielona kredka Essence numer 12 I HAVE A GREEN
*srebrny brokatowy eyeliner Golden Rose
*klej do rzęs Lash Grip 
*rzęsy Eylure numer 143
USTA:
*konturówka do ust Pierre Rene Lip Matic 02
*pomadka Pierre Rene Hydra Elegance H09

20 maja 2017

Kosmetyki do zadań specjalnych | Moja wyjazdowa kosmetyczka

Tak się składa, że jestem właśnie na konferencji Meet Beauty w Nadarzynie i właśnie dlatego pomyślałam, że to dobra okazja aby pokazać Wam jakie kosmetyki kolorowe ze sobą tutaj zabrałam. Dla mnie są one niezawodne i świetnie służą mi w ciągu dnia ;) Zdaję sobie sprawę, że jest ich tu całkiem sporo, ale lubię mieć wybór i w końcu to wyjazd typowo urodowy, więc i kosmetyki muszą być!


Na początek podkłady. I tutaj, uwaga, przedstawiam Wam moje najukochańsze combo, które sprawdza się rewelacyjnie na większe wyjścia i wygląda nieskazitelnie przez długie, długie godziny. Mówię o podkładzie Catrice HD Liquid Coverage o numerze 010 oraz Inglot HD Perfect Cover Up w odcieniu 71. Ta mieszanka jest po prostu idealna dla mnie i ostatnio często jej używam.

Kolejnym produktem jest korektor Catrice oraz kółeczko kremowych podkładów Kobo, czyli produkty do konturowania i modelowania twarzy. Oba produkty bardzo lubię i zadowala mnie efekt jaki dają na mojej skórze. 

Zabrałam również puder sypki Laura Mercier, aby wykończyć makijaż i utrwalić kremowe produkty. Ten puder jest najlepszym tego typu kosmetykiem i obiecuję mu wierność na wiele, wiele lat :) 

W kosmetyczce znalazła się również mgiełka Avon, która dodatkowo utrwala i odświeża makijaż. 


Oprócz tego mam ze sobą również paletę do konturowania The Balm - w sumie to zabrałam ją głównie dla dużego lusterka, ale pomyślałam, że różnego rodzaju pudry również mi się przydadzą. Nie mogło się obejść również bez brązera i rozświetlacza My Secret. Te produkty są dla mnie nieodłącznym elementem każdego makijażu i nie mogło ich zabraknąć w mojej wyjazdowej kosmetyczce.


I teraz produkty do oczu. Nie zabierałam ze sobą żadnej określonej palety cieni, a skompletowałam jej wnętrze sama. Wybrałam dość neutralne odcienie, którymi mogę wykonać stonowany makijaż. Są tutaj cienie zarówno matowe jak i błyszczące. Jak cienie to musi być też baza i w tej roli MNY Color Tattoo oraz Glitter Primer z Nyxa. Mam też błyskotki w postaci folii z MUR i złotego eyelinera Golden Rose. Aby rysować kreski wzięłam żelowy eyeliner Stila, a na linię wodną cielistą kredkę My Secret - ona jest u mnie najbardziej trwała. 

Produktami do brwi jest pomada marki Nabla w odcieniu Venus oraz żel do brwi Golden Rose. Te dwa kosmetyki to dla mnie mur beton jeśli chodzi o wyrysowanie idealnych brwi. 



Oczywiście nie mogło również zabraknąć mascary i tutaj bez żadnego zaskoczenia L'oreal Volume Million Lashes So Couture, czyli mój prawdziwy KWC w tej kategorii.


I teraz pora na usta. Kolorem przewodnim jest brudny róż ;) Wzięłam ze sobą trzy pomadki: Nabla w odcieniu Roses, Golden Rose numer 03 oraz Bourjois numer 14. Do tego konturówka o numerze 521, czyli odcień, który pasuje do każdej z tych pomadek ;) Zależy mi na trwałości pomadki, więc wybrałam te płynne, zastygające i matowe. Dla mnie to najlepsza opcja z możliwych.


I to już wszystko co znajduje się obecnie w mojej kosmetyczce ;) Koniecznie dajcie mi znać jakie są Wasze wyjazdowe hity i kosmetyki, które nigdy nie zawodzą w potrzebie. Czekam na komentarze od Was, a tymczasem pewnie wiruję wśród innych blogerek, kosmetyków i cudownej atmosfery :)

17 maja 2017

Matowe pomadki w płynie Nabla | Sweet Gravity & Roses

Nawet nie wiecie jak bardzo czekałam na premierę tych pomadek. Wiedziałam, że kiedy się pojawią od razu będę chciała je zamówić i wypróbować. Markę Nabla bardzo lubię i produkty, które mam są wysokiej jakości. Nigdy mnie nie zawodzą, dlatego też zakup tych pomadek był dla mnie oczywisty.

Na początek skusiłam się na dwa kolory: Sweet Gravity oraz Roses.


Każda pomadka opakowana jest w kartonowe ciemne pudełeczko i przeźroczysty rękawek z napisami. Sam produkt to matowe opakowanie uwidaczniające kolor oraz zakrętka w kolorze różowego złota. Nie ma co ukrywać, że ten design bardzo wpisuje się w obowiązujące trendy.


Formuła pomadek jest bardzo rzadka, taka barwiona woda. Mają ogromnie silny pigment i przyjemnie się je nakłada. Aplikator jest sztywny i malutki. Pomadki mają też przyjemny słodki zapach - może trochę chemiczny, ale mi to nie przeszkadza.

Na ustach po chwili zastygają na kompletny mat i tworzą jakby delikatną silikonową powłoczkę, która nawet przy potarciu nie ściera się. Po kilku dniach testowania nie widzę żadnego przesuszenia na ustach także śmiało polecam je przetestować. 


Ja narobiłam sobie już ochoty na kolejne odcienie tych pomadek. W ofercie jest jeszcze kilka kolorów, które bardzo mi się podobają. Jeżeli jesteście fankami matowego wykończenia to te szminki są kolejną pozycją na Waszej liście życzeń ;)

13 maja 2017

DIY: Surowe wegańskie batoniki o smaku szarlotki z cynamonem

Cukier jest niezdrowy. O tym wszyscy dobrze wiemy. Jakiś czas temu na moim blogu pojawił się wpis o szkodliwym wpływie cukru na nasz organizm - możecie go zobaczyć tutaj. Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na rewelacyjne batoniki bez cukru. Możecie je przygotować naprawdę bardzo szybko i nie trzeba ich piec. Batoniki są słodkie, wegańskie i surowe. Oczywiście możecie modyfikować wszystkie dodatki. Ja dzisiaj przedstawiam Wam wersję batonów o smaku szarlotki z cynamonem  - są przepyszne! :)


Składniki na niewielką blaszkę:
300g płatków owsianych 
150ml soku jabłkowego
1 garstka ziarenek słonecznika
2 łyżki nasion chia
2 łyżki mielonego ostropestu
150g suszonych daktyli
0,5 łyżeczki cynamonu
1 szczypta soli
1 szklanka przegotowanej wody


1. Zaczynamy od zalania dzień wcześniej płatków owsianych sokiem jabłkowym i odstawiamy na noc do lodówki.
2. Kolejnego dnia daktyle zalewamy ciepłą wodą, a następnie odlewamy 0,8 ilości wody. Pozostałą część blendujemy dokładnie na gładką masę.
3. Do miski wsypujemy wilgotne płatki owsiane i wszystkie sypkie składniki. Dodajemy masę z daktyli i dokładnie mieszamy. Jeżeli masa będzie zbyt mokra to należy dosypać surowych płatków owsianych - one wchłoną nadmiar wilgoci.
4. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i na niego wykładamy masę batonikową, równo rozprowadzamy i dociskamy. Całość wkładamy do lodówki aby masa stężała. Potem wyciągamy i kroimy na mniejsze kawałki.


Jeśli je zrobicie podzielcie się ze mną zdjęciami swoich słodkich batoników. Będzie mi bardzo miło! Oznaczajcie mnie na Instagramie #bezcukruzmajmejkap lub po prostu #majmejkap

12 maja 2017

4 kosmetyki, w które warto inwestować

Uważam, że nie wszystkie kosmetyki są warte inwestycji. Niektóre z nich to nasza kobieca potrzeba posiadania danego produktu w przepięknym, ekskluzywnym opakowaniu. Są jednak takie produkty, na które moim zdaniem warto przeznaczyć więcej pieniędzy, a ich właściwości rekompensują nam wysoką cenę. Dziś skupię się właśnie na kosmetykach, w które lubię inwestować (chociaż mam też tanie i bardzo dobre produkty). Postaram się opowiedzieć dlaczego mam takie, a nie inne zdanie. Ciekawi mnie Wasze podejście do kupowania droższych kosmetyków - uważacie, że warto czy stawiacie na produkty typowo drogeryjne i stosunkowo tańsze? Napiszcie koniecznie w komentarzach jak to wygląda u Was, a teraz zapraszam na dalszą część wpisu.


PODKŁADY
To podstawa każdego makijażu. Musi być dobry. Bez niego nawet najpiękniejsze cieniowanie powiek nie da spektakularnego efektu. Moim zdaniem to podstawowy produkt w każdej kosmetyczce i warto zadbać o jego wysoką jakość. Oczywiście nie twierdzę tutaj, że tańsze podkłady się nie sprawdzają, ponieważ sama takich używam, ale słowo inwestycja w makijażu od razu przywodzi na myśl podkład i....

KOREKTORY 
Kolejny kosmetyk wart inwestycji. Ma zadanie ukryć cienie pod oczami, wypryski i przebarwienia. Ważne jest również to żeby nie ciemniał i nie ścierał się w ciągu dnia zdradzając nasze drobne defekty na twarzy.

PUDRY
Na nie także warto wydać "miliony monet" ;) Z reguły droższe pudry są bardziej aksamitne, pięknie wyglądają na skórze, są miałkie i nie dają pudrowego efektu na twarzy. Mogą odbijać światło, optycznie wygładzać skórę wokół oczu. Odkąd poznałam pudry wysokopółkowe naprawdę zauważam różnicę między nimi a tymi z drogerii.

MATOWE POMADKI
Zdaję sobie sprawę, że możecie się w tym punkcie ze mną nie zgodzić, bo przecież jest sporo tanich i łatwo dostępnych produktów do ust o matowym wykończeniu. Oczywiście, sama mam ich naprawdę dużo i bardzo lubię. Jednak stwierdzam, że te droższe mają jeszcze bardziej komfortowe formuły i więcej ciekawych kolorów do wyboru.


8 maja 2017

Zakupy z Rossmanna + kilka słów o zbliżającym się wyjeździe na Meet Beauty do Nadarzyna

Niedawno wróciłam z Rossmanna i na moim Instagramie poinformowałam Was, że zrobię szybki wpis na blogu i pokażę co kupiłam. Są to produkty bardzo podstawowe, ale z miłą chęcią je prezentuję, ponieważ to moi faworyci i ciągle ich używam. Oczywiście pomyślałam też o swoim pieszczoszku i nie obyło się bez sprężynek Pedigree Rodeo. I to właśnie z tego powodu Loca gra pierwsze skrzypce na poniższym zdjęciu ;) 

Jeżeli ciekawi Was co skrywa reklamówka z Rossmanna to zapraszam serdecznie na ten wpis ;))


Moim celem tym razem była pielęgnacja. Chciałam też kupić jakiś sypki puder, ale szafy były niestety puste i nic dla siebie nie wybrałam. Sięgnęłam za to po kilka kilka produktów pielęgnacyjnych.

Szampon do włosów Dove Nourishing Oil Care 
Jeżeli śledzicie mnie na bieżąco to na pewno wiecie, że to mój ogromny ulubieniec i używam go od bardzo długiego czasu. Akurat trafiłam na promocję, więc go kupiłam, bo obecne opakowanie powoli się kończy. To szampon bardzo gęsty i przez to wydajny, bardzo dobrze się pieni i myje włosy. W dodatku pięknie pachnie. 

Żel pod prysznic Dove Caring Protection
To chyba jedyne żele pod prysznic, które nie wysuszają mojej skóry. Dzisiaj skusiłam się akurat na tą wersję, która ma bardzo świeży i delikatny zapach. Na pewno zabiorę go ze sobą na wyjazd do Nadarzyna ;)

Mydło w płynie Isana Mango & Pomarańcza
Zapach tego mydła jest obłędny! Przywołuje na myśl lato i słońce. Ja te mydełka z Isana bardzo lubię. Mają świetny stosunek ceny do jakości i wystarczają na dłuższy czas. Chętnie po nie sięgam również ze względu na ciekawą szatę graficzną opakowań.

Olejek pod prysznic Isana
Mój hit do mycia pędzli i gąbek. Nic nie domywa podkładów i pomadek tak dobrze jak ten olejek i zawsze kupuję go z myślą o myciu swoich wizażowych narzędzi pracy. Lubię go za to, że dobrze i łatwo się wypłukuje i ma dość neutralny zapach. 

Płatki kosmetyczne Isana MAXI
Podstawa każdego mojego demakijażu. Płatki Isana są moimi ulubionymi. Nie rwą się, nie listkują i są delikatne. Sięgnęłam po ich większą wersję i zabiorę je na Meet Beauty. 


No właśnie wyjazd na konferencję Meet Beauty już za 11 dni ;) Jadę do Nadarzyna po raz pierwszy i mam nadzieję, że spędzę tam cudowny weekend. Chcę Was poznać i porozmawiać, wymienić się doświadczeniami. Dajcie mi znać kto z Was będzie na tym wydarzeniu :) Ja w Nadarzynie będę już od piątku 19 maja :)

4 maja 2017

Brudny róż i złoto - makijaż z kreatywnym akcentem

Uwielbiam połączenie brudnego różu i złota. To coś co moim zdaniem bardzo dobrze się komponuje. Dzisiejszy makijaż idealnie nada się na ślub lub wesele jeśli zrezygnujemy z ozdobnych kropeczek nad załamaniem powieki i skrócimy kreskę. Ja jednak postanowiłam puścić wodze fantazji i te elementy dodałam. 

Oczywiście kosmetyki, których użyłam wypisałam Wam na dole pod zdjęciami. Mam nadzieję, że taka propozycja się Wam spodoba, dajcie znać co myślicie ;)




Wykorzystane kosmetyki:

TWARZ:
*podkład Gosh Foundation Drops 004
*mixer do podkładów Kobo
*korektor rozświetlający Dr Irena Eris Provoke 002
*puder Ecocera
*róż i rozświetlacz z paletki The Balm Highlight N Con Tour
*brązer My Secret

OCZY:
*cienie z paletki Zoeva Cocoa Blend
*cień Inglot numer 155P
*cień Inglot numer 395P
*pigment Inglot numer 115
*żelowy eyeliner Stila
*złoty eyeliner Golden Rose
*baza pod brokat NYX
*tusz do rzęs L'oreal VML So Couture
*cielista kredka My Secret
*pomada do brwi Nabla
*żel do brwi Golden Rose

USTA:
*konturówka do ust Golden Rose Dream Lips numer 521
*pomadka Golden Rose Velvet Matte numer 02

2 maja 2017

Produkty do ust na wiosnę: brzoskwinki, subtelne róże, nudziaki i korale | Golden Rose, MUFE, Essence, Models Own, Wibo

Wiosna to czas kiedy na salony powracają jasne, pastelowe odcienie. Subtelne kolory na ustach to coś to wiosną wygląda bardzo dobrze, ale myślę, że nie warto rezygnować z mocniejszych i soczystych odcieni. Przygotowałam dzisiaj dla Was moje propozycje produktów, które wpisują się idealnie w wiosenny klimat.


Większość moich pomadek, które mam ma wykończenie matowe. Wśród całej kolekcji znajdują się również pomadki kremowe, ponieważ takie też lubię. U mnie wiosną przewija się sporo brzoskwiniowych odcieni, lubię też róże i odcienie nude, które po nałożeniu stanowią lepszą wersję moich ust.



Swatche wszystkich wybranych przeze mnie wiosennych odcieni widzicie na zdjęciu poniżej. Przekrój odcieni jest dosyć bogaty i mam nadzieję, że każda z Was znajdzie tutaj coś dla siebie.