Ulubieńcy grudnia | Wet'n'Wild, Fenty Beauty, Too Faced, L'oreal, Sephora, Golden Rose

Ulubieńcy grudnia | Wet'n'Wild, Fenty Beauty, Too Faced, L'oreal, Sephora, Golden Rose

Witam się z Wami jeszcze w starym roku, bo sądzę, że to dobra pora na podzielenie się grudniowymi ulubieńcami. Oczywiście pojawią się też ulubieńcy całoroczni, ale chcę Wam też pokazać i polecić produkty, które odkryłam w grudniu, a niestety nie umieszczę ich w rocznym podsumowaniu, bo to byłoby najzwyczajniej w świecie niesprawiedliwe. Tak, więc jeśli macie ochotę zobaczyć jakie produkty do makijażu uprzyjemniały mi ostatni miesiąc tego roku to zapraszam do dalszej części dzisiejszego wpisu.

Ja oczywiście klasycznie zacznę od podkładu. W grudniu z wielką przyjemnością powróciłam do buteleczki Photofocus marki Wet'n'Wild w odcieniu Soft Ivory. Używałam go kilka miesięcy wstecz, a teraz sięgnęłam po niego ponownie, ponieważ jestem całkiem blada i ten kolor świetnie mi teraz pasuje. To co zasługuje na uwagę to z pewnością tonacja tego koloru - on jest tak pięknie żółty, że to aż dziwne - podkład z drogerii w bardzo dobrej cenie. Po drugie ma mocne krycie, które można stopniowo budować, dokładając go nieco więcej w wybranych partiach. Na mojej twarzy bardzo dobrze się trzyma i ma naturalne wykończenie. Wiem, że wielu z Was ten podkład się nie sprawdził, ale na mojej normalnej/suchej cerze sprawdza się super i takim cerom go polecam :) Teraz kiedy pogoda jest dość mroźna spisuje się super. Szaliki i wycieranie nosa mu nie straszne.

Drugim ulubieńcem jest rozświetlacz Fenty Beauty Killawat w odcieniu Hu$tla Baby, który kupiłam w zestawie razem z błyszczykiem. I więcej pisałam o tym duecie w tym poście. Rozświetlacz bardzo mi podpasował. Jest intensywny, daje mocną taflę na skórze i nie znika mi z twarzy w ciągu dnia. Opcja miniaturki w moim przypadku to świetna sprawa, biorąc pod uwagę, że mam ponad 20 prasowanych rozświetlaczy!


Jeśli malowałam oczy to najczęściej sięgałam po cienie marki Nabla i w grudniu, królowała u mnie paletka, którą sama sobie stworzyłam ;) Są tutaj cienie zarówno z oferty regularnej jak i z edycji limitowanych, matowe i błyszczące. Ja cienie Nabli bardzo lubię. Ogólnie całą markę znam od ponad dwóch lat i pisałam o niej dużo wcześniej niż wszystkie inne blogerki i youtuberki.


W grudniu podczas zakupów w TKMaxxie udało mi się wyhaczyć prawdziwą perełkę jaką jest cień L'Oreal Crushed Foil w odcieniu Diamond Dust. To metaliczny cień o lekko jakby wilgotnej formule. Taki sprasowany pigment, który nieziemsko mieni się na powiekach. Wspominam o nim, bo jest absolutnie warty uwagi, a może uda się Wam dorwać w sklepach w swoim mieście. Jeśli chcecie przyjrzeć się mu nieco bliżej to pisałam o nim w tym poście. Jest tak piękny, że poświęciłam mu cały osobny post ;)


Jeśli mówię o takich błyskotkach to nie mogę zapomnieć o Glitter Primerze marki Nyx, który jest moim ponadczasowym ulubieńcem i must havem w kwestii aplikacji brokatów i wszelkiej maści pigmentów i błyskotek na powieki. Dla mnie produkt niezastąpiony.


Nadal lubię się z mascarą Too Faced Better Than Sex, którą pokazywałam Wam również w zeszłych ulubieńcach. Wciąż jest mokra, nie osypuje się i nie kruszy. Jak najbardziej jestem z niej zadowolona i nie żałuję zakupu. Może kiedyś skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie, chociaż nie ukrywam, że miniaturka bardzo mi odpowiada ;)


Na ustach zazwyczaj nosiłam pomadkę Sephora Cream Lip Stain numer 83 o pięknym, chłodnym odcieniu różu z domieszką brązu, a przez okres świąt na moich ustach była piękna krwista czerwień Golden Rose Longstay Liquid Lipstick numer 18. Swój prosty, bardzo klasyczny makijaż oczu w tym czasie przypieczętowałam właśnie tą czerwoną pomadką, która idealnie dopełniła cały mój look.




I to już wszyscy moi ulubieńcy w tym miesiącu. Teraz możecie wypatrywać podsumowania roku - pojawi się zaraz na początku stycznia. Ja tymczasem zasiadam do selekcji kosmetyków i wybieram te, które zasługują na miano hitu roku 2018.

Czekam też na Wasze komentarze i polecenia ciekawych kosmetyków ;) Dajcie znać czego używałyście w grudniu.
Makijaż sylwestrowy wersja użytkowa | Lovely, Maybelline, Becca, Fenty Beauty, Golden Rose

Makijaż sylwestrowy wersja użytkowa | Lovely, Maybelline, Becca, Fenty Beauty, Golden Rose

Witam Was poświątecznie i z przyjemnością zapraszam na moją propozycję makijażu na Sylwestra. W tym roku stawiam na nieco delikatniejszy makijaż - bez brokatu, olbrzymich sztucznych rzęs. Zależało mi na tym aby mój makijaż był dla Was użyteczny i abyście mogły go odtworzyć bez większych problemów. Ostatnio bardzo dobrze czuję się w brzoskwiniowych odcieniach i staram się je przemycać w każdym swoim makijażu.

Dajcie proszę znać jak podoba się Wam moja propozycja i jak spędzacie Sylwestra w tym roku ;)

Spis kosmetyków znajduje się oczywiście pod zdjęciami.





Kosmetyki użyte w tym makijażu:

TWARZ:
*podkład Golden Rose Total Cover 03 + mixer Kobo + kremowy rozświetlacz Becca Moonstone
*korektor Maybelline Instant Anti Age 00 Ivory
*puder Lovely Cooking Time
*brązer Wibo Beach Cruiser
*rozświetlacz Becca Moonstone
OCZY:
*baza pod cienie Urban Decay odcień Eden
*cień Daphne i Marigold z paletki MIYO x Beuatyvtricks Insta Glam
*cień Illusion, Sistina i Dogma z paletki Nabla Dreamy
*baza Nyx Glitter Primer
*pigement Glamshadows Różowy Rubin
*cień foliowy Kobo 707 White Gold
*eyeliner Catrice
*brokatowy eyeliner Golden Rose 103
*rzęsy Ardell Demi Wispies
*klej do rzęs Ardell Lash Grip
*kredka do brwi Wibo Feather Brow Creator odcień Soft Brown
*żel do brwi Miss Sporty Happy Brow 02
USTA:
*konturówka Wibo numer 02
*błyszczyk Fenty Beauty odcień Fu$$y
Efektowny makijaż świąteczny produktami z drogerii

Efektowny makijaż świąteczny produktami z drogerii

Wigilia już tuż, tuż. Pewnie większość z Was siedzi teraz w kuchni przygotowując świąteczne przysmaki albo właśnie pakujecie ubrania do walizki, bo na święta jedziecie do bliskich. Ja mam to szczęście, że mieszkam z moimi rodzicami i możemy być razem nie tylko od święta - mamy siebie każdego dnia ;)

Nie chciałam w tym roku zostawić pustki na blogu w postaci braku makijażu świątecznego, więc przygotowałam jego dość klasyczną i łatwą do wykonania wersję.

Do zrobienia tego  makijażu wykorzystałam w większości produkty z drogerii. Cała baza makijażu (podkłąd, puder, korektor itd.) to produkty bardzo dobrze dostępne, które nie kosztują więcej niż 30 zł. Efekt jaki uzyskałam oceńcie same. Moim zdaniem całość wygląda naprawdę dobrze ;)

Spis wszystkich wykorzystanych produktów macie pod zdjęciami. Warto tam zajrzeć ;))




Użyte produkty:

TWARZ:
*baza Lirene No Pores
*podkład Wet n Wild Photofocus odcień Soft Ivory
*korektor Kobo
*puder Lovely Banana Chocolate
*brązer Wibo Beach Cruiser 02 Cafe Creme
*rozświetlacz Sensique

OCZY:
*korektor Kobo
*pigment Tammy Tanuka
*brązer Wibo Beach Cruiser 02 Cafe Creme
*cień Dogma z paletki Nabla Dreamy 
*eyeliner Catrice
*mascara Too Faced Better Than Sex
*rzęsy Aliexpress
*klej do rzęs Ardell Lashgrip
*kredka do brwi Wibo Feather Brow Creator odcień Soft Brown
*żel do brwi Miss Sporty Happy Brow

USTA:
*pomadka matowa Golden Rose numer 13
Coś dla prawdziwych makijażowych srok | L'oreal Crushed Foil 23 Diamond Dust | Swatche i recenzja

Coś dla prawdziwych makijażowych srok | L'oreal Crushed Foil 23 Diamond Dust | Swatche i recenzja

Uwielbiam zaglądać do TKMaxxa. Od pewnego czasu w Lublinie mamy takie dwa potężne sklepy. Jak się pewnie domyślacie ja swoje zakupy zwykle rozpoczynam od pójścia na dział z kosmetykami i przetrzepuję regały w poszukiwaniu różnych perełek. Udało mi się wyhaczyć kilka takich ciekawych kosmetyków i stanowią one prawdziwe hity w mojej kolekcji.


Pamiętacie rozświetlacz TOPSHOP Chameleon Highlighter w odcieniu Mother's of Pearl? Mam też rozświetlacz Crescent Moon, który jest odpowiednikiem jednego z rozświetlaczy MAC. Ostatnio też kupiłam foliowy cień Stila Magnificent Metals w kolorze Metallic Violet. No właśnie, to są prawdziwe smaczki!

Do tego zacnego grona dołącza cień L'oreal Crushed Foil numer 23 Diamond Dust. Nie mam pojęcia czy ta seria cieni wejdzie kiedykolwiek do Polski, ale jeśli by się tak stało to najpierw kupię wszystkie pozostałe odcienie, a potem Was o tym poinformuję ;) Naprawdę, jak uda się Wam je gdzieś dostać to kupujcie w ciemno.


Cień ma kwadratowe, proste opakowanie, a w środku znajduje się wypraska z cieniem wielkości 1 grama. Cień - może trochę popłynęłam z tym określeniem, ale ciężko mi określić czym ten produkt jest. Lekko wilgotny, kremowy pod palcem sprasowany drobinkowy pigment? Tak, coś w ten deseń.


Jego odcień jest zmienny w zależności od światła. Mieni się srebrem, różem i różowym złotem. Już w samym opakowaniu robi niemałe wrażenie, ale to po aplikacji na powieki dzieje się prawdziwa magia. Jest absolutnie piękny, wygląda olśniewająco i mieni się milionem drobinek. Można pokusić się o stwierdzenie, że tym jednym cieniem jestem w stanie załatwić cały makijaż oka. A najczęściej używam go w zestawie z czarną kreską i delikatnie wymodelowanym okiem przy pomocy brązowego cienia lub po prostu brązera.



Jego delikatnie kremowa konsystencja umożliwia jego aplikację prosto na powieki, bez żadnej bazy, jednak wtedy w ciągu dnia te drobinki osypują się na policzki. Wiadomo jednak, że pod tego typu produkty najlepiej użyć bazy i wtedy problem znika, a makijaż jest mega trwały. U mnie ten cień występuje zawsze w duecie z Glitter Primerem marki Nyx. Bezbłędne połączenie.


Także jeżeli lubicie błyskotki na oczach to już wiecie za czym możecie się rozglądać. Naprawdę baaaardzo polecam. Ten cień to taka makijażowa biżuteria ;)
Wibo Feather Brow Creator | HIT czy KIT? | Recenzja kredki do brwi

Wibo Feather Brow Creator | HIT czy KIT? | Recenzja kredki do brwi

Uwielbiam dobrze zrobione brwi. Takie czyściutkie, schludnie wyrysowane, dopracowane i koniecznie wyregulowane. Przyznam się Wam nawet do tego, że zwracam uwagę na ten element makijażu u innych kobiet ;) 
Na większe wyjścia z reguły wybieram pomadę, ale na co dzień najczęściej sięgam po kredki. Są szybkie w użyciu, można nimi precyzyjnie dorysować włoski i łatwo się wyczesują. 

Kredką, którą używam już od kilku dobrych tygodni jest Wibo Feather Brow Creator w odcieniu Soft Brown i dzisiaj chciałabym napisać o niej nieco więcej. Co prawda pojawiła się już w listopadowych ulubieńcach, ale obiecałam napisać Wam o niej nieco więcej. Jak ona się ma do mojego ulubieńca z Catrice i czy w ogóle da się jej używać dowiecie się w dalszej części tego wpisu.


Swój egzemplarz kupiłam podczas ostatniej promocji w Rossmannie. Kredka była na mojej liście już od pewnego czasu i w końcu była dostępna stacjonarnie. Nie pamiętam jej dokładnej ceny, ale na pewno nie jest to więcej niż 17 zł. 

Kredkę kupujecie w kartoniku gdzie macie nazwę koloru, której brakuje niestety na samej kredce, która jest cieniutka i zakończona dwoma skuwkami. Pod jedną kryje się spiralka do wyczesywania brwi, a z drugiej strony macie wykręcany wkład.

Co do jej koloru to jest on odpowiedni dla blondynek - tych jaśniejszych i ciemniejszych. Bardzo dobrze wypada na brwiach - jest to chłodny jasny brąz. Porównując odcień Soft Brown do kredki Catrice 020 Date With Ash-ton to różnica jest naprawdę niewielka. Cieńszy swatch to kredka Wibo  Feather Brow Creator.


Kredka Wibo wysuwa się u mnie w tym momencie lekko na prowadzenie, ponieważ jest automatyczna i nie muszę jej ciągle ostrzyć. Ona przez cały czas jest cieniutka i precyzyjna. Ta z Catrice aktualnie odpoczywa w szufladzie mojej toaletki


Sama aplikacja kredki jest bardzo łatwa, ponieważ z łatwością sunie po włoskach/skórze, ale nie myślcie sobie, że jest ona zbyt tłusta. Nic z tych rzeczy. Jest miękkość jest odpowiednia. Kredka nie ściera się i nie rozmazuje. Jest na brwiach do momentu kiedy po prostu jej nie zmyjecie.

Cieniutki rysik kredki pozwala na precyzyjne wyrysowanie brwi, wypełnienie ewentualnych braków itd. Bardzo przyjemnie się z niej korzysta.


Jeżeli szukacie produktu, który nie jest drogi i pozwoli Wam na osiągnięcie pięknego efektu to naprawdę polecam zainteresować się tą kredką. Wiem, że na pewno jest dostępny jeszcze jeden ciemniejszy odcień - czy jest więcej - tego już pewna nie jestem. Tak czy siak idźcie do Rossamanna i sprawdźcie. Być może poznacie swój ideał w tej kategorii.

A ja jestem ciekawa czym Wy podkreślacie na co dzień swoje brwi? Cień, kredka a może właśnie pomada? A może tylko żel albo nie ruszacie ich w ogóle? Jestem ciekawa jak o brwi dbają moje czytelniczki :)


Moje jesienno-zimowe makijażowe MUST HAVE

Moje jesienno-zimowe makijażowe MUST HAVE

Tak naprawdę jeśli chodzi o makijaż to najbardziej lubię tą wersję jesienno-zimową. Po pierwsze dlatego, że nie muszę się martwić, że to co zrobię spłynie ze mnie w piekielnym upale, a po drugie dlatego, że można sobie pozwolić na mocniejsze kolory, makijaże przydymione, piękne matowe usta i ogólnie na dużo więcej niż wiosną i latem ;) Chłodniejszą porą po prostu takie mocniejsze mejkapy nosi się bardziej komfortowo. 

W dzisiejszym wpisie chcę się z Wami podzielić moimi pewniakami jeśli chodzi o makijaże, które noszę obecnie i będą mi towarzyszyć aż do wiosny. Jeżeli jesteście ciekawe po co takiego sięgam jesienią i zimą to zapraszam do dalszej części tego wpisu.


KRYJĄCE PODKŁADY
Mój makijaż bez podkładu nie istnieje. I o ile wiosną i latem wolę lżejsze formuły, tak z nadejściem jesieni sięgam po te cięższe, mocniej kryjące podkłady. Lubię kiedy moja buzia wygląda nieskazitelnie, wszystko wtedy wygląda lepiej, a makijaż wydaje się być bardziej dopracowany. To co cenię chyba jednak najbardziej to fakt, że taki podkład świetnie niweluje moje czerwone policzki, który kiedy zmarzną wyglądają jak wysmarowane burakiem ;)

MOCNE ROZŚWIETLACZE
O tak, zdecydowanie wybieram te najbardziej intensywne. Uwielbiam taki efekt na skórze, bo pomimo tego, że człowiek nie do końca jest pełen energii to z takim blaskiem na twarzy zawsze wygląda się świeżo i promiennie.

BRĄZERY
To jest również element, którego nigdy nie pomijam w swoim makijażu. Nawet odrobinka brązera na twarzy daje świetny efekt. Tak naprawdę dzięki niemu twarz odzyskuje swoje kształty i cienie, które ujednolicimy podkładem. Moim hitem praktycznie od początku tego roku jest Wibo Beach Cruiser numer 02 Cafe Creme i polecam ten puder każdemu. Jest fenomenalny!

CIEMNIEJSZE CIENIE DO POWIEK
Taaak, jesienią i zimą bardziej chce mi się eksperymentować z makijażem oka. Lekkie przydymienie, mocniej podkreślona dolna powieka, spotlight, smoky eyes - możliwości jest wiele. Obecnie mam fazę na paletę Nabla Dreamy, ponieważ ma w sobie wszystko czego potrzebuję. Kocham te kolory i tą jakość cieni. 


BROKATOWE EYELINERY
To dopełnienie moich makijaży. Używam ich na różne sposoby. W wewnętrzne kąciki albo jako kreska solo na całej długości linii rzęs. Zdarza się, że dopełniam nimi klasyczną czarną kreskę. Lubię też wklepywać je w powiekę palcem tworząc taflę miliona drobinek na oku i tym samym bardzo prosty i efektowny makijaż. Bardzo lubię eyelinery Urban Decay, Golden Rose oraz H&M.

CIEMNE MATOWE POMADKI
Fiolety, czerwienie, brązy i borda. Tak w skrócie można opisać moje usta jesienią i zimą. Bardzo dobrze czuję się w tak mocnych kolorach i nie mam problemu z noszeniem ich na co dzień. Zwykle wybieram pomadki matowe, bo są niezwykle trwałe i nie straszne im nawet pocieranie szalikiem. 


Właśnie te elementy wchodzą na stałe w moje jesienno-zimowe makijaże. Ciekawa jestem czy u Was też chłodniejszą porą zmieniają się pewne produkty czy pogoda nie ma tutaj żadnego znaczenia. Czekam na komentarze od Was w tej kwestii ;)


Ulubieńcy listopada | Too Faced, Bourjois, Becca, Fenty Beauty, Nabla, Kobo, Inglot, Wibo

Ulubieńcy listopada | Too Faced, Bourjois, Becca, Fenty Beauty, Nabla, Kobo, Inglot, Wibo

Dacie wiarę, że już jutro zaczyna się grudzień? Przed nami magiczny świąteczny czas, ale zanim puścimy listopad w zapomnienie to warto go kosmetycznie podsumować i właśnie dlatego zapraszam Was dzisiaj na moich makijażowych ulubieńców kończącego się miesiąca. W tym zestawieniu będzie mix półek cenowych, pomieszanie tych naprawdę tanich ze znacznie droższymi ;) Kogo ciekawi co ciekawego sprawdziło mi się w listopadzie? Zapraszam na dalszą część tego wpisu :)

W listopadzie dalej z powodzeniem używałam kremu CC od Bourjoisa. Ma tak naprawdę wszystko to czego oczekuję od podkładu na co dzień - lekką formułę i średnie krycie. Dodatkowo wygląda naturalnie i jest trwały. Nie muszę go w ciągu dnia poprawiać. U mnie teraz najlepiej sprawdza się numerek 31.


Żeby dodać skórze więcej glow to mieszałam sobie z tym kremem CC kremowy rozświetlacz Becca w odcieniu Moonstone. Oba te produkty bardzo ładnie się ze sobą łączą, a domieszka rozświetlacza sprawia, że buzia staje się jeszcze bardziej promienna i świetlista.


Konturowanie twarzy upłynęło mi pod znakiem brązera marki Nabla w odcieniu Cameo. W ogóle to podziwiam wydajność tego produktu, ponieważ sweterkowe tłoczenie wciąż z niego nie zniknęło ;) Jest to bardzo dobrej jakości brązer o pięknym neutralnym odcieniu. Daje piękny efekt na skórze, świetnie się go buduje i rozciera. Bezproblemowy produkt nawet dla osób, które w makijażu stawiają pierwsze kroki. Możecie go też kupić w magnetycznym opakowaniu, ja wybrałam formę wkładu i trzymam go w magnetycznej palecie razem z innymi pudrami Nabli.


Kolejnym moim ulubieńcem jest kredka do brwi Wibo Feather Brow Creator w odcieniu Soft Brown. Bardzo się polubiłyśmy, używam jej codziennie do podkreślania swoich brwi. Jest cieniutka, bardzo precyzyjna i odpowiednio miękka. Nie rozmazuje się i nie ściera w ciągu dnia. W grudniu wypatrujcie jej dokładnej recenzji, bo jest naprawdę warta Waszej uwagi.

W listopadzie zapoznałam się z nowym tuszem do rzęs. Kupiłam miniaturkę mascary Too Faced Better Than Sex i pomimo różnych opinii w sieci, dla mnie ten tusz jest naprawdę bardzo dobry. Najbardziej bałam się tego osypywania, o którym wiele osób wspomina, ale nic takiego się z nim nie dzieje. Tusz ma wygodną, dość dużą szczotkę, więc szybciutko tuszujemy nim rzęsy. Kolor jest intensywnie czarny, a efekt jaki uzyskujemy jest świetny. Rzęsy rozdzielone, wyraźnie pogrubione i mega czarne. Jak dla mnie naprawdę zachwyt! Jeżeli macie podobne obawy jak ja to polecam kupić mniejszą wersję na spróbowanie.


Jeśli jestem przy makijażu oczu to nie mogę nie wspomnieć o pigmentach Kobo, które pochodzą z tej "nowej szafy". Są po prostu przepiękne, bardzo drobniutkie, mieniące się. Idealnie dopełniają makijaż i robią efekt wow. Aktualnie mam trzy odcienie, ale moja kolekcja sukcesywnie się powiększa. Te, które posiadam to Rose Gold, Ruby With Blue Sparks i Red & Gold. Wszystkie zupełnie różne, ale tak samo piękne. Polecam szczególnie osobom zajmującym się wizażem, ale też wszystkim srokom lubiącym takie błyskotki.


Hitem do ust okazał się błyszczyk Fenty Beauty Gloss Bomb w odcieniu Fenty Glow, o którym pisałam Wam w poprzednim poście. Jest super nawilżający, a w taką pogodę jaką mamy obecnie tego mi trzeba ;) Warto jednak pamiętać o związaniu włosów kiedy mamy go na ustach, bo inaczej to wszystkie włosy będziecie mieć przyklejone do ust :D


A żeby nie było tak całkiem nudno z tymi ustami to pod błyszczyk Fenty Beauty nakładałam na całe usta konturówkę z Inglota o numerze 67. To taki typowy odcień różowego nudu - taki wiecie - my lips but better. Bardzo ładnie można nią obrysować usta i nadać im piękny pełny kształt. Tak więc taki duet nosiłam na ustach w listopadzie najczęściej ;)


I to już mój ostatni ulubieniec tego miesiąca. Pokazałam wszystko to, czego z przyjemnością używałam w listopadzie. Mam nadzieję, że wpis się podobał, a ja oczywiście czekam na Wasze kosmetyczne polecenia ;) Co u Was sprawdziło się w tym miesiącu?
FENTY BEAUTY BY RIHANNA Bomb Baby | Zestaw miniaturek: błyszczyk + rozświetlacz

FENTY BEAUTY BY RIHANNA Bomb Baby | Zestaw miniaturek: błyszczyk + rozświetlacz

W ciągu ostatnich kilku miesięcy pokochałam produkty miniaturkowe. Mam już na tyle dużo kosmetyków, że naprawdę nie mam potrzeby kupowania ich w pełnowymiarowych wersjach. O miniaturkach planuję zrobić osobny wpis, a dzisiaj zaproszam na prezentację zestawu dwóch mini produktów marki Fenty Beauty. Jest to dość nowa marka w ofercie polskiej Sephory, więc produkty naprawdę kuszą ;)


Żeby móc rozpocząć przygodę z FB postanowiłam na początek kupić zestaw Bomb Baby w skład, którego wchodzą: rozświetlacz Killawatt w odcieniu Hu$tla Baby o pojemności 2,2 g oraz błyszczyk Gloss Bomb w odcieniu Fenty Glow o pojemności 5,5 ml. Za taki zestaw opakowany w kartonik zapłaciłam 86 zł (aktualnie jest on wyprzedany online, ale warto sprawdzać - pewnie niedługo znowu będzie dostępny).


To co bardzo mocno rzuca się od razu w oczy to dbałość o detale i opakowania. Sam kartonik i wkładka w której były produkty są bardzo ładne i dopracowane. Docelowe opakowanie błyszczyka i rozświetlacza również. Prezentują się luksusowo i drogo. Wiadomo za co płacimy pieniążki.

Najpierw przybliżę Wam błyszczyk. Opakowanie jest pięciokątne (jak praktycznie każdy produkt FB), ma złotą zakrętkę i bardzo duży miękki aplikator. Błyszczyk ma piękny odcień nude, a na ustach tworzy piękną taflę. Naprawdę mocno nabłyszcza usta i jest bardzo gęsty przez co mega nawilża. Nie lepi się wcale, jest niezwykle komfortowy. Jego gęstość sprawia, że nie wylewa się on poza kontur ust. Ma też bardzo ładny delikatny zapach - dla mnie są to truskawki z bitą śmietaną. Wersja miniaturkowa wcale nie jest taka malutka, bo to aż 5,5 ml (pełnowymiarowy ma 9 ml), ale z pewnością jest bardziej kompaktowa i zajmuje mniej miejsca w kosmetyczce. Dzisiaj już śmiało mogę powiedzieć, że jeśli ten mini błyszczyk mi się skończy to skuszę się na standardowe opakowanie. Ten błyszczyk jest naprawdę genialny i wszystko to co mówiły na jego temat jutuberki się sprawdziło ;) Jestem nim zachwycona!


Rozświetlacz też bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, bo nie miałam w swojej kolekcji takiego odcienia. Bardzo ciężko opisać mi jego odcień, ponieważ ma złotą bazę, ale jest też trochę brzoskwiniowy, ma w sobie też róż. Można go nazwać różowym złotem. Jest bardzo intesywny, daje mocną taflą i moim zdaniem jest bardzo eleganckim, wieczorowym rozświetlaczem. Z pewnością nie nada się dla jasnych karnacji, bo będzie po prostu za ciemny, ale te z Was, które mają odrobinkę ciemniejszą skórę z pewnością będą zadowolone. Samo jego opakowanie jest malutkie, holograficzne i ogólnie bardzo mi się podoba. W środku jest też lusterko, w którym można podejrzeć się w ciągu dnia.





Cały ten zestaw oceniam naprawdę bardzo dobrze. Cena nie jest przerażająca, a produkty są całkiem spore jeśli chodzi o pojemność. Po przetestowaniu tych produktów czuję się jak najbardziej skuszona aby poznać inne kosmetyki Fenty Beauty ;)

Napiszcie mi koniecznie czy używacie produktów FB i jak się one u Was sprawdzają :)
Cloudy Makeup | Chmurki na powiekach | Makijaż paletą MIYO x BEAUTYVTRICKS INSTA GLAM

Cloudy Makeup | Chmurki na powiekach | Makijaż paletą MIYO x BEAUTYVTRICKS INSTA GLAM

Dzisiaj zapraszam na bardziej kreatywny makijaż. Na pewno słyszałyście o trendzie cloudy makeup i zapewne większość z Was widziała już takie prace. Swoich sił w tym temacie postanowiłam spróbować także ja i w tym wpisie dzielę się efektami tej zabawy. 

Dajcie znać jak się Wam podoba taka propozycja. Spis użytych kosmetyków znajduje się pod zdjęciami na końcu tego wpisu.






UŻYTE KOSMETYKI:

TWARZ:
*baza Bielenda Pearl Base
*podkład Catrice Liquid Coverage 010
*korektor Lovely Liquid Coverage 01
*puder AA Wings of Color Dust Matt 020
*brązer Wibo Beach Cruiser 02 Cafe Creme
*rozświetlacz Sensique

OCZY:
*baza pod cienie Urban Decay Eden
*kredka do brwi Wibo Feather Brow Creator Soft Brown
*żel do brwi Rimmel Brow This Way! 02
*cienie z paletki MIYOxBEAUTYVTRICKS INSTA GLAM
*cienie z paletki Juvia's Place The Magic
*korektor NYX Gotcha Covered Ivory
*eyeliner Urban Decay Midnight Cowboy
*tusz do rzęs Eveline Volume Celebrities
*rzęsy Ardell Demi Wispies
*klej Ardell Lash Grip

USTA:
*pomadka Golden Rose Longstay Liquid Lipstick 04 + 06
Świąteczne prezenty z Sephory | Prezenty na każdą kieszeń | Do 60, 120 i 200 złotych

Świąteczne prezenty z Sephory | Prezenty na każdą kieszeń | Do 60, 120 i 200 złotych

Wiecie co? Święta za pasem, jeszcze wcześniej Mikołaj, tak więc uważam, że jest to jak najbardziej odpowiednia pora na post z pomysłami na prezenty świąteczne. W tym poście będą to produkty z Sephory, ale jeśli chcecie mogę przygotować taki przegląd również z Rossmanna, Natury czy innej drogerii.

Aby wszystko było przejrzyste to podzieliłam produkty na 4 kategorie cenowe, każdy produkt krótko opisałam i podlinkowałam żebyście nie musiały niczego szukać. 

Oczywiście pamiętajcie, że w Sephorze w okresie przedświątecznym zawsze są obniżki, więc warto wtedy korzystać z zakupów i zaoszczędzić 20%. 

Mam szczerą nadzieję, że ten wpis się Wam spodoba, przyda i zainspiruje do świątecznych zakupów. Ja sama bardzo lubię wpisy tego  typu - zawsze można coś ciekawego podejrzeć.

***PRODUKTY DO 60 ZŁOTYCH***

1. TOO FACED Better Than Sex Ornament - miniaturka popularnego tuszu do rzęs w świątecznym opakowaniu. Moim zdaniem taki drobiazg będzie świetnym dodatkiem do prezentu. (CENA 55 ZŁOTYCH)

2. ZOEVA Voyager Cocoa Blend Eyeshadow Palette - mniejsza, podróżna wersja jednej z moich ulubionych palet. Bardzo dobrej jakości cienie zamknięte w uroczym kartonowym opakowaniu. Kompletna paletka do wykonania makijażu oka. (CENA 59 ZŁOTYCH)

3. PIXI Glow Tonic Exfoliating Toner - kultowy tonik złuszczający, który na pewno sprawdzi się jako super prezent dla pielęgnacyjnych freaków. Jest to produkt napinający i wyrównujący koloryt skóry. Tutaj akurat pojemność 100 ml. (CENA 55 ZŁOTYCH)

4. SEPHORA COLLECTION Cream Lip Stain - to propozycja dla fanek matowych ust. Pomadki o piankowej konsystencji w ogromnej gamie kolorów. Na pewno znajdziecie odpowiedni odcień dla osoby, którą chcecie obdarować. (CENA 39 ZŁOTYCH)

5. RITUALS The Ritual of Holi Body Mist - iskrząca mgiełka do ciała. Ma piękny, uzależniająco - słodki, a jednocześnie świeży zapach. Dobra opcja jako zapach do torebki. (CENA 49 ZŁOTYCH) 

6. SKINFOOD Freshmade Watermelon Mask - chłodząco - nawilżająca maska o konsystencji żelu. Pachnie przepięknie arbuzem i na pewno będzie miłym prezentem. (CENA 55 ZŁOTYCH)

7. NPW Heart Cooling Pads - maska żelowa do wielokrotnego użytku. Wystarczy schłodzić ją w lodówce lub zamrażarce i po chwili maseczka jest gotowa. Genialny prezent dla młodej mamy lub osób, które często są niewyspane. Te płatki zniwelują opuchliznę wokół oczu. (CENA 29 ZŁOTYCH)




***PRODUKTY DO 120 ZŁOTYCH***

1. FENTY BEAUTY BY RIHANNA Gloss Bomb Universal Lip Luminizer - mam ten błyszczyk w mini wersji i naprawdę gorąco go polecam. Jest bardzo gęsty, mocno nawilżający i pięknie wygląda na ustach. Dodatkowo pięknie pachnie truskawkami ze śmietaną. (CENA 75 ZŁ)

2. BECCA Prep-Step Duo Kit - ja bazy tej firmy bardzo lubię i często stosuję zarówno na sobie jak i na swoich klientkach. Jeżeli macie osobę, która szuka dobrej bazy pod makijaż możecie sprawić jej taki zestaw. Na pewno będzie bardzo zadowolona. (CENA 75 ZŁ)

3. BENEFIT COSMETICS Zestaw świątecznych bestsellerów Gimme Brow, Roller Lash i The POREfessional - już samo opakowanie wprawia w świąteczny nastrój. Idealny prezent dla osób, które lubią testować nowe produkty. Takie miniaturki na pewno sprawią wiele radości. (CENA 89 ZŁ)

4. TONYMOLY Cat's Purrfect Night Cream - teraz coś dla miłośniczek kotów. Nawilżający krem/maska na noc w uroczym opakowaniu w kształcie kota. Pojemność produktu jest dość duża, bo to aż 50 ml, więc na pewno wystarczy na dłuższy czas. (CENA 75 ZŁ)

5. ANASTASIA BEVERLY HILLS DIPBROW Pomade - produkt kultowy, z pewnością docenią go miłośniczki makijażu i podkreślania brwi. Sam produkt jest niewielki jednak jestem przekonana, że sprawi wiele radości i na pewno będzie trafiony (no chyba, że dobierzecie zły odcień ;)). (CENA 99 ZŁ)

6. GLAMGLOW Glamglow X Becca We Know Glow - kolejny zestaw zamknięty w różowym pudełku, w skład, którego wchodzi maseczka Glamglow oraz rozświetlacz Becca. Moim zdaniem to propozycja dla osób, które skupiają się na pielęgnacji i lubią stosowanie maseczek, a w makijażu lubią efekt świetlistej skóry. (CENA 109 ZŁ)

7. FENTY BEAUTY BY RIHANNA Stunna Lip Paint Longwear Fluid Lip Color - ostatnio są to jedne z najbardziej pożądanych pomadek w beauty świecie. Nie mają wielu odcieni, ale te, które są wpisują się w obecne trendy. Na uwagę zasługuje również jej piękne i nietypowe opakowanie. (CENA 99 ZŁ)

8. ORIGINS Drink Up Intensive Overnight Mask to Quench Skin's Thirst - rewelacyjna maska dla suchej skóry. Jedna z moich ulubionych i według mnie najlepsza ze wszystkich jakie do tej pory miałam przyjemność używać. (CENA OD 69 ZŁ)

9. NARS Little Fetishes Orgasm - mini róż i pomadka w najpopularniejszym odcieniu Orgasm. Wszystko to zamknięte w eleganckim pudełku. (CENA 99 ZŁ)

10. SEPHORA COLLECTION Once upon a mask - zestaw 8 masek: do twarzy, włosów, stóp i dłoni. Dobra opcja dla pielęgnacyjnych freaków lub gadżeciarzy. Maseczka to zawsze dobry wybór! (CENA 99 ZŁ)

11. TOO FACED Peach Lip Scrub - bardzo przydatna rzecz szczególnie kiedy osoba, której chcecie dać prezent lubi matowe pomadki. Taki peeling bardzo dobrze zadba o jej usta przed aplikacją szminki. (CENA 79 ZŁ)

12. ANASTASIA BEVERLY HILLS Mini Metallic Liquid Lipstick Set - każda pomadkomaniaczka ucieszy się z takiego zestawu. Mini pomadki o metalicznym wykończeniu są obecnie na topie. (CENA 109 ZŁ)

***PRODUKTY DO 200 ZŁOTYCH***

1. PIXI Rose Oil Blend - taki luksusowy olejek do twarzy będzie bardzo dobrym prezentem dla mamy lub teściowej. Jest bogaty w wiele składników odżywczych, przeciwutleniających  i witamin, więc pomaga przywrócić odpowiedni poziom nawilżenia skóry. (CENA 145 ZŁ)

2. ZOEVA Classic Eye Set - zestaw dobrych pędzli to świetny osób dla każdej kobiety lubiącej makijaż. Tutaj poza pędzelkami jest jeszcze ładna kosmetyczka. (CENA 199 ZŁ)

3. TOO FACED Just Peachy Matte Eye Palette - piękna paleta cieni do powiek, o cudownym zapachu i bardzo dobrej jakości. Świetna pigmentacja na pewno ułatwi pracę, a samo opakowanie palety będzie ozdobą każdej toaletki. (CENA 199 ZŁ)

4. PIXI Box of Beautiful Skin - trio bestsellerowych produktów marki. Jeśli chcecie sprawić komuś większy pielęgnacyjny zestaw to bardzo gorąco polecam! (CENA 189 ZŁ)

5. FOREO LUNA play - najmniejsza szczoteczka do oczyszczania twarzy. Odpowiednia do każdego rodzaju cery. Poręczna i mała przez co wygodna w podróży. Na pewno przeniesie oczyszczanie twarzy na wyższy poziom. (CENA 169 ZŁ)

6. BENEFIT COSMETICS Świąteczne hity pielęgnacyjne! Browvo!, it's Potent, Total Moisture i serum - zestaw cudowności do pielęgnacji twarzy i brwi. Cztery bestsellerowe produkty marki, które wywołają uśmiech na niejednej twarzy. (CENA 199 ZŁ)

7. TOO FACED Sweet Peach Glow Kit - piękna paletka rozświetlająca o boskim zapachu. Brązer, róż i rozświetlacz czyli kompletny zestaw do modelowania twarzy. Mi samej ta paletka bardzo się podoba i cieszyłabym się gdyby wylądowała w moim pudełku z prezentem ;) (CENA 179 ZŁ)

8. NABLA Dreamy Eyeshadow Palette - jedna z moich ukochanych palet w całej kolekcji. Niezwykła jakość, bardzo przyjemna w pracy formuła cieni. Dodatkowo piękne kolory. Z tej palety ucieszy się każda miłośniczka makijażu. (CENA 159 ZŁ)

9. ANASTASIA BEVERLY HILLS Blush Trios - piękna kasetka z trzema odcieniami różu dostępna w różnych tonacjach. Wasze mamy będą takim upominkiem zachwycone, tym bardziej, że produkty ABH są wysokiej jakości. (CENA 159 ZŁ)

10. GLAMGLOW Glowsetter Mist - fantastyczna mgiełka do twarzy, która będzie wykańczać makijaż. Świetne opakowanie i ładny zapach to dodatkowe plusy tego produktu. Makijażoholiczki będą zachwycone :) (CENA 129 ZŁ)

11. GUERLAIN KissKiss - dla kobiet lubiących produkty luksusowe taka szminka będzie idealnym prezentem. Przepiękne opakowanie to dodatkowy atut. Poza tym sama pomadka ma piękny odcień i cechuje się nienaganną trwałością. (CENA 175 ZŁ)

12. ANASTASIA BEVERLY HILL Brush 23 - pędzel stworzony do aplikacji rozświetlacza! Ma fantastyczny kształt, dzięki któremu rozprószymy rozświetlacz na skórze uzyskując jednocześnie intensywny efekt. (CENA 129 ZŁ)

13. ANASTASIA BEVERLY HILLS Sugar Glow Kit - to prawdziwa gratka dla fanek makijażu. Jedna z kultowych palet rozświetlaczy. Uwierzcie każda kobieta chce ją mieć! (CENA 199 ZŁ)

14. TOO FACED In The Nude Lipstick Duo - pomadki w odcieniu klasycznego nude w dwóch wykończeniach. Usta w odcieniu nude to nieodłączny element makijażu wielu kobiet. (CENA 129 ZŁ)

I to już wszystko co przygotowałam w tym wpisie dla Was. Trochę tego było, ale zawsze dobrze mieć wybór. Dajcie mi koniecznie znać czy coś konkretnego wpadło Wam w oko i czy chcecie bardziej drogeryjne wydanie takiego wpisu ;) Ja bardzo chętnie coś takiego przygotuję! ;)
Podkład AA Make Up Filler | Podkład idealny dla cery suchej i dojrzałej

Podkład AA Make Up Filler | Podkład idealny dla cery suchej i dojrzałej

Ponieważ listopad jest na moim blogu miesiącem recenzji to dzisiaj mam przyjemność zaprosić Was na kolejną. Tym razem pod lupę biorę podkład AA Filler. Z tego co widziałam po wynikach ankiety na moim Instagramie bardzo Was ten produkt zaciekawił i licznie na niego głosowałyście. Więc jeśli jesteście zainteresowane jego właściwościami, wykończeniem i trwałością to zapraszam do dalszej części tego wpisu.
Zaczynając od takich najbardziej podstawowych informacji to jest to podkład w szklanej butelce, mój jest w odcieniu 103 Light Beige i kupicie go w Rossmannie na półkach z maseczkami do twarzy. Jego koszt to coś pomiędzy 20 a 25 zł. Pojemność standardowa 30 ml.


Według producenta jest to podkład wypełniający zmarszczki, do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii. Z tym, że nie uczula absolutnie się zgadzam, natomiast zmarszczki to możemy sobie wypełnić korzystając z zabiegów medycy estetycznej. Cudów nie ma! ;)

Sama formuła podkładu jest dość kremowa, po aplikacji na dłoń podkład nie rozpływa się po niej. Podkład nie pachnie, nie ma też w sobie rozświetlających drobinek. 

Po twarzy rozprowadza się bardzo dobrze i nie ma z tym najmniejszego problemu. Idealnie wtapia się w skórę i w moim odczuciu nie warto go jednak budować, ponieważ traci on wtedy na wyglądzie. Cienka warstwa tego podkładu świetnie wyrównuje koloryt skóry, ma naprawdę średnie + krycie i tak naprawdę im mniej go na skórze tym ładniej wygląda. Jego wykończenie jest bardzo naturalne i świeże. Właśnie dlatego jest to podkład dla cer suchych i dojrzałych, ponieważ nie podkreślał on suchych skórek ani zmarszczek. Bardzo komfortowo się go nosi w ciągu dnia. Można nawet zapomnieć o tym, że ma się na skórze podkład.


Są sytuacje kiedy sięgam po niego przy pracy z klientkami kiedy zależy mi na nawilżeniu, niezłym kryciu i bardzo naturalnym efekcie. Poleciłam go wielu swoim klientkom i wiem, że podkład dobrze im służy. Panie chwalą go właśnie za tą świeżość jaką daje na skórze i lekkość noszenia.


Z doświadczenia wiem, że ten podkład nie ma tendencji do nadmiernego wyświecania, ale na pewno nie sprawdzi się w przypadku cer tłustych.

Jeżeli chodzi o trwałość to jest ona naprawdę w porządku. Nawet kiedy pod koniec dnia podkład delikatnie się zetrze to nie jest to zauważalne i makijaż wciąż wygląda dobrze. Dzieje się tak ponieważ ten podkład nie zastyga na skórze tworząc nieskazitelną warstewkę, a jest praktycznie ciągle plastyczny. Wystarczy niewielka poprawka, miejscowe doklepanie i całość wygląda jak nowa.

Tym z Was, które szukają naturalnego wyglądu cery, mają cerę suchą lub zmarszczki bardzo polecam ten podkład. Na pewno sprawdzi się też jako prezent dla mamy ;) 
Copyright © 2014 majmejkap , Blogger