29 czerwca 2017

Ulubieńcy czerwca - ślub, manicure, kosmetyki Bielenda, Gosh, Pierre Rene, Nabla

Połowa roku za nami. Za mną też najpiękniejszy miesiąc spośród wszystkich dwunastu. Czerwiec był piękny pod wieloma względami, ale najważniejszym dniem była sobota siedemnastego ;) Wtedy moja starsza siostra wyszła za mąż. To był bajkowy ślub! Bardzo cieszy mnie fakt, że mogłam wykonać jej makijaż w tym ważnym dniu ;) Być może pojawi się niedługo na blogu :))

Czerwcowym ulubieńcem jest z pewnością mój manicure, który wykonała przeurocza pani Basia. To co widzicie na zdjęciu to akryl z hybrydą. Przewodni kolor to lakier Indigo w odcieniu Elegance. Marmurek i mały paluszek to Gold Disco z Semilaca. Paznokcie są przepiękne!! Długie i przykuwające uwagę - takie jak lubię ;)



Kosmetycznie zacznę tych ulubieńców od dwóch produktów marki Bielenda. Pierwszy z nich to żel do mycia twarzy Carbo Detox. To jest po prostu jakiś fenomen. Pachnie obłędnie arbuzem, ma czarny kolor i czyści skórę tak, że hej! Pierwsza buteleczka jest już na wykończeniu i na pewno skuszę się na kolejne opakowanie. Uwielbiam ten żel! 

Drugi produkt to zupełna nowość u mnie i kolejny krok w mojej pielęgnacji twarzy. Esencja Multi Essence 4w1 to produkt, którego byłam bardzo ciekawa. Wiem, że to standard w pielęgnacji Koreanek i sama chciałam sprawdzić jak taki produkt sprawdzi się u mnie. Wyszło rewelacyjnie. Każdorazowo po umyciu twarzy przecieram buzię płatkiem nasączonym tą esencją. Po miesiącu stosowania widzę poprawę w stanie skóry. Jest mniej zaczerwieniona, gładsza, a wszystkie drobne niedoskonałości znikają. Dodatkowo używanie tej esencji jest bardzo przyjemnie, bo płyn ma świeży zapach, który niesamowicie mnie relaksuje. Musicie tego koniecznie spróbować!!


W czerwcu na co dzień praktycznie zawsze sięgałam po podkład Pro Lumi Expert marki Eveline. Na blogu macie już jego recenzję i tam napisałam o nim więcej. Tutaj chcę tylko powiedzieć, że to jest to czego oczekuję na co dzień: wyrównuje koloryt, jest lekki i ma naturalne wykończenie. Jeśli lubicie Healthy Mixa to powinnyście go spróbować - na pewno się Wam spodoba.

Wśród sypkich pudrów u mnie wciąż króluje Laura Mercier, szczególnie pod oczami. To photoshop w słoiczku. Miałki, idealnie dogaduje się z innymi produktami.  Na skórze wygląda nieziemsko. Ja aplikuję go wilgotnym Beauty Blendrem lub gąbeczką Blend It!

Czerwiec minął mi też pod znakiem różu do policzków. Najczęściej wybierałam ten z Catrice o numerze 020 Coral Me Maybe. To taki ładny, świeży koralowo-brzoskwiniowy odcień, który bardzo ożywia buzię. Nie jest jakoś powalająco napigmentowany i przez to jego aplikacja jest bezproblemowa ;) 


Moim ulubieńcem jest również kredka korygująca marki Golden Rose numerek 04. To dość jasny beżowy odcień, który bardzo dobrze maskuje niedoskonałości i zaczerwienienia. Kredka bardzo łatwo się rozciera i nie migruje po skórze. Jedyną rzeczą do której mogę się przyczepić jest fakt, iż trzeba ją temperować, ale jestem w stanie to zaakceptować, bo kredka jest naprawdę świetna ;)

Kolejną ulubioną kredką jest tym razem rozświetlacz marki Gosh CCC Stick w odcieniu 001 Vanilla. To śliczny szampański odcień kremowego rozświetlacza, który aplikuję na nieprzypudrowany podkład. Jak to robię? Stick nakładam na dłoń, a następnie wilgotną gąbką nabieram go i stempluję po skórze w miejscach gdzie pragnę błysku. Rozświetlacz po nałożeniu staje się zupełnie pudrowy, nie lepi się i nie robi prześwitów.

I jeszcze jeden rozświetlacz ;) Tym razem pudrowy. Przedstawiam Wam ogromny dysk marki Pierre Rene. Ten rozświetlacz daje przepiękną taflę. Jest wypiekany, baaaardzo wydajny i odkąd go mam to codziennie ląduje na twarzy. Jest dość intensywny, ale da się go stopniować. Odcieniem jest zbliżony do rozświetlacza My Secret w odcieniu Princess Dream.



Teraz pora na produkty do ust. Tutaj mamy trzy różne produkty, dające trzy różne efekty ;) W czerwcu bardzo często używałam matowej pomadki Nabla w odcieniu Sweet Gravity. Wiecie, że  bardzo lubię tą serię. Jest świetnej jakości, ma super trwałość. 

Kolejny ulubieniec w tej kategorii to konturówka do ust marki Essence w odcieniu nude. To bardzo bezpieczna opcja pasująca praktycznie do każdego makijażu. Wybierałam ją do mocniejszego makijażu i bardzo podobało mi się to jak ona się nosi. 

I ostatnim ulubieńcem tego miesiąca jest kremowa pomadka Catrice w numerze 320. Bardzo ją lubię, bo ma przepiękny odcień różu i jest komfortowa. W czerwcu najczęściej wklepywałam ją w usta palcem uzyskując bardzo soczysty efekt lekko zaróżowionych ust ;)



I to już wszyscy moi czerwcowi ulubieńcy. Już jestem ciekawa co nowego przyniesie lipiec ;) Koniecznie podzielcie się swoimi hitami odchodzącego miesiąca, bo lubię podpatrywać różne perełeczki ;) 

24 czerwca 2017

Lakiery winylowe Eveline Vinyl Gel - 6 kolorów | Prezentacja i recenzja

Obecna moda na manicure hybrydowy zamiotła zwykłe lakiery pod dywan. Sama doskonale rozumiem, że trwałość hybrydowych paznokci jest nie do pobicia, ale chcę Wam dzisiaj przedstawić ich świetną alternatywę - winylowe lakiery do paznokci marki Eveline.

Tak, firma wypuściła rewelacyjną gamę kolorystyczną lakierów bez potrzeby użycia lampy.

Dlaczego zdecydowałam się o nich napisać? Sama mam uczulenie na hybrydy i przyznam, że jest to dla mnie uciążliwe. Brakuje mi tego blasku i trwałości. Jestem mocno zaskoczona lakierami Eveline, ponieważ wysychają bardzo szybko, a ich wykończenie przypomina właśnie hybrydę. Pięknie błyszczą i mają rewelacyjne krycie. 


Jak widzicie stworzyłam dla Was wzornik z kolorami tych lakierów. Na każdym paznokciu nałożone są dwie cienkie warstwy lakieru. 


Buteleczki są smukłe, czarne. Mają ten sam kształt  co odżywki tej samej marki. Każda ma pojemność 12 ml.


Z dobrze przygotowaną płytką lakiery wytrzymują na paznokciach 7 dni. Przed ich nałożeniem odtłuszczam dokładnie paznokcie i na takie dopiero nakładam lakier. Dwie cieniutkie warstwy.


Mam 6 lakierów z tej serii, ale wiem, że jest ich w ofercie więcej. I kolory są naprawdę bardzo ładne. Są dostępne w szafach Eveline w Rossmannie w cenie około 16 zł.



Czy używacie jeszcze zwykłych lakierów? Jak wygląda obecnie Wasz manicure? ;)

22 czerwca 2017

Paleta THE SAHARAN BY JUVIA'S | Pierwsze wrażenia + swatche kolorów

Też macie tak, że na widok niektórych kosmetyków serce zaczyna Wam bić mocniej? Ja miałam tak właśnie z paletą The Saharan marki Juvia's Place. Nic nie było w stanie powstrzymać mnie przed jej zakupem. Chcę się dzisiaj podzielić swoją pierwszą opinią na jej temat i pokazać Wam swatche cieni.


Swój egzemplarz zamówiłam ze sklepu House of Beauty i zapłaciłam za nią 169zł. Doszła do mnie bardzo szybko w nienaruszonym stanie. Paletka jest niewielka i kartonowa przez co nie waży wiele. Jeśli jest to dla Was istotne to nie ma ona lusterka.

Bardzo podoba mi się designerskie opakowanie i jego kolor. 


Prawdziwa petarda czeka na nas po otwarciu paletki. Wtedy naszym oczom ukazuje się 12 cieni w ciepłej tonacji i dwóch rodzajach wykończeń: błyszczącym i matowym. Kolory są przepięknie ze sobą skomponowane i moim zdaniem jest to paletka zupełnie samowystarczalna. 

Konsystencja cieni jest jedwabista i kremowa. Każdy z nich ma zabójczy pigment, który momentalnie czepia się skóry lekko ją barwiąc. Jestem bardzo ciekawa jak będzie się tymi cieniami pracowało i na dniach to sprawdzę. Możecie też spodziewać się makijażu wykonanego tą paletą.

Tymczasem zostawiam Was ze swatchami i wydaje mi się, że mogę Wam narobić ochoty na zakup tej palety ;)






15 czerwca 2017

Recenzja Eveline Lumi Pro Expert lekki podkład rozświetlający - zamiennik HEALTHY MIX?

Jak to dobrze, że w drogeriach pojawia się coraz więcej nowych podkładów. W cenie 30 złotych można kupić naprawdę przyzwoity produkt z tej kategorii. Dzięki obecności na konferencji Meet Beauty mam możliwość testowania sporej ilości nowych produktów i od razu mówię, że nie o wszystkich przeczytacie na moim blogu. Będę pisała jedynie o tych produktach, które są tego warte ;) I do tej grupy zalicza się podkład, o którym będzie dzisiejszy post.

Kolorówka marki Eveline to dla mnie nowość i tym bardziej mnie cieszy, że mogę sobie te produkty testować. Przyznam, że podkład Lumi Pro Expert bardzo mnie zaciekawił. W swoim pudełku znalazłam go w odcieniu 02, który okazał się odpowiedni do mojej lekko już opalonej skóry.

Opis producenta, a szczególnie informacja o wyciągach z owoców niemal natychmiast skojarzył mi się z ulubionym podkładem Healthy Mix marki Bourjois: Lumi Pro Expert to innowacyjny, lekki podkład rozświetlający, który dodaje skórze blasku, odświeża ją i zapewnia promienny wygląd do 12 godzin bez efektu maski. Zawiera witaminę E, D-Pantenol oraz wyciąg z moreli, jabłka i melona, które mają działanie regenerujące, odmładzające i nawilżające. 


Konsystencja podkładu jest dość płynna i kremowa. Ja nie widzę w tym produkcie żadnych drobinek. Nakłada się podobnie jak stara wersja HM i daje praktycznie ten sam poziom krycia i wykończenia. W przypadku nałożenia dwóch warstw jego krycie wzrasta, co bardzo mi się podoba, ponieważ lubię tak plastyczne podkłady. 

Dodatkowym plusem jest również to, że produkt nie oksyduje po aplikacji. Ja zawsze lekko utrwalam go sypkim pudrem i wtedy całość wygląda baaaardzo naturalnie - niemal jak idealna druga skóra. Wykończenie jest świetliste i świeże, skóra wygląda zdrowo i lekko.


Aktualnie jest to mój podkład numer 1 na co dzień. Nakładam go praktycznie każdego dnia i super mi się sprawdza. Jest dość trwały, a nawet jeśli zaczyna schodzić to robi to w tak samo ładny sposób jak stary HM (porównuję go do tego właśnie podkładu, bo większość z Was świetnie go zna lub kojarzy). Jak dla mnie podkład Eveline Lumi Pro Expert to jego tańszy i równie dobry odpowiednik. 


Osobiście uważam, że świetnie sprawdzi, że przy cerach suchych i normalnych. Mieszana będzie potrzebowała mocniejszego utrwalenia, a tłusta może go sobie w zupełności odpuścić.

Także jeżeli lubiłyście wycofaną wersję Healthy Mix to ten podkład na pewno Was zadowoli. Z tego co widziałam są już dostępne w Rossmanach ;)

8 czerwca 2017

Mascara Eveline Cosmetics BIG VOLUME Dark Balm

Dobry tusz do rzęs to podstawa każdego udanego makijażu. To właśnie on nadaje spojrzeniu głębi i podkreśla nasze oko. Bardzo rzadko testuję mascary, ponieważ mam w tej kategorii swojego ulubieńca jednak udział w konferencji Meet Beauty dał mi możliwość wypróbowania nowych nieznanych przeze mnie wcześniej kosmetyków. Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować tusz do rzęs marki Eveline w zielonym opakowaniu o nazwie BIG VOLUME Dark Balm. 

Z tego co widzę ten produkt jest nowością w ofercie marki i tym bardziej jest mi miło, że mogę go testować. W Rossmannie kosztuje on około 20 zł. 
Opakowanie tuszu jest moim zdaniem bardzo ładne - butelkowozielone, przeszkadza mi natomiast jego grubość - jest naprawdę duże i przez to trochę nieporęczne.



Przed otwarciem opakowania myślałam, że szczoteczka będzie gruba, ale klasyczna - niesilikonowa. I nawet nie wiecie jak bardzo się zdziwiłam po wyciągnięciu jej z opakowania. Moim oczom ukazała się silikonowa szczoteczka w kształcie grubej, niskiej choineczki. Z tego typu kształtem mam do czynienia po raz pierwszy!



Wiecie jaka ona jest wygodna? Idealnie dociera do każdej rzęski i pozwala wszystkie dokładnie wytuszować. Moje rzęsy są teraz długie po odżywce i mocno się podkręcają - czasami mam problem żeby je okiełznać. Z tą mascarą nie mam żadnego problemu. 

Niewielkim minusem może być fakt, że na szczoteczkę nabiera się sporo tuszu, ale w końcu to BIG VOLUME, więc chyba nie powinnam się czepiać. Tusz może trochę sklejać rzęsy, ale trzeba go umiejętnie nałożyć i problem znika.

Mascara nie odbija się w trakcie noszenia i nie wykrusza się w ciągu dnia. Przy demakijażu schodzi bez większego oporu, więc nie ma potrzeby mocnego tarcia oczu i rzęs. Wystarcza zwykły płyn micelarny i płatek kosmetyczny, a po produkcie nie ma śladu. 

Na rzęsach prezentuje się bardzo ładnie.


Narazie spisuje się u mnie świetnie. Zobaczymy co będzie działo się dalej. Miałyście już okazję próbować tego tuszu? Dajcie znać co o nim sądzicie ;) 

7 czerwca 2017

Kolorowy makijaż z nowościami w akcji: podkład i mascara Eveline, duo do konturowania Cashmere, rozświetlacz Pierre Rene

Tym razem na powiekach kolorowy zawrót głowy ;) Dzieje się dużo, ale to działanie jak najbardziej zamierzone. W tym makijażu wykorzystałam sporo nowości otrzymanych na konferencji Meet Beauty. Ich testy trwają i w tym miesiącu na pewno możecie spodziewać się kilku ciekawych recenzji ;) Tak czy inaczej dzisiaj na tapecie letni makijaż. Produkty, które zostały w nim użyte macie wypisane na dole pod zdjęciami.




Kosmetyki, których użyłam do tego makijażu:

TWARZ:
*podkład Eveline Lumi Pro Expert numer 02 Soft Beige
*korektor Catrice Liquid Camouflage 010
*duo do konturowania Cashmere
*puder sypki Laura Mercier
*brązer Kobo Nubian Desert
*rozświetlacz Pierre Rene

OCZY:
*baza pod cienie Avon
*cienie Inglot 
*cienie Kobo
*opalizujące pigmenty Kobo
*pigment Kobo Magic Sparks
*baza pod brokat NYX Glitter Primer
*pigment Inglot numer 117
*cielista kredka My Secret
*złoty eyeliner Golden Rose
*płyn Duraline
*tusz do rzęs Eveline BIG VOLUME
*rzęsy Ardell Wispies + klej Lash Grip
*kredka do brwi Catrice numer 020
*żel do brwi Golden Rose

USTA:
*konturówka Golden Rose Dream Lips numer 521
*pomadka Golden Rose Velvet Matte numer 02
*biała kredka do oczu My Secret BIG EYES

4 czerwca 2017

Picie żelatyny, bomby witaminowe, detoks skóry i uzdatnianie wody do mycia | Julita Bator "młodziej, piękniej, zdrowiej"

Tym razem będzie dość nietypowo, bo chcę wspomnieć Wam o ciekawej książce, którą udało mi się ostatnio przeczytać. To, że lubię książki na temat zdrowego odżywiania i jego wpływu na nasze ciało nie jest żadną tajemnicą. Sporo czytam na temat chemii zawartej w żywności, zgłębiam tajemnice pielęgnacji ciała i zdrowego trybu życia. Ostatnio w ręce wpadła mi nowa książka jednej z moich ulubionych autorek poradników - Julity Bator (mam w swojej biblioteczce obie części "Zamień chemię na jedzenie" i uwielbiam do nich wracać). Książka nosi prosty tytuł "młodziej, piękniej, zdrowiej". Oczywiste było to, że koniecznie muszę ją przeczytać! I powiem więcej - poradnik jest rewelacyjny! A jeśli chcecie dowiedzieć się trochę więcej na jego temat to zapraszam do przeczytania tego wpisu :)

Bardzo podoba mi się to, że autorka do pielęgnacji i zdrowia podchodzi z kilku stron. 

Z miłą chęcią przeczytałam rozdział na temat kolagenu. Ten hitowy składnik kosmetyków, jak się okazuje można dostarczać sobie nie tylko w kosmetykach i zabiegach medycyny estetycznej, ale też w pożywieniu. Tak, kolagen się je ;) To nietylko remedium na zmarszczki, ale też uszkodzoną chrząstkę stawową. Więc gdzie znajdziemy kolagen? W podrobach, bulionach, zupach na kościach, rosole, ale też parówkach (jedzmy te ekologiczne). Warto też zwrócić uwagę na żelatynę, która jest pochodną kolagenu. Autorka poleca ją rozpuszczać w wodzie i pić. Ja od siebie polecam jedzenie owocowych galaretek ;) Samej żelatyny bym raczej nie przełknęła ;)


Kolejnym ciekawym fragmentem książki jest ten o zielonych koktajlach. Ich picie jest obecnie bardzo modne i ma się wrażenie, że z każdej strony zalewają nas zielone smoothie pełne jarmużu, mlek roślinnych i innych super food. W książce znajdziemy sporo ciekawostek na ich temat i powodów dlaczego warto je pić ;)

Autorka poświęca kilka stron książki na temat uzdatniania wody do mycia, detoksu skóry, odżywiania, kąpieli. Jest nawet coś o maskach w płachcie ;)


Dla mnie to naprawdę ciekawa książkowa pozycja. Pisana w sposób prosty i przyjemny. Wszystko co przeczytałam trafiło do mnie w 100%. Po skończeniu aż ma się ochotę wszystkie porady wprowadzić w swoje życie, aby móc obserwować wszystkie pozytywne zmiany świadomego życia ;) 

Książka jest całkiem obszerna, ale chłonie się ją z wielką przyjemnością. Polecam ją wszystkim kobietom, które lubią o siebie dbać i chcą to robić jak najlepiej ;) :)