Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nabla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nabla. Pokaż wszystkie posty
Paleta Nabla Dreamy 2 The Mystic Palette | Recenzja po roku + swatche | Cienie (nie)idealne

12:00

Paleta Nabla Dreamy 2 The Mystic Palette | Recenzja po roku + swatche | Cienie (nie)idealne

Uwielbiam markę Nabla i mam do ich produktów ogromną słabość. I chociaż aktualnie nie kupuję zbyt wielu kosmetyków tej marki, ponieważ mimo tego, że kiedy pojawiają się zapowiedzi nowości moje serce zaczyna bić szybciej, tak w dniu premiery i w momencie kiedy te produkty są już dostępne okazuje się, że właściwie to tak nie do końca trafiają w mój gust. Tak było między innymi z ich ostatnią, neutralną paletą.

Aktualnie mam w swojej kolekcji palet jedynie obie wersje Dreamy i dzisiaj (po roku od zakupu) chciałabym Wam napisać o niej wszystko. Recenzję pierwszej wersji możecie sobie zobaczyć klikając tutaj. Dzisiaj wciąż podtrzymuję, że jest to rewelacyjna paleta - jedna z moich absolutnie ulubionych. O dzisiejszej bohaterce też już pisałam, ale było to niedługo po zakupie. Ten wpis możecie zobaczyć tutaj. Dzisiaj chcę nieco rozbudować poprzednią recenzję, bo szczególnie w ostatnich tygodniach używam jej bardzo intensywnie, a wydaje mi się, że właśnie najistotniejsza jest kwestia pracy z danymi cieniami i ich trwałość podczas użytkowania, a nie swatche na ręce ;) 


Także jeśli jesteście ciekawe co sądzę po roku o tej palecie to zapraszam do lektury ;)

Zacznę od tego, że absolutnie zgadzam się z tym co pisałam poprzednio, że ta paletka jest absolutnym dziełem sztuki. Szata graficzna, ale też jakość opakowania, dobór kolorów i wykończeń cieni jest po prostu rewelacyjna. Tutaj po prostu nie można się do niczego przyczepić. Wszystko jest idealnie dopracowane i po prostu piękne. 


Swatchując cienie da się wyczuć ich różnorodny stopień zmielenia i sprasowania. Klasyczne maty są gładkie, te lateksowe są miękkie i plastyczne, w brokatowych czuć drobinki, a perły są jak masełko.


Opis cieni wzięłam sobie z tego poprzedniego wpisu żebyście wiedziały o jakiś cieniach ja mówię i co w tej palecie znajdziemy:

PANTHEON - klasyczny matowy beż, dość jasny o lekko waniliowym zabarwieniu;
REM - prasowany pigment, granatowa półprzejrzysta matowa baza z milionem granatowych i srebrnych drobinek;
NEW PAST - klasyczny matowy ciemny ciepły brąz, niezwykle głęboki i szlachetny;
ONIRIC - foliowy cień w kolorze starego złota, miękki i szalenie intensywny;
LIBETINE - prasowany pigment w odcieniu złota, daje foliowo-brokatowe wykończenie;
LUCID DREAM - foliowy cień, transparentna baza z milionem złotych drobinek, według mnie to taki topper na inne cienie lub do stosowania solo w celu rozświetlenia powieki;
AMARCORD - foliowy cień w kolorze miedzi, cudownie mieni się dzięki złotym drobinkom;
MIRABILLA - foliowo-błyszczący cień, w fioletowej bazie zatopione złote i fioletowe drobinki;
DIONYSUS - pierwszy z lateksowych matów w palecie, cudowny wiśniowy kolor;
DEJA VU - klasyczny matowy cień, średni odcień brązu idealny jako cień transferowy;
HIDDEN PLACE - foliowy cień, dość ciężki do opisania, mamy tutaj ciemną brązową bazę i różowe, fioletowe i złote drobinki;
OFFLINE - drugi lateksowy matowy cień w tej palecie, w opakowaniu wygląda niemal na czarny, a tak naprawdę jest to bardzo intensywny bakłażanowy odcień

I wiecie co? Schody zaczynają się już przy beżowym cieniu. Tutaj pigmentacja jest słaba, dla mnie zbyt słaba. Ja oczekuję od beżowego matowego cienia, aby miał mocną pigmentację i żebym była nim w stanie np. wyczyścić granice cieniowania. 

Cień Rem jest przepiękny w palecie, ale oddanie tego efektu na powiece jest niemożliwe. Ta niebieska baza jest półtransparentna i tak naprawdę to na skórę przenoszą się same drobinki. 


Mam też problem z dwoma lateksowymi matami z tej palety... Ich formuła jest taka bouncy, mają boską pigmentację i kolory i faktycznie to wykończenie jest takie lateksowe. Jednak na oczach te cienie w ciągu dnia robią plamy, przecierają się, co wygląda bardzo nieestetycznie. 


Pozostałe cienie są genialnej jakości i nie ma z nimi żadnych problemów. Osypują się podczas pracy, ale przypominam, że są to prasowane pigmenty, które z natury są bardziej lotne.

Do moich absolutnie ulubionych cieni w tej palecie należą: New Past, Oniric, Mirabilia, Amarcord, Libertine oraz Lucid Dream. Uwielbiam też te lateksowe maty, ale używam ich tylko do zdjęć, bo na dłuższe wyjścia kompletnie się nie sprawdzają, a szkoda, bo są naprawdę obłędne.


Na pewno mogę powiedzieć, że ta wersja palety Dreamy już w całości nie zachwyca, bo cienie mają sporo mankamentów. Szkoda, bo są przepiękne i paleta wiele obiecuje tymi kolorami i wykończeniami. Mimo wszystko cieszę się, że ją mam, bo odcienie są naprawdę unikatowe. Nie mogę jej jednak polecić z czystym sumieniem, bo mogłaby być lepsza. Czekam aż marka poprawi formułę cieni lateksowych, bo widzę w nich ogromny potencjał.


Jestem ogromnie ciekawa czy macie paletkę Nabla Dreamy 2 The Mystic Palette i jak sprawdza się ona u Was. Koniecznie zostawcie swój komentarz na dole! ;))
GRWM: Makijaż świąteczny droższymi kosmetykami | Too Faced, Becca, Anastasia Beverly Hills, Nabla, Inglot

18:31

GRWM: Makijaż świąteczny droższymi kosmetykami | Too Faced, Becca, Anastasia Beverly Hills, Nabla, Inglot

Wiem, że wczoraj wpis się nie pojawił, a obiecałam w tym tygodniu publikować codziennie, ale w ciągu nie zdążyłam nic dla Was przygotować... No właśnie, w ciągu dnia, bo zarwałam nockę i oto jest świąteczne GRWM i makijaż świąteczny kosmetykami droższymi - są tutaj propozycje różnych półek cenowych tak naprawdę i też sporo kosmetyków wysokopółkowych. Chciałabym przeprowadzić Was przez proces powstawania makijażu na specjalną okazję u mnie w momencie kiedy mam więcej czasu i mogę wszystko dopieścić.

Tym razem postanowiłam zakręcić loki sposobem na skarpetki, czyli odegrały u mnie rolę papilotów. Przed zrobieniem makijażu ZAWSZE nakładam na twarz maseczkę i przygotowuję sobie herbatę. Od lat jestem wierna herbacie Lipton Peach & Mango, bo jest przepyszna! 


Kiedy zmyłam maseczkę i rozplątałam włosy mogłam zabrać się za malowanie. Tym razem postawiłam na dość klasyczny i użyteczny makijaż. Cieniowanie opiera się na palecie Nabla Dreamy, dodatkiem błysku są Turbo Pigmenty z Glamshopu.


Wszystkie kosmetyki, których użyłam do stworzenia tego makijażu wypisałam na samym dole tego wpisu. Zerknijcie, bo pojawiło się tam sporo nowości ;))



Kosmetyki użyte do wykonania tego makijażu:

TWARZ:
- baza Too Faced Primed & Peachy Primer
- podkład Inglot HD Perfect Cover Up numer 73
- korektor Too Faced Born This Way Super Coverage Concealer odcień Almond
- puder Too Faced Peach Perfect
- brązer Too Faced Milk Choclate Soleil
- rozświetlacz Becca Skin Perfector odcień Moonstone
- róż The Balm odcień Frat Boy

OCZY:
- baza pod cienie Urban Decay Eyeshadow Primer Potion odcień Eden
- paleta cieni Nabla Dreamy
- klej do brokatu Nyx Glitter Primer
- turbo pigmenty Złotówka, Herbarz, Laser
- eyeliner w żelu Inglot x JLo
- tusz do rzęs Too Faced Damn Girl
- pomada do brwi Nabla odcień Venus
- rzęsy z Aliexpress + klej Ardell

USTA:
- pomadka matowa Anastasia Beverly Hills odcień Peachy (z zestawu świątecznego)
Letnie przydymienie | Nabla, Glamshop, Bielenda, Bell, The Balm

13:09

Letnie przydymienie | Nabla, Glamshop, Bielenda, Bell, The Balm

Cześć, dzień dobry, witam ;) Intensywny studencki czas się skończył, obroniłam licencjat i w końcu mogę skupić się na przyjemnych rzeczach :) Chcę tutaj publikować więcej treści niż przez ostatnie kilka miesięcy! :D

Lipiec rozpocznę na blogu przydymionym ciepłym makijażem. Moim zamiarem było utrzymanie go w naturalnej tonacji, całość podkręca jedynie matowy fiolet na dolnej powiece, który podbija kolor moich oczu. Nieskromnie powiem, że bardzo podoba mi się efekt końcowy. Brwi są nieco ciemniejsze niż zwykle, bo świeżo po hennie ;)

Zdjęcia starałam się zrobić tak, aby z bliska było widać to, jak prezentuje się skóra i całe cieniowanie. 

Oczywiście kosmetyki, których użyłam wypisałam na dole pod zdjęciami :)







Użyte produkty:
TWARZ
- krem CC Bourjois 123 Perfect numer 31
- korektor Miss Sporty Perfect to Last 24H numer 001
- puder Air Spun Translucent Extra Coverage
- brązer Bell Mix&Fix numer 001 Chocolate Cream
- rozświetlacz The Balm Mary Lou
- mgiełka Bielenda Magic Water odcień Gold
OCZY
- kredka do brwi Wibo Feather Brow Creator odcień Soft Brown
- żel do brwi Golden Rose Longstay Brow Styling Gel
- baza Urban  Decay Eyeshadow Primer Potion odcień Eden
- cienie Nabla: Peach Velvet, Cinnamon
- cienie Glamshop: Orchid, Krem bananowy, Sorbet
- turbopigment Złotówka, Top nude, Wino musujące
- klej do brokatu Nyx Glitter Primer
- mascara Loreal VML So Couture
- klej do rzęs Ardell Lash Grip
- rzęsy Aliexpress
USTA:
- pomadka w płynie Wibo #MOOD odcień 03

Moje ulubione produkty marki Nabla | Musicie je mieć!

17:10

Moje ulubione produkty marki Nabla | Musicie je mieć!

Jeżeli miałabym wybrać markę, której używałabym do końca swojego życia to zdecydowanie byłaby to Nabla. Niby firma jest młoda, ale idealnie wpisuje się w trendy, a ich kosmetyki są bardzo wysokiej jakości.

Nie mam wszystkich ich produktów, ale te które mam są zdecydowanie godne polecenia i ja używam ich bardzo często z ogromną przyjemnością.


Moja przygoda z firmą Nabla rozpoczęła się od cieni pojedynczych, bo w roku 2016 tylko takie mieli w ofercie. Zamarzyło mi się skompletować kolejną paletę cieni i chciałam sprawdzić nową firmę - wtedy właśnie padło na Nablę. 

Pokazywałam Wam już te cienie w kilku wpisach i jeśli chcecie sobie o nich poczytać nieco więcej to zerknijcie sobie na te wpisy:
Dzisiaj mam dwie skompletowane palety z cieniami. Oprócz cieni Nabla są w nich też cienie My Secret, ale włoska marka zdecydowanie w nich przeważa. 

Uwielbiam pracę z cieniami Nabla, ponieważ są aksamitne i bardzo dobrze się rozcierają. Mamy wśród nich trzy wykończenia: matowe, perłowe i drobinkowe. 

Maty są bardzo przyjazne w pracy, pięknie się blendują, jesteśmy nimi w stanie osiągnąć efekt pięknej chmurki, nie znikają przy rozcieraniu, nie blakną. Na uwagę zasługuje też niewielki osyp podczas pracy z pędzlem.

Cienie perłowe nazywam ciekłym metalem. Są bardzo mocno napigmentowane, a ich wykończenie daje szlachetny efekt - piękna, błyszcząca i jednolita tafla koloru.  Są masełkowate i mimo, że dobrze łapią się pędzla to ja wolę nakładać je palcem. Wtedy wydobywam z nich 100% mocy ;)

Trzeci rodzaj wykończenia określiłam jako drobinkowe i wydaje mi się ono najbardziej trafne. Dla mnie to pewien rodzaj sprasowania pigmentu, tych wszystkich drobineczek, które dają wielowymiarowy efekt na powiece. Przy aplikacji pierwszej warstwy nie ma mowy tutaj o pełnym kryciu. Dopiero dokładanie kolejnych warstw tych cieni zapewnia pełne pokrycie. W moich makijażach te cienie stanowią błyszczący topper na inne cienie, są błyszczącym akcentem.

Zobaczcie jak wyglądają swatche wszystkich pojedynczych cieni, które mam. Nakładałam je na suchą skórę bez żadnej bazy.


Drugim produktem, który pojawił się u mnie była pomada do brwi w odcieniu Venus. Mam ją już grubo ponad rok, a ona wciąż nie potrzebuje dodatku Duraline do środka. Ma piękny odcień jasnego chłodnego brązu, który idealnie pasuje do moich włosków. Kocham ten produkt, naprawdę zaskoczył mnie swoją formułą i wydajnością. Pomimo, że przekroczyłam już dawno termin ważności sugerowany przez producenta to absolutnie nic nie dzieje się z moją pomadą. Stanowi też świetną bazę pod cienie przy wieczorowych makijażach. Bardzo gorąco ją Wam polecam - na pewno nie będziecie zawiedzione. Dla mnie jest to najlepsza pomada do brwi, biorąc pod uwagę stosunek ceny do jakości i pojemności słoiczka ;) 

Kolejno pojawiły się u mnie pomadki. Pamiętam jak zacierałam rączki i czekałam na dzień ich premiery. Aktualnie mam trzy kolory: Roses, Sweet Gravity oraz Closer. Pomadki  są bardzo mocno napigmentowane, mają płynną konsystencję i zastygają na mat. Ich wykończenie nie jest jednak suche i kredowe. Na ustach tworzą jakby lekko gumowaną warstewkę. Ich formuła jest bardzo komfortowa w noszeniu, a sama pomadka jest bardzo trwała.

Odcień Roses jest typowym brudnym różem, Sweet Gravity to cieplejszy i ciemniejszy nudziak, a Closer to coś pomiędzy nimi dwoma - bardzo uniwersalny odcień. Poniżej widzicie ich swatche:


W następnej kolejności pojawiła się paleta Dreamy i kupiłam ją od razu w dniu premiery. Na blogu jest już osobny wpis na jej temat, tam są też swatche. Kiedyś też zrobiłam post, w którym pokazałam Wam jakie inne cienie są jej odpowiednikami - możecie go zobaczyć tutaj. Kiedy paleta pojawiła się w sprzedaży dużo osób zaczęło podejrzewać ulepszenie formuły cieni. I faktycznie też zauważyłam tą różnicę. Cienie są jeszcze bardziej aksamitne i mięciutkie.

Ta paleta jest jedną z tych, które na pewno kupiłabym ponownie. Używam jej praktycznie za każdym razem kiedy wykonuję makijaż. Bardzo podobają mi się te odcienie i lubię ich używać nawet w makijażach dziennych.

Ostatnie trzy produkty, które chciałabym Wam polecić to pudry w formie wkładów, a właściwie brązer Cameo, rozświetlacz Baby Glow i róż Regal Mauve. Te trzy kółeczka mam w magnetycznej palecie Nabla (a właśnie, palety magnetyczne Nabla są super - zarówno te dostępne w regularnej sprzedaży jak i z edycji limitowanych).

Brązer w odcieniu Cameo jest chyba jednym z bestsellerów marki i wcale mnie to nie dziwi. Jest fantastycznym odcieniem, którym możemy zarówno wykonturować buzię, ale też ją przybrązowić. Nadaje się do wielu karnacji, nawet dla tych naprawdę jasnych. Brązer nie ma piekielnej pigmentacji co pozwala na stopniowanie efektu na skórze.

Rozświetlacz Baby Glow jest jednym z najsubtelniejszych w całej mojej kolekcji. To bardzo eleganckie białe lekko szampańskie złoto dające delikatny efekt na skórze. Delikatny, ale nie niewidoczny. Idealnie sprawdza się w makijażach ślubnych, rozświetlonych i dla cer dojrzałych.

Róż Regal Mauve to mój najnowszy nabytek, który bardzo mocno polubiłam i z powodzeniem go używam. To zgaszony, brudny różowy odcień z minimalną nutką brązu.

Moje ulubione pomadki w ciepłej tonacji nude | Nabla, Golden Rose, Kobo, Huda Beauty, Lovely

19:52

Moje ulubione pomadki w ciepłej tonacji nude | Nabla, Golden Rose, Kobo, Huda Beauty, Lovely

Usta w odcieniu nude to jeden z najpopularniejszych wyborów jeśli chodzi o makijaż ust. Sama bardzo lubię takie kolory na sobie i zawsze gdy mam mocniej pomalowane oczy albo po prostu nie chcę aby makijaż odwracał uwagę od mojego stroju to sięgam po nudziaka. Trzeba przyznać, że jest to najbardziej bezpieczna opcja jeśli chodzi o usta ;)

W dzisiejszym wpisie przygotowałam dla Was moje ulubione pomadki nude, ale w tej cieplejszej wersji. Coś bardziej beżowo-brzoskwiniowego ;) Wszystkie produkty, które Wam pokażę mają matowe wykończenie, chociaż ich formuły są różne.


Żeby tego wstępu nie przeciągać w nieskończoność od razu przejdę do pierwszej pomadki.

LOVELY MOUSSE MATTE LIPSTICK NUMER 01
To pomadka w formie klasycznego sztyftu o bardzo zaskakującej formule. Przy aplikacji jest kremowa jak masełko co totalnie nie wróży matowego wykończenia. Po chwili jednak staje się matowa, zastyga na ustach i jest naprawdę, naprawdę bardzo trwała. Jedzenie i picie nie jest straszne. Jej odcień to połączenie koloru brzoskwiniowego i koralowego. Bardzo ładnie pachnie i dobrze wygląda na ustach.


KOBO TRUE MATT NUMER 506 TIMELESS BEAUTY
Kolejna klasyczna szminka w nieco jaśniejszym odcieniu niż ta z Lovely. Ciężko mi określić jej kolor, ale dla mnie to taki morelowy jogurt ;) Ma bardzo naturalne wykończenie, nie jest zbyt papierowa na ustach i na pewno ich nie przesusza. Nie mogę nie wspomnieć o jej pięknym magnetycznym opakowaniu - jest boskie!


GOLDEN ROSE VELVET MATTE NUMER 10
Pomadek z tej serii używał już chyba każdy. Moim sprawdzonym kolorkiem jest właśnie 10. To bardzo twarzowy kolor, w którym ja doszukuję się nawet odrobinki czerwieni. Dla jest to wciąż stonowana pomadka i bardzo lubię jej używać. Zdarza się nawet, że pomieszkuje w mojej torebce.


NABLA DREAMY MATTE LIQUID LIPSTICK SWEET GRAVITY
To pierwsza płynna pomadka w tym zestawieniu i jeden z moich top of the top jeśli chodzi o pomadki w tej tonacji. W tej pomadce zdecydowanie wybija się brąz, ale jest właśnie taki cieplutki i otulający. Pomadka jest niezwykle trwała i ma bardzo dobry aplikator, który ułatwia precyzyjne nałożenie pomadki na usta.


GOLDEN ROSE LONGSTAY LIQUID LIPSTICK NUMER 13
Tą pomadkę również kocham bardzo mocno! Idealne wyważenie między brzoskwinią a beżem. Odcień, który pasuje naprawdę wielu osobom i jest przez to mocno uniwersalny. Jeśli chodzi o formułę tej pomadki to jest ona bardzo komfortowa w noszeniu i nie wysusza moich ust, chociaż wiem, że niektórym niestety przesusza i to bardzo mocno.


GOLDEN ROSE LONGSTAY LIQUID LIPSTICK NUMER 17
Drugim kolorkiem z tej serii jest 17 i ten kolor jest nieco bardziej nasycony. Dominuje w nim zgaszona pomarańczka. Z tą pomadką usta są podkreślone, ale nie dominują na twarzy. Co do formuły no to tak jak z poprzednią szminką, niektórym usta wysusza - mi nie ;)


HUDA BEAUTY LIQUID MATTE LIPSTICK BOMBSHELL
I na koniec pozostała nam jedna z kultowych pomadek Huda Beauty czyli właśnie Bombshell. W moim odczuciu jest to połączenie dwóch poprzednich pomadek, które opisałam. Doszukuję się w niej zarówno tonów beżowych jak i pomarańczowych. To bardzo dobra pomadka! Zresztą myślę, że za cenę jaką trzeba za nią zapłacić można tego oczekiwać. Formuła jest bardzo lekka, płynna i faktycznie długotrwała.


To są moje ulubione pomadki w tej tonacji kolorystycznej. Za każdą jedną ręczę, są naprawdę bardzo dobre ;) Zarówno te tańsze jak i droższe. Tylko od Was zależy, którą wybierzecie dla siebie - ja daję Wam wybór. 



A może macie jakąś inną ulubioną pomadkę w tej kolorystyce? Czekam na Wasze hity i propozycje ;)
Moje najpiękniejsze pomadki do dziennego makijażu

18:09

Moje najpiękniejsze pomadki do dziennego makijażu


Hej wszystkim ;)

Czy Wy też macie swoją ulubioną pomadkę, której używacie praktycznie codziennie? Pomimo większej kolekcji szminek właśnie ta jedna tak bardzo Wam podpasowała, że nie możecie się od niej odczepić? Ja mam siedem takich pomadek, używam ich zamiennie na co dzień robiąc makijaż. Moim zdaniem są to najpiękniejsze odcienie i też bardzo uniwersalne.

W ciągu dnia zależy mi na trwałości noszonej pomadki, bo nie mam w zwyczaju poprawiania makijażu. Lubię też w miarę neutralne, zgaszone kolory i najczęściej wybieram odcienie różu. Jeśli chcecie poznać moje najpiękniejsze dzienne pomadki to zapraszam do zapoznania się z dalszym ciągiem tego wpisu.


GOLDEN ROSE LONGSTAY MATTE LIQUID LIPSTICK 03
Tej pomadki nie muszę nikomu przedstawiać. Śliczny, lekko przygaszony róż w matowym wydaniu. Pomadka po zastygnięciu na ustach ma w sobie delikatną perłową poświatę, co bardzo mi się podoba. Często po nią sięgam. Ten odcień nie jest zbyt ciemny, ale bardzo ładnie podkreśla usta.

WET'N'WILD MEGALAST LIQUID CATSUIT REBEL ROSE
Ta szminka wydawałaby się zbliżona odcieniem do tej z GR jednak to zupełnie inna bajka. Ten kolor jest totalnie matowy, ciemniejszy i też znacznie chłodniejszy. Moim zdaniem ma w sobie lekką domieszkę fioletu. Tutaj duży plus za odcień, bo optycznie wybiela.

NABLA DREAMY MATTE LIQUID LIPSTICK ROSES
Nieco cieplejszy odcień od dwóch poprzednich, ale wciąż różowy. Dla mnie ta pomadka to niezwykle dziewczęcy róż. Często ląduje na moich ustach, ponieważ po aplikacji jest zupełnie nie wyczuwalna na ustach.


NYX SOFT MATTE LIP CREAM SAN PAULO
Ta pomadka ma nieco mocniejszy odcień. Dla mnie nie jest to fuksja, a raczej malinowy róż z odrobinką czerwieni. Uwielbiam tą pomadkę, bo odmienia cały makijaż i usta delikatnie wychodzą na pierwszy plan. Dodatkowo piankowa konsystencja uprzyjemnia stosowanie.

KAT VON D EVERLASTING LIQUID LIPSTICK LOVECRAFT
Moja najukochańsza pomadka, która już nieraz ratowała mnie z opresji. Jeśli nie wiem co nałożyć na usta to sięgam właśnie po tą pomadkę. Jest bardzo trwała, a jej kolor jest przytłumionym różem. 

KOBO TRUE MATT 506 TIMELESS BEAUTY
Pierwsza z nieróżowych pomadek w tym zestawieniu. To przepiękny brzoskwiniowy nude. Pomadka w klasycznej wersji o matowym wykończeniu, jednak nie jest to płaski, papierowy mat. Mimo dość ciepłego odcienia przebija się w nim nutka różu, szczególnie na ustach.

EVELINE COLOR EDITION 720 SWEET CHOCOLATE 
Ta pomadka ma czekoladowy odcień. U mnie spełnia rolę ciemnego odcienia nude. Wykończenie tej pomadki jest kremowe, więc jej trwałość nie jest aż tak dobra jak pomadek matowych, ale nie ma na co narzekać. 


I tak właśnie prezentuje się zestawienie moich siedmiu najpiękniejszych pomadek na co dzień. Każdą z nich mogę Wam polecić. Mam nadzieję, że skusicie się na którąś z tych pomadek.

Koniecznie napiszcie mi jakiej pomadki Wy używacie codziennie rano :)
TOP 5 moich ulubionych brązerów + bonus w postaci paletki | Kiko, Physicians Formula, My Secret, Wibo, Nabla

09:33

TOP 5 moich ulubionych brązerów + bonus w postaci paletki | Kiko, Physicians Formula, My Secret, Wibo, Nabla

Brązer to jeden z produktów bez którego nie wyobrażam sobie swojego codziennego makijażu. Bez niego mój makijaż po prostu nie istnieje. Uwielbiam go za jego wielofunkcyjność i efekt jaki daje na skórze. Po nałożeniu podkładu to właśnie brązer przywraca twarzy kształt i naturalne cienie.

W dzisiejszym poście przedstawię Wam moje aktualne TOP 5 brązerów z całej mojej kolekcji. Wybór był naprawdę ciężki i początkowo myślałam o TOP 10, ale zdrowy rozsądek do mnie przemówił i wybrałam opcję TOP 5 ;) Także jeżeli szukacie dobrego brązera lub chcecie wiedzieć, które są moimi ulubionymi to zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią tego wpisu ;)


Będą to raczej produkty typowo do brązowienia/opalania cery. Niektórymi z nich wykonacie też konturowanie, jednak myślę, że większość z Was używa brązera właśnie do nadania skórze odrobinki koloru ;)

KIKO FLAWLESS FUSION BRONZER POWDER 01
Jeśli macie jasną cerę i szukacie delikatnego brązera o gładkiej aksamitnej konsystencji to jest to pozycja dla Was. Tym produktem na pewno nie zrobicie sobie krzywdy, a uzyskacie piękny modelaż i ocieplenie cery. To jedno z moich zeszłorocznych odkryć. Naprawdę bardzo go polecam! Tej pozycji poświęciłam osobny post na blogu i możecie go sobie zobaczyć tutaj. Brązer kupicie online oraz w salonie firmowym Kiko.


PHYSICANS FORMULA BUTTER BRONZER LIGHT 
To produkt, który na moją listę życzeń wkroczył po obejrzeniu kilku amerykańskich filmików na jutubie ;) Dziewczyny bardzo go tam zachwalały. Faktycznie jest to rewelacyjny brązer. Po pierwsze pięknie pachnie kokosami, ma jasny odcień i sprawdza się idealnie do ocieplenia cery. Ma satynowe wykończenie przez co na skórze wygląda bardzo naturalnie.


MY SECRET FACE'N'BODY BRONZING POWDER 
Mój ponadczasowy ulubieniec, przeszłam przez kilka jego opakowań i polecam go każdej osobie, która szuka dobrego brązera z drogerii. Jest to produkt wypiekany, o pięknym satynowym wykończeniu i odpowiednim kolorze. Modelowanie zrobione tym produktem jest przepiękne i odpowiednio wyważone. Moim zdaniem nim również nie jesteśmy w stanie zrobić sobie krzywdy. Bardzo gładko się nakłada i rozciera.


WIBO BEACH CRUISER HD BODY & FACE POWDER 02 CAFE CREME
To moje odkrycie tego roku. Ogromny dysk w pięknym opakowaniu z tłoczonymi liśćmi palmy. Odcień Creme Cafe jest neutralnym odcieniem i daje na skórze mięciutki efekt. Idealnie się blenduje, tworzy naturalną  opaleniznę. Dodatkowo ta seria tych brązerów ma ładny, delikatny zapach. Więcej na jego temat przeczytacie w tym poście.


NABLA SHADE & GLOW CAMEO
To brązer, który na skórze wygląda nieziemsko. Kilka ruchów pędzla a naszym oczom ukazuje się piękny kontur. Brązer wtapia się w całość makijażu, nie tworzy plam i nieestetycznych smug. Jest odpowiednio napigmentowany i ma kolor, który będzie pasował większości z Was. Polecam go bardzo mocno, tym bardziej, że możecie go kupić jako puder w opakowaniu lub jako samodzielny wkład w celu stworzenia indywidualnej paletki. Druga opcja jest nieco tańsza.


Wszystkie brązery zestawione obok siebie wyglądają tak:


I jako bonus i troszkę poza konkursem pokażę Wam duo do konturowania, które również bardzo, bardzo lubię. Chodzi mi tutaj o Contouring Palette marki My Secret. To niewielkie opakowanko kryje dwa dobrej jakości pudry - aksamitne, odpowiednio napigmentowane, o matowym wykończeniu. Bardzo przyjemnie się z nimi pracuje, są trwałe i ładnie się blendują. To naprawdę dobry zestaw dostępny w drogerii ;)



I na dzisiaj od mnie właściwie to już wszystko. Pokazałam Wam te brązery po które sięgam najczęściej. To moje najbardziej ulubione produkty. Teraz czekam na Wasze propozycje w komentarzach. Polećcie mi coś co dla Was jest istną petardą! 

Ja wyczekuję teraz premiery nowych brązerów The Balm. Czuję, że będą to naprawdę dobre produkty ;)
Walentynkowy makijaż w wersji mocno glamour

20:53

Walentynkowy makijaż w wersji mocno glamour

No wiem, że dzisiaj Tłusty Czwartek ;) Ale nie zapominajcie, że Walentynki też zbliżają się wielkimi krokami i to najwyższy czas na szukanie inspiracji makijażowych na tą właśnie okazję. 

Moja tegoroczna propozycja to intensywne, ciepłe odcienie, błysk i piękne rzęsy. Starałam się wymodelować oko na kształt koci i całość utrzymać w klimacie glamour. Pokazuję Wam jedynie makijaż oka, bo to on wymaga najwięcej pracy i trzeba mu chwilę poświęcić. Pamiętajcie , że kluczem do perfekcyjnego makijażu jest blendowanie! 




Do tak intensywnego makijażu wybrałabym matową pomadkę w odcieniu nude.

Myślę, że przez te kolory idealnie wpisuje się w klimat walentynkowy i będzie rewelacyjną opcją na wieczorną randkę lub kolację. 

Kosmetyki, których użyłam do wykonania tego makijażu oka wraz z informacją dotyczącą modelu rzęs wypisałam pod zdjęciami na samym dole ;) 


Do wykonania tego makijażu oka użyłam:
*korektor Nyx Gotcha Covered odcień Ivory
*cielista kredka My Secret numer 19
*paletka The Balm Meet Matte Nude odcień Matt Malloy i Matt Lombardi
*cień Kobo 106 MONO
*cień Glamshadows Marsala
*cień Inglot 612 DS
*paletka Nabla Dreamy Eyeshadows odcień Dogma i Senorita
*paletka Juvia's Place The Saharan odcień Fula i Chad
*cień foliowy Makeup Revolution Rose Gold
*pigment Inglot numer 115 
*mascara Pierre Rene Super Curly
*klej do rzęs Ardell Lash Grip
*rzęsy Beauty Lashes model Lilly
*kredka do brwi Catrice numer 020
*żel do  brwi Rimmel Brow This Way 002 Medium Brown

Polskie odpowiedniki cieni Nabla z palety Dreamy | Inglot, Glamshop, Kobo, My Secret

18:01

Polskie odpowiedniki cieni Nabla z palety Dreamy | Inglot, Glamshop, Kobo, My Secret

Limitowana edycja palety cieni Nabla Dreamy to wciąż pożądana wśród wielu kosmetykoholiczek pozycja. Cieszyć się nią mogą jedynie osoby, którym udało się ją zakupić. W sklepach pojawiła się jesienią jeden raz i wyprzedała w mgnieniu oka. Nic w tym dziwnego,  ponieważ paleta jest cudowna, a cienie najwyższej jakości. No i te piękne kolory ;) Z tego co się orientuję to ma ona jeszcze wrócić do sprzedaży, ale i tak pewnie ich ilość będzie ograniczona.

Dla tych z Was, które nie mają palety Nabla Dreamy przygotowałam dzisiejszy wpis. Pokażę, że samodzielnie można stworzyć paletę cieni ekstremalnie zbliżoną kolorystyką do pierwowzoru. Udało mi się znaleźć odpowiedniki kolorów i wykończeń w cieniach, które na co dzień są dla każdego lepiej dostępne ;) 

I UWAGA! Będziemy się poruszać wśród polskich marek kosmetycznych.


Chcę zaznaczyć, że niektóre z cieni Nabla są na tyle unikatowe, że nie znalazłam w całej swojej kolekcji cienia o dokładnie tym samym kolorze czy wykończeniu. Potraktujcie ten wpis jako ciekawostkę i większą czy też mniejszą inspirację przy tworzeniu własnej palety. 

A może szukacie tylko jednego odpowiednika cienia z palety i do tej pory nie znalazłyście niczego ciekawego?

Poniższe zdjęcie powinno Wam nieco pomóc w tej kwestii ;)

Jeśli paleta Nabla Dreamy pojawi się jeszcze w sprzedaży to wciąż polecam ją kupić. Będziecie nią zachwycone, bo jakość tych cieni jest niezwykła. W przypadku gdyby nie pojawiła się już ponownie lub po prostu się na nią nie załapiecie to polecam wyposażyć się w odpowiedniki ;)

Napiszcie mi proszę czy macie tą paletę w swoich zbiorach ;) Lubicie po nią sięgać? Ja po prostu ją uwielbiam!! 

Tutaj pisałam o tej palecie więcej:
Copyright © majmejkap , Blogger