18 kwietnia 2018

5 tanich produktów, które uwielbiam! | My Secret, Essence, Wibo, Lovely, Golden Rose

To wcale nie jest tak, że trzeba wydawać grube pieniądze aby kupić dobry kosmetyk. Prawda jest taka, że wśród drogeryjnych półek kryją się prawdziwe perełki za przysłowiowe grosze. Dzisiaj pokażę Wam pięć takich produktów, które mam i bardzo dobrze mi się ich używa. Powiem nawet więcej - są to produkty, które wcale nie odstają jakością od tych droższych. Jeśli jesteście ciekawe co takiego mam Wam dzisiaj do polecenia to zapraszam do dzisiejszego posta.


MY SECRET GLAM & SHINE 

Ogromnie się cieszę, że poznałam te cienie. Mają tak wyjątkową formułę i mocną pigmentację, że naprawdę ich niska cena może szokować. Dają bardzo trwały i piękny efekt na oczach. Wśród cieni z tej serii są też odpowiedniki Huda Beauty, więc naprawdę myślę, że warto się na nie pokusić.


ESSENCE MATT TOUCH BLUSH

Lubię róże Essence, po prostu. Zwykle mają bardzo ładne, dzienne kolory, proste, małe opakowania i przystępną cenę. Ich jakość również jest w porządku. Akurat odcień, który ja mam to Berry Me Up!, który jest lekko przygaszonym różowym odcieniem i z powodzeniem mogę stosować go przy większości swoich makijaży. Bardzo ładnie dopełnia cały makijaż i nie ściera się w ciągu dnia.


WIBO BANANA POWDER

Ten puder mam w szufladzie zawsze! Bardzo lubię po niego sięgać. Ma lekko żółty kolor, jest miałki i daje bardzo naturalne wykończenie na skórze. Określiłabym je jako połowiczny mat ;) Dodatkowo puder ładnie pachnie i jest po prostu bardzo dobry. Wiem, że ma wiele fanek i ja sama do nich należę.


LOVELY LIQUID CAMOUFLAGE

Jak wkładałam go w Rossmannie do koszyka to czułam, że to będzie prawdziwy hit! I faktycznie jest. Bardzo mocno kryjący, kremowy korektor w pięknej gamie kolorystycznej. Ciemnieje jedynie nałożony na dłoń, a pod oczami jest jaśniutki tak samo jak w opakowaniu. Niweluje wszelkie cienie, zasinienia i jest nieziemsko trwały. Naprawdę polecam! Wkrótce napiszę o nim nieco więcej ;)

GOLDEN ROSE LONGSTAY BROW STYLING GEL

Żel-cement do brwi! Naprawdę jest to jeden z lepszych żeli jaki możecie kupić w tej cenie. Utrwala bardzo mocno nawet te najbardziej zbuntowane włoski i trzyma je w ryzach przez cały dzień. Ma kolor palonej kawy, ale umiejętnie nakładany nie przyciemni Wam za bardzo brwi. Trzeba natomiast uważać aby nie dotknąć nim skóry, bo wtedy takie plamki nie wyglądają estetycznie.




Na dzisiaj to już wszystkie produkty, ale myślę, że z powodzeniem jeszcze nie raz napiszę podobny post z innymi dobrymi kosmetykami w przystępnej cenie.

Dajcie mi proszę znać jakie są Wasze sprawdzone perełki z niższej półki cenowej. Podzielcie się swoimi typami w komentarzach ;)

15 kwietnia 2018

3 firmy kosmetyczne, które chcę poznać bliżej w tym roku

Czy macie na swojej liście jakieś marki, których produkty chciałybyście poznać bliżej? Takie, których produkty śnią się Wam po nocach? ;) Ja zdecydowanie tak! I to nawet kilka marek. Dzisiaj opowiem Wam o trzech, które marzy mi się aby dołączyły do mojej kosmetycznej kolekcji.

URBAN DECAY
Akurat z tej marki mam już dwa produkty (bazę pod cienie i eyeliner), które uwielbiam i to chyba właśnie dlatego mam ochotę na więcej. Na mojej liście są inne kolory brokatowych eyelinerów, korektor Naked Skin, kultowy w tym momencie podkład All Nighter oraz puder w welurowym opakowaniu Velvetizer. Często też kuszą mnie edycje limitowane z tej firmy, bo produkty mają bardzo ładne opakowania albo nietypowe formuły, kolory itd.


TOO FACED
Ta firma chyba najbardziej mnie ciekawi, bo mają wiele produktów, które są bestsellerami. Pachnące czekoladą brązery i cienie, a teraz jeszcze ta cała kolekcja brzoskwiniowa... Kusi i to bardzo. Spośród oferty marki Too Faced na mojej liście jest m. in. baza pod podkład i puder sypki z kolekcji brzoskwiniowej, brązer i tusz w wersji wodoodpornej.


MAC
Normalnie wstyd się przyznać, ale ja naprawdę nigdy nie miałam żadnego produktu z tej firmy. Mam wrażenie, że kiedyś była ona bardziej popularna i teraz troszkę się o niej zapomina. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo chciałabym przetestować ich pomadki, rozświetlacze i podkłdy. A i jeszcze Strobe Cream! Tak te produkty to moje chciejstwa właśnie z Maca.


Czy Wy dobrze znacie produkty z tych marek? Może macie coś co możecie mi polecić? A może są produkty, które trzeba omijać szerokim łukiem? 

Dajcie znać o jakich produktach Wy po cichu sobie marzycie :)

13 kwietnia 2018

Rozświetlacz Becca Shimmering Skin Perfector w odcieniu Moonstone | Wersja kremowa + udział w Meet Beauty

Zanim przejdę do dzisiejszego posta  to muszę się pochwalić, że jadę na IV konferencję Meet Beauty!!!!! Udało mi się dostać z listy rezerwowej!!! Cudowny piątek trzynastego :)))

Czy wiecie, że jednym z obecnych trendów jest świetlista i promienna skóra? Podkłady mocno kryjące powinny poczekać na jesień, a teraz cieszmy się lekkimi produktami. W uzyskaniu  efektu glow na skórze pomogą rozświetlacze, ale nie tylko te prasowane. Dzisiaj przedstawię Wam kremowy rozświetlacz tak popularnej w tej kategorii marki Becca.

Dokładnie będę mówiła o Becca Shimmering Skin Perfector w odcieniu Moonstone. Swoje opakowanie kupiłam jakoś pod koniec zeszłego roku za niecałe 70 zł w Sephorze. Wiedziałam, że ten produkt może okazać się świetnym gadżetem na cieplejszą porę roku. Tubka jest mała, bo mieści jedynie 20 gramów rozświetlacza, ale przecież takiego produktu z założenia nie stosuję się za dużo.


Testuję go już naprawdę długo i mogę się wypowiedzieć na temat jego właściwości. 

Zadziwia mnie fakt, że akurat ten odcień jest tak uniwersalny. Ma beżowo-złocisty odcień, który po roztarciu pięknie scala się ze skórą pozostawiając taflę. To wykończenie jest piękne, absolutnie przepiękne! I co trzeba zaznaczyć: oprócz nakładania na skórę samodzielnie można go też mieszać z podkładem lub aplikować na nałożony już podkład. Nie zauważyłam aby ten rozświetlacz wpływał negatywnie na inne produkty.


Często stosuję go również na dekolt i ramiona u siebie bądź u klientek, które mają wycięte sukienki właśnie w tych miejscach. W świetle słonecznym pięknie je odbija, a w sztucznym to już wygląda się jak gwiazda. W przypadku tego produktu nie ma mowy o oksydacji. On jasny jest i jasny pozostaje. 

Jego konsystencja jest kremowa i gładka. Widać, że coś w nim błyszczy, ale totalnie nie czuć tego pod palcami.


Naprawdę polecam się w niego zaopatrzyć, ponieważ będzie on Waszym najlepszym przyjacielem na wiosnę i lato. Skóra nim muśnięta wygląda nieziemsko.



10 kwietnia 2018

Jak dbam o swoje kręcone włosy? | Zapuszczanie, pielęgnacja, picie pokrzywy i żel lniany

Nawet nie wiecie jak długo zbierałam się do napisania tego wpisu. Wynikało to w sumie z dwóch rzeczy: po pierwsze nie za bardzo miałam pomysł jakby Wam to wszystko klarownie i jasno zaprezentować, a po drugie nie widziałam jak ugryźć temat zdjęć do tego posta.


Tak czy inaczej udało mi się to wszystko w końcu zorganizować i złożyć w całość, więc dzisiaj mogę zaprosić Was na wpis gdzie opiszę i pokażę jak dbam o swoje kręcone włosy.

Myślę, że powinnam zacząć od tego, że moje włosy są z natury grube, baaaaardzo gęste i podatne na stylizowanie. Jeśli chodzi o skręt to nie jest to na pewno afro, ale fakt faktem, że moje włosy wysuszone naturalnie, bez użycia suszarki, skręcają się tworząc luźne, ładne loki.


Jeszcze kilka lat temu miałam z nimi naprawdę spory problem, bo nie wiedziałam z czym kręcone włosy się "je". Na siłę je prostowałam chcąc mieć gładkie pasma, a one puszyły się i po wyjściu z domu zaczynały się skręcać, falować i ogólnie żyć własnym życiem. I właściwie to te kilka lat temu miałam na głowie boba, więc fryzura totalnie nie trafiona jeśli chodzi o rodzaj włosa (no, ale taką miałam wtedy profesjonalną fryzjerkę...). Potem miałam takie zrywy, że będę włosy zapuszczać, ale w momencie gdy długość była w tym krytycznym punkcie, kiedy nie wiadomo co z takimi włosami zrobić po prostu je ścinałam. I z tego co pamiętam to ogarnęłam się w końcu w roku 2015 i zaczęłam swoje włosy zapuszczać. Wtedy też zmieniłam fryzjera na prawdziwego mistrza w swoim fachu!


Naprawdę moja fryzjerka to mistrzyni (polecam panią Agnieszkę Repeć z salonu Studio4). Ona po prostu patrzy na włosy i wie co trzeba robić. Ufam jej bezgranicznie, bo naprawdę robi z moimi włosami cuda i nie było sytuacji abym wyszła od niej niezadowolona.

Zostając jeszcze przez chwilę przy temacie fryzjera to pod koniec września postanowiłam rozjaśnić swoje włosy do blondu i pokusiłam się na piękne ombre, którym zachwyca się naprawdę wiele osób. Zależało mi na tym aby włosów nie zniszczyć, a uzyskany blond był delikatnie chłodnym odcieniem. Wyszło idealnie i przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że aż tak dobrze będę czuła się w nowych włosach. A zmiana była dla mnie naprawdę ogromna. Często słyszę, że te blond włosy bardzo mi pasują.

Aktualnie eksperymentuję z płukankami do włosów i tym sposobem uzyskuję mniej lub bardziej kolorowe włosy. Przez pewien czas moje blond ombre zamieniło się w piękną fuksję, a na chwilę obecną moje włosy są różanym blondem z chłodną poświatą.


I teraz przejdę do pielęgnacji, bo wiadomo, że o włosy rozjaśniane trzeba naprawdę porządnie dbać i mocno je nawilżać. A rozjaśnione kręcone włosy potrzebują tego nawilżenia naprawdę dużo. Mimo wszystko moja pielęgnacja jest (wydaje mi się) całkiem prosta. 

Włosy myję co drugi dzień szamponem nawilżającym, a następnie nakładam na nie maskę Kallos (jagodową lub bananową) - ogólnie mam na ich punkcie małą obsesję, którą mieszam w pojemniczku ze srebrną płukanką z Delii aby ciągle utrzymywać chłodny odcień na włosach. Czasami dodaję kilka kropli różowej płukanki do maski - kolor jaki teraz mam reguluję sobie sama. Zwykle dwa razy w tygodniu wieczorami sięgam po oleje i nakładam na całe włosy. Najczęściej jest to olej kokosowy lub oliwka Baby Dream z Rossmanna.

Moje włosy zawsze wysychają same, naturalnie, bez użycia suszarki. Po umyciu odciskam je delikatnie w ręcznik z nadmiaru wody, a potem sięgam po bawełnianą bluzkę z długim rękawem i to ona służy mi jako turban ;) Mówiąc ogólnie stosuję u siebie plopping. Kiedy są już tylko lekko wilgotne sięgam po żel lniany, który robię sama gotując ziarenka siemienia lnianego w wodzie lub piankę do włosów. Pasma włosów ugniatam energicznie dłońmi zwilżonymi żelem lnianym lub właśnie pianką.

Co jeszcze dobrego robię dla swoich włosów (i nie tylko włosów)? Piję codziennie kubek pokrzywy. Zaparzam ją sobie w ciągu dnia, czasami piję ją rano zamiast kawy. I faktycznie pokrzywa działa, bo moje włosy rosną jak szalone i są niesamowicie gęste.

Zapomniałam jeszcze wspomnieć, że ja absolutnie swoich włosów nie czeszę jak każdy rano. Po szczotkę sięgam jedynie przed myciem włosów. Wtedy porządnie je wyczesuję i dopiero moczę i dokładnie myje. Także wiecie ja rano wstaję i po prostu mam zrobione włosy ;) Układam je dłońmi, czasami jeszcze ugniotę je żelem lnianym albo pianką i to tyle ;)

Obecnie jestem bardzo zadowolona z tego jak moje włosy wyglądają, ponieważ w końcu zaczęłam rozumieć ich potrzeby. W zamian za prawidłową pielęgnację odwdzięczają się mi pięknym skrętem - będę dążyć do tego aby był jeszcze lepszy!