Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kobo. Pokaż wszystkie posty
Makijaż nową paletą Kobo Midnight Wonders

15:29

Makijaż nową paletą Kobo Midnight Wonders

W końcu miałam chwilę aby móc pobawić się nową paletą Kobo Midnight Wonders, którą nie tak dawno pokazywałam Wam na blogu. Mamy tutaj do czynienia z ulepszoną formułą cieni, która jest bardzo mocno napigmentowana, a w dotyku aksamitna i jak masełko. Cienie praktycznie same się rozcierają. Naprawdę przyjemnie się z nimi pracuje.

To co na pewno muszę napisać to fakt, że pigment jest na tyle mocny, że farbuje białe pędzle i ciężko je potem doczyścić ;)

Jakość cieni Kobo jest bez porównania lepsza od poprzednich. Te poprzednie były zawsze suche i kredowe, a tutaj naprawdę jest niebo. Co więcej ogromny plus za te dwa iskierkowe cienie! Chętnie kupiłabym paletę samych takich wykończeń ;)



Jak się Wam podoba ten makijaż? Macie tą paletę Kobo? :)
Paleta Kobo MIDNIGHT WONDERS by Daniel Sobieśniewski

15:52

Paleta Kobo MIDNIGHT WONDERS by Daniel Sobieśniewski

Naprawdę długo nie kupowałam żadnej gotowej paletki z cieniami. Na rynku pojawiła się masa nowości, a mnie jakoś nic nie skusiło na tyle aby kupić kolejną paletę. Jednak sytuacja zmieniła się ostatnio diametralnie i w końcu zdecydowałam się na nowość marki Kobo, czyli paletę Midnight Wonders. Paletę? Paletkę, ponieważ jest ona całkiem malutka, kompaktowa i bardzo poręczna.


Paletka to edycja limitowana stworzona we współpracy z Danielem Sobieśniewskim. Zawiera 10 cieni o wykończeniu matowym, metalicznym i drobinkowym. Patrząc na nią mam w głowie masę pomysłów na makijaże, chociaż na pewno nie jest to paletka samowystarczalna i trzeba to zaznaczyć. Na pewno jest to coś co wzbogaci Waszą kolekcję i dopełni palety nude. 


Z zapowiedzi wiem, że w tej palecie mamy do czynienia z nową formułą cieni Kobo. I faktycznie, to nie są te same suche, kredowe cienie co kiedyś. Te są jak masełko i to bez znaczenia czy dotykamy matu czy metalicznego cienia. Pigmentacja jest na najwyższym poziomie. Kolory cieni są bardzo żywe i intensywne. Podoba mi się dodatek dwóch cieni drobinkowych, które są unikatowe i nie często spotyka się je w paletkach. To coś, co aspiruje do bycia turbopigmentami, ale nie można ich ze sobą zestawić 1:1.


Oprócz tych drobinkowych cieni urzekła mnie ta pomarańczowa żółć, fiolet, fuksja i matowa zieleń.
W moim odczuciu połączenie kolorów jest nieoczywiste i piękne. Na pewno bardzo inspirujące.


Samo opakowanie paletki jest kartonowe i bardzo lekkie. W środku jest lusterko, a całe wnętrze palety wyłożone jest holograficznym papierem/folią. Całość bardzo mi się podoba i sprawia, że miło się na nią patrzy. Nie mogę się doczekać aż zanurzę w niej pędzle :)



Ogólnie polecam zainteresować się tą paletą. Koniecznie dajcie znać jak podoba się Wam i co sądzicie o jej kolorach. Macie ją? A może dopiero chcecie ją kupić? Czekam na Wasze komentarze ;) :)
Trzy nowe korektory z drogerii warte polecenia | Catrice, Kobo, My Secret

12:52

Trzy nowe korektory z drogerii warte polecenia | Catrice, Kobo, My Secret

Korektory to jedne z tych produktów, które uwielbiam testować i bardzo cieszę się gdy w drogerii trafię na coś naprawdę godnego uwagi. Dzisiaj chcę przedstawić Wam trzech takich gagatków. Wszystkie te korektory testuję od mniej więcej dwóch miesięcy - są to dość świeże nowości w drogeryjnych szafach i moim daniem naprawdę warto się nimi zainteresować. Jeżeli chcecie się dowiedzieć na co się zdecydować i co najlepiej sprawdzi się u Was to zapraszam do dalszej części tego wpisu. 


KOBO PROFESSIONAL CREAMY CAMOUFLAGE CORRECTING & CONTOURING
Mój egzemplarz to odcień 401 Fair i jest to jaśniutki żółty korektor. Jego konsystencja jest bardzo kremowa, lekko tłusta pod palcami, a może nawet nie tyle tłusta, co po prostu nawilżająca. Mamy tutaj naprawdę mocne, pełne krycie, ukrywa nawet mocne cienie pod oczami i właśnie przez tą kremową formułę idealnie sprawdza się w tej okolicy. Nie jest to produkt zastygający, on po aplikacji jest cały czas plastyczny i na pewno trzeba go utrwalić pudrem (ja zresztą zawsze korektor pod okiem utrwalam). Ten korektor bardzo dobrze współgra z podkładami i przy nakładaniu ładnie się z nimi łączy - nie tworzy żadnych plam ani linii, które oddzielałyby te dwa produkty na twarzy. Jest bardzo trwały, nie waży się i też nie ciemnieje co na pewno jest ważne dla wielu z Was.

MY SECRET LONG WEARING CONCEALER 
Ja akurat mam odcień numer 01 Nude i zdecydowanie jest to różowy korektor. Jasny, ale jednak dość mocno różowy. Jest kremowy, ale bardziej płynny niż korektor Kobo. Ma cieńszą formułę, jest też lżejszy i jego krycie jest nieco słabsze. Jesteśmy nim w stanie zakryć jakieś żyłki, średnie cienie pod oczami, ale z tymi mocnymi może już sobie nie poradzić. Ja określiłabym go jako taki typowy dobry dzienny korektor. Podoba mi się w nim to, że ma nieco większy aplikator, bo takie po prostu lubię i mogę nimi szybciej nałożyć produkt.

CATRICE HD LIQUID COVERAGE PRECISION CONCEALER
Mój odcień to 010 Light Beige, najjaśniejszy z całej gamy, ładny, ciepły. W moim odczuciu ten korektor to taka kosmetyczna ciekawostka, ponieważ nie jest to standardowy produkt, który nakładamy pod oczy, nie ma standardowej formuły i aplikatora. To korektor z precyzyjną filcową końcówką, która umożliwia nam robienie poprawek w makijażu np.  czyszczenie linii brwi, linii kreski albo konturu ust. Ma dość płynną konsystencję, ale bardzo dobrze się z nim pracuje. Ma mocne krycie, dość szybko zastyga i jest bardzo trwały. Można nim ukryć drobne niedoskonałości, ale na pewno nie jest to korektor, który sprawdzi się w okolicy oczu, ponieważ jego formuła jest zbyt wysuszająca i nie będzie on tam ładnie wyglądał.



Warto dodać, że każdy z tych korektorów kosztuje poniżej 20 złotych i wszystkie dostaniecie w drogeriach Natura. Same musicie zdecydować, który z nich jest najlepszy dla Was. 

A może już znacie te produkty? Dajcie znać jak sprawdzają się u Was  :) ;) 
Moje ulubione pomadki w ciepłej tonacji nude | Nabla, Golden Rose, Kobo, Huda Beauty, Lovely

19:52

Moje ulubione pomadki w ciepłej tonacji nude | Nabla, Golden Rose, Kobo, Huda Beauty, Lovely

Usta w odcieniu nude to jeden z najpopularniejszych wyborów jeśli chodzi o makijaż ust. Sama bardzo lubię takie kolory na sobie i zawsze gdy mam mocniej pomalowane oczy albo po prostu nie chcę aby makijaż odwracał uwagę od mojego stroju to sięgam po nudziaka. Trzeba przyznać, że jest to najbardziej bezpieczna opcja jeśli chodzi o usta ;)

W dzisiejszym wpisie przygotowałam dla Was moje ulubione pomadki nude, ale w tej cieplejszej wersji. Coś bardziej beżowo-brzoskwiniowego ;) Wszystkie produkty, które Wam pokażę mają matowe wykończenie, chociaż ich formuły są różne.


Żeby tego wstępu nie przeciągać w nieskończoność od razu przejdę do pierwszej pomadki.

LOVELY MOUSSE MATTE LIPSTICK NUMER 01
To pomadka w formie klasycznego sztyftu o bardzo zaskakującej formule. Przy aplikacji jest kremowa jak masełko co totalnie nie wróży matowego wykończenia. Po chwili jednak staje się matowa, zastyga na ustach i jest naprawdę, naprawdę bardzo trwała. Jedzenie i picie nie jest straszne. Jej odcień to połączenie koloru brzoskwiniowego i koralowego. Bardzo ładnie pachnie i dobrze wygląda na ustach.


KOBO TRUE MATT NUMER 506 TIMELESS BEAUTY
Kolejna klasyczna szminka w nieco jaśniejszym odcieniu niż ta z Lovely. Ciężko mi określić jej kolor, ale dla mnie to taki morelowy jogurt ;) Ma bardzo naturalne wykończenie, nie jest zbyt papierowa na ustach i na pewno ich nie przesusza. Nie mogę nie wspomnieć o jej pięknym magnetycznym opakowaniu - jest boskie!


GOLDEN ROSE VELVET MATTE NUMER 10
Pomadek z tej serii używał już chyba każdy. Moim sprawdzonym kolorkiem jest właśnie 10. To bardzo twarzowy kolor, w którym ja doszukuję się nawet odrobinki czerwieni. Dla jest to wciąż stonowana pomadka i bardzo lubię jej używać. Zdarza się nawet, że pomieszkuje w mojej torebce.


NABLA DREAMY MATTE LIQUID LIPSTICK SWEET GRAVITY
To pierwsza płynna pomadka w tym zestawieniu i jeden z moich top of the top jeśli chodzi o pomadki w tej tonacji. W tej pomadce zdecydowanie wybija się brąz, ale jest właśnie taki cieplutki i otulający. Pomadka jest niezwykle trwała i ma bardzo dobry aplikator, który ułatwia precyzyjne nałożenie pomadki na usta.


GOLDEN ROSE LONGSTAY LIQUID LIPSTICK NUMER 13
Tą pomadkę również kocham bardzo mocno! Idealne wyważenie między brzoskwinią a beżem. Odcień, który pasuje naprawdę wielu osobom i jest przez to mocno uniwersalny. Jeśli chodzi o formułę tej pomadki to jest ona bardzo komfortowa w noszeniu i nie wysusza moich ust, chociaż wiem, że niektórym niestety przesusza i to bardzo mocno.


GOLDEN ROSE LONGSTAY LIQUID LIPSTICK NUMER 17
Drugim kolorkiem z tej serii jest 17 i ten kolor jest nieco bardziej nasycony. Dominuje w nim zgaszona pomarańczka. Z tą pomadką usta są podkreślone, ale nie dominują na twarzy. Co do formuły no to tak jak z poprzednią szminką, niektórym usta wysusza - mi nie ;)


HUDA BEAUTY LIQUID MATTE LIPSTICK BOMBSHELL
I na koniec pozostała nam jedna z kultowych pomadek Huda Beauty czyli właśnie Bombshell. W moim odczuciu jest to połączenie dwóch poprzednich pomadek, które opisałam. Doszukuję się w niej zarówno tonów beżowych jak i pomarańczowych. To bardzo dobra pomadka! Zresztą myślę, że za cenę jaką trzeba za nią zapłacić można tego oczekiwać. Formuła jest bardzo lekka, płynna i faktycznie długotrwała.


To są moje ulubione pomadki w tej tonacji kolorystycznej. Za każdą jedną ręczę, są naprawdę bardzo dobre ;) Zarówno te tańsze jak i droższe. Tylko od Was zależy, którą wybierzecie dla siebie - ja daję Wam wybór. 



A może macie jakąś inną ulubioną pomadkę w tej kolorystyce? Czekam na Wasze hity i propozycje ;)
Nowości makijażowe | Haul zakupowy: Kobo, Juvia's Place, Ofra, Becca, Sephora, Urban Decay,  My Secret, Bourjois

12:54

Nowości makijażowe | Haul zakupowy: Kobo, Juvia's Place, Ofra, Becca, Sephora, Urban Decay, My Secret, Bourjois


Cześć wszystkim ;)

Haulu zakupowego nie było na moim blogu wieeeeeeki! Naprawdę tak dawno pokazywałam swoje nowe łupy, że wstyd się przyznać, ale nie pamiętam kiedy to dokładnie było... Ostatnio jednak pojawiło się u mnie sporo nowości i postanowiłam zebrać je wszystkie razem i pokazać Wam co takiego fajnego udało mi się kupić lub dostać. 

Wszystkie kosmetyki, które dzisiaj Wam pokażę stoją przede mną w pudełku i w sumie nie wiem od czego mam zacząć. I chociaż to chyba rozświetlaczy mam najwięcej to może na początek paleta cieni, która była na mojej liście życzeń od dłuższego czasu. Mam tutaj na myśli oczywiście Juvia's Place The Magic. OMG! Na żywo jest jeszcze piękniejsza niż na zdjęciach w internecie! Jest duża, ma solidne kartonowe opakowanie i skrywa w sobie 16 zabójczych kolorów, które nawet w momencie pisania tego wpisu powodują u mnie istną burzę pomysłów na makijaże z jej użyciem. Bardzo się cieszę, że w końcu ją mam! Na pewno zrobię o niej osobny wpis, aby dokładnie Wam ją pokazać. Jest boska!


Kolejnym produktem jest sypki (no dziwne) puder marki Coty AIRSPUN. Tutaj muszę przyznać, że mam go od około miesiąca i namiętnie go używam. Ja mam wersję Translucent Extra Coverage. Kupiłam ten puder z czystej ciekawości po przeczytaniu kilku pozytywnych recenzji Amerykanek. Uwielbiam go! Stosunek jego ceny do jakości jest fantastyczny, bo za opakowanie 65 gramów płacimy około 60 złotych. Nie chcę pisać o nim więcej, ponieważ szykuję dla Was oddzielny post z jego recenzją i wtedy też pokażę jego moc w trakcie aplikacji. Na razie po prostu musicie wiedzieć, że jest to świetny puder ;) :)

Kolejną nowością u mnie jest podkład Bourjois Healthy Mix o numerze 50 Rose Ivory, który obecnie jest dla mnie zdecydowanie za jasny, ale na pewno będę go testować kiedy moja opalenizna zaniknie. Blade osoby jednak niech wiedzą, że jest to naprawdę ładny jasny odcień i na pewno nie jest to podkład różowy. Nazwa jest w tym przypadku mylna, bo to naprawdę śliczny żółciutki kolorek.

W moje ręce dostał się również rozświetlacz marki Ofra w odcieniu Blissful. Postawiłam na jego miniwersję, bo w końcu rozświetlacz to produkt wydajny, a ja i tak mam ich naprawdę sporo. Ten rozświetlacz jest piękny i faktycznie daje intensywną taflę na skórze. Czuję się zmotywowana, aby kupić również inne odcienie właśnie w wersji mini.


Jak już mowa o rozświetlaczach to pokażę Wam jeszcze dwie czekoladki Makeup Revolution. Skusiłam się na wersję Peach & Glow oraz nową Rose Gold Glow. Obie są przepiękne, a w tej nowej Rose Gold oba rozświetlacze skradły moje serce. Także jeśli się zastanawiałyście nad jej zakupem to naprawdę polecam ;) W wersji brzoskwiniowej jest rozświetlający róż i rozświetlacz złożony z trzech różnych odcieni.


Dalej mam kilka produktów z drogerii Natura. Kupiłam ponownie mgiełkę Instant Matt marki Essence, ponieważ skończyłam pierwsze opakowanie tego produktu i dobrze mi się go używało. Mała buteleczka o pojemności 50 ml to super rozwiązanie na wyjazdy i ogólnie do torebki.


Z nowości mam też My Secret Fixer Liquid, czyli drogeryjny odpowiednik Duraline z Inglota. Jak na razie użyłam go zaledwie kilka razy i nie widzę specjalnie różnicy między tymi dwoma produktami. 

Do koszyka wpadły również produkty z nowej szafy Kobo, która zawitała w końcu do mojej osiedlowej Natury. Kupiłam trzy szminki w klasycznej formie. Wybrałam bardzo bezpieczne odcienie, których tak naprawdę brakuje mi w mojej kolekcji. Pomadki mają przepiękne magnetyczne opakowania i występują w dwóch wykończeniach: matowym i błyszcząco-kremowym. W moje łapki wpadły numer 506, 601 i 605. Ostatnio katuję na co dzień tą ostatnią ;) I wzięłam też pierwszy pigment z tej nowej kolekcji. Mówię "pierwszy", bo na jednym na pewno się nie skończy! Kolor, który mam to 605 Red & Gold i, o mamo, jaki on jest piękny! No po prostu robi cały makijaż!


Ostatni przystanek w tym haulu to Sephora. Korzystając z 20% rabatu zamówiłam sobie kilka rzeczy, które również były na mojej liście życzeń. Po pierwsze zachciało mi się przetestować pomadki Cream Lip Stain i wybrałam dwa naprawdę letnie kolory: 04 Coral Crush i 08 Whipped Blush. W konsystencji przypominają mi Soft Matte Lip Cream z Nyxa.

Kupiłam również miniaturkę rozświetlacza Becca w odcieniu Rose Gold, ponieważ jestem dość opalona i brakowało mi w kolekcji jakiegoś ciemniejszego rozświetlacza, który nadawałby się właśnie na tą letnią porę. Wygląda uroczo, jednak nie powalił mnie jakością. Testuję go teraz naprawdę solidnie i z pewnością w lipcu pojawi się jego recenzja.


I ostatni produkt to kolejny brokatowy liner Heavy Metal marki Urban Decay. Tym razem wybrałam kolor Catcall, czyli różowy z drobinkami srebrnymi i różowymi właśnie. Jest piękny! Dla mnie takie brokatowe eyelinery to świetny pomysł na dopełnienie makijażu. Wyglądają na oczach cudownie!

I to już chyba wszystko co chciałam Wam dzisiaj pokazać. Mam tylko nadzieję, że o niczym nie zapomniałam ;) Napiszcie mi co nowego Wy sobie ostatnio kupiłyście lub na co polujecie w najbliższym czasie. Czy macie swoje listy życzeń gdzie wpisujecie produkty, które chciałybyście kupić? Bardzo mnie to ciekawi ;)
Moje najpiękniejsze pomadki do dziennego makijażu

18:09

Moje najpiękniejsze pomadki do dziennego makijażu


Hej wszystkim ;)

Czy Wy też macie swoją ulubioną pomadkę, której używacie praktycznie codziennie? Pomimo większej kolekcji szminek właśnie ta jedna tak bardzo Wam podpasowała, że nie możecie się od niej odczepić? Ja mam siedem takich pomadek, używam ich zamiennie na co dzień robiąc makijaż. Moim zdaniem są to najpiękniejsze odcienie i też bardzo uniwersalne.

W ciągu dnia zależy mi na trwałości noszonej pomadki, bo nie mam w zwyczaju poprawiania makijażu. Lubię też w miarę neutralne, zgaszone kolory i najczęściej wybieram odcienie różu. Jeśli chcecie poznać moje najpiękniejsze dzienne pomadki to zapraszam do zapoznania się z dalszym ciągiem tego wpisu.


GOLDEN ROSE LONGSTAY MATTE LIQUID LIPSTICK 03
Tej pomadki nie muszę nikomu przedstawiać. Śliczny, lekko przygaszony róż w matowym wydaniu. Pomadka po zastygnięciu na ustach ma w sobie delikatną perłową poświatę, co bardzo mi się podoba. Często po nią sięgam. Ten odcień nie jest zbyt ciemny, ale bardzo ładnie podkreśla usta.

WET'N'WILD MEGALAST LIQUID CATSUIT REBEL ROSE
Ta szminka wydawałaby się zbliżona odcieniem do tej z GR jednak to zupełnie inna bajka. Ten kolor jest totalnie matowy, ciemniejszy i też znacznie chłodniejszy. Moim zdaniem ma w sobie lekką domieszkę fioletu. Tutaj duży plus za odcień, bo optycznie wybiela.

NABLA DREAMY MATTE LIQUID LIPSTICK ROSES
Nieco cieplejszy odcień od dwóch poprzednich, ale wciąż różowy. Dla mnie ta pomadka to niezwykle dziewczęcy róż. Często ląduje na moich ustach, ponieważ po aplikacji jest zupełnie nie wyczuwalna na ustach.


NYX SOFT MATTE LIP CREAM SAN PAULO
Ta pomadka ma nieco mocniejszy odcień. Dla mnie nie jest to fuksja, a raczej malinowy róż z odrobinką czerwieni. Uwielbiam tą pomadkę, bo odmienia cały makijaż i usta delikatnie wychodzą na pierwszy plan. Dodatkowo piankowa konsystencja uprzyjemnia stosowanie.

KAT VON D EVERLASTING LIQUID LIPSTICK LOVECRAFT
Moja najukochańsza pomadka, która już nieraz ratowała mnie z opresji. Jeśli nie wiem co nałożyć na usta to sięgam właśnie po tą pomadkę. Jest bardzo trwała, a jej kolor jest przytłumionym różem. 

KOBO TRUE MATT 506 TIMELESS BEAUTY
Pierwsza z nieróżowych pomadek w tym zestawieniu. To przepiękny brzoskwiniowy nude. Pomadka w klasycznej wersji o matowym wykończeniu, jednak nie jest to płaski, papierowy mat. Mimo dość ciepłego odcienia przebija się w nim nutka różu, szczególnie na ustach.

EVELINE COLOR EDITION 720 SWEET CHOCOLATE 
Ta pomadka ma czekoladowy odcień. U mnie spełnia rolę ciemnego odcienia nude. Wykończenie tej pomadki jest kremowe, więc jej trwałość nie jest aż tak dobra jak pomadek matowych, ale nie ma na co narzekać. 


I tak właśnie prezentuje się zestawienie moich siedmiu najpiękniejszych pomadek na co dzień. Każdą z nich mogę Wam polecić. Mam nadzieję, że skusicie się na którąś z tych pomadek.

Koniecznie napiszcie mi jakiej pomadki Wy używacie codziennie rano :)
Walentynkowy makijaż w wersji mocno glamour

20:53

Walentynkowy makijaż w wersji mocno glamour

No wiem, że dzisiaj Tłusty Czwartek ;) Ale nie zapominajcie, że Walentynki też zbliżają się wielkimi krokami i to najwyższy czas na szukanie inspiracji makijażowych na tą właśnie okazję. 

Moja tegoroczna propozycja to intensywne, ciepłe odcienie, błysk i piękne rzęsy. Starałam się wymodelować oko na kształt koci i całość utrzymać w klimacie glamour. Pokazuję Wam jedynie makijaż oka, bo to on wymaga najwięcej pracy i trzeba mu chwilę poświęcić. Pamiętajcie , że kluczem do perfekcyjnego makijażu jest blendowanie! 




Do tak intensywnego makijażu wybrałabym matową pomadkę w odcieniu nude.

Myślę, że przez te kolory idealnie wpisuje się w klimat walentynkowy i będzie rewelacyjną opcją na wieczorną randkę lub kolację. 

Kosmetyki, których użyłam do wykonania tego makijażu oka wraz z informacją dotyczącą modelu rzęs wypisałam pod zdjęciami na samym dole ;) 


Do wykonania tego makijażu oka użyłam:
*korektor Nyx Gotcha Covered odcień Ivory
*cielista kredka My Secret numer 19
*paletka The Balm Meet Matte Nude odcień Matt Malloy i Matt Lombardi
*cień Kobo 106 MONO
*cień Glamshadows Marsala
*cień Inglot 612 DS
*paletka Nabla Dreamy Eyeshadows odcień Dogma i Senorita
*paletka Juvia's Place The Saharan odcień Fula i Chad
*cień foliowy Makeup Revolution Rose Gold
*pigment Inglot numer 115 
*mascara Pierre Rene Super Curly
*klej do rzęs Ardell Lash Grip
*rzęsy Beauty Lashes model Lilly
*kredka do brwi Catrice numer 020
*żel do  brwi Rimmel Brow This Way 002 Medium Brown

Polskie odpowiedniki cieni Nabla z palety Dreamy | Inglot, Glamshop, Kobo, My Secret

18:01

Polskie odpowiedniki cieni Nabla z palety Dreamy | Inglot, Glamshop, Kobo, My Secret

Limitowana edycja palety cieni Nabla Dreamy to wciąż pożądana wśród wielu kosmetykoholiczek pozycja. Cieszyć się nią mogą jedynie osoby, którym udało się ją zakupić. W sklepach pojawiła się jesienią jeden raz i wyprzedała w mgnieniu oka. Nic w tym dziwnego,  ponieważ paleta jest cudowna, a cienie najwyższej jakości. No i te piękne kolory ;) Z tego co się orientuję to ma ona jeszcze wrócić do sprzedaży, ale i tak pewnie ich ilość będzie ograniczona.

Dla tych z Was, które nie mają palety Nabla Dreamy przygotowałam dzisiejszy wpis. Pokażę, że samodzielnie można stworzyć paletę cieni ekstremalnie zbliżoną kolorystyką do pierwowzoru. Udało mi się znaleźć odpowiedniki kolorów i wykończeń w cieniach, które na co dzień są dla każdego lepiej dostępne ;) 

I UWAGA! Będziemy się poruszać wśród polskich marek kosmetycznych.


Chcę zaznaczyć, że niektóre z cieni Nabla są na tyle unikatowe, że nie znalazłam w całej swojej kolekcji cienia o dokładnie tym samym kolorze czy wykończeniu. Potraktujcie ten wpis jako ciekawostkę i większą czy też mniejszą inspirację przy tworzeniu własnej palety. 

A może szukacie tylko jednego odpowiednika cienia z palety i do tej pory nie znalazłyście niczego ciekawego?

Poniższe zdjęcie powinno Wam nieco pomóc w tej kwestii ;)

Jeśli paleta Nabla Dreamy pojawi się jeszcze w sprzedaży to wciąż polecam ją kupić. Będziecie nią zachwycone, bo jakość tych cieni jest niezwykła. W przypadku gdyby nie pojawiła się już ponownie lub po prostu się na nią nie załapiecie to polecam wyposażyć się w odpowiedniki ;)

Napiszcie mi proszę czy macie tą paletę w swoich zbiorach ;) Lubicie po nią sięgać? Ja po prostu ją uwielbiam!! 

Tutaj pisałam o tej palecie więcej:
Tanie i dobre kosmetyki do makijażu, które musisz mieć | 5 świetnych produktów do 20 zł

19:57

Tanie i dobre kosmetyki do makijażu, które musisz mieć | 5 świetnych produktów do 20 zł

To wcale nie jest tak, że kiedy chcesz kupić dobrej jakości kosmetyki to musisz mieć worek pieniędzy i rozbijać swoją skarbonkę. Dzisiaj mam dla Was porcję rewelacyjnych kosmetyków do makijażu, które nie kosztują więcej niż 20 zł. Będzie więc dość łaskawie dla portfela. W dodatku z tego co się orientuję wszystkie te produkty znajdziecie stacjonarnie w drogeriach lub na firmowych wyspach ;) Jeśli ciekawi Was jakie pięć produktów mam Wam do pokazania to zapraszam na ten wpis ;)


GOLDEN ROSE SPARKLY EYELINER
Jeśli w makijażu lubicie błysk to ten produkt się Wam na pewno spodoba. To eyelinery o bardzo dobrej formule, w których zanurzone są drobineczki brokatu. Możecie ich używać jako mały akcent na powiece lub malować brokatowe kreski wzdłuż linii rzęs. Efekt jaki dają na powiece jest niesamowity - drobinki przepięknie i elegancko odbijają światło.


KOBO BRIGHTENER MIX
To produkt, który z pewnością uratuje Wasz makijaż jesienią i zimą kiedy to okaże się, że letnia opalenizna zaczęła już znikać i ulubiony podkład będzie zbyt ciemny. Ten mixer jest fantastyczny, ponieważ poza rozjaśnieniem podkładu nie robi z nim nic - nie zmienia jego właściwości, nie rozwadnia, nie zmniejsza krycia. Dostaniecie go w każdej drogerii Natura w naprawdę niskiej cenie.


CATRICE SLIM'MATIC ULTRA PRECISE BROW PENCIL
Szukacie precyzyjnej kredki do brwi. Cieńszej chyba nie znajdziecie. Tak, tą kredką jesteście w stanie narysować pojedyncze włoski na skórze. Efekt jaki jesteście nią w stanie uzyskać jest bardzo naturalny, ale brwi są wyraźnie zaznaczone. Plus również za to, że nie trzeba jej ostrzyć i za mini spiralkę do wyczesywania brwi na drugim końcu :)


WIBO LIP LINER
Z konturówkami do ust tej marki znam się całkiem od niedawna, ale zdążyłam je bardzo polubić. Są kremowe, łatwo sunie się nimi po ustach. Mi również świetnie sprawdzają się w roli  szminki - po prostu wypełniam nimi całe usta. Nie ścierają się, nie rozlewają w kącikach. Są naprawdę dobre i godne polecenia.


MY SECRET FACE'N'BODY BRONZING POWDER 
Na dowód, że to produkt godny uwagi powiem, że zużyłam już dwa opakowania tego pudru i zaczęłam trzecie. To idealny odcień pudru, którym możemy wykonturować sobie buźkę. Jego wykończenie jest satynowe, a nie płaskie i totalnie matowe. To w jak cudowny sposób ten brązer imituje cienie na twarzy jest po prostu niesamowite. Produkt jest wypiekany i przez to baaaardzo wydajny.


I tak właśnie wygląda pierwsza piątka produktów poniżej 20 zł, które bardzo lubię i mogę Wam polecić. Myślę, że może z tego powstać całkiem przyjemna seria wpisów ;) Co o tym myślicie?

Jeżeli macie jakieś makijażowe hity do 20 zł to koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu :)

Haul z drogerii Natura - My Secret, Kobo, Smart Girls Get More, Essence + swatche

19:31

Haul z drogerii Natura - My Secret, Kobo, Smart Girls Get More, Essence + swatche

W Naturze nie byłam wieki. Serio, nie pamiętam kiedy ostatnio. A samą drogerię mam naprawdę pod nosem. Dzisiaj jednak w końcu się zebrałam i postanowiłam zobaczyć co nowego w trawie piszczy. Poza tym musiałam dokupić kilka rzeczy, które mi się kończą.

Zakupy uważam za naprawdę udane. Jeżeli ciekawi Was co udało mi się dzisiaj kupić to zapraszam na dalszą część wpisu ;)

Zacznę od tych produktów, które miałam na liście i wiedziałam, że je kupię. Sięgnęłam po kolejne opakowanie wypiekanego brązera od My Secret i mix do podkładów marki Kobo. Uwielbiam oba produkty i nie wyobrażam sobie bez nich swojej toaletki i kufra ;)


Produktem, który bardzo mnie zaciekawił był kremowy rozświetlacz z limitowanej edycji Essence w idealnie szampańskim odcieniu. Bardzo lubię tego typu kosmetyki mieszać z podkładami uzyskując bardziej świetliste wykończenie. Szkoda było go nie wziąć, ponieważ kosztował jedyne 14 zł. Narazie sprawdzałam go jedynie na dłoni. Daje śliczny efekt tafli i pięknie pachnie ;) Z reguły produkty z edycji limitowanych są świetne, więc mam nadzieję, że ten produkt się sprawdzi.

Do koszyka wpadł też rozświtlający puder sypki marki Smart Girls Get More. Sprawdziłam go na dłoni jeszcze w sklepie i spodobał mi się. Jest dość intensywny, myślę, że będę go mieszała z pudrem matującym i nakładała go pod oczy. Ogólnie trzeba będzie z nim pokombinować, bo czuję, że naprawdę może okazać się hitem.


Z szafy Catrice wzięłam swoją ulubioną kredkę do brwi w odcieniu 020, bo obecna jest już dość malutka i wolałam mieć nową na zapas. Oprócz tego mój wzrok przykuła nowość - kredka do brwi w wersji Slim. Wybrałam odcień 030 Dark. Ma być wodoodporna i trwała. Jest niezwykle cieniutka i precyzyjna. Jej wkład jest połową normalnej grubości kredki wykręcanej ;)


Ostatnim produktem, który zdecydowałam się kupić jest uroczy róż marki My Secret o nazwie Dusty Rose. Oczywiście skusił mnie jego piękny odcień. Róż posiada w sobie złociste drobinki i jest dość intensywny. Wydaje się być idealnym odcieniem różu na co dzień.


I na koniec zostawiam Wam swatche wszystkich produktów ;)


I to wszystkie rzeczy, które wpadły dzisiaj do mojego koszyka. Teraz będę je testować i pewnie stworzę z ich użyciem jakiś ciekawy makijaż. Jeśli macie propozycje kolorystyki, którą powinnam w nim wykorzystać to dajcie znać ;)
Copyright © majmejkap , Blogger