08:46
It's Skin Babyface Moisture B.B. - recenzja
W końcu pora na recenzję koreańskiego kremu BB marki It's Skin w niezwykle uroczym opakowaniu. Widziałyście go już pewnie w ostatnich ulubieńcach gdzie obiecałam, że w najbliższym czasie napiszę Wam o nim więcej.
Z tego co wyczytałam w sieci na temat marki It's Skin wynika, że ich produkty opracowywane są przez lekarzy dermatologów z Uniwersytetu Medycznego w Seulu. Mają unikatowe receptury wykorzystujące połączenie naturalnych składników z najnowszymi osiągnięciami nauki w dziedzinie dermatologii, dzięki temu skutecznie pozwalają obudzić pierwotną energię i witalność, która drzemie w skórze. Brzmi bardzo ciekawie, prawda? ;)
Wcześniej miałam do czynienia tylko ze zwykłymi kremami BB/CC dostępnymi u nas w drogeriach (m.in. Bell oraz Bourjois). Ostatnio jednak skusiłam się na ten koreański i po dłuższym okresie testowania mogę powiedzieć co o nim myślę.
Krem zamknięty jest w ślicznej, zgrabnej tubeczce o pojemności 35g. Ma bardzo jasny beżowy odcień, który dopasowuje się do skóry po aplikacji. Nie odcina się i nie ciemnieje. Jest bardzo aksamitny i pięknie pachnie. Zawiera składniki nawilżające.
Delikatnie rozjaśnia i ujednolica koloryt skóry, wygładza i bardzo dobrze ukrywa drobne niedoskonałości oraz podkreśla naturalny blask skóry.
Bardzo podoba mi się to jak wygląda na cerze. Pudruję go bardzo delikatnie, aby nie zniszczyć efektu jaki daje. Byłam naprawdę zaskoczona, że tak lekki produkt będzie tak świetnie się sprawdzał. Nie muszę go poprawiać w ciągu dnia i martwić się o jego stan. Po pewnym czasie oczywiście skóra zaczyna się błyszczeć, ale nie jest ona jakaś tłusta, oleista. Wygląda świeżo i bardzo naturalnie - tak jakby była bez makijażu.
Dodatkowy plus za wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF 36 PA++, który będzie chronił naszą skórę.
Zdecydowanie jest do produkt dla osób z suchą lub normalną cerą. I właśnie tym osobom chcę go baaaardzo mocno polecić.


