10 lipca 2016

Dobrze kryjący, lekki podkład w kremie The Balm Time Balm

Jeżeli lubicie dobre krycie i lekkie formuły podkładów to dzisiejszy wpis jest dla Was. Podkład o którym będzie mowa pokazywałam Wam we wpisie z haulem zakupowym, ale też na Instagramie określając go razem z gąbką Blend It! jako duet idealny. Tak więc pora napisać o nim nieco więcej i powiedzieć Wam jak się sprawdza przy codziennym stosowaniu.

Szczerze mówiąc byłam do niego trochę sceptycznie nastawiona, bo mam taki kremowy podkład z Kobo i naprawdę bardzo go nie lubię, zresztą nie ma też pochlebnych opinii w sieci. Jest tępy i okropnie wygląda po nałożeniu. Jedno wielkie ciacho! 

Postanowiłam jednak dać szansę marce The Balm i tak oto od kilku tygodni testuję ich kremową wersję podkładu. Nie jest on taki, bo kosztuje około 75 zł. Jest go jednak bardzo dużo - ponad 21g.

Opakowanie jest plastikowe, bezbarwne i zakręcane. Moim zdaniem bardzo minimalistyczne i ładne.



Mój podkład to odcień Light, wiem, że jest też jaśniejszy jednak ja wybrałam właśnie ten. Teraz latem dość dobrze mi pasuje i dobrze współgra z resztą ciała. Odcień jest ładny, beżowy - nie ma w sobie różowych tonów.


Konsystencja podkładu jest naprawdę bardzo przyjemna, kremowa i w dotyku wydaje się być lekko tłusta. Pierwszy raz przed aplikacją trochę się obawiałam, bo pomyślałam, że będzie się on przesuwał i strasznie brudził. Nic takiego się jednak nie dzieje. Tłustość podkładu po nałożeniu znika, w dotyku jest bardzo delikatny.  

Dodatkowo plus za trwałość i krycie. Cieniutka warstewka pięknie wyrównuje koloryt i kryje wszelkie niedoskonałości. Nie ciemnieje wcale i trzyma się świetnie. Nawet przy wysokich temperaturach nic się z nim nie dzieje. Pot przez niego przebija, wystarczy go zebrać chusteczką, a podkład się nie ściera.

Jedyny minus w moim przypadku to fakt, że zbiera mi się od okularów na nosie. Dzieje się tak jednak w większości podkładów i nic na to nie poradzę. Poprawka w ciągu dnia jest nieunikniona.


Podkład nakładam syntetycznym pędzlem, a później wklepuję gąbką Blend It! W taki sposób bardzo ładnie się wtapia się w skórę i jest praktycznie niewidoczny. Utrwalam go lekko pudrem sypkim i jestem z niego bardzo zadowolona.

Myślę, że poniższe zdjęcie dobrze oddaje kolor i konsystencję tego kosmetyku. Moim zdaniem wystarczy mi na długi, długi czas, bo nie potrzeba go zbyt wiele aby pokryć całą buzię.



Polecam ten kosmetyk każdej dziewczynie, która lubi dobre krycie i komfortowe w noszeniu formuły. W moim kufrze ma naprawdę wysoką pozycję ;)

11 komentarzy:

  1. Pierwszy raz widzę ten produkt, ale wygląda bardzo ciekawie, kto wie, może się na niego skuszę przy kolejnych zakupach, chociaż boje się,że w moim przypadku będzie problem z kolorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest jeszcze jaśniejsza wersja także spokojnie ;)

      Usuń
  2. Widzialam korektor z tej serii, podklad nie jest zbyt popularny... może poraa go wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O korektorze nikt chyba dobrze nie mówi ;) Ja przynajmniej nie słyszałam dobrych opinii na jego temat ;) Podkład natomiast jest rewelacyjny ;)

      Usuń
  3. Wydaje się bardzo tłusty, nie sądzisz, że jest za ciężki na lato?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tłusty w opakowaniu, pudrowy na twarzy ;) Nie uważam żeby był za ciężki, co kto lubi ;)

      Usuń
  4. Na każdym zdjęciu ma trochę inny odcień, to najjaśniejszy kolor?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest odcień Light jest jeszcze wersja jaśniejsza ;)

      Usuń
  5. Mam, jest niesamowity, w pudełeczku tłusty, na twarzy robi się pudrowy :) rewelacja i super trwaly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ;) Też jestem pod wrażeniem jego właściwości :D

      Usuń
  6. Nie słyszałam o nim wcześniej. ;-) Wolę mój Estee Lauder. W podkładach eksperymenty mi nie idą ;-)

    OdpowiedzUsuń

Szczerze dziękuję za każdy pozostawiony komentarz. Jeśli mój blog Ci się podoba - dołącz do grona moich obserwatorów i bądź ze mną na bieżąco :) I proszę nie zostawiaj linków do swojego bloga, bo to nie miejsce na reklamę. Odwiedzam blogi swoich komentujących i chętnie zostanę obserwatorem jeśli znajdę na nim interesujące treści ;)