5 grudnia 2013

Podkład AFFINIMAT - nieudana nowość od Maybelline

Kochane chcę tą recenzję jak najszybciej napisać żeby ustrzec Was przed popełnieniem błędu, czyli zakupem tego podkładu. Ja dostałam go tydzień temu do testu. Po otwarciu przesyłki od razu zerknęłam na Wizaż żeby poczytać trochę o tym nowym dziecku Maybelline. Recenzje nie były zbyt pozytywne...

Kolor podkładu, który mam to 17 Rose Beige. Jest trochę za ciemny, ma w sobie różowe tony. Nieważne.
Jeśli chodzi o założenia producenta to ten podkład ma być matujący i powinien perfekcyjnie wykończyć makijaż.

Pierwsze wrażenie? Wizualnie - całkiem, całkiem. Poręczna, czarna tubka z okienkiem, standardowo 30ml pojemności. Po odkręceniu - woda, normalna woda. Jeszcze nie spotkałam się z tak lejącą konsystencją. Pompka powinna być tutaj obowiązkowo :) Co rzuciło mi się w oczy jako kolejny minus? (a właściwie w nos). Zapach!!! Okropny zapach. Podkład pachnie jak spirytus... Ale to raczej nie powinno nikogo dziwić skoro alkohol pojawia się w składzie już na TRZECIM miejscu. Sama aplikacja może być, aczkolwiek włazi we wszelkie załamania i podkreśla niedoskonałości skóry. Niemiłosiernie wysusza twarz!!! A jeśli chodzi o ten MAT to chyba im się coś pomyliło... Twarz wygląda jak kula dyskotekowa, a po przypudrowaniu podkład schodzi z kolorem o co najmniej jeden ton w dół i takim sposobem mamy na twarzy kakao. Jestem zdecydowanie na NIE i Wam również go nie polecam ;)







16 komentarzy:

  1. Tego jeszcze nie miałam , ale jak wiadomo , każdy ma inną cerę , może dla kogoś się sprawdzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja cera jest mieszana, no masz rację może ktoś się z nim polubi ;)
      chociaż zapach wcale nie zachęca :)

      Usuń
  2. dobrze że go nie kupiłam na ostatniej promocji w rossie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podkłady z różowym tonem się nie sprawdzają i cieżko jest przypudrować twarz aby nie rzucało się to w oczy. Jakoś z Maybelline nie miałam i nie mam żadnego kosmetyku. Jestem wierna podkładzie MaxFactor, który kupiłam w Rossie przy -40% z 60 paru zł na 40 parę. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to widzę, że niezła okazja ;)
      ja się tylko cieszę, że nie musiałam płacić za ten podkład...

      Usuń
  4. szkoda, że się nie sprawdził, ja jestem wierna tylko paru podkładom i jakoś nie przepadam za nowościami ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. uuu straszne! Szkoda, że taka firma wypuściła taki bubel ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kupilam,zgadzam się w 100%, myslalam ze mialam jakis niefart przy wyborze tubki, a to jednak ta sama 'jakosc' u wszystkich, dzieki za recenzje, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mam go i w sumie aż taki graficzny to on nie jest,ale fakt-tyłka nie urywa.;)
    a odcień jak na słowiańskie typy urody jest bardzo ciemny;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no baaaardzo ciemny, wirtualnie ciężko było dobrać :)

      Usuń
  8. standardowa wersja affinitone tez taka lejaca..i to głowna wada :/ a szkoda bo działanie ma fajne :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie lubie tej firmy... kiedys bylam zachwycona podkladem dream satin liquid do puki nie dostalam strasznego wysypu... Afiniton mialam okazje aplikowac na klientce i bylam przerazona... I ogolnie jakos zaczelam unikac tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi Maybelline kojarzy się z mazidłami do ust: szminki, błyszczyki - one mnie z reguły nie zawodzą ;)

      Usuń
  10. ja wlasnie zaczynam go testowac, na razie jestem zadowolona...

    OdpowiedzUsuń
  11. ja go mam i uzywalam dla klientek i wszyscy sa zadowoleni kupilam na promocji na 40% w rossmanie i zostane przy nim poza konsystencja i malym kryciem jest okej ja i tak uzywam korektora i pudru zawsze zapach tez da sie wytrzymac tym bardziej ze tylko przy aplikacji jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. więc widzę, że różnie z nim jest :)
      niektóre dziewczyny są zadowolone, inne nie...

      Usuń

Szczerze dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. Jeśli mój blog Ci się podoba - dołącz do grona moich obserwatorów i bądź ze mną na bieżąco :) I proszę nie zostawiaj linków do swojego bloga, bo to nie miejsce na reklamę. Odwiedzam blogi swoich komentujących i chętnie zostanę obserwatorem jeśli znajdę na nim interesujące treści ;)