18 września 2016

Moja makijażowa historia | Jak nauczyłam się wizażu? Jak malowałam kiedyś, a jak wygląda to teraz?

Wiadomo - każda kobieta kiedyś zaczynała się malować. Początki często bywają trudne, bo trochę brak nam wyczucia i jesteśmy całym tym światkiem pochłonięte bez reszty, nie mamy też żadnego rozeznania i tak naprawdę do końca nie wiemy co nam pasuje a co nie ;)


Ja zaczęłam się malować w wieku 14 lat. Może "malować" to za dużo powiedziane, ponieważ tuszowałam jedynie rzęsy, a na usta nakładałam błyszczyk.

Cieszę się, bo nie przypominam sobie abym obrysowywała swoje oczy dokoła czarną kredką lub malowała kreski na pół powieki, ale oczywiście miałam swoje grzeszki. Właśnie dlatego przygotowałam dzisiejszy wpis - chcę Wam pokazać swoją makijażową drogę od momentu założenia tego bloga.

Jeśli już wspomniałam o błędach to początkowo zaznaczałam brwi grafitowym... perłowym (!) cieniem i robiłam to przy pomocy pacynki do cieni. Pamiętam, że robiłam to delikatnie żeby nie rzucało się to w oczy, no ale proszę Was... jak można używać perłowego cienia do brwi? ;) Tego akurat na zdjęciach nie zobaczycie, ponieważ początkowo robiłam zdjęcia samego oka...

Kolejna sprawa to było tuszowanie rzęs. Nie przykładałam do nich zbyt wiele uwagi. Często były posklejane mascarą, nie udawało mi się ich ładnie rozdzielić i to psuło bardzo dużo w całym makijażu. Bawiłam się również w doklejanie kępek w zewnętrznych kącikach. Wtedy byłam z siebie naprawdę dumna, dziś natomiast zastanawiam się czy miałam wtedy w domu lustro :)

rok 2013
Rozcieranie cieni mocno u mnie kulało. Makijaże nie były zbyt estetyczne, często odcinały się granice cieni. Mocno starałam się robić efektowne makijaże, ale nie wychodziło mi to zbyt dobrze.

rok 2013
Nie miałam również pojęcia o kosmetykach - kupowałam to co mi się podobało. Początkowo wszystkie moja produkty mieściły się w małej kosmetyczce i miałam tylko jeden pędzelek do nakładania cieni Kozłowski (mam go do dziś).

Wszystko to wiązało się z ograniczoną wyobraźnią i brakiem świadomości. Używałam brązera, bo inni używają, ale tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy do jakiego efektu dążę, jaki odcień tego produktu powinnam wybrać itd. Tak samo było np. z podkładami. Ważne żeby był - nieważne jaki...

Prowadząc bloga bardzo dużo czytałam o makijażu, oglądałam różne filmy, śledziłam blogi innych dziewczyn no i oczywiście bardzo dużo ćwiczyłam. Często malowałam też swoją siostrę i to wszystko w pewnym sensie naprowadziło mnie na odpowiednie tory.

Brałam też udział w konkursach i udało mi się jeden z nich wygrać dwoma makijażami, które widzicie niżej. Nagrodą w tym konkursie był zestaw cieni Max Factor z najnowszej kolekcji. Jury przyznało mi nagrodę (i kilku innym dziewczynom), ponieważ, jak pisali, widzą we mnie potencjał i podoba im się moja odwaga połączeń kolorów. No i w sumie od tamtej pory ciężko pracuje nad tym jak ten mój warsztat wygląda teraz.

rok 2013
rok 2013
Ćwiczenia przynosiły większe lub mniejsze efekty, ale ważne, że nie stałam w miejscu.

rok 2014
rok 2014

rok 2014
rok 2014 (końcówka)
Obecnie sięgam po te droższe podkłady i przyznam szczerze, że akurat na tym kosmetyku nie powinno się oszczędzać. Od niego naprawdę wiele zależy. W końcu to podstawa całego makijażu i nawet majestatyczne cieniowanie nie zrobi piorunującego wrażenia kiedy podkład będzie wątpliwej jakości. To co się u mnie zmieniło to na pewno sposób aplikacji. Teraz używam pędzli, a ostatnio jeszcze częściej gąbeczek (Blend It! i Beauty Blender) i to właśnie nimi osiągam najlepszy, nieskazitelny efekt. Stosuję również korektor pod oczy, który pozwala na ukrycie cieni i rozjaśnia tą okolicę.

W trakcie swojej przygody poznałam też moc konturowania (pudrowego i kremowego), a rozświetlacze poraziły mnie swoim blaskiem i na dobre weszły do mojego makijażowego świata. 

Teraz zdecydowanie bardziej przykładam się do rozcierania i rozdymiania granic cieni. Kolory raczej płynnie się przenikają, nie ma ostrych linii i nieroztartych krawędzi. Myślę też, że lepiej zestawiam ze sobą kolory, a cała praca jest czystsza. Udało mi się również opanować w znacznym stopniu doklejanie rzęs i dokładne ich tuszowanie. Zwracam uwagę na to by każdy włosek był oddzielony i nie tworzyły się pajęcze nóżki.

rok 2015

rok 2016

 
rok 2016
Podkreślanie brwi również znacznie się poprawiło i na chwilę obecną jestem z nich bardzo zadowolona. Wpłynęło na to kilka czynników takich jak: świadomość produktu i efektu jaki chcę osiągnąć, poprawna regulacja i nadanie brwiom odpowiedniego kształtu. 

rok 2016
Ogromny wpływ na mój rozwój miały także moje klientki, którym wykonywałam makijaż. Coraz to większe oczekiwania, zupełnie różne problemy, różne kształty oczu i twarzy, rozmaite okazje... Na szczęście wszystkim udało mi się sprostać ;)

Dużo czasu spędzam na wykonywaniu makijaży, wieczorami szukam inspiracji w sieci, obserwuję profile makijażystów na Instagramie i przetrzepuję Pinterest od góry do dołu. Czasami makijaż powstaje w głowie podczas spaceru, bo zobaczę jakiś ciekawy widoczek albo jakaś dziewczyna miała na sobie ciekawy sweterek ;)

rok 2016
Przez te 3,5 roku kolekcja moich pędzli i kosmetyków rozrosła się, a ja czerpię z nich ogromną radość i nadal chcę ją powiększać. Przetestowałam masę produktów i narzędzi i teraz mniej więcej wiem co warto sobie kupić, a co można odpuścić. Na co warto wydać większą gotówkę, a na co szkoda złotówki.

Nie da się ukryć, że wciąż chcę się rozwijać w tym temacie, bo bardzo dobrze się w nim czuję. Nadal chcę się uczyć i poprawiać swój warsztat. Moim zdaniem dalej jest nad czym pracować dlatego właśnie nie mam zamiaru spoczywać na laurach tylko wciąż chcę piąć się do góry.

Różnice chyba widać gołym okiem. Mam szczerą nadzieję, że ten wpis się Wam spodobał i może chociaż jedną z Was zachęcę do spełniania swoich marzeń i poprawy swojego warsztatu makijażowego ;) 

14 komentarzy:

  1. Czasem makijażem można wyrządzic sobie sporą krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, a nieświadomość zawsze jest najgorsza ;)

      Usuń
  2. różnice ogromne, pięknie malujesz. Chciałabym tak umieć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie największa różnica między pierwszym., a ostatnimi. Generalnie pomiędzy nie zauważyłam większych zmian. :-) Ja jestem na etapie uczenia sie. Rzadko maluję się, ale obiecałam sobie, że pora to zmienić, szczególnie po kilku komplementach w pełnej "papie" :-) To nad czym ja muszę pracować to granice cieni - o czym sama wspomniałaś. To jednak chyba każda z nas musi przejść :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie ;) Trzeba sobie pewne rzeczy po prostu uświadomić i dojść do tego, co dają nam dane kosmetyki ;)

      Usuń
    2. Widać bardzo duży progres, ja też na początku miałam problemy z blendowaniem, teraz wychodzi mi to dużo lepiej. Podziwiam Twoją odwagę i kreatywność w łączeniu kolorów. Będę zaglądać częściej, zostawiam obserwację. Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Mega zmiana :) To pokazuje jak ważne jest aby ćwiczyć i pracować nad makijażami. Pięknie malujesz a jestem pewna, że za jakiś czas będziesz malować jeszcze śliczniej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne kolory cieni, idealnie dopasowane <3 Super, aby rozwijać się jeszcze dalej, bo tak zmiana ogromna
    Obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne makijaże widać progres, gratuluje :)

    OdpowiedzUsuń

Szczerze dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. Jeśli mój blog Ci się podoba - dołącz do grona moich obserwatorów i bądź ze mną na bieżąco :) I proszę nie zostawiaj linków do swojego bloga, bo to nie miejsce na reklamę. Odwiedzam blogi swoich komentujących i chętnie zostanę obserwatorem jeśli znajdę na nim interesujące treści ;)