Co warto kupić podczas promocji w Rossmannie? | Edycja wiosenna 2018 | Bardzo dużo produktów

Co warto kupić podczas promocji w Rossmannie? | Edycja wiosenna 2018 | Bardzo dużo produktów

Dzisiaj post bardzo na czasie, ponieważ jest on związany ze zbliżającą się, wielką promocją na kolorówkę w Rossmannie, która startuje już 9 kwietnia. Postanowiłam uaktualnić listę produktów, które moim zdaniem warto podczas tej obniżki cen kupić. 

Produkty z listy, o których pisałam już na blogu mają bezpośrednio podlinkowane wpisy - wystarczy kliknąć na ich nazwę, a przeskoczycie do recenzji danego produktu. Inne są krótko opisane, tak żeby nie przeciągać.

Mam nadzieję, że taki wpis się Wam spodoba ;) Zapraszam!

BAZY POD PODKŁAD:
*AA Wings of Colors Matt Filler - mój ogromny ulubieniec, nie raz pojawiał się w comiesięcznych zestawieniach. Bardzo dobra, wygładzająca, matująca baza.


PODKŁADY:
*Bourjois CC Cream - rewelacyjny krem o naprawdę dobrym kryciu i pięknym wykończeniu. Wydaje mi się, że kiedyś o nim pisałam, ale nie mogę się dokopać do tego wpisu.
*AA Filler - to dobry podkład do skóry suchej i normalnej. Bardzo dobrze sprawdza się również w przypadku cer dojrzałych.
*Lirene Perfect Tone - świetny podkład z niższej półki. Ma dobre krycie, świetliste wykończenie i ładnie dopasowuje się do koloru cery.
*Maybelline Fit Me! - to podkład, który aktualnie testuję i bardzo dobrze mi się sprawdza. Ma dobre krycie, szybko się go aplikuje i jest długotrwały.


KOREKTORY:
*Maybelline Fit Me! - nie jestem pewna czy jest on dostępny stacjonarnie, ale jeśli tak to wiedzcie, że jest to bardzo dobry korektor.
*Maybelline Instant Anti Age The Eraser - aktualnie jest to chyba najlepszy korektor dostępny w Rossmannie. Ma prawie pełne krycie, jest nawilżający i naprawdę super się sprawdza! Na blogu pojawiał się w ulubieńcach już nieraz.
*Eveline Art Scenic - lekki, kremowy korektor, który warto mieć, bo w tej promocji będzie do kupienia za około 6-7 zł. Nie kryje zbyt mocno, ale ładnie rozświetla skórę.


PUDRY:
*Rimmel Lasting Finish - świetny prasowany puder, który ma naprawdę mocne krycie. Jeśli macie problemy z cerą to nim możecie dobudować sobie krycie w przypadku gdyby sam podkład nie dał sobie rady.
*Maybelline Affinimat - dobry puder w kamieniu, który sprawdzi się do poprawek w ciągu dnia. Ma matowe wykończenie, dobrze utrwala makijaż.


BRĄZERY:
ROZŚWIETLACZE:
*Wibo Diamond Illuminator - korzysta z niego moja mama i bardzo sobie chwali. Ma ładny złoty odcień i daje efekt mocnej tafli na skórze.
*Maybelline Master Chrome - to nowość w ofercie marki i sama będę na ten rozświetlacz polować. Miałam już okazję go  dotykać i naprawdę jest moc!  Bardzo polecam się za nim rozejrzeć! Zostawcie jeden egzemplarz dla mnie ;)


KONTUROWANIE:
*Eveline Contour Sensation kredki do konturowania - jeśli szukacie kremowych i łatwych w obsłudze produktów do konturowania to te kredki się Wam sprawdzą.


TUSZE DO RZĘS:
*L'oreal Volume Million Lashes - cała seria tuszy VML jest godna polecenia. Jeśli lubicie silikonowe szczoteczki to te tusze wpiszą się w Wasz gust.
*Eveline Extension Volume - super tusz z silikonową szczoteczką, który idealnie rozdziela rzęsy. Jest trwały, bardzo czarny i nie osypuje się w ciągu dnia.
*Lovely Curling Pump Up - jeden z moich ponadczasowych ulubieńców. Tani, bardzo dobry i naprawdę może konkurować z tuszami przewyższającymi kilkukrotnie jego cenę. W tej promocji pewnie będzie za około 6 zł, więc nic tylko brać.


POMADKI:
*Wibo Million Dolar Lips - świetne matowe pomadki, które darzę ogromnym sentymentem ;) Mają ładne kolory, bardzo długo trzymają się na ustach.
*Lovely Matte Mousse - pomadki w klasycznej formie o kremowej, masełkowatej formule, które po chwili zastygają i są nie do zdarcia.
*Lovely K Lips - bardzo popularne obecnie zestawy pomadki i konturówki dopasowanej odcieniem. Mają przyjemną konsystencję, nie przesuszają zbyt mocno ust. W ofercie jest dostępnych sporo  odcieni do wyboru.
*Eveline Color Edition - klasyczne pomadki o kremowej formule. Mają dobrą pigmentację i pięknie pachną arbuzem. Mój ulubiony kolor to 720 Sweet Chocolate.


Oooo i to już wszystko ;) Teraz ja czekam na Wasze polecenia. Jestem bardzo ciekawa czy skorzystacie z tej promocji i co wpadnie do Waszego koszyka. 
Paleta Makeup Revolution SophX | Plusy i minusy | Obszerna recenzja + swatche

Paleta Makeup Revolution SophX | Plusy i minusy | Obszerna recenzja + swatche

Piękne wiosenne słoneczko przywitało mnie dzisiaj po przebudzeniu. Wstawać mi się nie chciało, ale piątek to przecież już ostatnia prosta przed weekendem ;) 

Pomyślałam, że skoro już mamy wiosnę i tylko czekać aż znikną resztki śniegu to dzisiaj pokażę Wam z bliska piękną paletę marki Makeup Revolution o nazwie SophX, która powstała we współpracy z youtuberką Sophdoesnails. Kiedy pojawiła się w sprzedaży nie można było jej dostać w Polsce, a niedawno również u nas sklepy internetowe wprowadziły ją do sprzedaży. 

Koszt palety to około 50 złotych.


Paleta w momencie zakupu jest opakowana w kartonik - bardzo ładny zresztą. Utrzymany w kolorystyce ciepłych beży, różu i złota. Oprócz tego całość jest ofoliowana.

Wizualnie paleta prezentuje się naprawdę świetnie. Zrobiona w całości z plastiku, ale jest masywna i wygląda porządnie.  Dobrze leży w dłoni - jest całkiem ciężka. Opakowanie palety ma cielisty kolor, a na wierzchu mamy złote metaliczne napisy. Stylistyka trafia absolutnie w mój gust. 


W środku mamy duże lusterko, bardzo dobrej jakości. Jestem przy jego pomocy zrobić kompletny makijaż - jego rozmiar jest naprawdę satysfakcjonujący. 

I oczywiście mamy też cienie - 24 różne odcienie. Każdy kolor to  oddzielna wypraska włożona do palety. Jeden cień to pojemność 1,1 g - czyli nie za specjalnie dużo, ale moim zdaniem taka ilość jest idealna. Nie za dużo, nie za mało - dla mnie w sam raz ;)


Postaram się Wam pokazać jak wyglądają poszczególne kolory. Swatche są robione na palcach, na sucho bez żadnej bazy. Potem przejdziemy do podsumowania całości 

Pinguin - biały, matowe wykończenie, słaba pigmentacja
Grow Old - pomarańczowe złotko, drobinkowe wykończenie, słaba pigmentacja
Cloudberry - pomarańczka, matowe wykończenie (chociaż cień posiada drobinki to nie przenoszą się one na skórę), średnia pigmentacja
Strawberry Sweets - intensywny róż, matowe wykończenie, średnia pigmentacja


Pancakes - beżowy cień, matowe wykończenie, słaba pigmentacja
Sparks Fly - złotko, perłowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja
Pumpkin - ceglasty, matowe wykończenie, średnia pigmentacja
Festive Flame - miedziany, perłowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja


Fairy Lights - szampański, perłowe wykończenie, średnia pigmentacja
Smokey Bronze - brąz, perłowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja
Pine Tree - złocista zieleń, perłowo - drobinkowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja
Copper Coin - rudy, perłowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja


Pink Champagne - delikatny róż, perłowo - drobinkowe wykończenie, średnia pigmentacja
Mixed Berries - jagodowy, perłowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja
Petrol - morska benzynka, perłowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja
Mug Cake - ciemny ciepły brąz, matowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja


Iced Coffee - ciepły jasny brzoskwiniowy, matowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja
Tiramisu - dość ciepły średni brąz, matowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja
Pug - jasny chłodny brąz, matowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja
Rosewood - ciemniejszy chłodny brąz, matowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja


Cuppa Tea - miodowy, matowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja
Peaches - brzoskwiniowy, matowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja
Danger - bordowy, matowe wykończenie, bardzo dobra pigmentacja
Nightmare - prawie czerń (trochę zszarzała), matowe wykończenie, średnia pigmentacja


Pod względem pigmentacji zawiodły tutaj 3 cienie: Pinguin, Grow Old i Pancakes. Szkoda, bo są to cienie bazowe, jasne, których lubię używać w celu utrwalenia bazy na powiece lub tonowania żywych kolorów na oku. 

Piętnaście cieni w palecie ma bardzo dobrą pigmentację i pracuje się z nimi naprawdę wspaniale. Miękkie, łatwo się rozcierają i łączą się ze sobą. 

Pozostałe to takie typowe średniaczki, w których coś nie gra. Jest to albo formuła albo pigmentacja. Można zbudować nimi mocny kolor, ale trzeba się trochę namęczyć zanim osiągniemy efekt, o który nam chodzi. 

Dla mnie osobiście paleta mogłaby się składać jedynie z tych cieni o bardzo dobrej pigmentacji. Reszta jest według mnie niepotrzebna. Szkoda, że cienie w palecie nie są równe pod względem jakości i pigmentacji.

PLUSY:
*piękne opakowanie
*duże, dobrej jakości lusterko
*wiele kolorów
*niewielka gramatura cieni
*sporo dziennych kolorów
*przyjemna konsystencja
*łatwe rozcieranie
*cena
*dostępność

MINUSY:
*nierówna jakość cieni
*niedopracowana formuła niektórych kolorów
*słaba pigmentacja jasnych, bazowych cieni
*czarny cień nie jest intensywnie czarny


Podsumowując - myślę, że jest to całkiem przyjemna paletka i pomimo swoich wad ja naprawdę bardzo często po nią sięgam. Ma sporo przyjemnych kolorów, którymi wykonuję swój dzienny makijaż. Polecam ją w szczególności osobom początkującym, które szukają sporej ilości kolorów w jednej palecie za przyzwoite pieniążki. U mnie się sprawdza, ale nie zgodzę się z osobami, które twierdzą, że cienie w tej palecie są rewelacyjnej jakość. Dla mnie są po prostu dobre - Juvia's Place oraz Nabla biją je na głowę, ale jest to też zupełnie inna półka cenowa.

Czy skusiłyście się na tą paletę? Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii na jej temat. Dajcie znać jak się u Was sprawdza ;)

Recenzja podkładu Max Factor Healthy Skin Harmony |  Love - hate relationship

Recenzja podkładu Max Factor Healthy Skin Harmony | Love - hate relationship

O tym, że testowanie nowych podkładów sprawia mi ogromną frajdę słyszałyście ode mnie już nieraz ;) Dzisiaj będzie mowa o kolejnym gagatku z którym mam prawdziwe love- hate relationship.

Z jednej strony mnie zachwyca, a z drugiej poważnie rozczarowuje... Czy podkład Max Factor Healthy Skin Harmony jest dobrym podkładem? O tym właśnie dowiecie się z dzisiejszego posta.  


Historia zakupu tego podkładu jest taka, że chciałam go odkąd pojawił się w sprzedaży. Nigdzie wcześniej o nim nie słyszałam, nikt nic o nim nie pisał/mówił. Chciałam go mieć i już! Jednak doszłam do wniosku, że kupowanie podkładu, o którym nic nie wiem za ponad 70 zł jest totalnie bez sensu i wtedy go sobie odpuściłam. 

Jakiś czas później Maxineczka wspominała o nim w swoich ulubieńcach i zachwalała niesamowicie mówiąc, że to świetny drogeryjny podkład. Mnie kusiło coraz bardziej żeby go kupić.

I w końcu po upływie dwóch miesięcy pojawił się w drogerii internetowej w przystępnej cenie ok. 30 zł. Zamówiłam bez większego namysłu najjaśniejszy dostępny odcień czyli 40 Light Ivory.

Niby wszystko z tym podkładem jest w porządku, ale jedynie solo lub z fioletową bazą Becca. Na innych bazach, albo przeokrutnie się ściera, albo ciemnieje tak, że wyglądam jakbym wysmarowała się samoopalaczem. I wiecie - nie wydałam na niego ponad 70 zł, więc patrzę trochę przychylniej, ale gdybym tyle za niego zapłaciła to byłby on chyba jednym z większych rozczarowań.


Tak jak mówię, bez bazy ten podkład jest w porządku. Ma przyjemną kremową konsystencję, którą ja osobiście w podkładach bardzo lubię. Jego krycie jest raczej średnie. Ujednolica koloryt, ale nie poradzi sobie z większymi niedoskonałościami. W ciągu dnia jest niewyczuwalny na skórze, a w dodatku ma bardzo naturalne i ładne wykończenie. Sam z siebie zupełnie nie ma problemów z trwałością. Nie ściera się i nie ciastkuje.  Świetny lżejszy podkład na wiosnę i lato.

Kolor jest raczej neutralny, ani zbyt żółty ani różowy. Jak na najjaśniejszy w gamie mógłby być trochę jaśniejszy.

Kiedy używałam go na lajwie na Instagramie to mówiłyście, że ładnie buzia wygląda i pytałyście, co to za podkład. I faktycznie, ten podkład super scala się ze skórą. Nie rozumiem jednak dlaczego tak okropnie dogaduje się z większością moich baz...


Na pewno go wykorzystam, ale raczej nie kupię ponownie, ponieważ lubię używać różnego rodzaju baz pod makijaż. Ten podkład na bazie niestety nie gwarantuje mi trwałości makijażu przez cały dzień ;)

Po firmie Max Factor spodziewałam się po prostu czegoś lepszego.

Dajcie znać czy znacie ten podkład. Jesteście z niego zadowolone? Jak się u Was sprawdza? Jestem tego bardzo ciekawa.
Metaliczne cienie Catrice Liquid Metal Cream Eyeshadows | Recenzja + swatche

Metaliczne cienie Catrice Liquid Metal Cream Eyeshadows | Recenzja + swatche

Kto lubi błysk na powiekach? A kto chce żeby utrzymywał się on bez uszczerbków przez cały dzień? No to dzisiaj mam post dla Was ;) Pokażę swoje ulubione metaliczne cienie marki Catrice z którymi nie rozstaję się przez ostatnie tygodnie. Jeden cień robi praktycznie cały makijaż jeśli chodzi o powieki. Ciup, ciup, rozcieram paluszkiem i gotowe!


Ta seria cieni nazywa się dokładnie Liquid Metal Cream Eyeshadows, a w jej skład wchodzi pięć odcieni. Ja mam narazie trzy, ale nie wykluczam dokupienia dwóch pozostałych. 

Opakowanie jest dość klasyczne, proste i bardzo ładne. Posiada metaliczne srebrne elementy. Aplikator przypomina te, które znamy z błyszczyków - jest mięciutki i giętki. 


Kluczem przy aplikacji tych produktów jest umiar. Lepiej nałożyć niewielką ilość cienia na powiekę i natychmiast zacząć rozcierać go paluszkiem, bo bardzo szybko zastyga. Taka mała ilość ukazuje niesamowity błysk tych cieni. Kiedy nałożymy ich zbyt dużo, grubą warstwą to zaczynają się kruszyć i pękać. 

Trzy odcienie, które mam ja wyglądają tak jak na zdjęciu: 


Co do samej trwałości to te cienie są wodoodporne i niezwykle trwałe. Gdy zaschną nic nie jest w stanie ich ruszyć. Czasami używam ich również do makijażu typu cut crease i wtedy właśnie nimi odcinam załamanie. 

Nie rozstaję się z nimi na co dzień, ponieważ w bardzo szybki sposób jestem w stanie zrobić nimi makijaż. Na koniec dodam jeszcze, że zawsze gdy mam je na oczach dostaję pytania o to, co tak intensywnie mieni się na oczach. Kiedy mówię, że to cień za 16 zł z drogerii niejedna osoba otwiera usta ze zdziwienia ;)


Napiszcie mi koniecznie czy znacie te cienie Catrice. A może używacie innych metalicznych cieni tego typu? Dajcie znać ;) 
Czekoladka bez kalorii: I LOVE MAKEUP BRONZE AND GLOW | Swatche + porównanie do innych produktów

Czekoladka bez kalorii: I LOVE MAKEUP BRONZE AND GLOW | Swatche + porównanie do innych produktów

Moja obsesja kupowania i testowania produktów do konturowania trwa w najlepsze (i wcale nie zanosi się na jej koniec)! Jakoś za specjalnie mnie to nie martwi, bo poznaję naprawdę świetne produkty, które potem mogę Wam z czystym sumieniem polecać. A Wy macie większe rozeznanie i wybór produktów, które są sprawdzone ;)

Dzisiaj trochę więcej o maleńkiej czekoladce od marki Makeup Revolution. Paletka Bronze and Glow to duet, który tworzy brązer i rozświetlacz. 


Zacznę od samego opakowania, bo jest ono niezwykle urocze. Całe plastikowe, kształtem imituje roztapiającą się czekoladę. Paletka jest mała i naprawdę porządnie zrobiona. W środku ma też lusterko, które jest prawdziwym niezniekształcającym lustrem.


W środku mamy dwa pudry. Mniejszy brązer i większy rozświetlacz. W moim odczuciu ta proporcja powinna być odwrotna, bo przecież brązera używa się więcej niż rozświetlacza. Na obu produktach mamy tłoczenie przypominające spływającą roztopioną czekoladkę. 


Pigmentację obu produktów oceniam jako naprawdę dobrą. Trzeba jednak zaznaczyć, że oba są dość jasne i będą dobrą opcją również dla bladzioszków. Oba pudry bardzo przyjemnie się nakładają i nie ma problemu z ich roztarciem. Rozświetlacz ma ładny i dość uniwersalny odcień, który sprawdzi się przy wielu typach urody. Brązer jest matowy, ale nie mocno płaski. Daje na skórze bardzo ładny cień.


Aby faktycznie jakoś lepiej było Wam wyobrazić sobie to, jak wyglądają odcienie w tej paletce porównałam je do trzech innych brązerów i  rozświetlaczy. Wybrałam te, które są w miarę popularne i dobrze dostępne.


To kolejny zestaw do konturowania wart Waszej uwagi. Jeżeli macie jasną karnację i lubicie tego typu paletki to powinnyście się nim zainteresować ;) Taka czekoladka będzie gadżeciarskim elementem w Waszej kosmetyczce! 

Jaki jest Wasz ulubiony brązer i rozświetlacz? :)
Zestaw pędzli do makijażu twarzy Jessup Rose Gold | Czy warto je kupić?

Zestaw pędzli do makijażu twarzy Jessup Rose Gold | Czy warto je kupić?

Czuję, że dzisiejszy post mocno Was zaciekawi ;) Chcę Wam napisać o pędzlach i to nie byle jakich, bo o pędzlach Jessup zamówionych na Aliexpress. O zestawie pędzelków do oczu pisałam jakiś czas temu tutaj. Na dzień dzisiejszy jest to jeden z najpopularniejszych wpisów na blogu. Tym razem przyszła pora na  zestaw pędzli do twarzy. 


Po raz kolejny zdecydowałam się na opcję białych trzonków i skuwek w kolorze różowego złota. Takie zestawienie kolorystyczne podoba mi się najbardziej ;) Za cały zestaw zapłaciłam coś około 50-60 zł. Na przesyłkę czekałam aż 7 tygodni i w sumie to już myślałam, że do mnie nie dojdzie. Jednak opłacało się tyle czekać, bo pędzle są fantastycznej jakości i znowu niezaprzeczalnie są podobne do pędzli Zoeva. Jaki mam stosunek  do takiego podejścia jeśli chodzi o wzorowanie się na innych pisałam już w poście z pędzlami do oczu. Nie będę tego powielać, ale moje zdanie się w tej kwestii nie zmieniło ;)


Pędzle są zrobione porządnie. Mają pięknie błyszczące skuwki, które do tej pory mi się nie porysowały. Trzonki są matowe. Włosie dobrze się domywa i nie jest sztywne. Ja zawsze suszę pędzelki w osłonkach i nie dotyczy mnie problem odkształcania włosia.


105 LUXE HIGHLIGHT
Ten pędzelek ma kształt jajka. Jest niewielki i dość precyzyjny. Dobrze sprawdza się do rozświetlacza, ale też do pudrowania mniejszych obszarów na twarzy. Jego włosie jest naturalne.


106 POWDER
To moje największe odkrycie całego zestawu. Miękki, syntetyczny pędzel, który ma gruby, krótki trzonek - bardzo dobra opcja pędzla do torebki.  Bardzo dobrze sprawdza do funkcji jaka opisana jest na trzonku. Pudry dobrze się go łapią.


110 FACE SHAPE
Świetna propozycja pędzelka do kremowego konturowania. Mały, napakowany włosiem, bardzo ułatwia pracę. Można nim w bardzo szybki sposób rozetrzeć na skórze produkty kremowe. Lubię go również stosować przy aplikacji korektora. Włosie jest tutaj oczywiście syntetyczne.


122 PETIT STIPPLING
Jest to ścięty na płasko pędzel z włosia naturalnego, który ma przez swoją powierzchnię mocny nacisk na skórę. Przepięknie aplikuje rozświetlacze tworząc lustro na skórze. Super jest też do "czyszczenia" pudrem linii cieniowania kiedy wyjedzie się nam za daleko.


127 LUXE SHEER CHEEK
Pędzelek wykończeniowy idealny do strzepania nadmiaru pudru spod oka. Można nim również nakładać róż, brązer lub rozświetlacz. Jeden z tych pędzli, który może pełnić wiele funkcji. Ma miękkie, naturalne włosie.


142 CONCEALER BUFFER
Klasyczna syntetyczna kuleczka do korektora, do aplikacji bazy pod cienie. Bardzo przydatny w makijażu pędzelek. Można nim czyścić granice, rozcierać kremowe produkty. Takich pędzli nigdy dość ;)


Jak widzicie pędzle prezentują się naprawdę dobrze i elegancko. Sądzę, że będą mi dobrze służyły przez długi czas. Bardzo polecam Wam przejrzeć ofertę pędzli Jessup, bo są świetne i niedrogie ;)
Dzienny makijaż ze złotą kreską  | Paleta Soph X od Makeup Revolution

Dzienny makijaż ze złotą kreską | Paleta Soph X od Makeup Revolution

Ostatnio zdecydowanie więcej makijaży publikuję na swoim Instagramie. I naprawdę bardzo zachęcam do obserwowania mnie tam. Sporo się tam dzieje, a ostatnio zrobiłam tam makijażowy live! ;) Na blogu wpisy o tej tematyce pojawiają się rzadziej. Dzisiaj jednak aby trochę to przełamać mam dla Was właśnie makijaż ze złotą kreską. Moim zdaniem to całkiem użytkowy, dzienny look z którego możecie spokojnie skorzystać szykując się do pracy czy też na uczelnię ;) Ten makijaż jest również wynikiem testowania nowej palety w mojej kolekcji - Soph X marki Makeup Revolution, o której na pewno niedługo napiszę więcej.


Wszystkie produkty jakich użyłam do tego makijażu wypisałam klasycznie na samym  dole, pod zdjęciami. Jeśli ciekawi Was dany produkt to koniecznie tam zajrzyjcie.



Kosmetyki użyte przy wykonywaniu tego makijażu:
TWARZ: 
*podkład Rimmel  Lasting Finish 100 Ivory + mixer Kobo
*korektor Catrice Liquid Camouflage 010 Porcelain
*puder Ben Nye Banana
*brązer Wibo Beach Cruiser 02 
*rozświetlacz My Secret Princess Dream
*róż The Balm Frat Boy

OCZY: 
*baza Urban Decay Primer Potion Eden
*cienie z palety Makeup Revolution Soph X
*cień Byzantine z palety Nabla Dreamy Eyeshadows
*mascara Pierre Rene Super Curly
*rzęsy 3D z Aliexpress
*kredka do brwi Catrice
*żel do brwi Rimmel Brow This Way Medium Brown

USTA:
*pomadka Kat Von D Lovecraft
*konturówka Golden Rose 530

Pudrowe konturowanie twarzy | Jak i gdzie aplikować brązer, róż i rozświetlacz? | Moje ulubione pędzelki do brązera, różu i rozświetlacza

Pudrowe konturowanie twarzy | Jak i gdzie aplikować brązer, róż i rozświetlacz? | Moje ulubione pędzelki do brązera, różu i rozświetlacza

Marzec zaczniemy z przytupem i wpisem na prośbę jednej z Was ;) Okazuje się, że konturowanie twarzy przysparza niemało kłopotów i właśnie dzisiaj postanowiłam, że pokażę Wam dokładnie jak i gdzie aplikować brązer, róż i rozświetlacz tak, aby wyglądało to ładnie i estetycznie. Ba, mało tego! Przedstawię też moje ulubione pędzle do tych czynności i powiem Wam czym kierować się przy wyborze własnych. Gotowe na lekcję? Zaczynamy! ;)


Wyjdę może od tego w jakim celu w ogóle sięgamy po wspomniane wcześniej trzy produkty. Otóż pomagają nam one przywrócić kształt twarzy i nadać trójwymiarowości, bo przecież całą na całą twarz nakładamy podkład, który tworzy z niej dość płaskie płótno. Brązer imituje cienie, rozświetlacz odbija światło na najwyższych punktach twarzy, a róż tworzy zdrowe rumieńce.

Konturowanie robi  naprawdę ogromną różnicę i myślę, że warto korzystać z jego dobrodziejstw. To element dopełniający cały makijaż twarzy. Dobrze zrobiony kontur 

Brązerem powinno podkreślać się kości policzkowe. Tymi w cieplejszym odcieniu można poruszać się po większej powierzchni twarzy, a te chłodniejsze nakładane mniejszym pędzlem pomogą nam pięknie wyrzeźbić kształt. Stworzą piękny cień na skórze.

Rozświetlacz nakłada się głównie na kość policzkową, ale też na szczyt nosa, brodę, na łuk kupidyna. Ogólnie na najbardziej wystające punkty twarzy. Pamiętajcie aby odcień rozświetlacza dobrać do swojej karnacji. Nie może być on ani zbyt jasny ani zbyt ciemny. I jeszcze jedno. Zwróćcie uwagę na to, że rozświetlacz podkreśla wszelkie nierówności na skórze. Najlepiej nakładać go na totalnie gładką skórę, więc jeśli macie jakieś wypryski w linii gdzie nakłada się rozświetlacz to wtedy lepiej z niego zrezygnować.

Róż to kosmetyk, który sprawia sporo kłopotów, bo wiele kobiet konturuje nim twarz i nakłada go po pierwsze w złym miejscu i w za dużej ilości. Rolą różu jest przywrócenie tych delikatnych, naturalnych rumieńców, które mamy nie nosząc makijażu. Należy postępować z nim ostrożnie i nakładać mniej więcej w miejscu, które przechodzi przez środek naszej tęczówki gdy patrzymy na wprost. Róż powinien z brązerem i rozświetlaczem tworzyć całość. Powinien znajdować się pomiędzy nimi.

Na zdjęciu poniżej zaznaczyłam gdzie mniej więcej powinny być nakładane poszczególne produkty ;)


Narzędzia, których powinnyście używać do pudrowego konturowania to pędzle (uwierzcie, że spotkałam się z tym, że dziewczyna nakładała brązer gąbką). Ja przy konturowaniu najbardziej lubię pędzle z włosia naturalnego, ponieważ one mocniej łapią produkt. Dobrze się nimi pracuje na skórze.


Moim ulubionym pędzlem do brązera jest Glambrush T14, jest dość duży i nakłada brązer na większej powierzchni. Jeśli chcę mocniej podkreślić i wyrzeźbić policzki to wybieram mniejszy pędzelek, czyli Hakuro H21. On ma nieco mocniejszy nacisk na skórę.


Róż lubię aplikować dwoma pędzlami. Sięgam po pędzel Glambrush T104, który jest bardziej puszysty i świetnie sprawdza się przy produktach o mocnym pigmencie.  Mniej zbitym pędzlem nie ma problemu z tworzeniem plam na policzku. Do różu świetnie sprawdza mi się również pędzel Jessup 127 Luxe Sheer Cheek. Jest niewielki, nakłada się nim bardziej precyzyjnie. Przez swój lekko ścięty kształt dobrze rozkłada produkt na skórze i pozwala na jego dokładne roztarcie.



Do rozświetlacza używam kilku pędzli, które dają mi różne efekty. Po pierwsze płasko ścięty pędzel Jessup 122 Petit Stippling. Daje mocny nacisk na skórę i nakładany nim rozświetlacz jest bardzo intensywny. Jedno pociągnięcie pędzla daje efekt prawdziwego lustra ;)

Dwa pozostałe pędzle to  Zoeva 114 Luxe Face Focus i Jessup 105 Luxe Highlight. Pierwszy z nich jest języczkiem, drugi jajkiem. Oba dają mniejszy nacisk na skórze i nimi łatwiej jest rozświetlacz rozetrzeć na skórze.


To wszystko co chciałam przekazać Wam w kwestii pudrowego konturowania. Próbujcie, testujcie i dużo ćwiczcie ;) Na pewno prędzej czy później uda Wam się dojść do wprawy i aplikacja tych wszystkich produktów będzie łatwa i przyjemna ;)
Copyright © 2014 majmejkap , Blogger