Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyeliner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyeliner. Pokaż wszystkie posty
Golden Rose Extreme Sparkle Eyeliner | Recenzja dwóch odcieni

20:41

Golden Rose Extreme Sparkle Eyeliner | Recenzja dwóch odcieni

Golden Rose nie przestaje mnie zaskakiwać. Mam kilka kosmetyków z tej firmy i każdy z nich jest moim ogromnym ulubieńcem. Uwielbiam ich żel do brwi, produkty do ust, puder w kamieniu, konturówki... Ostatnio do grona tych kosmetyków dołączyły dwa eyelinery z serii Extreme Sparkle i to właśnie o nich chciałabym Wam trochę opowiedzieć.

Może powiem od razu, że jeśli lubicie błysk na oku, migoczące drobinki i różnego rodzaju pigmenty to te eyelinery są dla Was po prostu stworzone.

Oczywiście możecie je kupić na wyspach Golden Rose oraz online, kosztują 13,90zł i są opakowane w czarny kartonik. Występują w kilku bardzo ładnych odcieniach. Ja mam aktualnie złoty i srebrny, ponieważ wydawały mi się one najbardziej uniwersalne, ale chcę jeszcze dokupić zielony.


Eyelinery mają smukłe buteleczki. Moim zdaniem są bardzo ładne. Pędzelki są cieniutkie i bardzo ładnie rysują kreski na powiekach.

Sama formuła tych eyelinerów jest bardzo przyjemna w aplikacji. Nie jest to ciągliwy żel, a raczej półpłynna konsystencja z masą różnej wielkości drobinek, co pozwala na uzyskanie trójwymiarowego efektu. Ja osobiście lubię ich używać solo na co dzień i wtedy nakładam je na wewnętrzną część linii rzęs i wewnętrznym kąciku. Rewelacyjnie też wyglądają w zestawieniu z czarną długą kreską na wieczór. Wtedy można je nakładać tuż nad czarną kreską albo na samą kreskę. Zarówno jedna jak i druga opcja daje genialny efekt.

Eyelinery nakładają się gładko, równo i nie tworzą prześwitów. Cudownie mienią się na powiekach. 

Można je też nakładać w niewielkiej ilości na palec i wklepywać w powiekę uzyskując przepiękny zbiór drobinek odbijających światło. Te produkty robią na oczach magię!


To co bardzo mi się podoba w tych produktach to fakt, że nie wykruszają się w ciągu dnia tak jak inne tego rodzaju kosmetyki. Są trwałe, ale niewodoodporne, chociaż na ich dokładne zmycie trzeba poświęcić dłuższą chwilkę, bo drobinki brokatu przy demakijażu przesuwają się i przyczepiają do skóry.


Jeżeli jesteście sroczkami i kochacie błyskotki to te eyelinery muszą znaleźć miejsce w Waszych kosmetyczkach! Są rewelacyjnie i potrafią w magiczny sposób zmienić i ulepszyć makijaż. 

A może już je macie? Podzielcie się swoją opinią ;)

Błyszczące kocie oko: Inglot, Kryolan, My Secret, Makeup Revolution, Miyo, The Balm, Catrice

23:17

Błyszczące kocie oko: Inglot, Kryolan, My Secret, Makeup Revolution, Miyo, The Balm, Catrice

Dzisiejsza propozycja makijażu to coś co bardzo lubię. Długa, wyciągnięta, kocia kreska, delikatny błysk na ruchomej powiece i matowe cieniowanie. Oczywiście pasek rzęs musi być obowiązkowo aby jeszcze bardziej podkreślić kształt oka. 

Od razu chcę zaznaczyć, że zdjęcia całej twarzy robiłam tabletem, który ma funkcję "upiększania twarzy". Dlatego moja skóra wygląda niczym ściągnięta z jakiejś lalki ;) Zbliżenie na oko robiłam w standardowy dla mnie sposób, więc jakość zdjęć jest różna. Mam nadzieję, że nie będzie Wam to zbyt przeszkadzało.

W makijażu wypróbowałam sporo nowości (m.in. pigment i pomada do brwi Inglota, farbki Kryolan, kredka My Secret) oraz kosmetyków, których do tej pory na blogu nie prezentowałam Wam w akcji. Cały spis znajdziecie pod zdjęciami na dole ;)







Użyte produkty:

TWARZ:
*tłusta farba Kryolan numer 5
*korektor Kobo Modeling Illuminator 101
*puder sypki Maq Pro
*puder do konturowania Inglot 505
*brązer Miyo
*rozświetlacz The Balm Mary Lou
*róż do policzków Catrice Coral Me Maybe

OCZY:
*pomada do brwi Inglot numer 11
*cień Maybelline Color Tattoo w pomarańczowym kolorze
*pigment Inglot Star Dust numer 115
*paletka MUR Iconic 3
*biała kredka My Secret
*eyeliner My Secret
*rzęsy Ardell Demi Wispies
*klej Ardell Lash Grip

USTA:
*pomadki z paletki Sleek Ballet
Ulubieńcy listopada

10:17

Ulubieńcy listopada

Witajcie kochane ;) Zapraszam Was na kosmetycznych ulubieńców miesiąca ;) Mimo, iż nie lubię listopada to muszę przyznać, że w tym roku minął mi dość szybko. Na pogodę też nie można było narzekać - ochłodziło się dopiero w drugiej połowie miesiąca! W listopadzie odkryłam kilka nowych produktów i zdążyłam się z nimi bardzo polubić ;) Jeżeli jesteście ciekawe co w tym miesiącu zasługuje na miano ulubieńca to koniecznie zostańcie ze mną :)


Zacznę od pielęgnacji. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie mleczna maska do włosów, którą kupiłam ostatnio w Hebe. Używam jej sumiennie dwa razy w tygodniu od dnia zakupu i naprawdę zauważyłam, że moje włosy są miękkie, odżywione i wyglądają zdrowo. Moje obserwacje może potwierdzić masa komplementów dotyczących stanu moich włosów ;) Poza tym maska obłędnie pachnie, więc stosowanie jej to czysta przyjemność.

Kolejną rzeczą z pielęgnacji będzie krem firmy Seni z mocznikiem. Kiedyś już o nim wspominałam. Bardzo lubię go za bogatą formułę. Jest naprawdę bardzo gęsty, długo się wchłania, ale działa - to najważniejsze. Stosuję go zarówno do stóp, jak i bardziej przesuszonych miejsc takich jak łokcie czy kolana. Wszystkie problematyczne miejsca są nawilżone, odżywione i natychmiast znika nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Jeśli macie problemy z suchą skórą to ten krem Was poratuje :)

Ostatnia rzecz z pielęgnacji to rumiankowa pomadka Alterra, o której na pewno nie raz już słyszałyście. Tak, ja również stosuję ją na rzęsy ;) Jest naprawdę świetna. Może nie wydłuża powalająco rzęs, ale wzmacnia je i delikatnie przyciemnia. Pomadkę zawsze aplikuję na noc i powiem Wam, że rzęsy są po niej bardzo elastyczne i ładnie się malują.


A teraz pora na kolorówkę. I tu wydaje mi się, że Was zaskoczę, bo zdradziłam swój podkład Bourjois z kremem BB Bell. Jestem z niego bardzo zadowolona, ponieważ zapewnia bardzo naturalne wykończenie makijażu. Myślałam, że jego krycie będzie znikome, ale pomyliłam się ;) Kryje zacnie :) Szykuję jego dłuższą recenzję, więc z niej dowiecie się o tym kremie więcej. Z pewnością jednak w listopadzie ten krem zasłużył na miano ulubieńca.


Kolejna rzecz to puder sypki fimy Laval. Nie sugerujcie się opakowaniem, ponieważ przesypałam go do innego pojemniczka. Mam go od dłuższego czasu i właśnie w listopadzie bardzo często po niego sięgałam. Puder jest miałki i ma żółciutki kolor (coś a'la Ben Nye w kolorze Banana). Najlepszy do gruntowania korektora pod oczami. Może pełnić funkcję pudru korygującego.


Dalej mam róż Catrice w kolorze 010 Raspberry Ice Cream. Z reguły nie używam róży, ale w listopadzie sięgałam po nie często i bardzo mi się podobało to jak wyglądam ;) Najczęściej na policzkach miałam właśnie róż z Catice w takim dość chłodnym różowym odcieniu.

Następny w kolejce jest korektor NYX HD w odcieniu CW01. Jaśniutki, kremowy i bardzo mocno kryjący. Poza tym zastyga na twarzy, więc naprawdę jest bardzo trwały. Polecam go szczególnie na jakieś większe wyjścia, ponieważ na pewno Was nie zawiedzie ;)

Jeśli chodzi o cienie do powiek to tutaj muszę wspomnieć o cieniach Maybelline Color Tattoo, po które sięgałam praktycznie codziennie. Mam dwa dość subtelne kolory, więc z powodzeniem sprawdziły się w dziennym makijażu. Nie muszę chyba nikomu przedstawiać ich zalet: kremowe, bardzo trwałe i wodoodporne. W najbliższym czasie chcę się zaopatrzyć jeszcze w kilka innych kolorów, które u nas w Polsce są stacjonarnie nie dostępne.


Innymi cieniami, które często były przeze mnie używane są wkłady z Inglota. Kupiłam niedawno kolejną paletę - tym razem kwadratową i powolutku kompletuję sobie cienie. Do tej pory kupiłam cztery i używam ich na zmianę :) Każdy bardzo mi się podoba i uważam, że są dość wyjątkowe.



Zostając przy oczach muszę jeszcze powiedzieć o moim nowym tuszu do rzęs z Inglota. Był na mojej wishliście i po wielu podejściach w końcu go kupiłam. Chodzi tu o tusz Perfect Lenght & Define Mascara. Mam go od trzech tygodni i muszę przyznać, że rzeczywiście jest to bardzo fajny produkt. To co go wyróżnia od innych mascar to aplikator. Ten ma formę grzebyczka. Rzęsy maluje się nim w bardzo prosty sposób, tusz pięknie je pokrywa od nasady po same końce, dodatkowo mocno wydłuża. Zrobię Wam jego recenzję i pokażę jak wygląda na rzęsach. Tak czy siak to mój listopadowy ulubieniec :)


Ostatnią rzeczą jest pomadka Golden Rose Velvet Matte numerek 07. Chłodny, brudny róż. Idealna dzienna pomadka. Bardzo ją lubię za trwałość, kolor i wykończenie. Zdecydowanie to ona w tym miesiącu gościła na moich ustach najczęściej.



I to byli wszyscy moi ulubieńcy ;) Mam nadzieję, że post się Wam spodobał i może coś ciekawego
wypatrzyłyście dla siebie. Dajcie koniecznie znać o swoich odkryciach kosmetycznych ;)

A i pamiętajcie o Dniu Darmowej Wysyłki!!! To już w ten wtorek ;) Ja już nie mogę się doczekać zakupów - listę przyczepiłam nad toaletką, żeby o czymś nie zapomnieć :D
Niedrogie i dobre, czyli eyelinery My Secret

09:32

Niedrogie i dobre, czyli eyelinery My Secret

Jaki eyeliner kupić? Czym rysować kreskę? Ja sama preferuję raczej eyelinery żelowe, ponieważ są bardzo trwałe, a sama aplikacja jest łatwa i przyjemna.
Dziś jednak zaprezentuję Wam eyelinery w płynie. I będą to te z firmy My Secret. W sumie jak na płynny eyeliner - są bardzo trwałe. Kosztują zresztą niewiele, bo tylko 8,49zł i dostaniecie je w Naturze.
Sama mam cztery kolory: 
*czarny - standardowo
*ciemny fiolet - bardzo ciekawy odcień swoją drogą
*turkusowy - do letnich i wiosennych makijaży
*srebrny - bezbarwna baza ze srebrnym brokatem, nałożony na jakikolwiek inny kolor daje niesamowity efekt, często używam go też solo i wtedy pięknie rozświetla spojrzenie


Tak o tych eyelinerach pisze sam producent:

Daj się zauważyć! GLAM SPECIALIST to wyjątkowy specjalista od niepowtarzalnego makijażu! Cienki pędzelek umożliwia łatwą aplikację, a zawartość brokatu podkreśla kolor tęczówki. Nie rozmazuje się. Efekt widoczny przez cały dzień.



I w sumie się z nim zgodzę. Pędzelek jest naprawdę cienki, dobrze się nim maluje. Brokat też jest, ale w wybranych eyelinerach. W moim przypadku czarny i turkusowy są zupełnie kremowe - bez drobinek i perły.
Jedynie trzeba pamiętać aby nie potrzeć oka, ponieważ wtedy kreska się zroluje i zetrze ;) 



Na pewno polecam je dziewczynom, które szukają czegoś dobrego w przystępnej cenie. Do wyboru są różne kolory. Oprócz tych, które mam ja możecie wybrać jeszcze różowy, niebieski, grafitowy. 
U mnie sprawdzają się rewelacyjnie i sięgam po nie dość często :D

***

Jesteście już po drogeryjnych łowach? Ja definitywnie tak. Wczoraj jeszcze wstąpiłam do Rossmanna i kupiłam to co chciałam :D Posta z zakupami zrobię w najbliższym czasie...
Jak prawidłowo rysować kreskę? Sposoby na odbijające i ścierające się kreski

10:18

Jak prawidłowo rysować kreskę? Sposoby na odbijające i ścierające się kreski

W końcu mam dla Was obiecany post na temat rysowania kreski. Postaram się pokazać jak powinna wyglądać perfekcyjna kreska na powiece i czego powinnyście unikać przy malowaniu. Także zapraszam ;)

Wiem, że wiele z Was lubi "nosić" kreski - sama zresztą bardzo je lubię, chociaż nie rysuję ich codziennie. Ten post może okazać się dla Was przydatny, ponieważ chcę tu pokazać jak rysować kreski w poprawny sposób. Serce mnie boli gdy widzę młode dziewczyny z "osmoloną" na czarno powieką lub po prostu nieostro zakończoną kreską. Moim zdaniem jeśli jest ona źle poprowadzona przynosi więcej szkód niż pożytku ;) Ten element makijażu wykonany prawidłowo może pięknie podkreślić oko, skorygować jego kształt, optycznie je wydłużyć i powiększyć. Źle narysowana kreska przynosi efekt odwrotny do pożądanego.

A więc czego unikać przy malowaniu kresek?

Oczywiście zamykania oka i naciągania powieki. Dlaczego? Nie jesteście w stanie zobaczyć jak ta kreska powinna iść. Rysując kreski usiądź wygodnie i patrz prosto w lustro. Kreska malowana przy naciągniętej powiece będzie ciągnęła oko w dół, a o taki efekt nam przecież nie chodzi... I druga rzecz której nie należy robić to okrągłe zakończenie kreski. Pamiętajcie też, że kreska nie powinna być zbyt gruba!!!

Przy tak naciągniętej powiece to jej załamanie wyznacza nam linię kreski...
...i wtedy kreska nie idzie wzdłuż linii rzęs, a środkiem powieki.
I jeszcze to ohydne okrągłe zakończenie ;)

Jak rysować prawidłowo?

Patrzymy na wprost w lusterko. To też pozwala na namalowanie dwóch identycznych kresek. Dlaczego? To dolna powieka wyznacza linię poprowadzenia naszej kreski. Ja do malowania polecam Wam skośny pędzelek. Będzie Wam najłatwiej wyobrazić sobie linię poprowadzoną zgodnie z dolną powieką. Kreska powinna być zakończona ostrym szpicem, rozszerzać się na zewnątrz i być cieniutka w wewnętrznej części oka.

Tak oko wygląda "normalnie" i przy tak otwartym rysujemy nasze kreski.

Efekt finalny ;)

Co zrobić aby kreska była trwała?

Moim zdaniem najtrwalsze są eyelinery żelowe i takie Wam polecam. Są one dostępne w wielu szafach różnych firm np. Maybelline, Bobbi Brown, Sleek, kiedyś były też w Essence i Catrice, ale niestety zostały  wycofane jakiś czas temu.


Jeśli chodzi o eyelinery płynne i w pisakach to jest ich naprawdę sporo, ale nie są one tak trwałe jak te w żelu. Moim sposobem na przedłużenie ich trwałości jest zwyczajne narysowanie kreski, a kolejno sięgam po czarny matowy cień (koniecznie matowy, no chyba, że chcecie aby Wasza kreska była połyskująca) i po linii kreski czystym pędzelkiem stempluję czarnym cieniem, czyli po prostu tą kreskę gruntuję. Takie zagruntowanie sprawdzi się też w przypadku gdy macie problem z odbijającym się na powiece linerem ;)

Konturówki, eyelinery - ulubione

07:50

Konturówki, eyelinery - ulubione

Początek tygodnia - dziś szkoła do 14:15. Tak na szybciutko, z samego rana przegląd moich wszystkich, ulubionych konturówek do oczu i eyelinerów.



Konturówka Sensique w srebrnym kolorze. Ma ładny kolor, jednak jest zbyt miękka by móc ją jakoś sensownie zatemperować.



Kredka Essence - mieniące się brązy. Bardzo fajna, odpowiednio miękka, łatwo rysuje się nią po powiece. Ma podwójną końcówkę.


Avon Color Trend - fioletowa i czarna konturówka do oczu. Czarna jest niesamowita, trwała, miękka, precyzyjna. Fioletowa jest twarda i łamie się mi za każdym razem gdy jej używam.


Eyeliner w płynie Miss Sporty - bardzo fajny kosmetyk. Z łatwością narysujemy nim kreseczki na powiece. Ma wygodny aplikator w postaci miękkiej gąbeczki. Czarny kolor jest meeega głęboki.


Żelowy eyeliner Essence w zielono- butelkowym kolorze. O nim chyba nie muszę pisać. Chyba każda dziewczyna wie, że jest genialny.


 Na tych dwóch zdjęciach kredki są w kolejności takiej jak zdjęcia wyżej, po kolei.


Copyright © majmejkap , Blogger