Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lakier. Pokaż wszystkie posty
Lakiery winylowe Eveline Vinyl Gel - 6 kolorów | Prezentacja i recenzja

11:38

Lakiery winylowe Eveline Vinyl Gel - 6 kolorów | Prezentacja i recenzja

Obecna moda na manicure hybrydowy zamiotła zwykłe lakiery pod dywan. Sama doskonale rozumiem, że trwałość hybrydowych paznokci jest nie do pobicia, ale chcę Wam dzisiaj przedstawić ich świetną alternatywę - winylowe lakiery do paznokci marki Eveline.

Tak, firma wypuściła rewelacyjną gamę kolorystyczną lakierów bez potrzeby użycia lampy.

Dlaczego zdecydowałam się o nich napisać? Sama mam uczulenie na hybrydy i przyznam, że jest to dla mnie uciążliwe. Brakuje mi tego blasku i trwałości. Jestem mocno zaskoczona lakierami Eveline, ponieważ wysychają bardzo szybko, a ich wykończenie przypomina właśnie hybrydę. Pięknie błyszczą i mają rewelacyjne krycie. 


Jak widzicie stworzyłam dla Was wzornik z kolorami tych lakierów. Na każdym paznokciu nałożone są dwie cienkie warstwy lakieru. 


Buteleczki są smukłe, czarne. Mają ten sam kształt  co odżywki tej samej marki. Każda ma pojemność 12 ml.


Z dobrze przygotowaną płytką lakiery wytrzymują na paznokciach 7 dni. Przed ich nałożeniem odtłuszczam dokładnie paznokcie i na takie dopiero nakładam lakier. Dwie cieniutkie warstwy.


Mam 6 lakierów z tej serii, ale wiem, że jest ich w ofercie więcej. I kolory są naprawdę bardzo ładne. Są dostępne w szafach Eveline w Rossmannie w cenie około 16 zł.



Czy używacie jeszcze zwykłych lakierów? Jak wygląda obecnie Wasz manicure? ;)
(Nie)miły powrót do klasycznych lakierów do paznokci | Uczulenie na lakiery hybrydowe Semilac | Manicure lakierem Golden Rose Ice Chic numer 19

11:20

(Nie)miły powrót do klasycznych lakierów do paznokci | Uczulenie na lakiery hybrydowe Semilac | Manicure lakierem Golden Rose Ice Chic numer 19

Hybrydy to wygoda, to niezwykła trwałość, połysk i ogromna paleta kolorów do wyboru... Wzorki, zdobienia, efekty lustra, holo i wiele, wiele innych... Wszystko ładnie, pięknie tylko co w przypadku gdy lakiery hybrydowe odbijają się negatywnie na naszym zdrowiu? No właśnie. Jeżeli obserwujecie mnie w SM to pewnie już słyszałyście, że uczuliły mnie lakiery hybrydowe Semilac. 


HISTORIA MOJEGO UCZULENIA
Wszystko zaczęło się pod koniec listopada kiedy w dzień po malowaniu paznokci miałam niemal popalone, poparzone skórki wokół paznokci. Skóra piekła niemiłosiernie była czerwona jak lawa. Odchodziła suchymi płatkami dochodząc aż do krwi... (Zdjęć z tego okresu nie będę publikowała, bo wolę pokazywać tutaj ładniejsze rzeczy). Wtedy zapaliła mi się lampka w głowie, że coś jest nie tak. Zdjęłam hybrydy natychmiast, umyłam dokładnie dłonie i rzuciłam się na słoik z olejem kokosowym, który ratował mnie z opresji ;) Smarowałam nim zarówno płytkę paznokcia jak i skórki dookoła, które momentalnie wchłaniały ten magiczny specyfik. Skóra dochodziła do siebie baaaaardzo długo i wciąż była nadmiernie sucha. I niby sytuacja zaczynała się już powolutku prostować, ale po kilku dniach od zdjęcia hybryd z paznokciami zaczęły się dziać bardzo dziwne rzeczy. Płytka zaczęła odchodzić od skóry, pojawiły się ciemne pręgi biegnące przez całą długość paznokcia. Paznokcie skróciłam wtedy do zera, bo były tak giętkie jak folijka i wtedy wiedziałam już, że z hybrydami Semilaca kończę swoją przyjaźń. Od zdjęcia swoich ostatnich hybryd nie malowałam paznokci wcale. Dałam im czas na regenerację i jedyne co z nimi robiłam to piłowałam i nawilżałam. Z tygodnia na tydzień było z nimi coraz lepiej. 
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła jeszcze jednego podejścia do lakierów Semilac. Zrobiłam to kilka dni temu. Wieczorem spędziłam prawie dwie godziny na malowaniu swoich paznokci. Po pomalowaniu nic się złego nie działo, ale rano po przebudzeniu czułam znów to samo pieczenie co pod koniec listopada, a skóra wokół paznokci znowu była czerwona. Hybrydy zdjęłam momentalnie. I tak właśnie zakończyłam przygodę z lakierami hybrydowymi Semilac na zawsze. Lakiery już odsprzedałam i nie mam zamiaru wracać do nich ponownie!


GOLDEN ROSE ICE CHIC NUMER 19
Tego samego dnia kiedy ściągnęłam felerne hybrydy wybrałam się do sklepu aby zakupić zwyczajny, klasyczny lakier do paznokci. Padło na markę Golden Rose i serię Ice Chic. Wybrałam odcień, który ostatnio bardzo lubię (mam taką bluzę, mam pomadki). To jasny dość neutralny (może tylko delikatnie chłodny) lakier nude i ma on numerek 19. Jest kremowy, bezdrobinkowy i fenomenalnie wygląda na paznokciach.


Malowanie nim paznokci jest bardzo przyjemne, chociaż trochę mnie denerwuje, że lakier nie schnie w mgnieniu oka (hybryda dawała jednak ten komfort, że lakier wysychał w ciągu kilkunastu sekund). Aby kolor pokrył płytkę w 100% i wyglądał tak jak w buteleczce trzeba nałożyć aż trzy warstwy, ale powiem Wam szczerze, że wolę aplikować te trzy warstwy i odczekać dłuższą chwilę aż lakier całkowicie wyschnie niż patrzeć jak odpadają mi paznokcie od manicuru hybrydowego. 

Lakiery z tej serii mają uroczą buteleczkę w kształcie kostki i kosztują jedynie 6,90 zł.


W najbliższym czasie lakier Golden Rose Ice Chic w kolorze 19 będzie królował na moich paznokciach. A ja będę go dumnie nosić, bo jest po prostu śliczny ;)

Dziewczyny dajcie mi koniecznie znać czy Semilac też Was uczulił! A może używacie innych marek jeśli chodzi o lakiery hybrydowe? Które uczulają, a które nie?
Essie Winter Collection - Double Breasted Jacket

08:49

Essie Winter Collection - Double Breasted Jacket

Dzisiaj pora na kolejny z lakierów Essie, tym razem pokażę Wam jedną z czerwieni. Wybrałam tą jaśniejszą, truskawkową. Nazywa się Double Breasted Jacket. Lakier bardzo przypadł mi do gustu, jest niezwykle elegancki i bardzo kojarzy mi się ze świętami ;) Ładnie błyszczy, nie mam potrzeby nakładania top coatu. Kryje bardzo dobrze już po jednej warstwie. Na zdjęciach nałożone są dwie cienkie. Moim zdaniem ten odcień to po prostu klasyk wśród czerwieni.




Jak Wasze świąteczne przygotowania? Kupiłyście już prezenty na święta? 
Ja już od poniedziałku czuję atmosferę świąt, nie mogę się doczekać Wigilii ;)
Za tydzień rozpoczynam prawie trzytygodniową przerwę od szkoły ;)
Essie Winter Collection - Jiggle Hi Jiglle Low & Tuck It In My Tux

06:21

Essie Winter Collection - Jiggle Hi Jiglle Low & Tuck It In My Tux

Dzisiaj pokażę Wam dwa z czterech lakierów Essie, które wchodzą w skład zimowej kolekcji. Dodam, że są to moje pierwsze lakiery z tej firmy i powiem, że dopiero teraz rozumiem ich fenomen ;) Są po prostu jedyne w swoim rodzaju - piękne i wyjątkowe.

Tuck It In My Tux - kremowy lakier bez żadnych drobinek o mlecznobiałym kolorze. Kryje zupełnie przy drugiej warstwie. Moim zdaniem jest to klasyczny odcień lakieru do paznokci. Subtelny, delikatny i bardzo kobiecy. Nie smuży i dość szybko wysycha.

Jiggle Hi Jiglle Low - metaliczny lakier o cudnym wykończeniu. Jego kolor to coś pomiędzy złotem a srebrem. Bardzo nietypowy, dla mnie magiczny i niezwykle świąteczny. Kryje zupełnie po jednej warstwie i schnie błyskawicznie.





Bardzo podoba mi się cała zimowa kolekcja tych lakierów. Pozostałe dwa pokażę kiedy indziej. Te jednak od razu skradły moje serce i stwierdziłam, że po prostu muszę się podzielić z Wami zdjęciami ;)
Dajcie znać jak się podobają te dwa odcienie. Jestem też ciekawa czy lubicie lakiery Essie. Jeżeli lubicie to koniecznie napiszcie mi, które kolory są absolutnie godne uwagi :)
Nowości mikołajkowe

10:38

Nowości mikołajkowe

Ho, ho, ho!!! Byłyście grzeczne w tym roku? Ja chyba byłam bardzo grzeczna :P Sądzę tak po otrzymanych prezentach ;) Moja wishlista została po części spełniona, a dostałam też kilka rzeczy spoza niej. Dziś zapraszam Was na prezentację i pierwsze odczucia związane z kosmetykami. Ich dłuższe recenzje lub posty z ich użyciem będą się pojawiały sukcesywnie w kolejnych dniach. Mam nadzieję, że na wszystkie znajdę czas. Dobra nie przedłużam, zaczynamy! ;)

Zacznę od największego niekosmetycznego zaskoczenia. Mam własne wizytówki :D
W prezencie dostałam pliczek stu własnych wizytówek ;) Są śliczne.


Tak więc pierwsze rzeczy to pędzelki: Zoeva 235, który jest naprawdę śliczny i nie mogę się doczekać aby go użyć oraz trzy pędzelki do cieni Maestro, które są malutkie i będą super np. do rozcierania kresek.


Kolejną rzeczą jest żel do brokatu Kryolan, który sama sobie sprawiłam ;) Kupiłam go u Ladymakeup. Także w końcu mam coś co powinno trzymać brokat w niezmienionym stanie. Z pewnością będzie jakiś brokatowy makijaż i recenzja tego żelu. Jestem ogromnie ciekawa jak się sprawdzi.


Dalej kilka rzeczy do paznokci: zimowa kostka z lakierami Essie, kilka folii transferowych i złota tasiemka do robienia wzorków.



Następne rzeczy to paletka wypiekanych cieni z Makeup Revolution o nazwie Beyond Eden i pomadka w odcieniu Mistify. Tu Mikołaj trafił totalnie! Cienie mają taki mocny pigment, że normalnie jestem w szoku :D Ich wykończenie jest po prostu przepiękne. Jak narazie to wydaje mi się, że te cienie zupełnie się nie osypują. Są zdecydowanie lepszej jakości niż cienie w paletkach Iconic ;) Kolory trochę kojarzą mi się z paletką Sleeka Garden of Eden (nazwa trochę powiązana). Już dzisiaj mogę Wam obiecać makijaż zrobiony tą paletką :)
A jeśli chodzi o pomadkę to jest to naprawdę bardzo ładny koralowy odcień, do codziennego noszenia. Ładnie prezentuje się na ustach i nie sprawia, że zęby wydają się żółte.



Mam też dwie pary sztucznych rzęsek, które na pewno mi się przydadzą. Wyglądają na dość naturalne, ciekawe jak będą prezentowały się na oku.


Następna rzecz to cień w kremie Maybelline Gold Rush o bardzo intensywnym złotym odcieniu. Piękny, piękny, piękny!!! Będzie jak znalazł na okres sylwestrowo-studniówkowy :) I ostatni produkt to farbka do ust Sleek w kolorze Port. Chciałam ją mieć i mam. Niedługo pokażę Wam jak prezentuje się na ustach ;)


Oprócz tego mam też dwie metalowe osłonki z Ikei, które wykorzystam na swoje pędzelki i kredki.

I to byłoby wszystko na dziś. Po dzisiejszym poście możecie czekać na nowe wpisy. Postaram się publikować je systematycznie, tak aby z bliska pokazać Wam te kosmetyki ;)
Koniecznie napiszcie o swoich prezentach. Jestem strasznie ciekawa co dostałyście ;)

Dyniowy lakier, czyli Inglot 949

12:37

Dyniowy lakier, czyli Inglot 949

Kolor pomarańczowy chyba wpisał się na stałe na listę tych jesiennych. Przynajmniej w moim przypadku ;)

Z reguły częściej sięgałam po niego wiosną i latem, a w tym roku to się zmieniło.
Znalazłam śliczny odcień pomarańczowego na stoisku Inglota. Pierwsze skojarzenie to była dynia!
Właśnie, wydaje mi się, że może się on stać bazą pod zdobienia na Halloween.

Tak więc dziś zostawiam Was ze zdjęciami moich pazurków i wracam do swoich obowiązków ;)

Być może w tym tygodniu pojawi się post z pomysłem na charakteryzację ;) 
Może być ciekawie...



Jaki kolor lakieru jest Twoim jesiennym ulubieńcem?

Golden Rose Matte numer 15

16:03

Golden Rose Matte numer 15

O swojej miłości do matowych lakierów Golden Rose pisałam już w wakacje. Kupiłam wtedy jeden kolor na próbę i niesamowicie mi się spodobał. Zresztą możecie go sobie tutaj zobaczyć ;)
Kilka dni temu znowu miałam okazję odwiedzić wysepkę Golden Rose i oprócz matowej pomadki (którą pokażę Wam innym razem) kupiłam kolejny lakier. Tym razem wybrałam dość nietypowy odcień. Trudno mi go nawet opisać - morski z domieszką zieleni, niby matowy a zachowuje się jak żuczek ;) W każdym razie ma numerek 15.




Ale chyba trzeba mu przyznać, że jest niesamowity ;)
Straszliwie mi się podoba jego wykończenie. Chociaż nie jest ono jedynym plusem tego lakieru. Poza tym lakier jest trwały, szybko wysycha i ma wygodny pędzelek. Dwa ruchy i cały paznokieć pokryty kolorem. Oczywiście jak zwykle nakładam dwie warstwy, bo przy jednej są widoczne prześwity, a lakier nie nakłada się równomiernie. Druga warstwa wszystko niweluje i pokrywa płytkę w 100%.





Wydaje mi się, że jeśli nałożyłabym na niego błyszczący top coat to wyglądałby równie dobrze. Każdy lakier z tej serii kosztuje 7,90zł. Buteleczka jest spora, bo mamy tutaj prawie 12ml lakieru. Myślę, że akurat w przypadku tej serii lakierów jakość i cena idą ze sobą w parze.

Koniecznie dajcie mi znać co sądzicie o matowych lakierach i jakie są Waszymi ulubionymi.
Jak podoba się Wam taki kolor? Co myślicie o jego wykończeniu?


Wibo Leather Nail Polish nr 3

14:07

Wibo Leather Nail Polish nr 3

Kiedy kupowałam lakiery do ust z Wibo, moją uwagę zwróciły również nowe lakiery do paznokci tej firmy. Do koszyka powędrowały dwa i dziś pokażę Wam jeden z nich.


Lakier, który ma imitować efekt skóry na paznokciach. Tak przynajmniej pisze producent ;) Ja wykończenie, które uzyskujemy po aplikacji nazwałabym bardzo drobniutkim piaskiem.
Zarówno wykończenie lakieru jak i sam kolor niesamowicie mi się podobają. Bordo będzie tej jesieni moim paznokciowym MUST-HAVE.




Sensowne krycie daje już jedna warstwa, ja zawsze jednak dokładam drugą. 

Lakier nie odpryskuje i wygląda w porządku przez około 4 dni. Pędzelek jest dla mnie wygodny, ale ja ogólnie lubię pędzelki w lakierach Wibo.

W buteleczce jest 8,5ml lakieru. Koszt: 6,99 zł.

Lubicie nosić takie kolory jesienią? Dajcie znać czy ten lakier się Wam podoba ;)
My Secret 212 Sea Green

18:02

My Secret 212 Sea Green

Ostatnio rzadko pokazuję tutaj swoje pazurki. Nie bez powodu ;) Po prostu nie wyszukuję specjalnie lakierów i przeszła mi mania ich kupowania, od czasu do czasu włożę do koszyka to co wpadnie mi w oko, ale nie mam obsesji kupowania wciąż nowych i nowych buteleczek :) 

Ale żeby przerwać tą paznokciową nieobecność pokażę Wam lakier, który kupiłam wczoraj w Naturze. Zajrzałam do szafy My Secret, bo obiło mi się o uszy, że mają nową kolekcję lakierów. Przyznam, że w ofercie są naprawdę fajne kolorki. Mi od razu rzucił się w oczy niepozorny miętowy lakier. Kremowy, bez żadnych drobinek i perły. Nazywa się Sea Green i ma numer 212. 
Ogólnie bardzo lubię lakiery My Secret. Wcześniej też je kupowałam. Podobają mi się kolory, pędzelek, no i to, że na moich paznokciach są niezwykle trwałe. Pokrywam paznokcie dwoma warstwami lakieru i cieszę się nienagannym manicurem przez 4-5 dni. Później zmywam, bo paznokcie zaczynają odrastać i nie wyglądają zbyt ciekawie ;)







Jeśli chodzi o sam lakier:

SEA GREEN 212
pojemność: 10ml
cena: 6,99zł

Kolor bardzo mi się podoba, lubię takie odcienie. A Wy co sądzicie? Ładny czy nieładny? ;)


Najcudowniejszy matowy kobalt od Golden Rose

13:33

Najcudowniejszy matowy kobalt od Golden Rose

Nie pamiętam kiedy ostatnio na moim blogu pokazywałam jakiś lakier do paznokci, ale w tym zakochałam się totalnie i muszę go Wam pokazać.
Kupiłam go wczoraj na stoisku Golden Rose. Dzień wcześniej oglądałam filmik RLM, która pokazywała matowe lakiery tej firmy. Normalnie przepadłam!!! 
Wśród kilkudziesięciu kolorów od razu w oko wpadł mi ten kobalt. Jest piękny!!!
Lakier pochodzi z kolekcji Velvet Matte i ma numer 22.




Krycie ma całkiem w porządku, dwie warstwy wystarczają na ładne pomalowanie. 
Zestawiłam go ze srebrnym lakierem Lovely, który ładnie błyszczy. I chociaż moje paznokcie nie są teraz długie, ponieważ przeszkadzają mi w pracy to muszę przyznać, że lakier bardzo ładnie się prezentuje.

Jeszcze niedawno wcale nie podobały mi się matowe paznokcie, miałam dwa lakiery matowe z Inglota, ale rzadko po nie sięgałam. Teraz wydaje mi się, że jesienią moje paznokcie bardzo często będą występowały w wersji matowej. Następnym razem będąc przy stoisku Golden Rose kupię sobie jeszcze jeden kolor ;)


Lubicie matowe lakiery do paznokci? Macie swoje ulubione firmy?

Glitters forever

09:09

Glitters forever

 Wariacje z brokatem!
 Lubię kiedy zimą moje paznokcie błyszczą i kiedy dużo się na nich dzieje ;) 
Trzy różne toppery z drobinkami, z trzech różnych firm dały nieziemski efekt na paznokciach. Wszystko super się prezentowało, ale miałam niemały problem ze zmywaniem ;)
Lakier bazowy to Sensique numer 178 z jesiennej kolekcji.










Copyright © majmejkap , Blogger