Urodowe prawdy | Czy kobieta musi być "zrobiona" aby być piękna?


Dzisiaj postanowiłam sobie, że poruszę troszkę inną kwestię niż dotychczas na moim blogu, ale oczywiście wciąż będziemy obracać się w temacie urodowym - inaczej być nie może. Aktualnie siedzę sobie przy oknie z laptopem na kolanach i zajadam się truskawkami z musem kokosowym, pojawiła się zatem chwila na przemyślenia i postanowiłam się nimi podzielić właśnie tutaj. Mam nadzieję, że taki tekst się Wam spodoba i wyrazicie swoje zdanie na ten temat.Ostatnio widzę taki niezbyt dobry trend podążania na ślepo za tym, co aktualnie modne bez względu na to czy nam to pasuje czy nie. Jakieś dziwne dążenie do ideału, powiększanie ust, monstrualne rzęsy robione u kosmetyczek, permanentny makijaż brwi, podoczepiane jakieś sztuczne, długaśne paznokcie odstające w nienaturalny sposób od palców, sztuczne włosy na taśmach dookoła głowy, peruki, sztuczna opalenizna... I nieważne, że część z nas zupełnie nie wymaga takich poprawek i gadżetów. Ba, nawet odważę się powiedzieć, że niektóre kobiety totalnie zatraciły się w tym beauty świecie i nie potrafią powiedzieć sobie dość.

Nie zrozumcie mnie oczywiście źle, bo sama lubię doklejać rzęsy przy okazji robienia makijażu, lubię mieć też długie paznokcie (ale tylko własne). Nie widzę również niczego złego w dbaniu o siebie, zdrowej diecie, chęci doskonalenia się. Ale słuchajcie - nie za wszelką cenę! Nie rozumiem dlaczego nagle każda kobieta chce wyglądać tak jak jakaś super pani X. Teraz każdy powiększa sobie usta, laminuje rzęsy, przedłuża paznokcie. Czy w nas pozostaje jeszcze jakiś pierwiastek natury?


Zdaję sobie sprawę, że jest pewnie sporo kobiet, które mają jakieś urodowe defekty, które bardzo im przeszkadzają i chcą to poprawić - duża asymetria ust, nadmierne owłosienie na twarzy, wiecznie łamiące się paznokcie, których nie da się w żaden sposób zapuścić itp. 

Dziwi mnie jednak to, że coraz częściej naprawdę ładne dziewczyny wpadają w wir tych wszystkich zbędnych tak naprawdę zabiegów. Jakby wziąć pod uwagę taki naprawdę mocno skrajny przypadek to tak: farbowane, przedłużone włosy, rzęski zrobione 1:1, permanentne brwi, powiększone usta, zmniejszony nos, powiększony biust, paznokcie trumienki, oczywiście makijaż full glam na co dzień ociekający wszystkimi możliwymi produktami i opalenizna po tygodniu solarium/samoopalacza. Czy to jest nasze prawdziwe piękno? Czy wciąż jesteśmy indywidualnymi jednostkami - kobietami czy już lalkami przeniesionymi z naszej wyobraźni do prawdziwego życia?

Pamiętacie jeszcze jak to było kilka lat temu? Zwykły lakier do paznokci, naturalna płytka bez żadnych hybryd, topów no wipe, przedłużania hardem. Dbanie o swoje naturalne włosy - chciałaś mieć długie - trzeba było czekać aż urosną, krótkie - wtedy nożyczki w dłoń. Kiedyś pokazywało się jak można sobie delikatnie i naturalnie powiększyć usta konturówką, a jak się chciałaś opalić to leżak pod pachę i na słoneczko. A teraz wszystko jest na pstryknięcie palców... Długie włosy można doczepić, paznokcie można dokleić, usta napompować kwasem, skóra niczym czekoladka już po kilku godzinach od aplikacji produktu i wszystko gra!


Moim zdaniem nie warto podążać ślepo za modą. Nie każdemu pasuje wszystko to, co pojawia się na wybiegach i w gazetach. Trendy zawsze należy dostosowywać pod siebie i wybierać spośród nich to co będzie dla nas najlepsze i w czym dobrze będziemy się czuć. To nic dobrego wyglądać jak każdy! Zawsze trzeba być sobą bez względu na wszystko. Z przymrużeniem oka bierzcie więc te wszystkie idealne instagramowe zdjęcia. Pamiętajcie, że każda z nas jest niepowtarzalna i to jest prawdziwe piękno.

Oczywiście korzystajmy z dobrodziejstw makijażu czy różnego rodzaju zabiegów, ale znajmy we wszystkim umiar. Dbajcie o siebie tylko i wyłącznie dla siebie i swojego dobrego samopoczucia, a nie dlatego aby wpisać się w to, co obecnie jest modne i na czasie. Jeżeli Wy same czujecie się z czymś niekomfortowo to z tego zrezygnujcie, zmieńcie lub ulepszcie. Co kto woli ;)

Co sądzicie o tej ciągłej gonitwie za doskonałością, kalendarzem przepełnionym wizytami u kosmetyczek, manicurzystek, fryzjerów itd.? I jak sprawa ma się u Was: czy wciąż jesteście sobą? ;)

13 komentarzy:

  1. Dajesz do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post. Ten owczy pęd w kwestii poprawiania i "poprawiania" sobie urody to istne szalenstwo, ku uciesze producentow tych polepszaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak producenci to są w siódmym niebie 🤑 a my coraz bardziej oddalamy się od natury i uszczuplamy konta bankowe 😂

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą, fajne przemyślenia w dobie wszystkich operacji, zabiegów upiększających czy inwazyjnych. Ja nawet nie umiem rzęs przykleić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję 😊 co do rzęs to da się tego nauczyć. Ja jako wizażystka mogę to robić z zamkniętymi oczami, wszystko jest kwestią wyprawy 😃

      Usuń
  4. Jest sporo nowych trendów, które nie tyle co robią z nas idealne, ale oszczędzają czas - chociażby hybrydy. Ale nie da się ukryć, że obecnie wiele spraw idzie zbyt szybko do przodu i w nienajlepszym kierunku. Jestem kosmetyczką, wiec jednak ten wygląd jest poniekąd moją kwestią, ale nic na siłę. Moja nauczycielka co chwilę opowiadała jak to w Warszawie wchodziła do sklepu a tam wszystkie babeczki jakby ciągiem od jednego chirurga. We wszystkim trzeba zachować umiar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hybrydy są szkodliwe. I czekam, aż się zacznie w Polsce o tym mówić. Bo dermatolodzy i lekarze leczący nowotwory już Włoszki w prasie kobiecej ostrzegają. A u nas nadal szał na to, od czego inne kraje odchodzą bo to rakotwórcze, czyli na hybrydy, świece zapachowe oraz na solarium. No cóż, my zawsze musimy jako kraj i społeczeństwo sami się sparzyć na tym, co ktoś inny już wcześniej przerobił dochodząc do wniosku, że to jednak nie był najlepszy pomysł. Pod tym względem niestety zawsze "mądry Polak po szkodzie". Chirurgia niewiele pomoże jak Polki nie zaczną chodzić częściej do dentysty bo starzenie się twarzy to efekt uboczny starzenia się kości twarzoczaszki, w tym kości szczęki i zmiany położenia w niej zębów. Dobry dentysta może tu pomóc bardziej niż lifting u chirurga.

      Usuń
  5. Ja jako wizażystka też się zastanawiam gdzie to wszystko zmierza. Czasami jak widzę zdjęcia makijaży w sieci to serio zastanawiam się czy nie lepiej założyć sobie maskę... Szkoda, że kobiety za wszelką cenę chcą wyzbyć się swojej naturalności 😐

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie używam hybryd. Paznokcie mam swoje. Latem w zasadzie się nie maluję. Już bardziej jak jest chłodno bo makijaż chroni moją naczynkową cerę. Włosy farbuję już raczej z racji wieku. Jako nastolatka nie farbowałam wcale. Maluję się od czasu do czasu i traktuję to jako kreatywną formę wyrażania mojego nastroju. Coś jak gotowanie czy malowanie obrazów. Nie traktuję makijażu jako "mojego obowiązku". Rzęs nie przedłużałam nigdy, na solarium ani raz nie byłam i raczej się nie wybieram. Makijaże z sieci nie za bardzo mnie pociągają. Lubię błyszczące kosmetyki, ale nie mam ochoty błyszczeć się jak kula dyskotekowa.Kiedyś robiłam jakiś test i wyszło mi, że stosunek do makijażu mam francuski, co mnie nie dziwi bo makijażu uczyły mnie krewne z Francji i z Belgii oraz pewien makijażysta z Francji, który z malarza-pejzażysty stał się specjalistą od makijażu. Na pewno nie ulegam wielu modom obecnym w Polsce, w tym na "domalowywanie sobie brwi". Także dlatego, że mam swoje gęste, po tacie. Ale ogólnie szanuję to, co mi dała natura bo jak była moda na wyskubywanie brwi do cienkich kresek to ja też tego nie robiłam. Efekt jest chyba taki że nie mam aż takiego problemu z samoakceptacją mojego naturalnego wyglądu jak moje koleżanki czy młodsze ode mnie Polki. Mam w spadku po krewnych ze strony ojca południowe cienie pod oczami i tylko to staram się zakrywać. Ale i tak nie zawsze chce mi się to robić. Bo mnie to nie przeszkadza. Wiem, że dla mojego typu urody, który jest południowy to normalne.Kiedyś miałam na tym tle kompleksy, ale już nie mam. Nie przeszkadza mi, że w spadku po krewnych z Grecji mam coś greckiego w wyglądzie. Co do wizażystów- chciałabym, żeby byli bardziej jak ten Francuz, który mnie uczył czy choćby jak Wayne Goss, który w jednym filmie pokazuje na YT jak podkreślić piękno danej twarzy, a nie jak ją zamalować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie o to chodzi: o samoakceptację i umiar we wszystkim. Sztuką jest podkreślić swoją urodę a nie założyć maskę. Tak jak napisałaś warto znać swoją wartość bez względu na to czy mamy pełen makijaż czy też nie 😄

      Usuń
  7. Niektóre kobiety przesadzają ze ,,zrobieniem'', wszystko ma swój umiar. Dbać o siebie w dzisiejszych czasach trzeba, jeśli ktoś ma ochotę np.przedłużyć paznokcie bo ma jakiś kompleks dotyczący rąk i przedłużenie paznokci sprawi, że poczuje się lepiej to jak najbardziej. Grunt, żeby nie iść za modą i nie przesadzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo zdanie 😊 trzeba znaleźć złoty środek 😊

      Usuń

Szczerze dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. Jeśli mój blog Ci się podoba - dołącz do grona moich obserwatorów i bądź ze mną na bieżąco :) I proszę nie zostawiaj linków do swojego bloga, bo to nie miejsce na reklamę. Odwiedzam blogi swoich komentujących i chętnie zostanę obserwatorem jeśli znajdę na nim interesujące treści ;)

Copyright © 2014 majmejkap , Blogger