Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brwi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brwi. Pokaż wszystkie posty
Wibo Feather Brow Creator | HIT czy KIT? | Recenzja kredki do brwi

17:06

Wibo Feather Brow Creator | HIT czy KIT? | Recenzja kredki do brwi

Uwielbiam dobrze zrobione brwi. Takie czyściutkie, schludnie wyrysowane, dopracowane i koniecznie wyregulowane. Przyznam się Wam nawet do tego, że zwracam uwagę na ten element makijażu u innych kobiet ;) 
Na większe wyjścia z reguły wybieram pomadę, ale na co dzień najczęściej sięgam po kredki. Są szybkie w użyciu, można nimi precyzyjnie dorysować włoski i łatwo się wyczesują. 

Kredką, którą używam już od kilku dobrych tygodni jest Wibo Feather Brow Creator w odcieniu Soft Brown i dzisiaj chciałabym napisać o niej nieco więcej. Co prawda pojawiła się już w listopadowych ulubieńcach, ale obiecałam napisać Wam o niej nieco więcej. Jak ona się ma do mojego ulubieńca z Catrice i czy w ogóle da się jej używać dowiecie się w dalszej części tego wpisu.


Swój egzemplarz kupiłam podczas ostatniej promocji w Rossmannie. Kredka była na mojej liście już od pewnego czasu i w końcu była dostępna stacjonarnie. Nie pamiętam jej dokładnej ceny, ale na pewno nie jest to więcej niż 17 zł. 

Kredkę kupujecie w kartoniku gdzie macie nazwę koloru, której brakuje niestety na samej kredce, która jest cieniutka i zakończona dwoma skuwkami. Pod jedną kryje się spiralka do wyczesywania brwi, a z drugiej strony macie wykręcany wkład.

Co do jej koloru to jest on odpowiedni dla blondynek - tych jaśniejszych i ciemniejszych. Bardzo dobrze wypada na brwiach - jest to chłodny jasny brąz. Porównując odcień Soft Brown do kredki Catrice 020 Date With Ash-ton to różnica jest naprawdę niewielka. Cieńszy swatch to kredka Wibo  Feather Brow Creator.


Kredka Wibo wysuwa się u mnie w tym momencie lekko na prowadzenie, ponieważ jest automatyczna i nie muszę jej ciągle ostrzyć. Ona przez cały czas jest cieniutka i precyzyjna. Ta z Catrice aktualnie odpoczywa w szufladzie mojej toaletki


Sama aplikacja kredki jest bardzo łatwa, ponieważ z łatwością sunie po włoskach/skórze, ale nie myślcie sobie, że jest ona zbyt tłusta. Nic z tych rzeczy. Jest miękkość jest odpowiednia. Kredka nie ściera się i nie rozmazuje. Jest na brwiach do momentu kiedy po prostu jej nie zmyjecie.

Cieniutki rysik kredki pozwala na precyzyjne wyrysowanie brwi, wypełnienie ewentualnych braków itd. Bardzo przyjemnie się z niej korzysta.


Jeżeli szukacie produktu, który nie jest drogi i pozwoli Wam na osiągnięcie pięknego efektu to naprawdę polecam zainteresować się tą kredką. Wiem, że na pewno jest dostępny jeszcze jeden ciemniejszy odcień - czy jest więcej - tego już pewna nie jestem. Tak czy siak idźcie do Rossamanna i sprawdźcie. Być może poznacie swój ideał w tej kategorii.

A ja jestem ciekawa czym Wy podkreślacie na co dzień swoje brwi? Cień, kredka a może właśnie pomada? A może tylko żel albo nie ruszacie ich w ogóle? Jestem ciekawa jak o brwi dbają moje czytelniczki :)


Perfekcyjne brwi w domowym zaciszu | Henna, regulacja, makijaż + najlepsze produkty i narzędzia do podkreślania brwi | Czego unikać przy podkreślaniu brwi?

16:00

Perfekcyjne brwi w domowym zaciszu | Henna, regulacja, makijaż + najlepsze produkty i narzędzia do podkreślania brwi | Czego unikać przy podkreślaniu brwi?

Która z nas nie pragnie mieć pięknych brwi, o perfekcyjnym kształcie, które będą stanowić idealną ramę dla oka? Wiem, że sporo z Was odwiedza w tym celu kosmetyczkę, ale ja dzisiaj pokażę Wam jak ja osiągam piękne brwi w domu. Przedstawię Wam swoje triki i sposoby na ich podkreślenie. Ogólnie przeprowadzę przez cały proces od samego początku. Mam nadzieję, że taki wpis okaże się dla wielu z Was pomocny. 

Przyznam szczerze, że ten post okazał się dla mnie nie małym wyzwaniem, bo żeby pokazać Wam jak "zrobić" ładne brwi od początku to sama musiałam je zapuścić... Dobrze jednak, że istnieją mocno kryjące korektory i udawało mi się przykryć zbędne włoski.


Jak więc wyglądają moje brwi w stanie zupełnie surowym? A no właśnie tak. Naturalnie włoski są jasne, długie, dość gęste, ale przez jaśniejszy odcień nie aż tak widoczne. Dodatkowo zaczynają lekko tracić kształt gdy ich nie reguluję - no, ale tak to wygląda u wszystkich ;)


Żeby doprowadzić brwi do porządku zaczynam od zrobienia henny. W moim przypadku jest to najzwyklejsza henna marki Delia w kolorze grafitowym. Zawsze kupuję ją w Rossmannie. Innych nie testowałam, ale nie odczuwam takiej potrzeby, bo ta dobrze mi się sprawdza. 

Zaczynam od rozrobienia mieszanki, którą będę nakładała na włoski. Robię to na maleńkim szklanym spodeczku, a hennę nakładam skośnym pędzelkiem. Skórę wokół brwi przed aplikacją zabezpieczam wazeliną. Hennę rozprowadzam dokładnie, staram się robić to precyzyjnie, a początki brwi robię w ogóle bardzo delikatnie i ostrożnie, bo chcę aby wyglądały one naturalnie. Mieszankę trzymam na włoskach przez 10 minut. Po tym czasie ją zmywam - najpierw płynem micelarnym, a potem mydełkiem.


Po hennie pora na regulację i przycięcie włosków. I żeby było jasne - ja swoje brwi reguluję na bieżąco. Kiedy widzę zbędne włoski to usuwam natychmiast (pomyślałam, że w tym wpisie pokażę brwi nietknięte pęsetą od ponad tygodnia, bo różnica będzie wtedy mocno zauważalna). Używam do tego najzwyklejszej pęsetki. Żeby zrobić to dobrze i dokładnie to na początku zaczesuję brwi szczoteczką do góry i pozbywam się włosków, które zakłócają dolną linię brwi, potem do dołu i wyrywam te, które przeszkadzają na górze. 

Potem sięgam po małe nożyczki i szczoteczkę, którą ponownie wyczesuję włoski do góry i te, które wystają ponad górną granicę brwi przycinam. Dlaczego to robię? Bo kiedy na koniec podkreślania brwi wyczesywałam je żelem do góry to były za długie. Krótsze moim zdaniem prezentują się znacznie lepiej.

I kiedy sprawy kosmetyczne związane z wyglądem brwi mam już z głowy to wyglądają one tak jak na zdjęciu poniżej.


Teraz mogę przejść do ich podkreślania. Pokażę Wam jak to robię przy pomocy kredki i cienia. Oczywiście używam też pomady, ale zdaję sobie sprawę, że dla niektórych nie jest to produkt łatwy w obsłudze, więc postanowiłam, że jej nie użyję. A kredka i cień to produkty, którymi wiele osób maluje brwi i ma je w swojej kosmetyczce. 

Moją ulubioną kredką do brwi jest ta z marki Catrice w odcieniu 020. Używam jej odkąd pamiętam i mimo, że testuję sporo produktów to ta ciągle jest w moich zbiorach. Cienie do brwi to również Catrice i ich zgrabna kasetka z dwoma odcieniami.

Brwi zaczynam od podkreślenia ich kredką. Wypełniam je dokładnie, rysując krótkie, imitujące włoski kreseczki. Precyzyjnie zaznaczam dolną krawędź, a na początku staram się uzyskać delikatny, naturalny efekt. Kiedy całość jest już wypełniona kredką, sięgam po pędzelek i jaśniejszy cień z paletki. Nim maluję brew mniej więcej od połowy do 3/4 długości, a końcówkę wypełniam ciemniejszym odcieniem. Staram się aby odcienie przechodziły gradientowo. Na sam koniec całość utrwalam żelem (aktualnie Rimmel Brow This Way w odcieniu 002 Medium Brown). Linię brwi czyszczę korektorem lub podkładem.






I właśnie w ten sposób moje brwi przechodzą swoją prawdziwą metamorfozę, która kosztuje mnie za każdym razem tyle co opakowanie henny.

To już jak wiecie jak ja to robię to teraz powiem Wam jak absolutnie nie podkreślać swoich brwi i co wywołuje u mnie dreszcze gdy widzę je u innych ;)

Po pierwsze nie zaczynajcie brwi bardzo kanciasto i mocno. Często widzę dziewczyny, których brwi są zaznaczone od początku do końca właśnie w ten sposób. Według mnie wygląda to trochę tak jakby przykleiły sobie do czoła czarną taśmę izolacyjną ;) Pamiętajcie, że brwi naturalnie są na początku rzadsze, dopiero potem jest ich więcej i stają się pełniejsze. Podążajmy więc za tym naturalnym wyznacznikiem.

Brwi nie mogą być też za grube i zbyt ciemne. Wybierajcie raczej jaśniejsze odcienie, raczej chłodne. Nawet dość jasny produkt nałożony na skórę, między włoskami stanie się ciemniejszy. Zbyt grube i ciemne brwi postarzają i powodują, że wyglądamy trochę upiornie - no na pewno ktoś kto popatrzy z boku stwierdzi, że jesteśmy mało sympatyczne...

A teraz moje ulubione i sprawdzone produkty do brwi. Ogólnie cała ta kategoria zdominowana jest przez markę Catrice, które bardzo lubię i zacznę właśnie od tych produktów ;) Po pierwsze kredka Eyebrow Stylist 020 Date With Ash-ton. Nie zliczę przez ile opakowań tej kredki przeszłam, ale naprawdę jest moją ulubioną. Ma idealną konsystencję, nie marze się po skórze. Odpowiada mi również jej kolor. Jest naprawdę bardzo dobra i tania.

Druga kredka, którą lubię to Slim'matic Ultra Precise w odcieniu 030 Dark. Jest cieniutka, bardzo precyzyjna i wykręcana, więc nie ma potrzeby jej temperować. Jedyny minus tej kredki to fakt, że kończy się błyskawicznie (ta kredka to jedyne 0,05 grama).

Kolejnym produktem marki Catrice jest pisak Longlasting Brow Defner. Ja posiadam go  w kolorze 040 Brow'dly Presents. I ten produkt to świetna opcja do rysowania pojedynczych, brakujących włosków. Przez precyzyjny, cienki pędzelek to zadanie jest bardzo proste. Trzeba jednak uważać z tym produktem, bo w połączeniu z wodą lubi zmieniać kolor na zielonkawy - odpada w deszczowe dni.

Na zakończenie produktów tej marki zostawiłam kasetkę z dwoma cieniami Eyebrow Set. To produkt bardzo uniwersalny i też myślę, że odpowiedni dla osób początkujących. Oprócz dwóch cieni do zestawu dołączona jest pęsetka i pędzelek z mini spiralką. Jaśniejszy odcień sprawdzi się idealnie u blondynek, u pań ze średniociemnym kolorem włosów. Ten ciemniejszy będzie super dla brunetek. Pamiętajcie, że kolory możecie ze sobą mieszać tak aby uzyskać jakiś pośredni odcień.

Produkt, który jest najtrwalszą opcją ze wszystkich to pomada do brwi Nabla Brow Pot u mnie akurat w odcieniu Venus. Ma bardzo ładny kolor i uwielbiam podkreślać nią swoje brwi. W przypadku pomad mniej znaczy więcej. Naprawdę, nie warto przesadzać z ilością takiego produktu przy aplikacji. Pomada pozwala na idealne wyrysowanie włosków i całych brwi, sprawdza się genialnie zarówno na co dzień jak i na większe wyjścia. I przysięgam Wam - ta pomada z Nabli ma idealną konsystencję! Odkąd ją mam ani razu nie musiałam używać płynu Duraline aby ją reanimować. Nadal jest kremowa i bardzo plastyczna.


I na koniec mam Wam do polecenia moje dwa ulubione żele. O pierwszym nie muszę pisać za długo, bo wiecie, że jest on moim hitem. Mówię oczywiście o Golden Rose Longstay Brow Styling Gel. To żel-cement do brwi. Utrwala nawet najbardziej niesforne włoski i trzyma je w miejscu. Jak najbardziej polecam, na pewno będziecie z niego zadowolone.

A drugi żel to opcja typowo drogeryjna i marka Rimmel. Żel nazywa się Brow This Way. Ja z tym produktem (odcień 002 Medium Brown) poznałam się w grudniu i już od początku bardzo się polubiliśmy. Ma on lekki kolor przez co delikatnie rozjaśnia brwi. Również utrwala jednak nie tak mocno jak ten z GR. Ma malutką spiralkę przez co żel nakłada się precyzyjnie.


Wow, to już wszystko w dzisiejszym wpisie. Mam nadzieję, że wyczerpałam temat i wszystko jest dla Was jasne. Jeśli jednak macie jeszcze jakieś pytania to proszę zadajcie je w komentarzu.

Dbajcie o swoje brewki ;) Dajcie znać czy przebrnęłyście przez całość tego wpisu :D
Kolorowy makijaż + nowości kosmetyczne w akcji: Bourjois City Radiance, Eveline, Catrice, Wibo, Inglot, Kobo, Maybelline

13:26

Kolorowy makijaż + nowości kosmetyczne w akcji: Bourjois City Radiance, Eveline, Catrice, Wibo, Inglot, Kobo, Maybelline

Witajcie moi drodzy w nowym wpisie ;) Tym razem zapraszam na makijaż, gdzie naprawdę udało mi się przemycić sporą dawkę szalonych kolorów. Można stwierdzić, że jest to makijaż kontrastowy, w którym główną rolę gra pomarańczowe, ciepłe cieniowanie i błękitna zmrożona powieka. Pojawia się również odrobinka świeżej zieleni. Całość dopełnia długa czarna kreska oraz rzęsy dodające szczypty tajemniczości.

Wydaje mi się, że taki makeup to świetna propozycja na wiosenną imprezę lub wieczorne wyjście. Te kolory szczególnie podbiją zieloną tęczówkę oka.

W tym makijażu wykorzystałam dużo nowości kosmetycznych. Jeśli jesteście ciekawe co takiego mam na buzi to zapraszam do spisu kosmetyków pod zdjęciami ;)








Kosmetyki, których użyłam:

TWARZ:
*podkład Bourjois City Radiance 01
*puder fixujący Wibo
*róż w kremie Rimmel 02
*trio do konturowania Wibo
*korektor Eveline Art Scenic Porcelain

OCZY:
*puder do brwi Brow Artist Catrice 020
*konturówka do brwi w żelu Inglot numer 11
*żelowy eyeliner Stila
*cienie Inglot i Kobo
*biała kredka My Secret
*pigment Inglot 113
*pigment Essence Kiss the frog
*mascara L'Oreal Volume Million Lashes
*cień w kremie Maybelline Creme de nude

USTA:
*pomadka Golden Rose Velvet Matte numer 02
Pisak do brwi Catrice 040 Brow'dly Presents

13:57

Pisak do brwi Catrice 040 Brow'dly Presents

Podkreślanie brwi jest bardzo na czasie ;) Kobiety przykładają do ich wyglądu coraz większą uwagę, a firmy zasypują nas produktami, które ułatwią to zadanie. Jedną z nowości jest pisak do brwi firmy Catrice. Pojawił się on w ofercie marki jesienią i występuje w trzech odcieniach. Dzisiaj chcę Wam o nim opowiedzieć, bo używam go już dość długo i mam swoją opinię na jego temat.


Producent na swojej stronie o tym produkcie pisze tak: Innowacyjny trwały flamaster do brwi z unikalną płynną formułą zapewnia naturalny kolor i podkreślenie brwi. Możesz widocznie pogrubić brwi i wyrównać wszelkie niedoskonałości dzięki niezwykle cienkiemu aplikatorowi. Unikalna formuła zapewnia trwałość bez smug.


Bardzo podoba mi się forma tego produktu - mazak z giętką końcówką, która się nie zapycha i ładnie dozuje "tusz". Trzeba jednak pamiętać aby pisak trzymać zawsze końcówką do dołu - wtedy tusz swobodnie sobie spływa, w innym przypadku jest problem z aplikacją. 

Produktem można w bardzo naturalny sposób podkreślić brwi (jak wygląda na brwiach pokażę Wam niedługo w makijażu). Końcówka pozwala na malowanie grubych i cieniutkich kreseczek wszystko zależy od nacisku na skórę. 

Kolor nie zmienia się po aplikacji, ciągle jest to bardzo ładny odcień chłodnego brązu. Co do trwałości nie mam również zarzutów - przetrwa na brwiach cały dzień. Ważne jest również to, że jeśli przesadzimy z jego ilością to spokojnie da się go wyczesać i nie ma z tym żadnego problemu.


Bardzo spodobała mi się ta propozycja od Catrice. Polecam ten kosmetyk każdej brwiowej maniaczce, ale również osobom, które dopiero zaczynają podkreślać swoje brwi. Jest naprawdę bardzo dobry i godny Waszej uwagi ;)
Błyszczące kocie oko: Inglot, Kryolan, My Secret, Makeup Revolution, Miyo, The Balm, Catrice

23:17

Błyszczące kocie oko: Inglot, Kryolan, My Secret, Makeup Revolution, Miyo, The Balm, Catrice

Dzisiejsza propozycja makijażu to coś co bardzo lubię. Długa, wyciągnięta, kocia kreska, delikatny błysk na ruchomej powiece i matowe cieniowanie. Oczywiście pasek rzęs musi być obowiązkowo aby jeszcze bardziej podkreślić kształt oka. 

Od razu chcę zaznaczyć, że zdjęcia całej twarzy robiłam tabletem, który ma funkcję "upiększania twarzy". Dlatego moja skóra wygląda niczym ściągnięta z jakiejś lalki ;) Zbliżenie na oko robiłam w standardowy dla mnie sposób, więc jakość zdjęć jest różna. Mam nadzieję, że nie będzie Wam to zbyt przeszkadzało.

W makijażu wypróbowałam sporo nowości (m.in. pigment i pomada do brwi Inglota, farbki Kryolan, kredka My Secret) oraz kosmetyków, których do tej pory na blogu nie prezentowałam Wam w akcji. Cały spis znajdziecie pod zdjęciami na dole ;)







Użyte produkty:

TWARZ:
*tłusta farba Kryolan numer 5
*korektor Kobo Modeling Illuminator 101
*puder sypki Maq Pro
*puder do konturowania Inglot 505
*brązer Miyo
*rozświetlacz The Balm Mary Lou
*róż do policzków Catrice Coral Me Maybe

OCZY:
*pomada do brwi Inglot numer 11
*cień Maybelline Color Tattoo w pomarańczowym kolorze
*pigment Inglot Star Dust numer 115
*paletka MUR Iconic 3
*biała kredka My Secret
*eyeliner My Secret
*rzęsy Ardell Demi Wispies
*klej Ardell Lash Grip

USTA:
*pomadki z paletki Sleek Ballet
Konturówka do brwi w żelu Inglot numer 11

15:54

Konturówka do brwi w żelu Inglot numer 11

Cieszę się, że nasz polski Inglot nie pozostaje w tyle i idąc wraz z trendami wypuszcza produkty, których do niedawna można było szukać jedynie w ofertach droższych firm. Jednym z takich produktów jest konturówka do brwi w żelu, której dzisiejszy post będzie poświęcony.


Do tej pory tego typu wodoodporne produkty do brwi produkowała firma MUFE i ABH. Są one jednak dość drogie, a Anastasia nie jest u nas łatwo dostępna. Dlatego tym bardziej jestem zadowolona, że pomady do brwi pojawiły się na stoiskach Inglota. Do wyboru mamy naprawdę sporo odcieni - od jasnych po ciemne, od chłodnych po ciepłe. Gama kolorów jest naprawdę szeroka i jestem pewna, że każda kobieta bez problemu odnajdzie tam coś dla siebie.

Pomada z Inglota to maleńki, leciutki, plastikowy słoiczek o pojemności dwóch gramów. Zgrabny i poręczny, zakręcany czarną zakrętką. Moim zdaniem taka forma opakowania jest niezwykle łatwa w transporcie - nie waży dużo i zajmuje mało miejsca w kufrze ;)





Swoją pomadę kupiłam w dość jasnym, chłodnym odcieniu brązu, czyli numerku 11. Zapłaciłam za nią 37zł co wydaje mi się atrakcyjną ceną za tego typu kosmetyk.

Jeśli mam być szczera to przy pierwszej aplikacji zupełnie mi ona nie podpasowała. Jednak wiązało się to z brakiem umiejętności z mojej strony, ponieważ nigdy do tej pory nie stosowałam do brwi produktu o kremowej konsystencji. Nałożyłam jej zbyt dużo, a brwi wyglądały bardzo sztucznie i były zdecydowanie przerysowane. Trochę się przeraziłam, że moje pieniążki poszły w błoto.

Postanowiłam dać jej jednak szansę i to była dobra decyzja, bo pomada okazała się świetna. Wystarczy niewielka ilość aby pięknie zaznaczyć i wypełnić brwi. Tutaj akurat działa zasada "mniej znaczy lepiej". Podoba mi się efekt jaki daje na brwiach, ładnie komponuje się z włoskami, a całość wygląda bardzo naturalnie. Konsystencja jest przyjemna i kremowa, dobrze nabiera się na pędzelek, a potem nakłada na brwi. Kolor nie ciemnieje po nałożeniu i moim zdaniem jest to niewątpliwy plus tej pomady.


Pomada sprawdza się w swojej roli genialnie - jest trwała, wodoodporna i nie ściera się z twarzy w ciągu dnia. Sprawdzi się na co dzień, ale również na większe wyjścia (imprezy, śluby) kiedy zależy nam na nienagannym wyglądzie przez cały dzień (i noc) ;)

Jeśli szukacie czegoś trwałego do brwi to mocno polecam Wam wybrać się na stoisko Inglot i zapytać o nowe pomady do brwi. Na pewno znajdziecie wśród nich odcień, który będzie pasował do Waszych włosków ;)

Od razu uprzedzę Wasze pytania dotyczące zdjęć pokazujących efekt na brwiach ;) Po weekendzie ukaże się drugi makijaż z użyciem palety Balmsai i właśnie tam będziecie mogły zobaczyć jak ta pomada prezentuje się po aplikacji :)

W takim razie do następnego! ;)

A i koniecznie dajcie znać czego Wy używacie do brwi, jak je podkreślacie i co polecacie ;) Niech w komentarzach wytworzy się swoista brwiowa dyskusja :D
Makijaż z okazji Dnia Kobiet

22:28

Makijaż z okazji Dnia Kobiet

Z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet postanowiłam przygotować dla Was makijażową propozycję w fioletach. Wyraźnie podkreślone oczy i naturalne usta, czyli wszystko tak jak powinno być. Osobiście bardzo dobrze czuję się w tak mocnych makijażach i uwielbiam się właśnie w ten sposób malować. Mam nadzieję, że makijaż przypadnie Wam do gustu i być może wykorzystacie go już w tą niedzielę. 

Bazę makijażu stanowił fioletowy cień w kremie Color Tattoo Maybelline, który udało mi się ostatnio zakupić. Oprócz niego użyłam cieni z Inglota i pimentów firmy Essence. Zresztą całą listę kosmetyków znajdziecie na dole pod zdjęciami, więc jeśli jesteście ciekawe czego użyłam do wykonania tego makijażu to zapraszam Was właśnie tam ;)






KOSMETYKI, KTÓRE WYKORZYSTAŁAM DO STWORZENIA TEGO MAKIJAŻU:

TWARZ:
- silikonowa baza Wibo
- podkład L'Oreal True Match N1
- korektor NYX HD CW01 Porcelain
- puder sypki Maq Pro
- paleta róży Makeup Revolution Sugar & Spice
-brązer MIYO

OCZY:
- cień w kremie Maybelline Color Tattoo 30 Pomegranate Punk
- cienie Inglot: 494DS, 325M, 66AMC
- pigment Essence 16 Blueberry Muffin
- pigment Kobo Violet Blush
- cienie Zoeva Naturally Yours: Pure + Soft & Sexy
- eyeliner żelowy Maybelline Lasting Drama
- tusz do rzęs L'Oreal Volume Million  Lashes
- rzęsy Sleek 231 Sphynx
- klej do rzęs Ardell Lash Grip Dark
- cielista kredka My Secret Satin Touch Kohl 19 Nude
- kredka do brwi Catrice 020 Date With Ash-ton
- żel do brwi Catrice

USTA:
- pomadki Sleek Ballet
Zakupy kosmetyczne - Ziaja, Eveline, Vipera, Maq Pro, Catrice, Inglot, Zoeva, BOMB Cosmetics, Yankee Candle

09:28

Zakupy kosmetyczne - Ziaja, Eveline, Vipera, Maq Pro, Catrice, Inglot, Zoeva, BOMB Cosmetics, Yankee Candle

Hej dziewczynki ;) Dziś wpadam żeby pokazać Wam co nowego udało mi się ostatnio kupić. Troszkę rzeczy z pielęgnacji, kilka z kolorówki, będą też dwie rzeczy Yankee Candle. Może zakupy nie są zbyt obszerne, ale postanowiłam Wam wszystko pokazać - tak, żebyście mogły być ze mną na bieżąco i wiedziały czego aktualnie używam ;) Sama bardzo lubię czytać podobne wpisy i oglądać filmiki o tej tematyce. Zawsze  mogę wypatrzeć dla siebie coś ciekawego. Jeżeli jesteście zainteresowane tym, co nowego u mnie to zapraszam ;)


Jeśli chodzi o pielęgnację to kupiłam tonik i krem Ziaja Liście Manuka. Ogólnie cała seria bardzo mi się spodobała, a że toniku i kremu jeszcze nie miałam to postanowiłam je sobie sprawić. Toniku używam rano i wieczorem. Przyznam, że skóra po jego użyciu jest milutka w dotyku. Zobaczymy jak będzie działał dalej. Krem narazie jeszcze nie był przeze mnie stosowany. Czeka w kolejce ;)


Kolejnym produktem, który powędrował do koszyka była odżywka Eveline 8w1. Używałam jej jakiś czas temu i postanowiłam do niej wrócić. Stosuję ją po prostu jako bazę pod inne lakiery. W tej roli sprawdza się rewelacyjnie. Skusiłam się również na lakier do paznokci Vipera w ładnym, cukierkowym różowym kolorze (numer 32). Przyznam szczerze, że od dawna nie miałam wśród swoich lakierów żadnego różowego odcienia, pomyślałam sobie, że taki kolor będzie dobrym wyborem na wiosnę, którą już czuję w powietrzu!


W Naturze skusiłam się na żel do brwi w brązowym kolorze i balsam do ust w tubce Catrice. Balsam noszę ze sobą w torebce i bardzo go polubiłam, lubię nakładać go na usta. Żel również bardzo mi odpowiada i odkąd go kupiłam codziennie ląduje na moich brwiach. Ładnie je definiuje i utrwala na cały dzień.


Jeśli chodzi o puder to wspominałam w ulubieńcach, że mam ochotę na sypańca z firmy Maq Pro. Kilka dni później zamówiłam go ze strony bestmakeup.pl płacąc za niego 39,90zł. Dziwi mnie tylko opakowanie, które otrzymałam, ponieważ jest ono zupełnie inne niż to prezentowane na stronie sklepu... Sam puder jest bardzo dobry. Miałki, jasny, dobrze matuje i utrwala. Z pewnością wspomnę o nim jeszcze nie raz i przygotuję oddzielną recenzję.


Zostając przy kolorówce płynnie przejdę do Inglota. Na stoisku skusiłam się na dwa nowe cienie i jedną pomadkę w formie kwadratowego wkładu. Cienie, które przykuły moją uwagę to granat 426P i mięta 137P. Pomadka ma jasny odcień różu i jest to numerek 34.


Składając zamówienie w Mintishop.pl do koszyka powędrował jeden pędzel z mojej wishlisty, czyli Zoeva 142 Concealer Buffer oraz musująca babeczka do kąpieli z BOMB Cosmetics. Pachnie obłędnie!


A teraz pora na zakupy mniej kosmetyczne, ale za to pięknie pachnące ;) W końcu skusiłam się na produkty Yankee Candle. Kupiłam sobie kominek do wosków, maleńką świeczkę (tzw. sampler) o zapachu Pink Dragon Fruit oraz wosk do kominka o zapachu Shea Butter. Strasznie się cieszę, że YC jest u mnie dostępne stacjonarnie ;) Z pewnością na jednym wosku się nie skończy :) Teraz właśnie cały mój pokój wypełnia niesamowity zapach. Mmmm...


To wszystko na dzisiaj. Pokazałam Wam wszystkie zakupy, które udało mi się poczynić. Zastrzyk gotówki trzeba umieć dobrze wykorzystać ;) Mam nadzieję, że wpis się podobał. Dajcie znać jakie nowości pojawiły się ostatnio u Was.
Good & cheap #1

11:53

Good & cheap #1

O tym, że chcę rozpocząć nową serię wpisów pisałam Wam w pierwszym tegorocznym poście. Dzisiaj przyszła na pierwszy post "Good & cheap", więc ten cykl postów oficjalnie uważam za otwarty. Zapraszam Was na porcję pięciu kosmetyków, które nie kosztują więcej niż 20 zł i moim zdaniem są godne uwagi ;)

1. Pigmenty Kobo - piękne, drobniutkie pyłki, ja mam akurat te w wersji perłowej, opalizującej. Bardzo lubię ich używać, dodają świeżości każdemu makijażowi. Są bardzo subtelne i nienachalne, ładnie komponują się z resztą makijażu. Możecie je kupić w Drogeriach Natura za 9,99zł.


2. Baza silikonowa Wibo - jeden z moich ulubieńców makijażowych. Aksamitna, lekko żelowa konsystencja. Baza bardzo ładnie wygładza buzię, przygotowuje ją na przyjęcie podkładu. Przedłuża również trwałość całego makijażu. Bazę kupicie w Rossmannie za około 15zł.


3. Zestaw do brwi Catrice - jeden z najbardziej popularnych zestawów do podkreślania brwi. Poręczna, czarna kasetka z dwoma cieniami w chłodnych, brudnych odcieniach brązu, które bardzo naturalnie wyglądają na włoskach. W zestawie jest również mini pęsetka i pędzelek ze spiralką. Jeśli jeszcze go nie macie, a szukacie czegoś do podkreślania swoich brwi to naprawdę polecam udać się do szafy Catrice. Zestaw kosztuje 17zł.


4. Błyszczyk Bell BB- bardzo dobry produkt. Dostępny w wielu wersjach kolorystycznych. Słodko pachnie, jest bardzo kremowy, nie lepki, genialnie wygląda na ustach. Lśni jak szalony! Jeden z moich ulubionych błyszczyków. Kupicie go w szafach Bell za około 10 zł.


5. Cienie Sensique Velvet Matte - pojawiły się w sprzedaży mniej więcej w połowie ubiegłego roku. Mają piękne kolory, są bardzo mocno napigmentowane i dzięki temu przyjemnie się z nimi pracuje. Oprócz szalonych, odważnych kolorów, firma zaoferowała nam też kilka neutralnych odcieni beżu i jasnej szarości. Za jeden cień płacimy 6,99zł, kupicie je w każdej drogerii Natura.


Jestem ciekawa Waszych typów jeśli chodzi o te tańsze kosmetyki. Podzielcie się, proszę, ze mną swoimi wyborami. Oczywiście koniecznie dajcie znać czy pomysł na taką serię wpisów przypadł Wam do gustu i co o niej sądzicie.

A na kolejny wpis z tej serii zapraszam za miesiąc :)
Copyright © majmejkap , Blogger