Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zoeva. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zoeva. Pokaż wszystkie posty
Idealne odpowiedniki pędzelków Zoeva | Pędzle do makijażu oczu marki Jessup | Tanio vs. drogo

20:07

Idealne odpowiedniki pędzelków Zoeva | Pędzle do makijażu oczu marki Jessup | Tanio vs. drogo

Oj myślę, że ten post zainteresuje nie jedną z Was. Dzisiaj przygotowałam prawdziwą petardę jeśli chodzi o porównanie, ale uważam, że naprawdę warto się nim z Wami podzielić.

Jestem pewna, że jeśli lubicie makijaż to słyszałyście o marce Zoeva i jej słynnych pędzlach do makijażu. Ba, pewnie większość z Was ma te pędzle w swoich kosmetyczkach i codziennie z nich korzysta robiąc swój makijaż.

Ja oczywiście też posiadam te pędzelki. Zarówno do twarzy jak i do oczu - tutaj mam pędzle kupowane na sztuki jak i cały zestaw Rose Golden Volume 2. I tak są to naprawdę dobrej jakości narzędzia, które dobrze mi służą, a wiadomo, że za jakość trzeba płacić. I to naprawdę całkiem sporo.

A jeśli powiem Wam, że kupując pędzle Zoeva poważnie przepłacamy?

No i właśnie po to jest dzisiejszy post. Przedstawię Wam pędzle, które kosztują około 3,12 zł za sztukę i są pod względem włosia i kształtów tak samo dobrej jakości jak pędzle Zoeva. 

Kto czuje się skuszony tego zapraszam do dalszej części tego wpisu ;)


Jak możecie wywnioskować po tytule posta zapoznam Was dzisiaj bliżej z kompletem pędzli do oczu marki Jessup, które zamawiałam z oficjalnego sklepu marki na portalu Aliexpress. Mam je już od około trzech miesięcy i mogę na ich temat powiedzieć już  nieco więcej.

Zacznijmy od początku. Dlaczego w ogóle zdecydowałam się na zamówienie tego zestawu? Szukałam kolejnych pędzli do oczu, które mogłyby wspomóc i dopełnić dotychczasową kolekcję. Brałam pod uwagę zestawy Zoeva, ale na tamtą chwilę był to dla mnie za duży wydatek i nie chciałam przeznaczać tak dużej kwoty na pędzle.  Wtedy zaczęłam przeglądać fejsbukowe grupy, fora i szukać informacji na temat dobrych pędzli. Niejednokrotnie pojawiały się polecenia pędzli Jessup, które miały być świetnej jakości i kosztować grosze. Tak więc wyszukałam na Ali sklep Jessup i postanowiłam zaryzykować zamawiając pierwszy zestaw.

Ceny? Faktycznie bardzo przystępne. Piękne zestawy można kupić  już za cenę około 50 złotych. No po prostu interes życia. Co więcej, pędzle łudząco przypominają wyglądem właśnie Zoevę. 

Dziewczyny nawet nie wiecie jak bardzo byłam zaskoczona kiedy pędzle do mnie dotarły  (czekałam na nie co prawda 3 tygodnie, ale było warto)! Wybrałam sobie zestaw 15 pędzelków do oczu w wersji z białymi trzonkami (dokładnie ten). Każdy przyszedł osobno zapakowany w folijkę, oprócz tego wszystkie razem były w większym woreczku i dodatkowo owinięte folią bąbelkową. Dotarły do mnie w stanie idealnym. 

Po wyciągnięciu - kolejny szok! Przecież te pędzle to Zoeva... Kształty się zgadzają, długość trzonków i włosia się zgadza, nawet nazwy i ich numerki są identyczne jak w pędzlach Zoeva. Jedyną różnicą jest tak naprawdę logo. Tutaj mamy logo Jessup. 

I od razu chcę powiedzieć, że nie jest w porządku i nie podoba mi się to, że marka tak wiernie skopiowała poszczególne modele pędzli wykorzystując przy tym te same oznaczenia. Nie włożyli w ich projektowanie i nazywanie żadnego wysiłku. Jednak trzeba im przyznać to, że zrobili to naprawdę dobrze, bo tymi pędzlami chce się  po prostu malować.

Same pędzle mają matowe białe trzonki i proste skuwki w kolorze różowego złota. Prezentują się naprawdę bardzo ładnie. Takie połączenie kolorów to strzał w dziesiątkę ;)

Teraz chcę Wam pokazać jak bardzo podobne są do siebie poszczególne modele Jessup  do pędzli Zoeva.

142 Concealer Buffer
Identyczna długość całego pędzla i poszczególnych jego elementów. Włosie w pędzlu Zoevy jest minimalnie bardziej zbite od tego z Jessup.


221 Luxe Soft Crease
Pędzelek Jessup jest minimalnie większy i bardziej rozłożony, ale ta różnica jest znikoma. Oba są przyjemnie miękkie i rewelacyjnie sprawdzają się przy rozcieraniu.


227 Luxe Soft Definer
Te pędzelki nie różnią się od siebie niczym. Są identyczne i oba tak samo dobrze działają.


228 Luxe Crease
Te dwa modele również niczym się od siebie nie różnią jeśli chodzi o wygląd, ale wydaje mi się, że ten z Jessup ma odrobinkę miększe włosie.


230 Luxe Pencil
Te modele różnią się niewiele wielkością. Ten z Zoevy jest mniejszy i ma chudszy trzonek. Poza tym ich kształt jest do siebie baaardzo zbliżony.


231 Luxe Petit Crease
Pędzelki mają tej samej długości włosie, jednak ten z Zoevy jest bardziej spiczasty przez to precyzyjniej można nim aplikować cienie.


322 Brow  Line
Te dwa pędzelki różnią się od siebie wielkością. Ten z Jessup jest nieco mniejszy i przyznam, że sięgam po niego częściej, bo jest precyzyjniejszy. Wydaje mi się, że jest też minimalnie węższy.


Oprócz tych pędzli w zestawie były jeszcze inne, ale nie mam ich odpowiedników z marki Zoeva. Muszę jednak o nich wspomnieć, bo dwa z nich to moi niekwestionowani ulubieńcy.


Uwielbiam pędzel 233 Cream Shader to płaski języczkowy pędzel o dość długim włosiu, który idealnie sprawdza mi się do odcinania cut crease oraz czyszczenia linii brwii po ich wypełnieniu. Super nakłada się nim też pigmenty i cienie foliowe.


Drugi wielki ulubieniec to 222 Luxe All Over Shader czyli ogromny, puszysty pędzel, który jest pędzlem wykańczającym makijaż. Wyblenduje i wyczyści każdą krawędź. Jest bardzo miękki i napakowany włosiem. Uwielbiam go i teraz nie mogę wyobrazić bez niego żadnego makijażu. To prawdziwy must have!



Jak widzicie różnice między pędzlami są naprawdę minimalne i polecam Wam z całego serducha zamówić sobie pędzle Jessup. Do mnie idzie już kolejny zestaw pędzli - tym razem do twarzy i jestem ich bardzo ciekawa.

Odkąd mam pędzle Jessup naprawdę przeniosłam makijaż na wyższy poziom. Wyzwoliły moją kreatywność i chcę robić więcej makijaży! ;) Po stokroć polecam pędzelki Jessup! 
Paleta Nabla Dreamy Eyeshadows vs Zoeva Cocoa Blend | Podobne czy całkiem różne?

20:12

Paleta Nabla Dreamy Eyeshadows vs Zoeva Cocoa Blend | Podobne czy całkiem różne?

Jako maniaczka palet z cieniami do powiek dzisiaj śpieszę do Was z postem porównawczym dwóch palet - Nabla Dreamy Eyeshadows oraz Zoeva Cocoa Blend. Podczas ostatniego porządkowania kosmetyków akurat te dwie rzuciły mi się w oko i wtedy zobaczyłam, że są one do siebie całkiem podobne i warto byłoby taki post dla Was napisać ;) Co mam na myśli mówiąc podobne? Zapraszam do lektury!

 
Zanim przejdę do głównego tematu muszę napisać co te palety absolutnie różni. Przede wszystkim cena - paleta Nabli kosztuje około 160 zł natomiast Zoeva 90 zł. Różnica jest zatem spora. 
W droższej palecie mamy 12 cieni o niewielkiej gramaturze i dobrej jakości lusterko. Opcja tańsza nie posiada lusterka, mamy w niej 10 cieni, ale są one znacznie większe i w konsekwencji mamy tutaj 15 g produktu, a w Nabli jedynie 11g. 
Mimo, że paleta Zoeva jest większa od Nabli to waży mniej, jest też praktycznie o połowę cieńsza. 


Obie są natomiast wykonane z kartonu, ale mam wrażenie, że opakowanie tej z Nabli jest solidniejsze - może właśnie przez jego ciężar i obecność lusterka. Ani jednej ani drugiej pozycji nie można odmówić urody - są naprawdę bardzo ładne, eleganckie i stylowe. Obaj producenci zatroszczyli się o detale.

W obu paletach możemy znaleźć podobne kolorystycznie, chociaż ich wykończenie nie zawsze jest takie same.





Cienie marki Nabla są bardziej intensywne, bardziej miałkie i aksamitne. Nie znaczy to jednak, że Zoeva mocno od nich odstaje, bo te cienie również mają mocny pigment.

Kolorystyka obu palet jest do siebie zbliżona, ale jeśli dla kogoś jest to istotne to w palecie Cocoa Blend jest obecny matowy beżowy cień. W palecie Dreamy Eyeshadows go nie znajdziecie.

Podsumowując, jeśli nie udało się Wam kupić palety marki Nabla to możecie skusić się Cocoa Blend, która jest również piękną i dobrej jakości paletą cieni.

Dajcie koniecznie znać czy macie którąś z tych dwóch palet i jak się one u Was sprawują ;)
Ulubieńcy września | nowe włosy, KAT VON D, Maybelline, Kiko, Dove

18:04

Ulubieńcy września | nowe włosy, KAT VON D, Maybelline, Kiko, Dove

Witam Was kochane serdecznie ostatniego dnia września. Jak co miesiąc przyszła pora na jego kosmetyczne podsumowanie. Tym razem będzie odrobina produktów do pielęgnacji i kilka kosmetyków kolorowych, ale opowiem Wam też krótko o moich nowych włosach.


I właśnie od włosów zacznę. Zdecydowałam się na ombre, rozjaśnienie sporej długości włosów. I aktualnie jestem bardziej blond ;) Efekt bardzo mi się podoba i jestem z całości mega zadowolona. Oczywiście włosy zostały lekko podcięte, bo końce po lecie były przesuszone. Teraz muszę się skupić na nawilżaniu i regeneracji moich blond pasm. O swoich włosach planuję w październiku napisać cały post ;)

Z pielęgnacji pokażę Wam trzy produkty. Jeden będzie nietypowy, ponieważ nigdy wcześniej nie pokazywałam tego typu rzeczy na blogu.

Pierwszy kosmetyk to krem-żel do twarzy marki Dermedic Hydra In 3 Hialuro. Powiem tak, wracam do niego bardzo często. Ma żelową formułę, jest bardzo wydajny i dobrze nawilża skórę. Można by rzec nawet, że skóra go po prostu wypija. Polecam go bardzo mocno wszystkim, którzy nie lubią tej tłustej warstwy po aplikacji kremu ;)

Drugim produktem z pielęgnacji jest multi-regenerujący balsam do ciała Lirene z minerałami z Morza Martwego. Mam go dzięki obecności na konferencji Meet Beauty. Znalazłam go w jednej z paczek, które tam dostałam. Otworzyłam go pod koniec sierpnia i od tamtej pory bardzo dobrze mi służy. W czasie upałów ceniłam go za to, że się szybko wchłania i nie lepi się na skórze, a teraz również za to, że pomimo swojej lekkiej formuły dobrze skórę nawilża ;) Poręczna tuba jest świetnym rozwiązaniem w produktach tego typu, bo wiem, że uda mi się wykorzystać balsam do końca.

I teraz pora na ten nietypowy produkt. Mówię nietypowy, bo nigdy wcześniej nie prezentowałam na swoim blogu antyperspirantu. A we wrześniu poznałam fantastyczny produkt Dove i pod względem trwałej ochrony i pod względem zapachu. Serio, nie obraziłabym się za flakonik perfum o tym zapachu ;) Jest to tak świeży zapach, tak przyjemny, że mogłabym go wąchać i wąchać. Ta wersja zapachowa to gruszka z aloesem. Coś bezbłędnego!


W kwestii kolorówki zacznę od bazy pod podkład. Ta, której używałam najczęściej to Matt Filler z firmy AA Wings of color. Jest to baza wygładzająca z kolagenem i ceramidami. Bardzo dobrze sprawdza się pod większość podkładów, które mam. I powiem nawet więcej, ta baza jest idealnym rozwiązaniem dla dojrzałych cer. Bardzo ładnie nawilża skórę i wygładza zmarszczki. Jeżeli szukacie dobrej i łatwo dostępnej bazy pod makijaż to ta jest jak najbardziej godna polecenia ;) :)

Bardzo szybko ulubieńcem stał się korektor Maybelline Instant Anti-Age The Eraser Eye w odcieniu Light. I tak, wiem, że będzie on dostępny stacjonarnie. Ja jednak postanowiłam go kupić zanim to nastąpi. I teraz mogę go zdecydowanie polecić. To dość dobrze kryjący, kremowy korektor. Bardzo dobrze sprawdza się pod oczami. I powiem nawet więcej. Jeżeli dobrze go utrwalę to zupełnie nie zbiera mi się w ciągu dnia w załamaniach. Byłam naprawdę w dużym szoku kiedy wieczorem, po całym dniu zmywałam makijaż. Patrzę, a korektor w stanie idealnym ;) Jestem ciekawa jaka cena tego cuda będzie stacjonarnie. Wiedzcie natomiast, że w sieci kosztuje on około 35 zł.


A teraz prawdziwa petarda! We wrześniu udało mi się odkryć bardzo ciekawy brązer do jasnych karnacji. I "odkryć" jest tutaj słowem klucz, bo mam go dzięki uprzejmości uroczej Adelajdy <3 Poprosiłam ją o kupienie brązera w Kiko i w sumie w ciemno wybrałam brązer z serii Flawless Fusion w odcieniu 01. Na początku to pomyślałam, że to jest puder z kolorem i, że nie będzie go na skórze wcale widać. Oj jak bardzo się myliłam! Nawet nie możecie sobie wyobrazić jak on pięknie wygląda na skórze! To nie jest kolejna warstwa na buzi. On się po prostu wtapia w skórę, daje efekt idealnie przybrązowionej twarzy. No coś pięknego! Polecam go, podpisując się obiema rękami i nogami. Jest fenomenalny!!! Oczywiście nie można nie wspomnieć o jego pięknym lustrzanym opakowaniu zamykanym na magnesik.


Wrześniowym hitem była też u mnie paletka Zoeva Smoky. Kiedy nadchodzi jesień to ona gra w moim makijażu pierwsze skrzypce. Kolory cieni idealnie wpisują się w jesienny klimat. O ich jakości i pigmentacji wspominać chyba nie muszę, prawda? Perfekcja w jesiennym wydaniu :)


I ostatnim hitem tego miesiąca, a właściwie jego końcówki jest Everlasting Liquid Lipstick marki KAT VON D. Odcień Lovecraft zamówiłam w dniu premiery marki na Sephora.pl i jestem oczarowana - po pierwsze opakowaniem, po drugie jej trwałością i po trzecie pięknym odcieniem. To coś pomiędzy przybrudzonym różem i fioletem. Jest on dość intensywny i moim zdaniem to kolor idealny na jesień. Więcej na jej temat napiszę Wam już w październiku.


I to wszyscy ulubieńcy z września. Koniecznie podzielcie się ze mną swoimi hitami mijającego miesiąca. Dajcie znać też czy skusiłyście się już na jakiś kosmetyk KAT VON D ;)
Błyszczący makijaż ze srebrną kreską | Sleek, Golden Rose, Stila, Inglot, Zoeva

14:00

Błyszczący makijaż ze srebrną kreską | Sleek, Golden Rose, Stila, Inglot, Zoeva

W całym morzu nowych marek, kolejnych paletek cieni do powiek i różnych kosmetycznych perełek zapomniałam o poczciwych paletach cieni firmy Sleek. Aktualnie mam już tylko trzy paletki od nich, ponieważ inne odsprzedałam. Zostawiłam jedynie te z których korzystam najczęściej: Oh So Special, Snapshots oraz Garden of Eden. Dzisiejszy makijaż wykonałam przy użyciu wersji Snapshots i bardzo miło mi się z nią pracowało. 

Postawiłam na migoczącą lawendę i odrobinę miętki, a na dolnej powiece zapanowała zieleń. Dołożyłam delikatnie fioletowy pigment na środku ruchomej powieki oraz czarną kreską z odrobiną srebra. Do tego makijażu nie użyłam żadnych sztucznych rzęs, ponieważ... nie, o tym napiszę innym razem - obiecuję, że już niedługo, może nawet jeszcze w kwietniu ;) 

Tak czy inaczej zapraszam Was do spisu kosmetyków pod zdjęciami. Tam dowiecie się dokładnie czego użyłam do wykonania tego makijażu.



Do wykonania tego makijażu wykorzystałam:

TWARZ:
*podkład Catrice Made to Stay 24H numer 005
*korektor Nyx Gotcha Covered odcień Ivory
*puder Laura Mercier Translucent
*brązer My Secret
*rozświetlacz My Secret Sparkling Beige
*róż The Balm Frat Boy

OCZY: 
*baza pod cienie Avon
*cienie z paletki Sleek Snapshots
*cienie z paletki Zoeva Smoky
*cień Inglot numer 417P 
*pigment Kobo Mint Cream
*lawendowy pigment Inglot z kolekcji Mamma Mia!
*żelowy eyeliner Stila
*brokatowy eyeliner w srebrnym kolorze Golden Rose
*mascara L'oreal Volume Million Lashes So Couture
*pomada do brwi Nabla kolor Venus
*żel do brwi Golden Rose

USTA:
*konturówka do ust Golden Rose Dream Lips numer 503
*lakier do ust My Secret Nude To Go
Blogowy grudzień: Pierwsza propozycja sylwestrowego makijażu | Zoeva, Kobo, My Secret, The Balm

07:00

Blogowy grudzień: Pierwsza propozycja sylwestrowego makijażu | Zoeva, Kobo, My Secret, The Balm

W grudniu makijaże wysypują się z rękawa ;) Wczoraj świąteczny, a dziś pierwszy (i nieostatni) sylwestrowy. 

Jest mroczno, ciemno i bardzo intensywnie. Obiecałam Wam w poniedziałek, że pokażę jak prezentują się nowe pyłki z Kobo w użyciu i dzisiaj obietnicę spełniam. W makijażu wykorzystałam odcień Cherry Sparks.

Bazą dzisiejszego makijażu jest czarny matowy cień z palety Zoeva Naturally Yours. Na nim całość się opiera. Dodałam fioletowe elementy, a całość otuliłam brzoskwiniowym cieniem. 

Wszystkie kosmetyki, których użyłam wypisałam dokładnie na dole pod zdjęciami ;)


Zwróćcie proszę uwagę jak ważne w makijażu są podkreślone brwi i rzęsy. Na zdjęciu poniżej widzicie samo cieniowanie bez tych dwóch ważnych elementów. Postanowiłam dodać takie zdjęcie, aby pokazać jak dużą rolę odgrywają rzęsy i brwi w (każdym!) makijażu.



Użyte produkty:

TWARZ: 
*baza Lirene Be Glam
*podkład Catrice Liquid Coverage 020
*korektor Catrice Liquid Camouflage 010
*puder Ecocera
*brązery z palety Freedom Pro Strobe
*rozświetlacz z palety Freedom Pro Strobe
*róż The Balm Frat Boy

OCZY:
*baza pod cienie Avon
*czarny matowy cień z palety Zoeva Naturally Yours
*cień Peach Velvet Nabla
*pigment Kobo Pure Pigment odcień Cherry Sparks
*cień My Secret z paletki Paradise Island
*pisak do brwi Catrice 030
*żel do brwi Golden Rose
*mascara L'oreal Volume Million Lashes So Couture
*rzęsy Ardell model Wispies

USTA:
*pomadka Kobo w odcieniu English Rose

Blogowy grudzień: Paleta Zoeva Smoky | swatche + opinia

07:00

Blogowy grudzień: Paleta Zoeva Smoky | swatche + opinia

Na mojej mikołajowej liście życzeń pojawiła się paleta cieni Zoeva Smoky ;) Nie trudno się zorientować, że od niedawna jest już ze mną. Tak, kupiłam sobie kolejną paletę cieni. 

Dlaczego? Urzekła mnie jej kolorystyka. Ma w sumie wszystko czego potrzeba do stworzenia podstawowego makijażu. Jest całkowicie samowystarczalna. Znajdziemy tutaj jasny, cielisty cień, ale też smolistą czerń i jasny chłodny brązik do wymodelowania oka. Oprócz tego sporo ciemnych cieni, które są porządnie napigmentowane i świetnie sprawdzą się przy mocnych, wieczorowych makijażach.


Dzisiaj chcę Wam pokazać dokładne swatche wszystkich cieni, a już jutro będziecie mogły zobaczyć tą paletę w akcji, ponieważ przygotowałam dla Was makijaż z jej użyciem. Praca z nią to czysta przyjemność, cienie są naprawdę rewelacyjne!




Jak widzicie na zdjęciach marka i tym razem nie zawiodła jeśli chodzi o jakość cieni ;) Konsystencja, pigment i wykończenia - wszystko jak najbardziej na plus. To mój kolejny udany zakup! Ta paletka na pewno będzie jedną z moich ulubionych ;) Bardzo ją Wam polecam!
Blogowy grudzień: TOP 5 pędzli do makijażu oka

07:00

Blogowy grudzień: TOP 5 pędzli do makijażu oka

Pędzle to narzędzie mojej pracy. Bez nich tak naprawdę makijażu nie dałoby się wykonać. Ich rozmiar, kształt i rodzaj włosia ma bardzo duże znaczenie przy kompletowaniu najlepszego zestawu. Nie kupuję chińskich pędzli wątpliwej jakości, wolę postawić na sprawdzone marki, które są ogólnodostępne i polecane.


Ten post chcę poświęcić na pokazanie Wam mojej magicznej piątki pędzli do makijażu oka. Bez nich nie wyobrażam sobie malowania ;)

Pierwszym takim pędzelkiem jest Hakuro H79. Mam do tego modelu sentyment, bo był to mój pierwszy pędzelek tego typu. Włosie jest dość miękkie, a kształt pozwala na równoczesne nakładanie i rozcieranie cienia. Zatrze się nim wszelkie zbędne granice i przejścia. Używam go praktycznie w każdym makijażu. Czasami wystarcza tylko on aby wykonać kompletny makijaż ;)



Kolejny pędzelek to Luxe Petit Crease 231 marki Zoeva. Ma bardzo praktyczny kształt, który wykorzystuję gdy zależy mi na podkreśleniu załamania powieki. Pracujemy jedynie czubkiem pędzla, który nakłada cień intensywnie i delikatnie rozciera jego granice. Ten pędzelek jest naprawdę bardzo pomocny jeśli chodzi o jakieś większe zabawy z cieniowaniem ;)



Idealnym pędzelkiem tej samej marki jest również model Luxe Precise Shader 238 czyli maleńki pędzelek, który idealnie sprawdza się do nakładania pigmentów w kąciki lub też do przeyciemnienia linii rzęs czy też dolnej powieki. Jest bardzo precyzyjny, więc nadaje się do bardziej skomplikowanych rzeczy.



Pędzlem, który ułatwia mi zawsze wykonywanie smoky eyes jest model 142 Concealer Buffer Zoeva. To zbity, kulkowy pędzel z syntetycznym włosiem, który fenomenalnie rozciera mi czarny eyeliner stanowiący bazę pod cieniowanie. Sprawdza się również przy aplikacji korektora pod oczy czy na inne niespodzianki na skórze.



Ostatnim pędzlem bez którego nie wyobrażam sobie makijażu oka jest 6SS marki Inglot. To dość duży, puchaty pędzelek, którym osiągam efekt chmurki koloru. Ten pędzel niesamowicie blenduje cienie między sobą i dla mnie jest pędzlem wykańczającym całość. Tworzy bardzo delikatne przejścia i przenosi cieniowanie na wyższy poziom. Jest naprawdę rewelacyjny!



To moja topowa piątka pędzli do oczu (przynajmniej na chwilę obecną). Bez nich niemal jak bez ręki ;) Polecam je każdej osobie, która interesuje się makijażem ;)
Dzienny makijaż paletką Zoeva Cocoa Blend

13:52

Dzienny makijaż paletką Zoeva Cocoa Blend

Jesień to odpowiednia pora na eksperymenty z makijażem. Sporo osób sięga w tym czasie po ciemniejsze kolory i bardzo dobrze! ;) W tym sezonie bardzo popularne są ciepłe, otulające brązy, które wypuściła na rynek praktycznie każda marka. Ja dzisiaj prezentuję Wam makijaż wykonany tylko i wyłącznie paletą Zoeva Cocoa Blend (oprócz pigmentu w kącikach i drobinek na środku powieki). Paleta jest przepiękna, wiem, że sporo osób się na nią decyduje i zupełnie mnie to nie dziwi. Posiada ona bowiem wszystko to co potrzeba do wykonania kompletnego makijażu. 

Ja dzisiaj proponuję makijaż dzienny z błyskiem, który przyciąga uwagę i mieni się cudownie w wieczornym świetle latarni. Listę wszystkich produktów jakich użyłam napisałam na dole pod zdjęciami.






Wykorzystane produkty:

TWARZ:
*podkład Catrice HD Liquid Coverage 020 Rose Beige
*korektor Collection Lasting Perfection 01
*puder ryżowy Ecocera
*brązer, róż i rozświetlacz Wibo z paletki do konturowania

OCZY:
*cienie z palety Zoeva Cocoa Blend
*pigment Inglot numer 118
*cień foliowy Makeup Revolution Rose Gold
*tusz do rzęs Eveline
*konturówka do brwi w żelu Inglot numer 11

USTA:
*mix pomadek z paletki Kryolan Lip Rouge Mini Palette LC
*konturówka do ust Essence 05 Soft Berry
Jesienny niezbędnik w mojej kosmetyczce

14:52

Jesienny niezbędnik w mojej kosmetyczce

Nie wiem czy o tegorocznym lecie możemy już zapomnieć, ale jedno jest pewne - jesień zbliża się wielkimi krokami. Dla mnie, osobiście ta kolorowa pora roku jest niezwykle inspirująca i piękna. Uwielbiam zapach opadających liści, spacery w słońcu i otulanie się ogromnymi ciepłymi szalami i chustami. Szkoda tylko, że dzień coraz krótszy ;)

Ale nie przychodzę tutaj dziś narzekać. Przygotowałam dla Was wpis o moim jesiennym niezbędniku w kosmetyczce. Oczywiście chodzi mi o kosmetyki do makijażu ;) Pokażę Wam, które z nich pójdą u mnie w ruch właśnie jesienią.


Mój makijaż jesienią to przede wszystkim ciemniejsze kolory na ustach, mocniej zaznaczone oko i bardzo często dłuższa wyciągnięta kreska. Jeśli chodzi o odcienie po które z przyjemnością sięgam to na pewno muszę wśród nich podać fiolety, ciepłe brązy, brzoskwinie, borda.


Moim jesiennym niezbędnikiem jest po pierwsze paleta matowych cieni The Balm. Bardzo ją lubię (nie tylko jesienią), ponieważ jestem w stanie wykonać nią kompletny makijaż, a same cienie są genialnej jakości. Odcienie bardzo dobrze wpisują się w to co lubię nosić na sobie jesienną porą, więc jak dla mnie strzał w 10!

Jesienią niezastąpione są również pigmenty marki Inglot, które ja po prostu uwielbiam. Moim zdaniem w chłodniejszy klimat idealnie wpiszą się dwa z mojej kolekcji - numer 24 i 22. Oba są cudowne i będą przepięknie migotać na powiekach.

Makijaż ust tak jak już wcześniej wspominałam to intensywne, odważne kolory. Swoje jesienne typy rozpocznę od płynnej matowej pomadki Golden Rose w odcieniu 10, czyli tak bardzo popularnym trupim kolorze. Ja bardzo dobrze się w nim czuję i uważam, że bardzo mi pasuje. Tonuje resztę makijażu ;)

Kolejny produkt to farbka do ust Sleek w odcieniu Port, czyli bardzo intensywnym fioletowo-różowo-śliwkowym odcieniu. Idealna na większe wyjścia i na postawienie widocznego akcentu właśnie na usta!

Szminką, której właściwie można używać przez cały rok jest płynna pomadka z Lovely, którą kupiłam na swoją studniówkę i od tamtej pory bardzo często jej używam. Jest trwała ma bardzo ładny, intensywny odcień nude.


Powracając jeszcze na chwilę do tematyki oczu to myślę, że nie powinnyśmy zapominać o dobrych sypkich cieniach My Secret Star Dust. Ze swojego zbioru wybrałam dwa, które najbardziej kojarzą mi się z jesienią. Jeden z nich jest ciepłym odcieniem brązu, drugi to brzoskwiniowo-łososiowy kolor. Polecam je Wam bardzo serdecznie, ponieważ są dobrej jakości, a poza tym dostaniecie je w każdej drogerii Natura.

Jesienią nie warto rezygnować z rozświetlacza, a ja tym razem polecę Wam emulsję rozświetlającą z Inglota. Jest to produkt o tyle przyjemny, że można go stosować na wiele sposobów. Można nakładać go paluszkiem na już nałożony podkład lub mieszać go z fluidem otrzymując rozświetlający kosmetyk. Złoty odcień emulsji ładnie podkreśli letnią opaleniznę i choć może na chwilę dłużej ją zatrzyma ;)


Powrócę jeszcze do ust, bo w tej kategorii produktów mam najwięcej ;) Akurat w pozostałych czterech propozycjach króluje firma Golden Rose chociaż pomadki pochodzą z różnych serii. Dwie z nich to pomadki Velvet Matte o numerze 20 i 29, które są bardzo ciemne i intensywne. Trzecia jest kredką właśnie z serii Crayon i ma numer 11 - to dość dzienny kolor. Powiedziałabym, że to szminka na każdą okazję. Ostatnia pomadka ma dość nietypowe wykończenie - jak dla mnie to hybryda pomiędzy wykończeniem metalicznym, a perłą. Jej odcień określiłabym jako jagodowy, raczej chłodny.

Oprócz cieni The Balm z jesienią niesamowicie kojarzy mi się paleta Zoeva Cocoa Blend. No tylko spójrzcie na te kolory ;) Przepiękna żurawina, ciepłe brązy i metaliczny fiolet - wszystko czego można zapragnąć. Pigmentacja powala, trwałość i wykończenie również. Ta paleta jest jedną z moich naj! ;)


Na zdjęciu poniżej widzicie swatche wszystkich pomadek, które przedstawiłam Wam w tym poście.


A jak wygląda Wasza jesienna kosmetyczka? Czekam na Wasze typy w komentarzach - może wywiąże się z tego jakaś ciekawa dyskusja ;)

A, i proszę o polecenia jesiennych kolorów Semilac :) Bardzo chętnie poznam Wasze typy i same poszerzę o nie swoją kolekcję :)

Copyright © majmejkap , Blogger