8 urodziny bloga Majmejkap | sto lat! sto lat! | Rozdanie

10:00

8 urodziny bloga Majmejkap | sto lat! sto lat! | Rozdanie

Moi drodzy luty zaczynam na blogu z wielką pompą! Mój blog kończy dzisiaj 8 lat, więc ja świętuję pysznym tiramisu! Wy jesteście ogromną częścią tego święta! Jako moi czytelnicy tworzycie ze mną to wspaniałe miejsce w sieci i chcę Wam dzisiaj podziękować za obecność i wsparcie przez cały ten czas! Dziękuję, że jesteście ze mną! 

Poza tym, że mam w podziękowaniu dla Was konkurs-rozdanie, w którym będzie można wygrać zestaw pędzli to chciałabym podsumować swój blogowy staż ;)

W momencie jak do głowy przyszła mi myśl o założeniu bloga byłam w 3 klasie gimnazjum. Tak, miałam wtedy 16 lat i marzyłam o własnym miejscu w sieci. I tak właśnie powstało Majmejkap. Często pytacie mnie skąd pomysł na nazwę. To po prostu "my make up" pisane tak, jak się to czyta! Nie było w tym żadnej filozofii, ale uważam, że nazwa jest chwytliwa i ja bardzo ją lubię :) 

Przez te 8 lat wydarzyło się naprawdę sporo rzeczy - zarówno w moim życiu osobistym jak i tym blogowym. Prywatnie - skończyłam szkołę, zdałam maturę, stałam się pełnoletnia, rozpoczęłam studia, zostałam ciocią... i długo mogłabym jeszcze wymieniać ;) Blog jest moim motorem napędowym! Dzięki niemu widzę jak długą drogę już przeszłam i jak wiele się zmieniło: we mnie, w moim postrzeganiu samej siebie. Nauczyłam się doceniać to co robię, doceniać siebie i patrzeć na swoją osobę bardziej przychylnym okiem. Umiejętności makijażowe podskoczyły o milion procent, świadomość używanych produktów i pędzli tak samo. Poznałam swoje mocne strony. Miałam okazję poznać fantastycznych ludzi i brać udział w konferencjach i imprezach dla ludzi z branży. To wszystko jest dla mnie bardzo cennym doświadczeniem i z tymi wydarzeniami wiążą się niesamowicie miłe wspomnienia.

Prowadząc bloga przetestowałam miliony produktów, poznałam różne ich właściwości, różne półki cenowe, część produktów otrzymywałam w ramach współpracy. Dzięki temu doświadczeniu teraz jestem na pierwszy "rzut oka" stwierdzić czy produkt się u mnie sprawdzi i jak się zachowa. Z mojej wiedzy korzystacie Wy jako czytelnicy bloga, ale też osoby z mojego bliskiego otoczenia. Zakupy kosmetyczne w mojej obecności są zawsze udane ;) 

Zmieniło się również moje podejście do kosmetyków - jak zaczynałam to chciałam mieć wszystkiego jak najwięcej. Kosmetyki musiały być tanie, bo przecież nastolatka nie ma góry pieniędzy na zakupy w Sephorze, a jak miało być wszystkiego dużo to cena musiała być niska żeby dało się więcej kupić, nie? Teraz już tak nie mam ;) Teraz kupuję raczej kosmetyki dobrej jakości, takie po które z przyjemnością będę sięgać. I chociaż wciąż mam bardzo dużo kosmetyków to są one wyselekcjonowane. Przeszłam przez okres kolekcjonowania kosmetyków, teraz wyznaję zasadę, że one mają mi po prostu dobrze służyć! 

Regularnie zużywam produkty, kupuję ponownie to samo lub coś nowego, co aktualnie mnie zaciekawi. Oczywiście z uwagi na to, że prowadzę bloga to kupuję różne nowości do testów, żeby móc je Wam potem pokazać, ale nie robię tego tak często jak kiedyś. 

Pierwszy wpis na tym blogu pojawił się dokładnie 8 lat temu! Zaczęłam od napisania Wam o swoich ulubionych wtedy cieniach Sensique i przyznałam tam, że podkreślam brwi perłowym, grafitowym cieniem! Taki urodowy koszmarek! :P Jeśli chcecie cofnąć do roku 2013 to wystarczy kliknąć tutaj. Pomijam już w ogóle fakt, że zdjęcia w tym wpisie skopiowałam sobie z wyszukiwarki... Dramat... :P

Do tego pierwszego wpisu przez 8 lat dołączyło 770 nowych tekstów, tysiące zdjęć i komentarzy od Was, a blog odwiedzany był blisko pół miliona razy. Nawet jeśli te liczby nie są potężne jak na tak długi blogowy staż to ja jestem z nich dumna, bo są moje! Wiele osób, które zaczynały mniej więcej w podobnym okresie już dawno zniknęło, ale są też takie, które osiągnęły spektakularnie dużo :) Ja jestem pewnie gdzieś po środku tego wszystkiego i bardzo mi z tym dobrze ;) 

Aktualnie mam prawie 24 lata, kończę studia magisterskie i myślę, że wszystko jest w moim życiu na bardzo dobrym miejscu :)

Dzisiaj życzę sobie kolejnych wspólnych lat tutaj, z Wami i na Instagramie! Mam nadzieję, że ciągle ze mną będziecie :)

A teraz pora na wspomniany konkurs-rozdanie! Mam dla jednej osoby zestaw pędzli Jessup! Jak wiecie sama bardzo je lubię i z chęcią dam jednej z Was taki zestawik :) Aby wziąć udział w rozdaniu proszę o zostawienie komentarza, w którym napiszecie mi jak długo ze mną tu jesteście i co Was tu przyciągnęło :) Dodatkowo zaobserwujcie mnie na Instagramie! W komentarzu zostawcie też swój adres mailowy! Na Wasze komentarze czekam do końca lutego! 

Ulubieńcy stycznia 2021 | Glamshop, Becca, Hean, My Secret, Nabla

20:25

Ulubieńcy stycznia 2021 | Glamshop, Becca, Hean, My Secret, Nabla

Pora podsumować makijażowo pierwszy miesiąc nowego roku. Poza tym, że używałam sprawdzonych kosmetyków to udało mi się odkryć kilka nowych perełek, które musicie koniecznie poznać. Jeżeli ciekawi Was taka tematyka to gorąco zapraszam z kubkiem czegoś ciepłego do picia do lektury dzisiejszego posta 😊 

Moim ulubionym podkładem tego miesiąca bezapelacyjnie jest Glamshop Klasyk w odcieniu Oliwka 1. Używam go od ponad miesiąca i totalnie potwierdzają się moje pierwsze wrażenia. Jest to przepięknie wyglądający na skórze produkt o super kryciu, wykończeniu i trwałości. Jego obszerną recenzję możecie przeczytać tutaj. Dodam tylko, że poleciłam go już dwóm osobom z pracy i obie są tym podkładem zachwycone! 

Kolejny produkt, który zasługuje na miano ulubieńca jest puder sypki Hean Ever Glow. Kupiłam go w Hebe bez większego namysłu, z nadzieją, że będzie to świetlisty puder wykończeniowy. I nie zawiodłam się! Ten puder jest bardzo drobniutko zmielony, aksamitny w dotyku i ma jaśniutki, lekko żółty odcień. Nakładany bezpośrednio na podkład daje efekt mocnego glow, ja wolę go aplikować już na inny puder albo z czymś go mieszać. Wtedy jest subtelniejszy i wygląda moim zdaniem najpiękniej. Daje zdecydowanie wysokopółkowy efekt. Polecam Wam go sobie przetestować. W Hebe kosztuje on 26 zł za 7 g produktu. 

Jako brązera w styczniu używałam Butter Bronzera w odcieniu Light. Och, jak ja bardzo lubię ten brązer! Daje przepiękny efekt na skórze, ociepla twarz i dodaje jej koloru. Jest bardzo gładziutki i aksamitny, nie robi żadnych plam. Moje opakowanie już powolutku się kończy, ale kiedy je zużyję to możecie być pewni, że kupię go ponownie ;)

Trzecim ulubieńcem stycznia jest rozświetlacz z Glamshopu o nazwie Rozświetlica. Mam go już naprawdę długo, ale ostatnio jakoś częściej zaczęłam po nią sięgać. Jest to rozświetlacz o formulacji turbotów, więc podobnie jak Turbo Hajlajt trzeba go "podrapać" przy nabieraniu na pędzel. Daje przepiękne, mocne glow, które ja tak bardzo lubię ;)

Ulubieńcem jest też produkt, który w swojej pierwotnej roli totalnie się u mnie nie sprawdzał i przeleżał w szufladzie długie miesiące. Odkryłam go na nowo po obejrzeniu story jednej z wizażystek na Instagramie. Chodzi mi tutaj o rozświetlacz Becca Shimmering Skin Perfector w odcieniu Rose Gold. Ta wizażystka użyła go na modelce w roli różu do policzków, a ja oniemiałam! Efekt jaki daje Becca jest bardzo zbliżony do różu Annabelle Minerals Peach Glow, który kocham całym swoim sercem. Cieszę się, że nie pozbyłam się tego rozświetlacza i udało mi się znaleźć dla niego zastosowanie. Jest bardzo ładnym, brzoskwiniowo-złotym różem do policzków :) 

Pokażę Wam jeszcze kilka smaczków do makijażu oczu. Zacznę od cienia, który już jakiś czas temu kupiłam w TK Maxxie - L'Oreal Crushed Foil 23 Diamond Dust. To taki troszkę turbocik, przepiękny jasny odcień, który niesamowicie połyskuje. Nie wiem czy uda się Wam go gdziekolwiek dostać, ale jeżeli się Wam to uda to nawet się nie zastanawiajcie! 

Kolejnym ulubieńcem jest paletka z pojedynczymi cieniami Nabla i My Secret. W styczniu najczęściej używałam Peach Velvet i Narciso z Nabli oraz pięknego złotka z My Secret Glam & Shine - niestety nie wiem jaki to numerek, ale jestem pewna, że znajdziecie go w Naturze bez problemu. Te trzy cienie + ten z L'Oreala robiły mi całe cieniowanie oczu i nie sięgałam po nic więcej. 

Dopełnieniem mojego makijażu oczu była czarna kreska, a jak kreska to eyeliner. I tutaj znowu muszę polecić Wam liner z Eveline Precise Brush. W styczniu kupiłam już kolejne opakowanie, bo czuję, że poprzednie jest już na wykończeniu ;)

Ostatnim ulubieńcem jest błyszczyk do ust Catrice Volumizing Lip Booster w odcieniu 120 Coffee Shot, czyli taki piękny, mocno kryjący nudziaczek. Bardzo podoba mi się to jak wygląda, dodatkowo lekko chłodzi usta, nie widzę natomiast żeby je powiększał. 

W ten sposób zamykamy pierwszych ulubieńców w tym roku i też styczeń na blogu. W tym miesiącu pisałam naprawdę regularnie i kończę go ośmioma wpisami ;) Mam nadzieję, że w kolejnych miesiącach uda utrzymać mi się tę regularność :)


Odtwarzam swój makijaż po 7 latach | MIGOCZĄCY MAKIJAŻ W ODCIENIACH SREBRA

11:55

Odtwarzam swój makijaż po 7 latach | MIGOCZĄCY MAKIJAŻ W ODCIENIACH SREBRA

Wracamy do odtwarzania moich makijaży sprzed lat! Na pierwszy ogień, tym razem, poszedł makijaż z posta o tytule  MIGOCZĄCY MAKIJAŻ W ODCIENIACH SREBRA z 2014 roku i jęśli macie ochotę ten wpis zobaczyć to kliknijcie sobie tutaj.

Tak jak już pisałam Wam ostatnio na Instagramie, uważam, że makijaż to dziedzina, w której trzeba stale się doskonalić, bo jeśli tego nie robimy to po prostu się cofamy. Ja lubię patrzeć na swój progres i bardzo mnie te zmiany motywują do dalszej pracy. Między wykonaniem tych makijaży minęło 7 lat. W wersji aktualnej zrezygnowałam z klejenia rzęs, bo tak się złożyło, że ten makijaż robił za mój dzienny i służył mi przez cały dzień ;)



Ja z perspektywy czasu widzę, że miałam naprawdę niezłe pomysły jeśli chodzi o robienie makijażu, ale wykonanie dość mocno kulało. Chciałam zrobić to dobrze i pamiętam jaka dumna byłam z tego makijażu. Dzisiaj powiedziałabym, że jest on bardzo niechlujny i osoba, która go wykonywała nie za bardzo wie jeszcze jakich narzędzi i w jaki sposób użyć, aby uzyskać zadowalający efekt. To co jeszcze zwraca moją uwagę to okropne brwi, źle doklejone rzęsy, nie roztarta niczym kredka na linii wodnej  i migrujące wszędzie błyszczące drobinki - no, ale wtedy jeszcze nie było Glitter Primera ;) 


Jestem ciekawa jak te dwa makijaże wyglądają z Waszej perspektywy. Napiszcie mi koniecznie co o nich sądzicie :) A może same też tak porównujecie swoje makijaże? Co zmieniło się w Waszej technice? :)

Jak dbać o świeży piercing? | Jak dbać o źle gojące się przekłucia? | Paprający się piercing

14:39

Jak dbać o świeży piercing? | Jak dbać o źle gojące się przekłucia? | Paprający się piercing

Witam się dzisiaj z Wami w nowym poście dotyczącym pielęgnacji piercingu. Przygotowywałam się do niego dłuższy czas, ponieważ chciałam żeby był jak najlepszy pod kątem merytorycznym i zawierał wszystko to co chcę Wam przekazać. Na początek dodam tylko, że wszystko, co dzisiaj tu napiszę bazuje na moich osobistych doświadczeniach, na wiedzy, którą zdobywałam podczas gojenia moich przekłuć. Opowiem Wam co u mnie się sprawdziło, a co nie i co robić w przypadku kiedy z przekłuciem zaczyna się coś złego dziać.

Zacznijmy od tego, że w zeszłym roku, pod koniec stycznia zrobiłam sobie trzy nowe kolczyki u mojej stałej piercerki Lidki ze studia Midian w Lublinie. Wybór padł na tragusa w prawym uchu oraz trzeci kolczyk w płatku + daith w lewym uchu. Po tej wizycie na blogu pojawił się wpis na temat moich doświadczeń i bólu podczas przekłuwania - możecie go sobie zobaczyć tutaj. 



Aktualnie tragus i płatek jest już pięknie wygojony, pod górkę mam natomiast od kilku miesięcy z daithem. Jakoś w wakacje po obu stronach kolczyka pojawiły się takie gulki, które mnie zaniepokoiły i po konsultacji z piercerem okazało się, że to limfa gromadzi się w kanale przekłucia. A, no i pamiętajcie podstawową zasadę: WSZYSTKO CO WAS NIEPOKOI KONSULTUJECIE W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI ZE SWOIM PIERCEREM - TO ON JEST OSOBĄ ODPOWIEDZIALNĄ ZA WASZE PRZEKŁUCIA W TRAKCIE CAŁEGO PROCESU GOJENIA! 


I teraz tak: ogólnie do przemywania świeżego piercingu kiedyś polecany był Octenisept - sama używałam go jeszcze w 2019 kiedy robiłam helixa. Okazało się jednak, że w międzyczasie zmienił się jego skład i jeden ze składników ma zwiększone stężenie. Składnik ten stosowany przez długi czas może mieć działanie rakotwórcze, więc piercerzy odchodzą od Octeniseptu. Bo wiecie, inaczej wygląda sprawa jeśli się zadrapiecie, skaleczycie czy coś i chcecie sobie przemyć to miejsce. Robicie to raz lub dwa i koniec, a taki piercing przemywacie 2-3 razy dziennie, codziennie przez kilka tygodni, a nawet miesięcy. Chyba nie muszę tego jakoś szczególnie tłumaczyć. 

Na miejsce Octeniseptu wskoczyło srebro koloidalne. Swoją butelkę kupiłam bezpośrednio u Lidki w studio żeby nie musieć go później szukać - koszt takiej naprawdę sporej butelki (biorąc pod uwagę przeznaczenie) to około 30 zł. Pryskając i myjąc kolczyki tym roztworem udało mi się idealnie wygoić zarówno płatek ucha jak i tragusa.

Kiedy pojawił się problem z daithem moja piercerka poleciła mi okłady z szałwi. I jest to pierwszy krok w walce z uciążliwym, opuchniętym piercingiem. Kupujecie szałwię w saszetkach (np. w aptece lub sklepach zielarskich), dwie saszetki wkładacie do szklanki i to zalewacie wrzątkiem do połowy szklanki. Parzycie pod przykryciem przez 15 minut i potem studzicie. Takim roztworem robicie sobie okłady - ja moczę płatki kosmetyczne i obkładam miejsce przekłucia - trzymacie je tak przez około 30 minut. Czynność powtarzacie dwa razy dziennie przez 7 dni.

U mnie ten sposób z szałwią nie pomógł za wiele. Poprawa była, ale niewielka. Kolejnym etapem były okłady z sody oczyszczonej. W połowie szklanki ciepłej wody rozpuszcza się łyżeczkę sody oczyszczonej. Obkładacie tak samo jak w przypadku szałwi. Soda u mnie podziałała. Stosowałam ją naprawdę długo, bardziej lub mniej systematycznie, ale ta soda faktycznie wyciągała tą limfę, czasami troszkę krwi, bo było to widoczne na płatkach po ich ściągnięciu. Muszę przyznać, że takie okłady przeokrutnie wysuszyły mi skórę uszu :P Nigdy tak bardzo nie swędziało mnie ucho ;) Gulki zmniejszały się, potem została już tylko jedna. Jak przerywałam na dłuższy czas "kurację" sodą to problem wracał. 

W międzyczasie musiałam zgłosić się na wymianę kolczyków na bioplast, ponieważ miałam mieć rezonans, więc metalowe kolczyki nie wchodziły w grę. Nie chciałam żeby pourywało mi uszy :P Zapytałam wtedy co z tym daithem robić dalej, zastanawiałam się czy on w ogóle mi się wygoi. No i wtedy pojawił się kolejny krok - olejek z drzewa herbacianego! Jak wiadomo ma on działanie wysuszające i antybakteryjne. Miałam nim przemywać miejsce przekłucia i sam kolczyk na zmianę ze srebrem koloidalnym. Ten sposób wydawał się być ok, ale później nie widziałam totalnie żadnej poprawy. 

Czwartym etapem "kuracji" jest papka z aspiryny i soli fizjologicznej. Wystarczy rozkruszyć tabletkę a następnie po kropelce dodawać sól fizjologiczną i mieszać. Musimy uzyskać konsystencję serka homogenizowanego. Taką papkę nakładamy na miejsce przekłucia na około 15 minut i powtarzamy tą czynność dwa razy dziennie. 

Piąty i tak naprawdę już ostateczny etap to maść Tribiotic - tak dopiero tutaj pojawia się ten preparat. Wiem, że sporo osób stosuje go praktycznie od razu, z marszu, bez wcześniejszych konsultacji z piercerem. A to dopiero piąty i ostateczny krok. Tribiotic zawiera w swoim składzie trzy antybiotyki, więc nie powinno się go stosować dłużej niż 7 dni. Na własnym przykładzie powiem Wam, że pomaga skutecznie! Smarujecie nim rano i wieczorem miejsce przekłucia. Oczywiście między aplikacjami tej maści trzeba przemywać miejsce przekłucia i czyścić. 


To są wszystkie poznane przeze mnie metody na radzenie sobie z paprającymi się przekłuciami. Zaznaczam jeszcze raz, że nie jestem profesjonalistą i bazuję na swoich doświadczeniach. Pamiętajcie też żeby nie mieszać jednocześnie różnych sposobów, tylko po zakończeniu jednego sposobu sięgacie po kolejne rozwiązanie. 

Mi najbardziej pomogła soda, aspiryna no i Tribiotic + oczywiście srebro koloidalne do standardowego mycia. Aktualnie przemywam daitha już tylko srebrem koloidalnym i czekam aż w pełni sie wygoi :)) Mam nadzieję, że taki wpis się Wam przyda! :D
Mój aktualny makijaż dzienny | Kreska, błysk i usta nude

10:00

Mój aktualny makijaż dzienny | Kreska, błysk i usta nude

Chyba minął u mnie czas kiedy to sięgałam na co dzień po kolorowe cienie. Kiedyś na porządku dziennym były u mnie fiolety, zielenie i odcienie błękitu - bardzo dobrze się czułam w takich kolorach. Teraz zdecydowanie lepiej czuję się w neutralnych kolorach, kiedy cały makijaż idealnie komponuje się tonacją. Stawiam na mocne rozświetlenie, rozświetlający róż i brązer. Bardzo ważna jest dla mnie właśnie ta świetlista twarz, bo to odmładza, wygląda świeżo i promiennie.


Makijaż oka to u mnie kreska, bardzo łagodne cieniowanie średnim brązer i błysk na środku. Najczęściej sięgam po Turboty, ale mam też taką piękną folię z L'oreala, którą kupiłam kiedyś w TK Maxx. Zawsze aplikuję je na NYX Glitter Primer, aby były trwałe i błyszczały jeszcze piękniej. Inaczej też podkreślam swoje brwi i teraz używam kredki w mniejszej ilości, uzupełniając nią jedynie braki i lekko zarysowując ich kształt. Nakładam natomiast sporo żelu do brwi, aby włoski odpowiednio ujarzmić, ułożyć i utrwalić. Moim zdaniem wygląda to zdecydowanie bardziej naturalnie.


Usta teraz maluję rzadko, bo zasłonięte są przez maseczkę, ale kiedy jadę gdzieś gdzie wiem, że będę mogła ją ściągnąć to zawsze sięgam po odcienie nude. Odcień nude przepięknie podkreśla usta, nie wymywa ich z twarzy, ale też nie jest czymś dominującym na - jak np. fuksja czy czerwień.


Do stworzenia tego makijażu użyłam:
TWARZ: 
- baza matująca Golden Rose
- podkład Eveline Wonder Match 05 Light Porcelain
- korektor L'oreal Infaillible 322 Ivory
- puder pod oczy My Secret Under Eye Smoothing & Fixing Powder
- puder AirSpun Translucent Loose Powder
- brązer My Secret Tropical Kiss i Physicians Formula Butter Bronzer Light
- rozświetlacz Glamshop Turbo Hajlajt
- róż Becca Shimmering Skin Perfector Rose Gold
- mgiełka Eveline Aqua Miracle Nude

OCZY: 
- kredka do brwi Wibo Feather Brow Creator Soft Brown
- żel do brwi Golden Rose Longstay Brow Styling Gel
- korektor L'oreal Infaillible 322 Ivory (jako baza pod cienie)
- cień Glamshop Mulat, Słodki nude, Rozjaśniacz
- klej NYX Glitter Primer 
- cień L'oreal Crushed Foil 23 Diamond Dust
- eyeliner Eveline Precise Brush Liner
- mascara L'oreal Volume Million Lashes 

USTA:
- konturówka Essence 08 Big Proposal
- pomadka Maybelline Super Stay Matte Ink 60 Poet


 

Moje plany i postanowienia na rok 2021

15:25

Moje plany i postanowienia na rok 2021

Cześć, dzień dobry, witamy w nowym roku! Chciałoby się powiedzieć napisać, że wraz z 2020 opuściliśmy smutną rzeczywistość i dzisiaj obudziliśmy się w nowym pięknym świecie. Oczywiście tak nie jest, ale wierzę, że ten 2021 rok będzie przełomowy i daje nam nadzieję na powrót do normalności i życia pełną gębą, bez obostrzeń, nakazów i zakazów z każdej strony. Taki wpis powinien pojawić się już 1 stycznia, ale myślę, że taki mały poślizg nie jest niczym złym ;)

No trzeba przyznać, że rok 2020 był zły, po prostu zły, dziwny, pełen wielu niewiadomych. Sama po sobie widzę jak szybko ten czas minął, a jak mało udało mi się zrobić i osiągnąć. Plany były, a prysły wraz z nadejściem pandemii. Wycofałam się, patrzyłam biernie na to wszystko co dzieje się dookoła. Chcę żeby nowy rok był zupełnie inny i pozytywny mimo wszystko!

Potrzebuję zrealizować plany zeszłoroczne i te obecne ;) I właśnie - nie muszę, a potrzebuję.

Wiem, że ten rok będzie intensywny, chociażby ze względu na czekającą mnie w lipcu obronę. Praca powolutku zaczyna się pisać, ale wiem, że przede mną jeszcze sporo pracy i stresu. Czeka mnie jeszcze jedna wielka rzecz, mniej więcej w połowie roku, ale o tym nie mogę narazie nic powiedzieć ;) Musicie cierpliwie poczekać! 

W tym roku stawiam przede wszystkim na siebie! Ciągle łapię się na tym, że chcę spełniać oczekiwania innych, a w tym wszystkim zapominam trochę o sobie. 

Po pierwsze wracam tutaj na bloga w postaci regularnych wpisów. Jeśli macie jakieś propozycję na nowe wpisy albo jest temat, który szczególnie Was interesuje to napiszcie do mnie wiadomość na IG lub komentarz na dole. 

Po drugie zajmuję się sobą. Realizuję wszystkie spisane na kartce punkty, które mnie dotyczą. Dbam o siebie na wielu płaszczyznach i jestem dla siebie po prostu dobra. Narazie nie będę pisać co konkretnie mam zaplanowane, ale obiecuję, że wszystkiego dowiecie się w swoim czasie.

Po trzecie kończę studia i bronię tytułu magistra. Kończę studia, krótko mówiąc ;) Nie mogę się już doczekać, ale też trochę mi smutno, bo studia dość mocno ukształtowały mnie i mój charakter, tam odżyłam, po okropnym czasie liceum i poznałam fantastycznych ludzi.

Po czwarte zmieniam pracę. Obecna jest tymczasowa, a ja wiążę swoją przyszłość z branżami, które jednak są w kręgu moich zainteresowań. Ten punkt będę realizowała po obronie magisterki, czyli e drugiej połowie roku.

Oczywiście chcę nadal doskonalić swój wizażowy warsztat i nie wykluczam udziału w warsztatach i szkoleniach. Swoimi makijażami będę się z Wami dzieliła tutaj na blogu i na swoim IG. W minionym roku nie publikowałam zbyt wielu looków i mam chęć to nadrobić ;) 

A Wy macie jakieś plany i postanowienia na ten rok? A może czekacie na to co życie przyniesie? Dajcie koniecznie znać jak to wygląda u Was :)

Copyright © majmejkap , Blogger